Kredyty walutowe nie pozwalają sprzedać mieszkania

przez Halina Kochalska
455 odsłony

Komisja Nadzoru Finansowego nie odpuści i ograniczy sprzedaż kredytów w walutach – jasno wynikało z seminarium zorganizowanego przez KNF na temat konieczności nowelizacji Rekomendacji S.

Nadzór alarmuje: „Dziś wiele osób z powodu kredytu walutowego nie może sprzedać swojego mieszkania.” Jak wynika z szacunków Gold Finance, w takiej sytuacji jest około 380 tys. osób. – Choć osób obsługujących kredyty walutowe nie dotknęły do tej pory mocno kłopoty ze spłatą rat, to nie znaczy, że ich nie mają – mówił Andrzej Kotowicz z KNF. – Wiele z nich, gdyby dziś chciało sprzedać mieszkanie, które kupiło za kredyt we franku szwajcarskim kilka lat temu, musiałoby oddać o wiele więcej, niż pożyczyło i więcej niż warte jest ich mieszkanie – przekonywał. – Problemem nie jest tylko wzrost raty, ale wzrost zadłużenia, jaki bierze się właśnie z uwagi na wyższy kurs waluty – podkreślał Kotowicz.


Gold Finance przyjrzał się, przy jakich kursach franka szwajcarskiego biły popularność kredyty w tej walucie. Tylko za lata 2006-2008, kiedy to frank szwajcarski święcił triumfy, taki kredyt zaciągnęło ponad 380 tys. osób (obecnie liczba umów kredytowych przekracza 1,5 mln). W 2006 r. kredyt we franku wzięło ponad 118 tys. osób (54% wszystkich kredytów), w 2007 r. blisko 80 tys. (41%), w 2008 r. – 183 tys. (prawie 69%).

Niemal wszystkie te osoby zadłużały się przy niższym kursie niż obecny. Średni kurs CHF w 2006 r. (według NBP) wynosił 2,47 zł. W tym roku na razie średnio jest to 2,84 zł. Więc jeśli klient z tamtego okresu pożyczał na 100% ceny mieszkania, dziś ma kredyt o wartości ok. 115% ceny nieruchomości. Jeszcze większe różnice są w kolejnych latach. W 2007 r. średnia kursu wynosiła 2,3 zł, czyli dziś jest o 23% wyższa niż wówczas. A w 2008 r. było to według tabel NBP 2,22 zł. Dziś dług jest więc wyższy o 28%.

W wielu przypadkach, gdyby te osoby dziś chciały sprzedać mieszkanie, kwoty kredytu nie pokryłyby pieniądze uzyskane ze sprzedaży nieruchomości. O sprzedaży mieszkania w razie nagłych finansowych problemów nie ma więc mowy. O zmianie takiego lokum również. Z drugiej strony przez cały ten okres „frankowi kredytobiorcy” wciąż płacą niższe raty niż osoby zadłużone w złotym. Na razie odsetek złych kredytów dla tej właśnie grupy jest niższy niż w przypadku spłacających zadłużenie w złotych. Oczywiście jest również szansa, że sytuacja może się odwrócić – złoty się umocni, kurs franka spadnie i zadłużenie się obniży.

Nadzór alarmuje, że argumentem przeciwko kredytom walutowym jest, obok ogromnego ryzyka kursowego, również utrata wpływu banku centralnego na politykę pieniężną, a tym samym przyrost akcji kredytowej. Wysoka sprzedaż kredytów walutowych wpływa również na kondycję złotego i umacnia naszą walutę.

– Nie możemy też spokojnie patrzeć na to, jak banki zmieniają się w brokerów i pożyczone zagranicą hurtowo pieniądze sprzedają pod postacią kredytów w Polsce. A tak się dzieje w części banków zaangażowanych w kredyty walutowe – argumentowali urzędnicy KNF. – Kryzys finansowy sprawił, że taka polityka mocno zemściła się na wielu krajach i mają one obecnie duże kłopoty – wskazywał prof. Andrzej Sławiński, doradca prezesa KNF. Sławiński przywoływał tu przykład Łotwy, gdzie depozyty krajowe stanowiły jedynie 7% podstawy dla akcji kredytowej. 93% pochodziło z zewnętrznych źródeł finansowania, 73% zewnętrznego finansowania było na Litwie, 63% na Węgrzech, 62% w Rumunii, a 60% w Irlandii. – Dziś wszystkie te kraje mają kłopoty – mówił prof. Andrzej Sławiński.

Przedstawiciele nadzoru pozostawili jednak bez odpowiedzi pytanie, czy zrobili analizę, o ile spadnie sprzedaż kredytów z powodu zakazu kredytowania w walutach obcych i czy wpłynie to na spadek cen nieruchomości oraz sprzedaż mieszkań, a także na ile też wpłynie na wzrost bezrobocia. – Osoby, które brały kredyty walutowe, stać również na kredyty złotowe – argumentował jedynie prof. Sławiński.

Kiedy obostrzenia co do sprzedaży kredytów walutowych wejdą w życie pod postacią nowelizacji rekomendacji S II, na razie nie wiadomo. – Dyskusje z bankami trwają i nie ma jeszcze ustalonego terminu ich zakończenia – dowiedział się Gold Finance. W projekcie nowelizacji w miejscu daty pozostawiono puste miejsce, widnieje jedynie rok 2011. W pierwszej opublikowanej wersji zmian nadzór zaproponował m.in. aby banki, które do tej pory udzieliły więcej niż połowę kredytów mieszkaniowych w walutach
obcych, nie mogły już kredytować dalej w walucie. To oznaczałoby koniec sprzedaży takich kredytów przez zdecydowaną większość instytucji, które obecnie aktywnie ich udzielają. Jak wynika z informacji uzyskanych przez Gold Finance, tylko w DNB Nord kredyty walutowe stanowią blisko 90% wartości mieszkaniowych kredytów detalicznych. Podobnie sytuacja wygląda w BNP Paribas Fortis. W DB PBC jest to ok. 85%, w Millennium 82% (chociaż już nie oferuje walut), w mBanku i MultiBanku –ponad 70%. Grubo ponad 50% walut na koncie mają też m.in. Nordea Bank, Raiffeisen Bank, Kredyt Bank, BPH. Około 40% ma PKO BP.

Dlatego też, jak ustaliliśmy, nadzór dyskutuje i rozważa różne warianty ograniczeń: stopniowe dochodzenie do poziomu 50%, odniesienie zasady maksymalnie 50% kredytów walutowych tylko do nowej sprzedaży, a także i inne scenariusze. – A moglibyśmy ich w ogóle zakazać jak w Austrii lub bardzo mocno ograniczyć LTV, jak stało się to na Węgrzech – mówili przedstawiciele KNF.

Nadzorcy nie w smak jest także długość okresu, na jaki udzielane są kredyty.
– Powinno to być najwyżej ok. 25 lat, bo inaczej nie ma potem możliwości restrukturyzowania zadłużenia poprzez wydłużenie spłaty – mówił Kotowicz. W nowelizacji Rekomendacji S nadzór proponuje, aby zdolność kredytową klienta obliczać dla 25 letniego okresu spłaty, nawet gdy kredyt trwa dłużej.

Autorka tekstu jest analitykiem w Gold Finance. Powyższy tekst jest wyrazem osobistych opinii i poglądów autora i nie powinien być traktowany jako rekomendacja do podejmowania jakichkolwiek decyzji związanych z opisywaną tematyką. Jakiekolwiek decyzje podjęte na podstawie powyższego tekstu podejmowane są na własną odpowiedzialność.

Mogą Cię również zainteresować