Marta MroczkowskaMarta Mroczkowska

Marta zajęła pierwsze miejsce w marcowej edycji konkursu „The Best Of”, który co miesiąc organizuje dla swoich użytkowników portal społecznościowy Networkio.eu. Ten wywiad jest zatem dla niej jedną z nagród. Gratulujemy!

Marta Mroczkowska ukończyła studia magisterskie na kierunku zarządzanie, ze specjalizacją psychologia w biznesie. Najpierw pracowała w średniej wielkości firmie w dziale obsługi klienta, następnie w małej poznańskiej agencji reklamowej oraz rodzinnej firmie informatycznej, początkowo na stanowisku obsługi klienta i sprzedaży, później jako koordynator działu sprzedaży. Zapytana o zainteresowania stwierdziła: „Nigdy nie należałam do osób, które czynnie uprawiały jakieś hobby. Wolny czas raczej wolałam spędzać ze znajomymi. Natomiast razem z mężem bardzo lubimy oglądać filmy. Najróżniejsze: dramaty, komedie, sensacje… Doceniamy dobre kino.

Maciej Maciejewski: W jakich okolicznościach dowiedziała się pani o systemie marketingu sieciowego?

Marta Mroczkowska: W końcowym etapie pierwszej ciąży, tuż po obronie pracy magisterskiej, pomimo prywatnego celu, jaki sobie założyłam, chciałam mieć coś tylko dla siebie. Coś, co będzie przynosiło mi radość, satysfakcję i będzie tylko moje oraz pozwoli mi się od czasu do czasu oderwać od codziennych obowiązków. Przebrnęłam przez kilka zajęć – ręcznie robioną biżuterię, pisanie prywatnego bloga… aż dotarłam do sprzedaży bezpośredniej. Zależało mi na znalezieniu firmy, która ma produkty w przystępnych cenach, a jednocześnie nie jest zbyt znana na rynku. Przystąpiłam do kilku firm z branży i tylko produkty Marizy przekonały mnie, że są takie, na których mogłabym pracować. Budowa grupy zupełnie mnie nie interesowała, więc argumenty przemawiające za tym zagadnieniem, które słyszałam od sponsorów z innych firm, zupełnie mnie nie przekonywały. W chwili, kiedy przystąpiłam do Marizy, nie było w firmie konkretnego planu marketingowego, który dawałby określone zarobki z budowy grupy, co wtedy tym bardziej pozwoliło mi skupić się na samych produktach i sprzedaży.

Początki były bardzo trudne. Byłam zmanierowana sprzedażą produktów, dlatego ciężko mi było znaleźć odpowiednie argumenty, które przekształciłyby moich klientów na konsultantów. Zaczęłam od zbudowania strony internetowej, dzięki której pozyskiwałam kontakty. Gdy ten pomysł się rozwinął, zaczęłam poszukiwać odpowiedzi na pytania: jak znaleźć więcej chętnych? Jak ich motywować do współpracy?

Brak sponsora dla osoby, która nic a nic nie wie o branży MLM, jest na początku sporym utrudnieniem.

Dużo czytałam, zresztą nadal czytam. Nie tylko książki, ale również blogi kolegów z branży, portale branżowe… to pozwoliło mi ustalić pewną strategię działania, która zaczęła się sprawdzać dopiero po około sześciu miesiącach od momentu zapisania pierwszej osoby.

Maciej Maciejewski: W MLM działa wiele dobrych firm. Dlaczego akurat Mariza?

Marta Mroczkowska: Na początku najważniejszy był dla mnie odpowiedni produkt – nie chciałam budować grupy bo zupełnie nic o tym nie wiedziałam. Chciałam, żeby produkt był w przystępnej cenie. Takiej, aby każdy mógł sobie na niego pozwolić. Produkty codziennego użytku, nawet w niskich cenach, gwarantują stały wzrost sprzedaży, jeśli oczywiście ich jakość zachęca do ponownego zakupu. W produktach Marizy wykorzystuje się naturalne składniki, co w dzisiejszych czasach jest bardzo cenione przez konsumentów. Mało znana jeszcze marka to wyzwanie, a ja lubię wyzwania. Praktycznie zerowe wymagania ze strony firmy dla konsultantów są dodatkowo zachęcające dla osób, które chcą spróbować, ale nie wiedzą czego mogą się spodziewać – jakich wyników, jakiego zainteresowania wśród potencjalnych klientów/współpracowników. Dodatkowo uważam, że jest to firma, która świetnie się nadaje dla osób początkujących w branży sprzedaży bezpośredniej i marketingu sieciowego, ze względu na niskie progi gwarantujące awans na wyższy poziom rabatowy.

reklamareklama

Maciej Maciejewski: Jaki teraz sposób zarabiania pieniędzy podoba się pani bardziej? MLM czy pracą u kogoś na etacie?

Marta Mroczkowska: Form zatrudnienia zaliczyłam wiele – etat, pracę u siebie i MLM. Uważam, że etat jest świetnym rozwiązaniem dla osób, które chcą iść do pracy na 8 godzin, o godz. 16:00 zamknąć za sobą drzwi i już nie myśleć o pracy. Jednak pracując u siebie, wciąż myśli się jak ograniczać koszty działalności, jak dotrzeć do większej ilości klientów, jak zwiększyć zyski, jak się rozwijać… MLM to forma pracy dla ludzi, którzy mają poczucie wpływu na własny los, chcą mieć kontrolę nad własnym życiem i zarobkami. Uważam, że jest to świetna forma pracy dla kobiet, które tak jak ja postanowiły nie wracać do pracy zawodowej, chcą spędzać dużo czasu ze swoimi pociechami, a jednocześnie, które nie chcą utknąć w pieluchach.

Matki to świetne organizatorki własnego czasu. Potrafią w ciągu dnia zrobić tyle, ile inna przeciętna osoba zrobi w kilka dni, czy nawet w tydzień.

Dlaczego nie dodać do tej listy jeszcze ciekawego zajęcia? Praca w MLM pozwala na ciągły rozwój osobisty, zawodowy oraz nieustanny wzrost wynagrodzenia. Poza tym samemu można zagospodarować czas w taki sposób, aby prywatne priorytety zostały na naszej liście spraw na miejscu niezmienionym.

Maciej Maciejewski: Co pani osiągnęła w Marizie?

Marta Mroczkowska: Dzięki temu, że nie miałam i nie mam „parcia” na wypłatę, szłam przed siebie małymi kroczkami. Brak doświadczenia pozwalał mi popełniać podstawowe błędy – naukę z nich teraz przekazuję osobom, z którymi dopiero zaczynam współpracę. Na chwilę obecną w Marizie mam największą strukturę i najwyższy poziom wg planu marketingowego. Jest to dla mnie największy zawodowy sukces, jaki w życiu osiągnęłam. Brak sponsora i technicznego wsparcia „z góry” struktury powoduje, że jestem z siebie tym bardziej dumna.

Chciałabym, aby każda mama w Polsce uwierzyła, że jeśli chce się coś w życiu osiągnąć, to można zrobić wszystko. Trzeba tylko chcieć i wierzyć we własne siły.

Maciej Maciejewski: Czy każdy nadaje się do marketingu sieciowego?

Marta Mroczkowska: Teoretycznie tak, bo nie ma tu żadnych konkretnie sprecyzowanych wymagań, kto może przystąpić do firmy, a kto nie. Jednak osoby, którym nie chce się rozmawiać o produkcie, o możliwościach w firmie; osobom, które nie są otwarte na znajomości, które boją się porażek… niestety nie uda się. Przez to, że wiele osób chce spróbować swoich sił tylko po namowach sponsora, bardzo szybko rezygnują, bo nie osiągają żadnych wyników. Ostatnio na Networkio.eu podczas jednej z dyskusji, ktoś wypowiedział bardzo mądre zdanie, które trafiło we mnie, jak piorun z nieba:

MLM to nie sprint, tylko maraton długodystansowy. Osoby, które są gotowe na wyzwania i mają czas na budowę swojego biznesu – osiągną sukces.

Maciej Maciejewski: Jakie stosuje pani metody pozyskiwania nowych osób do swojego biznesu?

Marta Mroczkowska: Według tradycyjnego MLM ja pracuję niestandardowo, bo kontaktów poszukuję w internecie. Jednak jestem bardzo otwarta na spotkania „face to face”. Lubię mówić o tym co robię, z kim współpracuję, o zaletach moich świetnych produktów. Ogólnie o sobie mało mówię, jest to dla mnie zbyt krępujące, ale przede wszystkim poszukuję osób, które mają podobne potrzeby jak ja, czyli w większości są to niepracujące matki z dzieciaczkami w domu. Kilka zadowolonych osób ze współpracy, a fala rozlewa się bardzo szybko – rozwój biznesu posuwa się lawinowo.

Maciej Maciejewski: Jak pani edukuje swoich nowych menedżerów?

Marta Mroczkowska: Edukacja nowych współpracowników jest bardzo ważna. W tym temacie, jako firma młoda, w porównaniu do tych, które funkcjonują na rynku od wielu lat, Mariza stawia jeszcze pierwsze kroki. Oferowane są pokazy produktowe i możliwości, czyli tzw. szkolenia I stopnia oraz od niedawna szkolenia II stopnia, gdzie poruszane są tematy związane ze sprzedażą i motywacją grupy. W planach jest jeszcze sporo innych szkoleń, ale tego na razie zdradzić nie mogę. W związku z tym, że moja struktura jest z całej Polski, a ja jestem młodą matką i to jeszcze w ciąży, to tradycyjne szkolenia wyjazdowe odpadają, ale za to prowadzę szkolenia online, na których poruszamy tematy związane z planem marketingowym, mówimy jak budować grupę, jak sprzedawać, jak motywować itp.

Maciej Maciejewski: Jakie ma pani plany na przyszłość?

Marta Mroczkowska: Plany na przyszłość? Mam ich tak dużo, że potrzebowałabym 3 asystentów do pomocy. Jednak mój „rosnący” brzuszek bardzo spowalnia moje działania. W każdym bądź razie, marzą mi się liderzy z prawdziwego zdarzenia w moich okolicach, czyli Poznań, Gniezno. Chciałabym mieć centrum szkoleniowe w tych miejscach, głównie aby uczyć ludzi tego, że są inne formy zatrudnienia poza etatem. Chciałabym podjąć pewne działania, aby zmniejszyć bezrobocie w okolicznych wioskach. Ach, czasami mam za dużo pomysłów na moje dwie ręce (śmiech).

Maciej Maciejewski: Dziękuję za rozmowę.