W „Lekcji pierwszej” rozmawialiśmy z Maćkiem o tym, jak polscy networkerzy działają w internecie. Po publikacji wywiadu „coś” w sieci zaczęło się dziać. Na przykład wielu networkerów założyło swoje ciekawe blogi. Ba, sam postanowiłem dać przykład (nie mi osądzać czy dobry) i popełniłem blog biznesfan.pl. Staram się jak mogę, choć jako pismakowi „Network Magazynu” jest mi bardzo ciężko. Oczywiście mam wiele ciekawych tematów i asów w rękawie, ale zawsze pojawia się dylemat: gdzie opublikować? W magazynie czy na blogu? Ludziom działającym w MLM z pewnością jest łatwiej. Ale cóż… sam się w to wpakowałem. Umawiając się z Maćkiem do drugiego wywiadu chciałem omówić te nowe, internetowe perełki. Jednak ostatnio wydarzyło się w MLM tak wiele ciekawych rzeczy, że chcąc nie chcąc musieliśmy nieco zboczyć z obranego kursu, choć cały czas komentujemy temat „MLM w nowoczesnych mediach”. W ten sposób Blogerzy mają jeszcze 3 miesiące, zanim weźmiemy ich na tapetę. A tymczasem...

Maciek Maciek "Mediafun" Budzich

Maciej Maciejewski: Ostatnio rozmawialiśmy o tym, że dobrze byłoby dla branży DS/MLM inicjować akcje, które rzetelnie informowałyby społeczeństwo o tym biznesie. Niedawno ukazał się raport o network marketingu w poczytnym i opiniotwórczym tygodniku „Wprost”, który został przygotowany wspólnie z „Network Magazynem”. Czyli udało nam się wdrożyć plany w życie. Czy według Ciebie dla MLM to krok w dobrym kierunku?

Maciej Budzich: Oczywiście, to bardzo dobry krok, a przede wszystkim postęp, ponieważ nareszcie w mainstreamowym magazynie nie mówi się o MLM w kontekście afer, piramid finansowych czy sekciarskich interesów. Śledziłem dyskusję dotyczącą tego raportu na Suportio i reakcje są dosyć typowe dla grupy, branży którą opisuje niezależny dziennikarz: „za mało!”, „zabrakło wypowiedzi X i stanowiska firmy Y!” itp. O ile branża może odczuwać niedosyt to przede wszystkim najważniejsze są reakcje i wrażenia po lekturze tego raportu ludzi spoza branży. Jestem też bardzo ciekaw, czy faktycznie ten numer tygodnika stanie się narzędziem pomocnym przy rekrutacji czy rozmowach biznesowych. Tego typu działań, profesjonalnych kroków nastawionych na poprawę wizerunku marketingu sieciowego zauważam coraz więcej. Oprócz inicjatyw „Klubu TOP Liderów”, które spinają całą branżę, również poszczególne firmy coraz lepiej zaczynają dostrzegać potrzebę komunikacji z mediami i konsumentami. Akcje sponsoringowe, współpraca z agencjami reklamowymi, interaktywnymi czy public relations (np. firmy Akuna) to kroki, które z pewnością przyniosą efekty i dziwię się, że do tej pory niektóre firmy wzbraniają się przed taką współpracą, cały ciężar budowy wizerunku przerzucając na niedoświadczonych dystrybutorów. Internet jest bezlitosny i szybko wytyka, a przede wszystkim długo pamięta wszelkie potknięcia.

MM: Właśnie. Znowu głośno o Amway i „Witajcie w życiu”. Czy według Ciebie w tym filmie, jak mówią organizatorzy WFF – udokumentowane jest psychiczne znęcanie się na społeczeństwie polskim przez koncern Amway? Co sądzisz w tej świeżej akcji o postawie organizatorów WFF i postawie samej firmy?

MB: Rozkręciła się z tego typowa dla kampanii wirusowych afera w internecie. Internauci nie znoszą cenzury, zakazów i ograniczeń. Decyzja o wstrzymaniu emisji filmu „Witajcie w życiu” podczas Warszawskiego Festiwalu Filmowego przeobraziła się w zjawisko nazywane Efekt Streisand (od piosenkarki i aktorki Barbry Streisand – polecam Wikipedię i hasło Efekt Streisand). Gdyby sprawa nie została nagłośniona, a film nie został wstrzymany, obejrzałoby go zaledwie kilkaset osób na sali kinowej. Ale ponieważ decyzję o wstrzymaniu emisji nagłośniły media oraz internauci, film mimo zakazu emisji od razu pojawił się w wielu kopiach w internecie, sporo osób o nim słyszało (w tym te po raz pierwszy), można go bez przeszkód pobrać z sieci p2p, rapidshare, obejrzeć na YouTube. Powstała nawet specjalna strona www.witajciewzyciu.pl. Wszystko przez niepotrzebny zakaz i wady prawne – wspaniały sposób na reklamę filmu sprzed kilkunastu lat : - ) Tego typu sytuacje do doskonała okazja, aby branża MLM mogła zabrać głos, wyrazić swoje stanowisko, skomentować całą sytuację i pokazać się w roli eksperta w swojej dziedzinie. Przy tego rodzaju sytuacjach dziennikarze i media często cytują wypowiedzi pochodzące z blogów, for internetowych itp. – pod warunkiem, że branża reaguje i jest w stanie zabrać sensowny głos w sprawie w odpowiednim czasie. No i warunkiem jest oczywiście posiadanie bloga, mikrobloga, aktywności w serwisach społecznościowych. Prosta strona-wizytówka „o mnie-kontakt-oferta” niestety się do tego nie nadaje. Tego typu sytuacje i „afery” zdarzają się co jakiś czas, próby zablokowania niewygodnych treści praktycznie zawsze obracają się przeciwko podmiotowi blokującemu, a efekt jest odwrotny. Dokładnie ten sam przebieg miała sprawa Kamila Durczoka i jego uj.... stołu (polecam poszperać w sieci, jak sprytnie cały szum medialny wykorzystał w tej sytuacji Burger King) czy sprawa firmy Dr Oetker i blogu Kominek (wystarczy w Google wpisać Dr Oetker i od razu widać w czym problem). Wracając do samego filmu – widziałem go dobrych parę lat temu i oczywiście przy okazji „afery” przypomniałem go sobie raz jeszcze. Oprócz oczywistego folkloru tamtych lat, „krótko z przodu, długo z tyłu i wąsy na przedzie”, kiedyś mógł szokować – szczególnie motywacyjne frazy wypowiadane przez bohaterów. Dzisiaj, w dobie szkoleń motywacyjnych, popularności książek pozytywnego myślenia, wystąpienia „amerykańskich guru”, już tak nie dziwią. Wiele z tego typu haseł to frazesy, które pojawiają się we współczesnych korporacjach. Kwestią, na którą muszą sobie odpowiedzieć dzisiejsi networkowcy jest pytanie, czy obecny network marketing wygląda aż tak odmiennie od przedstawionego w filmie? Czy współcześni, początkujący w biznesach, pozostawieni bez szkoleń, nie zachowują się czasem, jak bohaterowie „Witajcie w życiu”? Oczywiście sporo firm MLM dzisiaj prowadzi bardziej profesjonalną politykę, ale w dalszym ciągu można spotkać ludzi, scenki i kwestie wprost wyciągnięte z dokumentu Dederki (zresztą niektóre dziwne zagrania firm opisywane są w najnowszym numerze „Network Magazynu”). Kolejną sprawą jest szczerość i oszukiwanie odbiorców – polecam przy tej okazji rozmowę z reżyserem filmu w „Dużym Formacie” (hasło w Google: „Dederko duży format”). Dzisiaj podstawiona łazienka czy lepszy samochód do zdjęć chyba szybko zostałby zdemaskowany przez społeczność internautów, a bohater publicznie napiętnowany. Przyznam szczerze, że chętnie obejrzałbym taki współczesny „Witajcie w życiu 2” zrealizowany przez niezależnego reżysera. Bo wydaję mi się, że sama branża MLM jeszcze nie dorosła do tego, aby nakręcić film o współczesnym network marketingu bez tony lukru i niepotrzebnego słodzenia.

MM: Od jakiegoś czasu słodzimy Akunie za dobre ruchy dla branży – PNSA, wynajęcie agencji wizerunkowej, stworzenie uniwersytetu Akuna Leadership Academy, a teraz dowiadujemy się, że firma wynajeła agencję Pełka PR, gdzie jej właścicielka jest jednocześnie jedną z inicjatorek PNSA. Czy to się nie gryzie ze sobą?

MB: Tak, Akuna ostatnio idzie ostro do przodu i jestem ciekaw, jak po na przykład roku, dwóch, będzie podsumowywała wydatki na profesjonalne działania wizerunkowe w mediach. Zawsze słyszałem z ust networkerów (do dziś słyszę) powtarzaną jak mantra, bzdurę, że my nie musimy wydawać na marketing i reklamę – lepiej za nas zrobią to dystrybutorzy... W dzisiejszych czasach porzucenie profesjonalnie prowadzonych działań marketingowych i opieranie się na niewyszkolonych (którzy często chcą dobrze, ale nie potrafią) dystrybutorach to duże ryzyko. Wynajmowanie przez firmy MLM profesjonalnych agencji reklamowych, interaktywnych czy public relations to bardzo poważna inwestycja i dobry krok – szybko będzie można odróżnić prawdziwych liderów branży od mlmowych firm krzaków. W przypadku mariażu firmy Akuna z agencją public relations Pełka PR i jednoczesnego współorganizatora konkursu Polish National Sales Awards (w którym zapewne przedstawiciele Akuny będą startowali) zrodzi na pewno szereg pytań o uczciwość i niezależność całego przedsięwzięcia. Z tymi kwestiami obie firmy będą musiały się wkrótce zmierzyć i wyjaśnić sprawę. Nowe media, serwisy internetowe, blogi dystrybutorów – to są doskonałe miejsca na prowadzenie takiej dyskusji.

MM: Network Magazyn + Suportio + Lider Sklep + Vidnet = Grupa MLM. Co to znaczy dla branży?

MB: Oczywiście uważnie obserwuję i często komentuję to co robicie i muszę powiedzieć (teraz już jako Grupa MLM), że ostro idziecie razem do przodu. Połączenie merytoryki i niezależności „Network Magazynu” oraz doświadczenia technologicznego w budowie projektów społecznościowych i e-biznesowych to strzał w dziesiątkę. Poza tym udało się Wam idealnie wpasować w niszę i wypełnić brak w polskim internecie miejsca do merytorycznych dyskusji o branży. Przy okazji „Klubu TOP Liderów” – udało się Wam „zjednoczyć” w walce o dobry wizerunek branży najlepszych ekspertów w dziedzinie network marketingu. Idą chyba bardzo ciekawe czasy dla branży, bo z jednej strony profesjonalizacja wizerunku i coraz częstsza obecność w mainstreamie, z drugiej strony eliminacja czarnych owiec, firm krzaków i piętnowanie nieprofesjonalnych działań poszczególnych firm. Znaleźć się na czele takiego ruchu, być inicjatorem tego typu działań – pozostaje mi tylko pogratulować wyczucia czasu i zespołu oraz kibicować w dalszych projektach. Jestem pewien, że w Waszych działaniach nie zabraknie miejsca i czasu na mój ulubiony temat czyli marketing w nowoczesnych mediach – dlatego z pewnością będę obserwował co się dzieje w branży.

Maciej Budzich, jest autorem popularnego bloga o mediach, reklamie i marketingu – blog.mediafun.pl. Przygląda się i opisuje wszelkie aspekty tego, co dzieję się na styku marketingu i reklamy. W swojej działalności, obserwacji mediów, komentowania i komunikowania wykorzystuje blogi, mikroblogi, serwisy społecznościowe oraz wideo. Jest fanem mediów, prowadzi szkolenia z zakresu wykorzystania „nowych mediów”.