źródło :Flickr.comźródło :Flickr.com

I o ile nie można mówić w tym przypadku o innowacjach, to trudno odmówić Apple, że stworzyło jeden z najlepszych smartfonów 2014 roku. Czemu jednak nie idealny? Po kilkudniowych testach w słonecznej Kalifornii, Teleguru stwierdził, że powodów jest kilka…

Wykonanie i wygląd

Niemal wszystkie iPhone’y słyną ze świetnego wykonania, elegancji oraz rewelacyjnej jakości materiałów wykorzystanych do ich budowy. Niestety, w przypadku iPhone 6 sytuacja wygląda trochę inaczej, gdyż producent musiał pójść na pewne kompromisy. Oczywiście, są to szczegóły, ale od sprzętu za ponad 3000 zł w najtańszej wersji (w dniu premiery) oczekiwać można perfekcji. W pierwszej kolejności w oczy rzuca się zmodyfikowane wzornictwo urządzenia, które każdy ocenić powinien według swojego gustu. Niemniej, iPhone 6 może niektórym za bardzo przypominać smartfony konkurencji, a wcześniej było najczęściej tak, że to konkurencja próbowała naśladować Apple. Najbardziej istotna zmiana, poza większym wyświetlaczem, to wygładzenie dotychczasowych kanciastych krawędzi (znanych z np. Apple iPhone 5 i Apple iPhone 5S). Trudno jednak uznać to za wadę, gdyż zmiana ta została wymuszona przez powiększenie gabarytów słuchawki. W innym przypadku obudowa mogłaby nieprzyjemnie wrzynać się w dłoń. Jest to jednak trochę kłopotliwe, bo wykorzystany metal jest bardzo gładki, więc smartfon stosunkowo łatwo wyślizguje się z dłoni.

Pomijając już jednak zmiany, telefon prezentuje się wyśmienicie. Wykorzystany metal zastąpił kruche szkło znane ze starszych modeli i jest przyjemny w dotyku. Ponadto kojarzy się ze smartfonami z najwyższej półki (np. HTC One M8). Szkło chroniące ekran subtelnie łączy się z obudową tworząc efekt, jakby było integralną częścią obudowy. Jedynie ramki nad i pod wyświetlaczem mogłyby być minimalnie węższe, jednak ten element jest rozpoznawalnym znakiem iPhone’ów i wygląda na to, że producent nie chciał tego zmieniać. Niestety, Apple nie ustrzegło się też kilku niedociągnięć, które mogą przeszkadzać bardziej wymagającym użytkownikom. Największym są plastikowe pasy biegnące w poprzek pokrywy baterii. Znacznie odróżniają się one od stylowego metalu i nie do końca pasują do minimalistycznego stylu słuchawki. Ich wykorzystanie było jednak koniecznością, gdyż to właśnie tam zostały umieszczone wszelkie moduły łączności (metal pochłania dużą część sygnału).

Kolejna rzecz, która może przeszkadzać jest odstający obiektyw aparatu, który utrudnia położenie telefonu na płasko np. na stole. To jednak efekt maksymalnego odchudzenia obudowy, która waży jedynie 129 gramów i ma zaledwie 6,9 mm grubości! Można jednak dyskutować, czy producent nie mógł zdecydować się na drobne pogrubienie słuchawki w celu zabezpieczenia aparatu przed ewentualnymi uszkodzeniami mechanicznymi. Nie da się też ukryć, że trochę psuje to wygląd urządzenia.

Najważniejszy jest jednak komfort korzystania z telefonu, który z 4 cali (Apple iPhone 5S) zwiększono do 4,7 cala lub nawet 5,5 cala (w przypadku iPhone 6 Plus). Nie da się ukryć, że większa przekątna wyświetlacza negatywnie odbiła się na wygodzie korzystania z telefonu jedną ręką. Nie bez znaczenia jest też niewielka grubość słuchawki, przez którą jej wygodne chwycenie jest trochę trudniejsze niż w przypadku starszych iPhone’ów. Nadal jednak nie jest to rozmiar, który uniemożliwiałby wygodną pracę z urządzeniem. Dla porównania, iPhone 6 jest tylko minimalnie dłuższy, aczkolwiek węższy od popularnego Samsunga Galaxy SIII.

źródło :Flickr.comźródło :Flickr.com

Istotnym szczegółem, który został zmieniony, jest położenie włącznika. Z górnej krawędzi został on przeniesiony na prawy bok obudowy, co uznać można za słuszną decyzję – sięganie do niego po powiększeniu ekranu mogłoby być uciążliwe. Nie modyfikowano za to umiejscowienia czytnika linii papilarnych. Ten nadal ukrywa się w przycisku pod ekranem, a jego działanie zostało usprawnione do niemal perfekcji, dzięki czemu jeszcze rzadziej ma on problemy z poprawnym rozpoznaniem palca. Poza odblokowywaniem ekranu można dzięki niemu w łatwy sposób włączać określone aplikacje oraz autoryzować płatności. Ponadto, w przeciwieństwie do konkurencji, wystarczy go dotknąć by zadziałał, a nie przeciągnąć po nim palec tak, jak np. w Samsungu Galaxy S5.

Menu i aplikacje

iPhone’y korzystają z systemu operacyjnego iOS, który dostępny jest jedynie na urządzenia Apple. W przypadku iPhone 6 oprogramowanie występuje w wersji 8, która wprowadza kilka interesujących nowości, ale postrzegać ją można bardziej jako aktualizację, niż nowe wydanie, w przeciwieństwie do iOS7. Warto też wspomnieć, że wersja ta będzie również dostępna dla starszych modeli, włącznie z iPhone’em 4S.

iOS od zawsze charakteryzuje się prostotą obsługi oraz przejrzystością, których pozazdrościć mu może Android. Jest to więc dobra platforma dla osób, które są mniej obyte z obsługą nowoczesnych technologii i przedkładają intuicyjność nad możliwości personalizacji oraz mnogość ustawień. Ponadto, oprogramowanie zostało świetnie dostosowane do korzystania z niego dotykiem, aczkolwiek to samo można powiedzieć o iOS oraz Windows Phone. Za to nie każdemu przypadną do gustu cukierkowe kolory ikon oraz elementów interfejsu. Niestety, ich zmiana jest niemożliwa, co dla niektórych może być wadą.

Z nowości względem starszych wersji warto wspomnieć o możliwości zsunięcia obrazu o połowę (poprzez dwukrotne naciśnięcie przycisku pod ekranem), by wygodniej skorzystać np. z paska powiadomień podczas używania telefonu jedną dłonią. Ułatwiono też dodawanie nowych kontaktów do książki adresowej i dodano interaktywne powiadomienia, które wyskakują na ekranie w postaci niewielkich okienek. Po ich dotknięciu można np. szybko odpisać na SMS-a. Rozwiązanie to było jednak dostępne u konkurencji już od dłuższego czasu, co warto zaznaczyć. Brakuje też funkcji umożliwiających efektywniejsze wykorzystanie dużego ekranu. Nadal nie można np. wyświetlić dwóch aplikacji obok siebie (w przeciwieństwie do np. Samsunga Galaxy Note 3). Natomiast możliwość zmiany klawiatury ekranowej w Androidzie była dostępna od lat, a w iOS wprowadzono ją dopiero od tej wersji.

Istotną nowością jest obsługa łączności NFC, dzięki której iPhone 6 ma pełnić rolę zbliżeniowej karty płatniczej. Szkoda jednak, że dobrodziejstwa tej funkcji są obecnie dostępne głównie dla Amerykanów, gdyż to właśnie w USA Apple doszło do porozumienia z firmami odpowiedzialnymi za płatności bezgotówkowe. Dziwić może też, że ograniczono funkcjonalność NFC do jedynie tego zastosowania, a obecnie nie można płacić za pomocą programów innych, niż ten dostarczany przez Apple.

źródło :Flickr.comźródło :Flickr.com

Tak jak w poprzednich wersjach, również w przypadku iOS8 użytkownicy mają dostęp do setek tysięcy świetnych aplikacji i gier dostępnych w sklepie Apple. Znaleźć tam można przeróżne narzędzia, które znacznie rozszerzają możliwości telefonu. Każdy dostępny w nim tytuł przeszedł wnikliwą weryfikację producenta, czy nie jest on szkodliwy lub odbiega od norm Apple. Ciemną stroną takiej polityki jest możliwość niedopuszczania aplikacji, które są z jakiś powodów „niewygodne” dla producenta. Optymalizacja oprogramowania (zarówno systemu jak i programów) stoi na najwyższym poziomie i nie może być w ich przypadku mowy o jakichkolwiek przycięciach lub spadku płynności.

Znany z Apple iPhone 4S asystent głosowy Siri dostępny jest też w iPhone 6. Można z nim „porozmawiać” o pogodzie, filmach, nowinkach technologicznych itp. Niestety, smartfon nadal nie rozumie języka polskiego, więc funkcja ta jest bezużyteczna dla osób nieznających języka Szekspira.

Wyświetlacz

Najważniejszy element każdego smartfona, który w tym przypadku wzbudził niemałą sensację. Przekątna ekranu wzrosła do 4,7 cala, przez co ma on o 38% większą powierzchnię niż ten z iPhone’a 5S. Tutaj należy wspomnieć, że niejeden telefon z Androidem uchodzi przy takiej wielkości za „mini”. W świecie iPhone’ów to jednak duży przeskok, który w znacznym stopniu został wymuszony przez samych użytkowników. W dobie popularyzacji internetu w telefonach oraz pokaźnych rozmiarów phabletów, taka wielkość wydaje się optymalna, aczkolwiek powiększenie przekątnej w żadnym razie nie może zostać uznane za coś rewolucyjnego.

Sam panel jest jednym z najlepszych na rynku. Jego rozdzielczość to nietypowe 750 x 1334 pikseli, czyli trochę powyżej HD. Po zaprezentowaniu urządzenia pojawiły się głosy krytyki wytykające brak Full HD (1080 x 1920 pikseli), które jest standardem w droższych modelach konkurencji. Tutaj jednak trzeba pochwalić Apple, że nie postawiło na cyferki w specyfikacji, a praktyczność zastosowanych rozwiązań.

Wyświetlany obraz i tak jest perfekcyjnie ostry, a niższa rozdzielczość pozytywnie odbija się na wydajności oraz czasie pracy na baterii, co dla większości użytkowników powinno być ważniejsze od imponującej specyfikacji. Duże wrażenie robi też fakt, że obraz wyświetlany zaraz pod cienką warstwą szkła, dzięki czemu ma się wrażenie wręcz dotykania pojawiających się na nim obiektów.

Pozostałe parametry ekranu nie wzbudzają żadnych zastrzeżeń. Wyświetlane kolory są nasycone, cieszą oko, a do tego prezentują się naturalnie. Równie pozytywnie trzeba ocenić kontrast oraz głębię czerni, które uprzyjemniają np. oglądanie na telefonie filmów. Oczywiście, nie jest to poziom niedoścignionych pod tym względem AMOLED-ów (np. Samsung Galaxy S5), ale rekompensuje to śnieżna biel. Również czytelność w słońcu oraz kąty widoczności są na bardzo wysokim poziomie, dzięki czemu korzystanie z urządzenia poza pomieszczeniami jest komfortowe.

Aparat

Patrząc na specyfikacje aparatu, zmiany względem iPhone 5S są niewielkie. Matryca ma nadal 8 Mpix i lampa błyskowa jest ponownie podwójną, ale to tylko pozory. Apple poprawiło wiele cech aparatu, dzięki czemu w praktyce sprawdza się on wyraźnie lepiej od poprzednika. Jedynie funkcja błyskawicznego ustawiania ostrości wydaje się chwalona trochę na wyrost, gdyż w porównaniu do starszych modeli, różnica nie jest znacząca. Niemniej, smartfon wyostrza ujęcia błyskawicznie i tutaj trudno mieć jakiekolwiek zastrzeżenia. Z resztą, same zdjęcia też robią naprawdę świetne wrażenia. W korzystnych warunkach oświetleniowych fotografie są bardzo szczegółowe, mają zazwyczaj idealnie odwzorowane kolory i imponującą dynamikę (np. brak łun w pobliżu jaśniejszych fragmentów kadru).

Natomiast w ciemniejszym otoczeniu liczba rejestrowanych detali trochę spada, jednak nadal jest ona zadowalająca i zdecydowanie ponadprzeciętna, a do tego aparat skutecznie pozbywa się cyfrowego szumu. W porównaniu do konkurencyjnych urządzeń (np. Sony Xperii Z2 lub Samsunga Galaxy S5), algorytm usuwania detali nie jest aż tak agresywny, więc zdjęcia wychodzą zaskakująco szczegółowe i jasne (jak na smartfona) nawet w gorszych warunkach. Trzeba więc przyznać, że iPhone 6 jest jednym z najlepszych fotograficznych smartfonów, aczkolwiek zdjęciom zrobionym w trudnych warunkach trochę brakuje do niedoścignionej pod tym względem Nokii Lumii 1020. Mankamentem jest też brak sprzętowego spustu migawki, który ułatwia robienie udanych zdjęć jedną ręką.

Cieszy też obecność kilku dodatkowych funkcji. Część z nich pojawiła się już w starszych modelach, ale i tak warto wspomnieć o licznych filtrach na obraz, dostępie do ustawień ekspozycji oraz możliwości szybkiego i wygodnego modyfikowania czasu naświetlania migawki, dzięki czemu ręcznie można rozjaśnić lub przyciemnić ujęcie.

Spore zmiany dotknęły funkcji nagrywania wideo. iPhone 6 umożliwia rejestrowanie obrazu w rozdzielczości Full HD (1080p) w aż 60 klatkach na sekundę, co sprawia, że filmiki są wyraźnie płynniejsze w porównaniu do poprzedników. Z drugiej jednak strony, konkurencja również zapewnia podobne parametry nagrywania. Poza tym nagrania charakteryzują się ponadprzeciętnie wysoką szczegółowością oraz dobrze odwzorowanymi szczegółami i kolorami. Miłym dodatkiem jest też tryb rejestrowania obrazu w zwolnionym tempie. Ograniczona zostaje wtedy rozdzielczość, ale liczba klatek na sekundę rośnie do niesamowitych 240 (u bezpośredniej konkurencji jest to najczęściej 120), dzięki czemu wideo jest jeszcze bardziej spowolnione.

Multimedia i internet

W kwestii multimediów zmiany są niewielkie, a szkoda, bo to właśnie tutaj pojawia się sporo zastrzeżeń do mobilnych urządzeń Apple. iPhone 6 nadal nie wspiera licznych formatów wideo, w tym DivX oraz XviD, więc do korzystania na nim z treści wideo konieczne jest korzystania z programu iTunes. Ten natomiast wymaga instalowania dodatkowego oprogramowania na komputerze, co nie każdemu odpowiada i utrudnia wymiany plików pomiędzy użytkownikami. Samo oglądanie filmów na smartfonie jest komfortowe ze względu na spory i dobrej jakości ekran. Z drugiej strony, lepiej pod tym względem wypadają większe urządzenia, jak np. Samsung Galaxy S5 lub LG G3.

Przeglądarka internetowa (Safari) jest niemal niezmieniona, aczkolwiek cieszy pojawienie się funkcji przechodzenia do następnej lub poprzedniej strony gestem palca w lewo lub prawo. Jednak poza tym nowości jest niewiele. Aplikacja nadal nie obsługuje elementów flash, więc niektóre witryny wyświetlane są bez mapek, animacji oraz gier. Komfort surfowania wzrósł ze względu na większy ekran, ale nie jest to zasługa zmian w interfejsie. Cieszy za to obecność łączności LTE, która znacznie przyspiesza transmisję danych, o ile jest się w zasięgu tej technologii. W efekcie, strony wczytują się momentalnie i pod tym względem iPhone przebija konkurencję modele z Androidem lub Windows Phone.

Przenośne urządzenia Apple od dawna słyną z wysokiej jakości dźwięku, która wywodzi się jeszcze z czasów iPodów. Producent wykorzystał swoje doświadczenie w tej kwestii, dzięki czemu iPhone’y charakteryzują się rewelacyjnym brzmieniem. Nie inaczej jest w przypadku iPhone 6, który gra czysto i głośno. Niestety, tego samego nie można powiedzieć o zestawowych słuchawkach, których jakość brzmienia oraz jakość wykonania nie jest adekwatne do tak drogiego smartfona. Pewne zastrzeżenia wzbudza też umiejscowienie głośnika, który można stosunkowo łatwo zasłonić podczas trzymania telefonu w orientacji poziomej. Niemniej gra on głośno, jednak przy pełnej regulacji zniekształca głos i pod tym względem np. HTC One M8 prezentuje się sporo lepiej.

Mankamenty te są jednak o wiele mniej istotne niż brak czytnika na karty pamięci. Użytkownik ma do wyboru 3 warianty telefonu – z 16, 64 lub 128 GB przestrzeni na pliki. Szkoda jednak, że każdy kolejny próg jest wyraźnie droższy od poprzedniego. Najmniejsza wersja powinna starczyć osobom, które nie wgrywają nadmiernie dużo danych na telefon, jednak trzeba być świadomym, że w każdym wariancie system pochłania aż 4GB. Przykładowo, w najuboższym modelu zmieści się do ok. 6 filmów w rozdzielczości Full HD lub kilka tysięcy piosenek. Trzeba więc zastanowić się, czy nie warto dopłacić i kupić pojemniejszą wersję.

Wydajność i bateria

W założeniu iPhone ma zawsze działać niezawodnie oraz szybko i zastosowane w nim podzespoły powinny mieć drugorzędne znaczenie. Dla zainteresowanych warto jednak wspomnieć, że smartfon funkcjonuje dzięki dwurdzeniowemu procesorowi Cyclone taktowanemu 1.4 GHz z obsługą 64-bitowych instrukcji. Jednostka centralna wspierana jest przez 1 GB pamięci RAM, co może trochę zaskakiwać, gdyż w znacznie tańszych modelach konkurencji znaleźć już można 2, a nawet 3 GB.

Okazuje się, że nie ma to jednak większego znaczenia, gdyż iPhone 6 działa szybko i niezawodnie. Można nawet odnieść wrażenie, że wykorzystane w nim oprogramowanie pracuje stabilniej niż w starszych modelach. Co więcej, spory nadmiar mocy umożliwia granie w nawet najbardziej rozbudowane graficznie tytuły bez obaw o spadki płynności albo obniżony poziom detali. W porównaniu do konkurencji iPhone 6 plasuje się mniej więcej na poziomie Samsunga Galaxy S5 lub HTC One M8, które korzystają z bardzo wydajnego, czterordzeniowego procesora Snapdragon 801.

Stosunkowo niewielki ekran o niższej rozdzielczości niż u konkurencji oraz dwurdzeniowy procesor dają nadzieję na ponadprzeciętny czas pracy na jednym ładowaniu. Niestety, w praktyce okazuje się, że bateria iPhone 6 umożliwia pracę z urządzeniem od jednego do dwóch dni, w zależności o użytkowania, czyli w miarę standardowo, jak na nowoczesnego smartfona. Nie byłoby w tym niczego złego, gdyby nie fakt, że podobne rezultaty uzyskują znacznie większe telefony innych producentów, które działają na (podobno) bardziej łasym na energię Androidzie. Dużo zależy jednak od sposobu korzystania z urządzenia. Jeśli ktoś gra w zaawansowane graficznie gry, to akumulator opustoszeje po ok. 2,5-3 godzinach. Natomiast wideo w rozdzielczości Full HD można odtwarzać przez trochę ponad 6 godzin. Dla porównania, LG G Flex wytrzymuje w takiej sytuacji niemal trzykrotnie dłużej. Ogniwo nie imponuje też, jeśli chodzi o czas rozmów – ok. 7 godzin jest rozczarowującym wynikiem w porównaniu do np. Sony Xperia Z2, która umożliwia ok. 20 godzin rozmów bez ładowania.

Jeśli jednak ktoś głównie korzysta z internetu, poczty elektronicznej, rozmów głosowych itp. to może liczyć na ok. 2 dni bez konieczności podłączania smartfona do ładowarki. Wynik ten nie zachwyca, ale jest odczuwalnie lepszy niż ten w Apple iPhone 5S i powinien zadowolić większość użytkowników.

Co nam się podoba:

  • Piękna, rewelacyjnie wykonana obudowa
  • Świetny ekran idealny do multimedialnych zastosowań
  • Doskonały aparat, robiący ponadprzeciętnej jakości zdjęcia
  • Szczegółowe, idealnie płynne filmy Full HD
  • Znakomita jakość dźwięku w słuchawkach i podczas rozmów głosowych
  • Obsługa LTE znacznie poprawia szybkość internetu mobilnego
  • Czytnik linii papilarnych przydaje się np. do autoryzacji transakcji
  • Lepsza bateria niż w poprzedniku
  • Niesamowicie prosty w obsłudze, przejrzysty i intuicyjny interfejs
  • Wysoka stabilność i płynność działania oprogramowania i aplikacji
  • iOS daje dostęp do setek tysięcy dodatkowych aplikacji i gier
  • Skuteczność weryfikacji jakości gier i aplikacji w AppStore jest zdecydowanie wyższa niż w Google

Co nam się nie podoba:

  • Strasznie wysoka cena, zwłaszcza w przypadku wersji 64 i 128 GB
  • Odstający obiektyw aparatu narażony jest na uszkodzenia
  • Plastikowe linie z tyłu obudowy, niepasujące do stylistyki urządzenia
  • Brak wodoodporności (robi się standardem w flagowych modelach)
  • Brak większej innowacji i wyraźnego postępu względem iPhone 5S
  • Brak obsługi kart pamięci wymusza do kupna sporo droższej wersji
  • Niewymienna w domowych warunkach bateria
  • Asystent głosowy nie działa w języku polskim
  • Brak dedykowanego spustu migawki utrudnia fotografowanie jedną ręką
  • NFC ograniczone jedynie do płatności przez program Apple
  • Jakość dołączonych słuchawek jest nieadekwatna do ceny sprzętu
  • Ograniczenia systemu operacyjnego i możliwości personalizacji
  • Brak funkcji zarządzania zawartością pamięci urządzenia
  • Przeglądarka nie obsługuje elementów flash (np. reklam, mapek, gier)
  • Cenzurowanie niektórych aplikacji w sklepie Apple
  • Konieczność korzystania z programu komputerowego iTunes do przenoszenia na telefon plików muzycznych

Podsumowanie:

Apple przestało być innowatorem, a przynajmniej takie można odnieść wrażenie po zapoznaniu się z iPhone 6. Jest to pod wieloma względami doskonały sprzęt, ale na wskroś przewidywalny i porównywalny do konkurencji. I chociaż mówi się tak już od kilku generacji iPhone’ów, to po śmierci Steve’a Jobsa jest to coraz bardziej odczuwalne.

Oczywiście, jest to nadal rewelacyjny smartfon ze świetnym ekranem, piękną obudową, dopracowanym oprogramowaniem oraz wysoką wydajnością. Brakuje mu jednak tego czegoś, co przywiązało miliony ludzi do starszych smartfonów Apple, a do tego powtarza błędy poprzedników (brak karty pamięci, przeciętna bateria, ograniczenia systemu, słabe słuchawki w zestawie). Dziś to po prostu kolejny świetny telefon, który nie jest w stanie wyraźnie odróżnić się od np. HTC One M8, Samsunga Galaxy S5 lub Sony Xperii Z3. Co gorsza, jest on odczuwalnie droższy od swoich rywali, co dla wielu może mieć decydujące znaczenie.