Robert RzeszotarskiRobert Rzeszotarski

Z wykształcenia jest elektronikiem po Politechnice Gdańskiej. Aktualnie jeszcze pracuje w swoim zawodzie. Jednak pomiędzy tą pracą zawodową a końcem studiów pojawił się w jego życiu epizod związany z prowadzeniem własnej działalności gospodarczej. „Wtedy myślałem, że złapałem pana Boga za nogi i trafiłem w ręce doświadczonej osoby, która wprowadzi mnie w tajniki świata biznesu” – wspomina. Niestety, po dwóch latach okazało się, że jedyne w co został wprowadzony to kłopoty, z których tak naprawdę wygrzebuje się do tej pory.

Te dwa lata, mimo że stały się powodem wielu ciężkich chwil w życiu mojej całej rodziny, pokazały mi na czym mi tak naprawdę zależy. Zobaczyłem, że bardzo sobie cenię niezależność i otrzymywanie wynagrodzenia proporcjonalnego do włożonego wysiłku i swoich umiejętności. Praca na etacie nie jest w stanie tego zagwarantować, zawsze jest próg nie do przeskoczenia, w postaci wysokości pensji ustalanej przez szefa.

Koniec własnego biznesu, a raczej tego w co został wplątany, wymusił na nim podjęcie pracy na etacie. Miał to szczęście, że trafił do małej firmy produkującej automatykę przemysłową. Od samego początku pracuje na stanowisku projektanta-elektronika. O etacie Robert powiedział mi tak:

Bardzo cenię to miejsce pracy, gdyż w naprawdę ciężkich momentach mogłem i cały czas mogę liczyć na wsparcie zarówno osób tam pracujących, jak i samego szefostwa. Nie jest to firma duża i panuje w niej prawdziwa atmosfera rodzinna, jednak w dalszym ciągu jest to etat i przy najlepszych chęciach szefa, nie jest on w stanie tyle mi zapłacić, ile można wypracować w MLM.

Jego zainteresowania oscylują wokół grafiki komputerowej, fotografii, a ostatnio stał się zagorzałym fanem sushi, które potrafi zrobić własnoręcznie i nie odbiega ono kunsztem przyrządzenia od podawanego w najlepszych restauracjach. Przynajmniej tak twierdzi jego żona…

Robert zajął pierwsze miejsce w kwietniowej edycji konkursu „The Best Of”, który co miesiąc organizuje dla swoich użytkowników portal społecznościowy Networkio.eu. Ten wywiad jest zatem dla niego jedną z nagród. Gratulujemy!

Maciej Maciejewski: W jaki sposób znalazł się pan w marketingu sieciowym?

Robert Rzeszotarski: Z samym marketingiem sieciowym miałem pierwszy raz styczność będąc jeszcze w szkole średniej. Razem z kolegą odwiedziliśmy znajomą, która próbowała nas zachęcić do współpracy z firmą Amway. Po pierwszej i jednocześnie ostatniej rozmowie z tą koleżanką miałem wyrobione zdanie na temat tego systemu. Oczywiście zdanie bardzo negatywne. Hasła w stylu to jest piramida, naciąganie i zarabianie góry szmalu na tych co są na dole, były jak najbardziej mi bliskie.

reklamareklama

Przez następne kilka lat temat marketingu sieciowego u mnie przycichł, aż do połowy studiów, kiedy w zacząłem w sieci szukać informacji o metodach zarabiania przez internet. Wtedy pierwszy raz trafiłem na skrót MLM. Jednak nie zgłębiałem tego tematu, przyczepiłem sobie na tablicy korkowej karteczkę z trzema literkami, która tak wisiała przez kilka miesięcy. W międzyczasie zacząłem zgłębiać wiedzę związaną z programami partnerskimi i zacząłem się angażować w ten rodzaj zarabiania przez internet. Jakieś sukcesy na tym polu odniosłem, jednak nie można tego było nazwać dochodem pozwalającym normalnie żyć. Temat zarabiania cały czas śledziłem w internecie, a w międzyczasie zainteresowałem się zagadnieniem rozwoju osobistego i niezależności finansowej. Pewnego dnia trafiłem na artykuł pani Katarzyny Gontarczyk dotyczący MLM. Oczywiście mając swoje osobiste doświadczenia sprzed lat, po jego przeczytaniu byłem w pełni zgodny z tym, co w nim przeczytałem.

Później dziwnym trafem, tego samego dnia wpadłem w sieci na „Rozmowy kontrolowane” prowadzone przez pana oraz Piotra Wajszczaka, w których omawialiście wspomnianą publikację redaktor Gontarczyk. Po obejrzeniu tego materiału stałem się wiernym czytelnikiem bloga Piotra Wajszczaka. „Network Magazyn” również stał mi się bliższy i można powiedzieć, że zostałem nawrócony na MLM.

Z zatwardziałego przeciwnika, który nic nie rozumiał, stałem się człowiekiem, który stwierdził, że MLM to jest to, co pozwoli uzyskać upragnioną niezależność finansową.

Maciej Maciejewski: To nas pan uhonorował. Dziękujemy. A jak wyglądały w pana przypadku początki budowania tego biznesu?

Robert Rzeszotarski: Z firmą Forever jestem związany od stycznia 2012 roku i dopiero zaczynam przechodzić do etapu świadomego budowania struktury. Do tej pory testowałem produkty. Przekonałem się, że działają rewelacyjne na całą moją rodzinę. Jednak czegoś mi brakowało do ruszenia z miejsca. Mój sponsor na mnie nie naciska, w sumie to sam siebie muszę motywować do działania i przyznam, że powstanie portalu Networkio.eu i prowadzone tam rozmowy stały się dla mnie impulsem do wzięcia spraw na poważnie w swoje ręce. Już nie traktuję MLM jako coś dodatkowego, przy okazji, tylko robię to z pełnym planem działania. Tak więc Maćku Twoje projekty bardzo przyczyniają się do mojego rozwoju w MLM, a moje początki budowania biznesu MLM właśnie mają miejsce.

Maciej Maciejewski: Obecnie w Polsce działa wiele porządnych firm w systemie marketingu sieciowego, które dają ludziom wspaniałe możliwości biznesowe. Jakie czynniki zadecydowały o wyborze Forever?

Robert Rzeszotarski: Tak, w MLM działa wiele dobrych firm. Dlaczego akurat Forever? Co wyróżnia tę firmę od innych? Na samym początku było przekonanie do produktów. Nie było to wyłącznie moje przekonanie, tylko mojej sponsorki, która produkty Forever wykorzystuje na co dzień w pracy położnej środowiskowej. FLP pojawiło się w moim życiu w momencie, w którym stwierdziłem, że chcę się zająć biznesem MLM. Kilka dni po tym, jak opowiedziałem mojej żonie o swoich planach okazało się, że jej mentorka – aktualnie nasza sponsorka – z dziedziny położnictwa środowiskowego bardzo poleca firmę i jej produkty.

Zaczęliśmy wprowadzać aloes do swojego życia. Zmiany zdrowotne, jakie zaczęliśmy obserwować głównie na naszych dzieciach, rozwiały jakiekolwiek wątpliwości dotyczące działania produktów. Z czasem bliżej poznałem środowisko ludzi współpracujących z Forever. Ich życzliwość i chęć dzielenia się wiedzą nawet z ludźmi nie będącymi w ich strukturze dodatkowo przekonały mnie o słusznym wyborze firmy.

Maciej Maciejewski: Pracuje pan cały czas na etacie i jednocześnie w network marketingu, więc zna pan oba sposoby zarabiania na życie. Jakie są pomiędzy nimi najważniejsze różnice?

Robert Rzeszotarski: Podstawowa różnica, która niestety dla wielu ludzi jest trudnością nie do przeskoczenia, to fakt otrzymania wynagrodzenia za efekty swojej pracy, a nie za sam fakt wykonywania pracy. W biznesie MLM nie ma znaczenia ile czasu pracujesz, natomiast ma znaczenie jakie są efekty Twojej pracy. Ale z drugiej strony w MLM nie ma górnej granicy zarobków.

Jedynym ograniczeniem tego ile zarabiamy w tym biznesie jest nasza praca. Im jest ona bardziej efektywna tym nasze zarobki są większe.

Praca w marketingu sieciowym oznacza dla mnie całkowitą zmianę swojego stylu życia. Podejmując współpracę z firmą promującą zdrowy styl życia, świadomie rezygnuję z egzystencji pod tytułem Wyścig Szczurów w Stylu Fast Food na życie pod tytułem Zdrowa Rodzina i Zdrowy Biznes.

W MLM cenię konieczność ciągłego rozwoju swoich umiejętności oraz przełamywania własnych ograniczeń, co wiąże się ze świadomym opuszczaniem swojej strefy komfortu. Dodatkowo brak ograniczeń zarówno pod względem zarobkowym jak i pod względem metod budowania tego biznesu jest dużą wielką wartością.

Maciej Maciejewski: A co pana wkurza w MLM?

Robert Rzeszotarski: Denerwuje mnie fakt, że jeszcze nie jestem na etapie swojego biznesu, który mam przed oczami wyobraźni. Ale to jest zdenerwowanie pozytywne, motywujące mnie do działania.

Maciej Maciejewski: Skąd brać nowych ludzi do swojej struktury? Jakie metody pan stosuje, aby pozyskiwać nowe osoby do biznesu?

Robert Rzeszotarski: Ludzi, którzy mogliby się zainteresować produktami oraz biznesem, mamy dookoła siebie. Jedyne co trzeba zrobić to się na nich otworzyć, poznać ich problemy i zaproponować im ich rozwiązanie. Trzeba Zadaj sobie zadać pytanie „ilu rodziców znam w przedszkolu swojego dziecka?” „Co wiem na temat pani, od której codziennie rano kupuję świeże bułeczki?” „Ilu znajomych z siłowni znam przez pryzmat ich życia, a nie wielkości mięśni?” Ludzi mamy dookoła pełno, tylko trzeba ich zauważyć i zainteresować się ich życiem.

Oczywiście sprawdzone metody w postaci listy kontaktów i zbierania od tych osób poleceń nowych osób – to podstawa tego biznesu.

Testuję również inne metody dotarcia do społeczeństwa, na przykład w postaci organizacji szkoleń otwartych, o których informuję najbliższe otoczenie za pomocą ogłoszeń. Spektrum korzyści, jakie daje firma Forever jest tak szerokie, że nie sposób czegokolwiek zaproponować bez wcześniejszego poznania potrzeb potencjalnych klientów czy współpracowników. Tak więc podstawowa metoda to wyjść do ludzi. Zacząć z nimi rozmawiać.

Maciej Maciejewski: Jakie ma pan plany na przyszłość?

Robert Rzeszotarski: Najważniejszy plan to wychować moje kochane córki na mądre i zdrowe kobiety. Z czysto zawodowych to planuję najpóźniej w przyszłym roku osiągnąć pozycję managera w planie marketingowym firmy. Moja misja to nauczyć jak największą liczbę osób zdrowego podejścia do swojego życia, zarówno na polu aktywności zawodowej jak i zdrowia fizycznego.

Maciej Maciejewski: Dziękuję za rozmowę.