Koncepcja samochodziku „Nindo” podejmuje kwestię ekologicznego poruszania się po mieście. Pomimo ekstremalnie małych gabarytów, wewnątrz zmieszczą się trzy osoby. Na wizualizacjach widać, że oprócz miejsca dla kierowcy, z tyłu znajduje się również kanapa dla dwóch osób. Można więc odnieść wrażenie, że pasażer siedzący za kierowcą musi jednak odznaczać się bardzo filigranową posturą. Lub po prostu nie mieć nóg. Wewnątrz kabiny znajduje się także przestrzeń na bagaż. Autor koncepcji sugeruje, że zmieści się tam rower. Według nas, rower musiałby mieć parametry „resoraka”, żeby zmieścić się do tego samochodu. Samochodzik mają napędzać cztery silniki elektryczne ukryte wewnątrz kół. Byłyby one zasilane przez baterie umieszczone pod kabiną. Nie podano natomiast osiągów. Załóżmy jednak, że jako normalny pojazd użytkowy, osiągałby prędkość rzędu 50-60km/h. Czy nie sądzicie, że tak rozpędzona bryła plastiku stanowiłaby śmiertelne zagrożenie dla pasażerów?