Tajemnice osiągania celów w biznesie MLM

przez Sławomir Luter
1258 odsłony

Czy życie, w którym obecnie egzystujesz, wydobędzie z Ciebie to, co najlepsze? Czy Twoja codzienność powoduje, że czujesz szczęście i radość z działania? Celem nie jest punkt końcowy drogi, prawdziwym wyzwaniem i szczęściem jest znaleźć „tę drogę”.

źródło: Flickr.comźródło: Flickr.com

Cele nie istnieją jako dany punkt – zegarek, samochód, dom, milion, awans itp. To jest pewien atrybut. To są poboczne wyniki naszego działania w naszym poczuciu misji. Droga jest celem, ale też nie każda. Załóżmy, że odwiedzi mnie kolega i powie: „Jest super biznes!” Będzie podniecony, pełen pasji i zapału. Może dla niego tak jest, to jego projekt życia i jego podróż życia. Hurrra! Odnalazł swoją drogę, po której odbędzie życiową podróż. Oczywiście, ja mogę robić z nim ten biznes i mogę spróbować iść tą samą drogą, jednak czy osiągnę w nim sukces czy nie, zależy od czegoś zupełnie innego…

To zależy od tego, czy ten projekt będzie także moją podróżą życia… Dojrzałość człowieka sukcesu polega właśnie na tym, że odnalazł swoją ścieżkę życia i każdego dnia aktywnie nią idzie do przodu w stronę swoich celów. Silna osobowość nie da się porwać przy pierwszej lepszej okazji, którą spotka, lecz dokładnie zbada, czy to jest to, czego poszukiwała. Nie podejmuje się decyzji pod wpływem kogoś, tylko zgodnie z własnymi wartościami i pragnieniami. Osobista wizja przyszłości pozwoli zestawić ze sobą wizję propozycji i jeśli się pokrywa, podejmuje się decyzję. Nie wolno podejmować decyzji, która nie przybliża Cię do realizacji Twoich celów i pragnień, bo bezpowrotnie stracisz czas oraz narazisz się na duże cierpienia emocjonalne.

Zgodzisz się ze mną, że większość ludzi szuka swojej drogi życiowej, swoich prawdziwych celów, nieraz praktycznie przez całe życie. I nie zawsze kończymy byt na tej planecie jako spełnieni i zrealizowani ludzie. A teraz, kiedy tempo życia jest tak szybkie, brakuje nawet czasu, by się zastanowić, czy to, w którą stronę idziemy, ma jakiś dla nas głębszy sens, czy jest tylko łudzeniem się, że kiedyś będzie dobrze. I teraz mnie posłuchaj, bo to może być dla Ciebie życiowa lekcja.

Najprawdopodobniej nie będziesz szedł przez życie sam, tylko będziesz pracował, bawił się, zarabiał pieniądze wśród ludzi. Zgodzisz się ze mną? Nie da się inaczej w tym modelu. I teraz skoncentruj się jeszcze mocniej. Skupiska ludzkie dysponują potężną energią, która może obezwładnić, wyssać, zaślepić, pozbawić własnej woli czy pieniędzy. Skoro czytasz tę publikację to znaczy, że najprawdopodobniej chcesz budować swój zespół, który ma współpracować w jakimś konkretnym celu, pewnie biznesowym, choć może nie tylko. Przypuszczam też, że dołączyłeś do jakiegoś zespołu już istniejącego, gdyż tak najczęściej się to dzieje. Nawet jeśli nie dołączyłeś do zespołu dużego, to na pewno do człowieka, firmy lub idei. To są skupiska potężnych mocy, bo tam, gdzie gromadzi się w jednym celu więcej niż jeden człowiek, występuje potężna siła oddziaływania na jednostki stykające się z taką energią. Taka grupa czerpie siłę, pieniądze i energię właśnie z takich osób jak Ty czy ja. I to jest OK, bo nie da się inaczej żyć. Zawsze coś dajemy od siebie, ale też musimy czerpać dla siebie. Od zespołu tylko zależy, jaka będzie intencja grupy. Bo potrafi ona wyciągnąć ostatnią kasę w imię „wolności” finansowej, podboju świata, pomagania innym, spełniania marzeń. Takie grupy potrafią wmówić, że to najlepszy biznes, jedyna szansa, ostatnia nadzieja lub niepowtarzalna okazja. Wiem, bo sam kiedyś taki byłem. Często używałem tych słów jak jakiś kaznodzieja: „Wdrażam projekt, który może uczynić Cię wolnym i niezależnym. Jeśli dołączysz teraz, masz szansę być przed innymi…”

Nie pozwól sobie nic takiego wmówić i ślepo podążać za czymś, co nie trafi Cię w serce, co nie jest Twoją ścieżką i nie pomoże Ci osiągnąć Twoich celów…

Sama inżynieria określania i wyznaczania celów nie działa, tylko pomaga ukierunkować ambicje i zbadać swoje marzenia. Ale to nie jest gwarancja ich spełnienia. Energię i pieniądze zawsze będziesz oddawał w imię idei, lecz najważniejsze jest, abyś nią żył, aby Wasze energie – zespołu, firmy i Twoja, współgrały i tworzyły synergię. A w wielu przypadkach tak nie jest. Ba! W większości przypadków tak nie jest! Ludzie widzą tylko pieniądze na jakimś poziomie kariery, nie widząc najważniejszego – co doprowadza na dany poziom kariery. A ta droga na dany poziom to właśnie jedyny klucz do sukcesu. Oddawanie energii, czasu i finansowanie odbywa się dokładnie podczas wędrówki. Tylko czy aby po swojej drodze życia?

Zobacz, ile lat trwają już kursy osiągania celów? Ile setek szkoleń, książek, filmów jest na ten temat i jakoś nadal cele są realizowane przez grubo mniej niż 1% ludzi! Wiesz czemu? Bo olbrzymią wagę przykłada się do tego, jak określać „technicznie” cele – umysłem, opisem, datami, papierem. Jak je mierzyć, wizualizować i zapisywać. To za mało. Trochę pomaga zdobycie świadomości swojej osoby, poznanie siebie i ukierunkowanie jakichś działań na przyszłość. To jest dobry system na mały awans, na podwyżkę, na założenie firmy czy zrobienie paru projektów. To wystarczy, abyś zbudował jakąś grupę, zarobił trochę pieniędzy. Ale na pewno nie wystarczy, abyś wypracował swoje wymarzone, najpiękniejsze życie.

Bo techniki nie wybiorą dla mnie celu, może to jedynie zrobić serceintuicja. Umysł może pomóc jedynie zorganizować zasoby potrzebne do realizacji, zaplanować działanie, wziąć kontrolę nad charakterem człowieka, ale na pewno nie zaplanuje tego, czego ja naprawdę najmocniej na świecie chcę. Przeciętny człowiek będzie określał cele tylko umysłem i będzie wiódł przeciętne życie a musi być pełna spójność wszystkich „mocy”.

Chcę, abyś wiedział, iż nie ma nic złego w tym, że budujesz zespoły i działasz w grupie czy biznesie. Wręcz odwrotnie – to jest konieczne, bo jednostka w dzisiejszym świecie nic nie znaczy, a etat czy konwencjonalne biznesy kosztują bardzo dużo pieniędzy i stresu. Nie ma też nic złego w tym, że podłączyłeś się do danej grupy MLM i oddajesz jej swoją energię, uwagę, pieniądze. To normalne i zawsze tak było, jest i będzie. Oddajemy swoją energię pracy, szkole, religii, rodzinie i to jest właśnie życie. Lecz kluczowe zagadnienie dotyczy tego, abyś, zanim oddasz swoje życie dla jakiegoś narzędzia, bardzo mocno ustalił ze swoją duszą, umysłem, logiką i intuicją, czego naprawdę pragniesz. Tak, aby każdy dzień przy realizacji projektu był radością i niewyobrażalnym szczęściem. Abyś nie wchodził do jakiegoś biznesu na ślepo tylko zbadał, poczuł, wybrał taki projekt, który stanie się „Twoim” projektem.

Twoje pragnienia mogą być zrealizowane w szczęściu i z sukcesem, jeśli będziesz działał w zgodzie ze sobą.

Będziesz szedł przez życie dzień za dniem, a jedyną wyrocznią, czy będziesz szczęśliwy, będzie Twoje samopoczucie. Nie wystarczy szybko „zamarzyć” jakie masz cele, zapisać i po sprawie – to nie praca domowa, tylko praca najważniejsza w życiu, aby śmiertelnie poważnie przyłożyć się do tego, by wsłuchać się w duszę, w serce i wybrać jedyną możliwą drogę, która jest tylko TWOJA.

Celem życiowym jest znaleźć drogę, na której będziesz szczęśliwym wędrowcem, a pojedyncze cele, takie jak szczęśliwa rodzina, środki na życie, odczuwanie radości, materialne rzeczy będą kwestią uboczną tego, że przez życie idziesz swoją, jedyną, tylko dla siebie wybraną drogą. Dlatego, jeżeli na pewno chcesz świadomie zostać liderem z misji i powołania oraz kroczyć ścieżką budowania zespołów, musisz w sobie odnaleźć odpowiedź na pytania:

Czy na pewno chcę to robić? Czy jeśli będę działał w takim modelu, to każda sekunda spędzona na tym działaniu, będzie świętem i radością?

Jeśli dołączasz do jakiejkolwiek organizacji, grupy, lidera czy idei, zawsze kieruj się osobistą intuicją oraz założeniem, że to dołączenie się do danego projektu pozwoli Ci spełnić Twoje cele i marzenia.

Żyjemy w erze wojny o ludzi. O ich uwagę, energię, pieniądze. Stacje telewizyjne prześcigają się w rankingach oglądalności, producenci biją się o klientów, biznesy typu sprzedaż bezpośrednia czy network marketing powstają jak grzyby po deszczu przeciągając coraz większych i mocniejszych liderów do siebie, obiecując miliony i nieziemski styl życia.

Naprawdę żyjemy w totalnej wojnie o każdą sekundę naszego życia i jeśli nie zsynchronizujesz swoich prawdziwych, jedynych dla Ciebie celów, stracisz bezpowrotnie czas na coś, co będzie realizować cele innych ludzi, a nie Twoje.

Mówi się, że minimalny procent ludzi zarabia dużo w projektach rekomendacyjnych i to jest prawda. Bo większość tych ludzi, którym „nie idzie”, nie wchodzi do projektów z własną drogą i celami, tylko idzie za kimś, realizując plany nie swoje, tylko przywódców projektów i liderów grup. Wchodzą „na emocjach”, bez totalnej świadomości jak taki model biznesu może im pomóc zrealizować ich własne cele. Ba! W ogóle nie mają określonych własnych celów, wchodzą tylko dla pieniędzy lub dla łatwych i szybkich zysków, oczywiście bez większych szans na długofalowe powodzenie, bo menadżer zespołu to styl życia i codzienna praca, a nie jednorazowa inwestycja.

Jeśli cele nie integrują serca i umysłu, rodzi się konflikt wewnętrzny i dyskomfort… Każdy człowiek, dopóki dojrzale nie podejmie decyzji o tym, że sam musi kształtować swoje życie oraz, że dołącza do zespołu, aby realizować głównie SWOJĄ MISJĘ I MARZENIA, zawsze będzie tylko takim „mięsem armatnim” dla wampirycznych liderów i grup.

Dołączając sam do jakiegoś zespołu, dokonujesz swojego wyboru, który będzie miał swoje konsekwencje. Pozytywne, ale możliwe, że i negatywne. Piękne i szczęśliwe życie na pewno będzie bliżej tych, którzy przyłożą się do określania swoich osobistych celów i swojej misji.

W wojnie liderów i korporacji o ludzką energię, haczyki są zarzucane coraz dalej, coraz sprytniej. Narzucane są piękne wartości, pomaganie innym, wspomaganie fundacji, która dzięki Tobie będzie realizować wielkie misje, jednak to w środku pusta bańka mydlana i potężne źródło wysysania Twojej uwagi i czasu do ich własnych celów. Nie Twoich.

Dookoła obserwuję takich „dyktatorów”, którzy rozglądają się za jakimś przedsięwzięciem, aby je sprowadzić jako nowość, ustawiają się jako pierwsi na górze, a potem pod przykrywką etyki, moralności, relacji, zaczynają szukać popleczników, obiecując szybki skok na kasę w imię „biznesu życia”. Przeżywałem to sam, też tak robiłem i już jestem mądrzejszy. Wiem, że to nie działa. Nie działa dla większości ludzi. Statystyki mówią wyraźnie, ile ludzi dobrze zarabia w danym projekcie. Nie wiesz dlaczego? Już wiesz, bo brak im własnych i głębokich motywów do działania lub kierują się tylko chęcią zysku, bez świadomości długofalowej pracy.

Bądź świadomy i poświęć część życia na to, aby odnaleźć swoją drogę. Zbadaj, jak ta droga może współgrać z narzędziem budowania zespołów. Uważaj też na dołączanie do grup i liderów, którzy potrzebują Ciebie do realizacji swoich celów, bez interesowania się tym, co dla Ciebie jest ważne w danym projekcie. OK?

Uciekaj od budowniczych zespołów, od których bije taka energia. To klasyczny wampir, który wyciągnie z Ciebie pieniądze i energię, kontakty i najprawdopodobniej po kilku miesiącach znów będzie wdrażał inny system MLM czy budował nowy zespół w innym projekcie. Duża większość liderów potrzebuje Ciebie jako pokarm dla siebie, a Twój los ich wcale nie obchodzi. Uwierz mi. Poza jednym spotkaniem, na którym przedstawią Ci wizję życia, odezwą się za rok, kiedy przyjadą z nowym „projektem życia”. Znasz to skądś? Ja osobiście dostaję takich propozycji bardzo dużo, a ostatnio nawet od kogoś z rodziny, z kim wcześniej kontakt się urwał. Ktoś nie dzwoni przez kilka lat, a nagle po dwudziestej drugiej telefon z pytaniem, czy nie wejdę w super biznes he, he. Jak myślisz, co odpowiedziałem?

Jeśli dobrze przeanalizujesz projekt pod kątem Twoich pragnień i aspiracji i będziesz czuł, że to jest OK dla Ciebie, a zespół, do którego dołączasz lub lider interesuje się tym, czego Ty pragniesz, czego potrzebujesz, to jest szansa na to, że będzie Ci komfortowo w tym projekcie i do takiego warto dołączyć. Emocje, które czujesz podczas dołączania do zespołu, a później podczas pracy nad budowaniem własnego teamu, są jedynym i najważniejszym wskaźnikiem, przedstawiającym słuszność podjętej decyzji. Wątpliwości, dyskomfort, brak przekonania, złe przeczucie – to intuicja, która już wie, czy osiągniesz cele dzięki temu projektowi, czy nie. Ona czuje, co dalej się wydarzy w Twoim przypadku. Po prostu – nie będziesz się angażował, bo prawo unikania bólu i dyskomfortu jest nieubłagane i ma potężną siłę. Zawsze stronisz od czegoś, za czym nie przepadasz, co nie daje Ci prawdziwej i szczerej przyjemności oraz nie jest jakby w 100% Twoje. Jedynym kluczem do osiągnięcia szczęścia i zrealizowania marzeń jest czynić coś, czego nie będziesz robił na siłę, zmuszał się do tego i musiał się mocno motywować. Coś tak ulubionego i sensownego, że nigdy Cię to nie zmęczy ani nie znudzi. Czy tym czymś może być dla Ciebie budowanie zespołów? Czy wiesz, że to jest Twoja droga? Pomyśl…

Najważniejsze jest jednak, abyś był świadomy, przytomny i umiał ocenić, czy przystępując do danej grupy biznesowej będziesz realizował z nią SWOJE CELE, czy obce cele.

Nie wiem, czy jesteś w stanie raz na zawsze zrozumieć, że Twoje życie, Twój projekt i Twój biznes jest tylko w Twoich rękach i jesteś jedyną osobą, która może iść swoją drogą. Nikt nie może iść nią za Ciebie i nigdy nikt Twoją drogą nie będzie szedł. Nie ma innej drogi do szczęścia, jak dojrzała umiejętność odczytania intuicji, że podjąłeś decyzję, która będzie spełniać Twoje cele, Twoje pragnienia, a nie tylko cele grupy bądź lidera tej grupy. To jest absolutnie najważniejszy temat i musisz go bardzo dokładnie zrozumieć, bo stracisz całe życie na pracę dla kogoś, na coś, co nie pochodzi z Twojego serca. Szczęście to droga, którą idziesz przez życie, a nie osiągnięcie celu. Cel osiągasz przy okazji działania z pasją i w głębokiej misji, w poczuciu wewnętrznej słuszności, że działasz cały w zgodzie ze sobą. Teraz mocno wytęż umysł i zapytaj sam siebie:

  • Czy na pewno realizuję swoje cele w obecnym zespole?
  • Czy to jest moja droga życia? Moja misja, powołanie?
  • Czy czuję, że osoby bądź instytucja, z którą współpracuję, pomagają realizować mi moje cele i dodają mi energii?

Przemyśl i zapisz sobie swoje przekonania w notesie oraz przeanalizuj je bardzo dokładnie. Włącz swojego obserwatora i niech na spokojnie się rozejrzy wokół Ciebie, kiedy rozmawiasz z liderem lub przyglądasz się firmie. Czy aby na pewno to nie są „wampiry” energetyczne, finansowe, wyciągające Twoje zasoby do swoich celów, bez wzajemności?

Powtórka. Nie ma nic złego w tym, że oddajesz siebie, swoje zasoby innej grupie czy firmie, ale pod warunkiem, że otrzymujesz to, czego Ty pragniesz, czego Ty potrzebujesz. To musi być wzajemna współpraca i obopólne korzyści. Ty musisz to czuć, musi to czuć Twoje serce i umysł, że wszystko jest OK dla obu stron.

Budowanie zespołów może być najwspanialszą drogą życia, o ile to będzie Twoja droga, a nie cudza, nie narzucona przez innych, modę, trendy czy Twoje ego. Aby osiągnąć sukces w tej branży, musisz czuć, że jest Ci dobrze wśród ludzi – na spotkaniach, treningach i warsztatach oraz prezentacjach. A jedynym mierzalnym instrumentem, czy „to jest to”, jest tylko i wyłącznie Twoje samopoczucie. Nie ma przyjemności – nie osiągniesz wiele. Naprawdę.

Tysiące biznesów, klubów, organizacji i „wielkich liderów” pod przykrywką pomagania innym, działania w fundacji, zabezpieczenia swoich rodzin, prowadzi swoje wojny, polegające na agitacji swoich „wyznawców”. Pod wpływem emocji, pięknych retoryk na prezentacjach, zapierających dech w piersiach szkoleniach i konferencjach, możesz stawać się jednym z ludzi zasilających machinę, gdzie głównie na strachu i lęku budowane są zespoły wampiryczne. „Wejdź teraz albo ucieknie Ci pociąg”, „Będziesz jednym z pierwszych”, „Albo ten biznes, albo nigdy nie będziesz bogaty” i setki innych manipulacji są przedstawiane na prezentacjach rekrutujących, zwiększając tylko strach i napięcie w Twoim życiu. Oczywiście sam tak robiłem, bo tak mnie nauczono, jednak po głębszej analizie wiem, że to i tak nie działa. Ci ludzie często dołączali do mojego zespołu, jednak i tak nigdy nic nie zrobili na dłuższą metę. Już nie pamiętam, ile razy kogoś zarejestrowałem, a potem o nim zapomniałem lub nie miałem dla niego czasu… Wstyd mi teraz, kiedy o tym myślę.

Wracając do przerwanego wątku… Samopoczucie podczas tej pracy będzie jednym z kluczowych elementów decydujących o wytrwałości, uporze w działaniu, co przekłada się na efekty. A świadomość tego, że każdy dołączający musi odnaleźć w moim projekcie coś dla siebie, jest podstawą długofalowej i dojrzałej współpracy. A na takiej chyba najbardziej Ci zależy, prawda?

Warunkiem koniecznym do osiągnięcia Twoich celów, oprócz znajdowania się na Twojej własnej ścieżce życia, jest także poczucie, że zasługujesz na to, aby je zrealizować. Może to brzmi dziwnie, ale dokładnie to mam na myśli. Poczucie wewnętrzne, że jesteś fantastycznym człowiekiem, który tak samo może osiągnąć sukces i zarabiać dobre pieniądze, będzie najważniejszą rzeczą na drodze do Twojej kariery. Niezbędnym elementem na drodze do sukcesu, jaki musiał zaistnieć w każdym człowieku, który go osiągnął, jest wewnętrzne silne przekonanie, że jesteś godny tego, aby do Ciebie dołączył i współpracował z Tobą poważny lider, zasługujesz na wielką grupę, duże obroty i olbrzymie wypłaty. To jest właśnie ta tożsamość i mentalność sukcesu, że nie czujesz się od nikogo gorszy, że wszystko, co ma świat do zaoferowanie dotyczy też Ciebie. I to Ty dokonujesz wyboru, że to będziesz miał. Nie ma może, no nie wiem, jak Bóg da lub jak będę miał szczęście. Nie.

Aby mieć, Ty musisz dokonać wyboru, że tak będzie. Nie tylko, że chcesz działać i robić spotkania – to za mało. Musisz pozwolić sobie na branie tego, co należy się absolutnie każdemu na tym świecie, kto podejmie taką decyzję, aby to wziąć.

Wszystkie metody świata dotyczące osiągania celów nigdy nie zadziałają, żaden poważny cel się nie zrealizuje, dopóki nie będziesz dokładnie wiedział, że jesteś jego panem, właścicielem, gospodarzem i że już jest Twój. Nawet w tej chwili, kiedy się jeszcze nie zmaterializował. I zrozum raz na zawsze – tu nie chodzi o wiarę w to, czy ten system działa, czy możesz to osiągnąć. Tu chodzi o pewność, że to już jest…, że to wypracujesz. Tobie nie wolno tylko wierzyć, że osiągniesz cel, Ty masz to wiedzieć. Masz taką pewność? Czujesz, że zasługujesz? Jesteś tego wart? Jak nie, to wróć i pracuj nad tym, czego naprawdę pragniesz i pracuj nad poczuciem Twojego prawa do posiadania tego, co najlepsze. Dopóki nie znajdziesz, nie będziesz miał pewności, że takie życie dla Ciebie i dla wszystkich ludzi jest osiągalne. Nie wydarzy się za dużo zmian.

Powodzenia w działaniu życzy Sławomir Luter, niezależny promotor network marketingu (www.slawomirluter.pl).

Mogą Cię również zainteresować