Centralne Biuro Śledcze kontra DasCoin & NetLeaders

przez Marek Wyrzychowski
1492 odsłony

Niedawno polska prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie podmiotów DasCoin i NetLeaders, a wczoraj Czytelnicy donieśli nam, że Centralne Biuro Śledcze gromadzi informacje i apeluje o zgłaszanie się osób, które czują się w tej sprawie poszkodowane.

źródło: Pixabayźródło: Pixabay

Na szczęście projekty DasCoin i NetLeaders nie mają nic wspólnego z systemem network marketing lecz niestety, w ramach promowania i reklamowania swojego przedsięwzięcia, zarówno te powiązane ze sobą spółki jak i jej czołowi naganiacze, nagminnie używają sformułowań mówiących o systemie MLM – co oczywiście mija się z prawdą. I jak wiemy z doświadczenia, znów straty poniesie cała branżą.

Dlatego trzeba jasno i wyraźnie zaznaczyć, że projekty DasCoin i NetLeaders obok systemu network marketing nawet nigdy nie stały. Nawet się o niego nie otarły. W systemie MLM musi się odbywać realna sprzedaż realnych produktów. Wypłacane w struktury prowizje nie mogą pochodzić wyłącznie z wpłat innych uczestników danego przedsięwzięcia. W przypadku DasCoin i NetLeaders – zdaniem wielu specjalistów – system działania oparty jest prawdopodobnie właśnie na tym drugim schemacie i stąd pojawiły się liczne, nie bezpodstawne przypuszczenia, że to sprawna, dynamiczna, ale wielka piramida finansowa.

Dlaczego? Sukces w biznesie i droga do niego to przede wszystkim uczcwość, prawdomówność i transparentność. Więc podejrzenia są tam mocne prawdopodobne m.in. z tego powodu, że nawet władze tych spółek nie dostarczają ani zwykłym ludziom, ani nawet dziennikarzom, jakichkolwiek atrybutów i choćby najmniejszych dowodów na to, aby te przypuszczenia zdementować. Wszyscy wiemy przecież, że jeśli firma działa zgodnie z prawem, rzetelnie i etycznie, nie ma nic do ukrycia. A już na pewno nie spraw oczywistych. Wszelkie najważniejsze, aczkolwiek proste i transparentne dla każdego normalnego biznesu dane, w tym przypadku są skrzętnie ukrywane. W przypadku spółek DasCoin i Netleaders tak normalne w każdym innym biznesie informacje, jak choćby roczna sprzedaż netto czy sumy wypłacanych prowizji, stanowią niedostępne tabu. Tajemną tajemnicę handlową. Mniejsza z tym, że każda „normalna” firma świata, właśnie na bazie takich statystyk buduje sobie markę i wizerunek… 

Przypomnijmy. Redakcja Network Magazynu wysłała do prokuratury powiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa po tym, jak podstawowych informacji o DasCoin & NetLeaders nie udzielił nam prezes Michael Mathias (pisaliśmy o tym tutaj) i zaraz po publikacji wywiadu, który nagraliśmy z Anną Hejką (publikacja w tym miejscu). Ta znana m.in. z telewizyjnego programu Dragon’s Dean polska businesswoman była wtedy członkiem rady nadzorczej w DasCoin. Niedawno do akcji dołączyła Fundacja Trading Jam, która również „złożyła do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa z art. 286 §1 kk, czyli doprowadzenia do niekorzystnego rozporządzania mieniem, przez osoby „naganiające” na zakup licencji, która według zapewnień promotorów programu, miała uprawniać do wydobywania kryptowaluty.

źródło: Facebookźródło: Facebook

Podejrzenia fundacji wzbudziły niebotyczne zyski obiecywane przez promotorów DasCoina, co w jej ocenie wypełniało czynności opisane we wspomnianym wyżej artykule Kodeksu Karnego:  Art. 286. § 1. Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem za pomocą wprowadzenia jej w błąd albo wyzyskania błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.”

W międzyczasie zaczęły sypać się podwaliny samego przedsięwzięcia. Najpierw, swoje nader ciekawe spostrzeżenia na temat DasCoina opublikował na portalu Facebook jeden z byłych, najważniejszych pracowników firmy (publikacja), a potem zaczęły się pojawiać inne, internetowe opinie ludzi, którzy zainwestowali w DasCoin znaczne kwoty (przykład).

Apel. Wczoraj jeden z czołowych działaczy Fundacji Trading Jam poinformował naszą redakcję, że w ramach zbierania informacji i dowodów w sprawie odwiedzili ich agenci Centralnego Biura Śledczego. Stąd fundacja, za pośrednictwem Network Magazynu apeluje: „W związku ze śledztwem prowadzonym przez Centralne Biuro Śledcze w sprawie DasCoin, zachęcamy osoby, które czują się poszkodowane, do kontaktu z naszą fundacją lub bezpośrednio z CBŚ. Numer sprawy: Z-XIX-3-3870/18 Centralne Biuro Śledcze Policji Zarząd w Warszawie, Wydział do Zwalczania Zorganizowanej Przestępczości Ekonomicznej, 03-715 ul. Okrzei 13.”

Na koniec jeszcze kilka słów w szeroko rozumianym temacie zwalczania piramid finansowych w Polsce. Osoby interesujące się tym problemem dobrze wiedzą, że w naszym kraju w sprawie nielegalnych, przestępczych piramid finansowych, nigdy nikt niczego nie robił. Nigdy. Bez względu na okoliczności przyrodnicze, historyczne, polityczne, gospodarcze, społeczne. Nikt nigdy nic nie robił. I tak jest cały czas. W tym kontekście, w nawiązaniu do świeżej publikacji sprzed kilku dni ("Będzie łatwiej walczyć z piramidami finansowymi. Komisja proponuje zmiany w prawie") odniósł się redaktor Maciej Maciejewski. Człowiek, który tropi, weryfikuje i likwiduje piramidy finansowe oraz systemy argentyńskie od 15 lat: 

„Nie bardzo rozumiem. Z jednej strony to dobry pomysł, ale z drugiej moim zdaniem to nic nie da. Jak urzędnicy będą rozpoznawali i likwidowali piramidy finansowe za pomocą krótkiej wzmianki w Kodeksie Karnym o tym, że takowe są? To, że są, to fakt. Wszyscy o tym wiemy. Problem jest w tym, że są i funkcjonują. A urzędnicy nie potrafią ich weryfikować i nie mają narzędzi, aby je likwidować. Więc punkt za chęci ale za jakość działania ten punkt odejmuję. I wciąż czarna dziura. Piramida finansowa ma być namierzona, w siedem dni zweryfikowana i w 24 godziny zlikwidowana. Krótka piłka. A dopisanie podpunktu w kodeksie nic nie da. Dalej urzędnicy nie będą wiedzieli z czym to się je. 3 lata temu minister Ziobro zapowiedział buńczucznie, że zrobi porządek z piramidami finansowymi w Polsce. Ze wszystkich, które mu wtedy zgłosiłem, wszystkie działają prężnie do dziś. Niby sprawy się toczą ale nikt nie wie gdzie, nikt nie wie kto je prowadzi, papiery zmieniają tylko pokoje w różnych prokuraturach. Przepraszam, ale przez trzy lata to nie tylko te zgłoszone przeze mnie powinny być zlikwidowane. Wszystkie w Polsce powinny być zlikwidowane. Więc o czym mówimy?”

Ciąg dalszy z pewnością nastąpi…

Mogą Cię również zainteresować