
Od lewej stoją: Łukasz Romański, Basia Mogielnicka i Emin Akdogan
Basia Mogielnicka jest przedsiębiorczynią, mentorką, żoną i mamą. Osoby z jej zespołu często mówią: to liderka i wizjonerka, bo zawsze patrzy kilka kroków do przodu. Pochodzi z Kotliny Kłodzkiej. Dziś mieszka w Opolu, ale realizuje jedno z jej największych marzeń – przeprowadzkę do domu bliżej gór, w okolice Wisły. To dom, który powstał dzięki zespołowej pracy w systemie MLM. Ukończyła studia magisterskie z ekonomii menedżerskiej oraz studia podyplomowe z neuro-przywództwa. Zanim zaczęła budować własny biznes pracowała na etacie, między innymi w korporacji, gdzie odpowiadała za sprzedaż i rozwój zespołów. W 2016 roku podjęła decyzję, aby marketing sieciowy traktować w pełni zawodowo. W ciągu kilku lat zbudowała strukturę liczącą około 20 tysięcy osób, generującą miesięcznie milionowe obroty.
Najbardziej fascynuje ją potencjał człowieka – jego rozwój, emocje i decyzje. Wierzy, że to, co budujemy wewnątrz – sposób myślenia, odwaga i odpowiedzialność – tworzy nasze życie na zewnątrz. Jej motto brzmi: „W życiu masz to, na co się odważysz”.
„Z czasem zrozumiałam jednak, że odwaga nie zawsze oznacza spektakularne ruchy. Często to spokojna decyzja, by nie rezygnować z siebie i swoich wartości. I właśnie z takich decyzji rodzą się największe zmiany – w życiu i w biznesie”. (Basia Mogielnicka)
Emin Akdogan. Prywatnie jest mężem oraz tatą trójki dzieci. Z network marketingiem związany zawodowo od 15 lutego 2013 roku co oznacza, że działa w nim już od ponad trzynastu lat. Obecnie rozwija swój biznes w firmie WellU, gdzie w 13 miesięcy osiągnął najwyższą rangę w planie marketingowym – international president. Każdy z tych etapów był dla niego ważną lekcją biznesu, pracy z ludźmi oraz budowania silnych i stabilnych struktur.
„Network marketing nauczył mnie przede wszystkim odpowiedzialności za ludzi, z którymi współpracuję, konsekwencji w działaniu oraz długoterminowego myślenia o biznesie. Dzięki temu dziś mogę z dumą powiedzieć, że jest to nie tylko moja praca, ale również styl życia”. (Emin Akdogan)
Łukasz Romański ma 36 lat i pochodzi z Gubina – małego, przygranicznego miasta na granicy polsko‑niemieckiej. Od ponad 11 lat mieszka z rodziną w Poznaniu. Z wykształcenia jest nauczycielem wychowania fizycznego oraz magistrem resocjalizacji. Ukończył także Państwową Szkołę Muzyczną I stopnia – muzyka do dziś jest jego pasją i odskocznią od biznesu. Na co dzień jest przedsiębiorcą i networkerem, ale przede wszystkim mężem i ojcem dwóch córek. Rodzina jest dla niego fundamentem i punktem odniesienia przy każdej ważnej decyzji. Najbardziej dumny jest z jednego faktu – od 14 lat utrzymuje się wyłącznie z MLM. To dla niego dowód na to, że ten model, jeśli jest budowany mądrze, może być stabilnym i długofalowym biznesem.
„Twoje zarobki są wprost proporcjonalne do wartości, które wnosisz na rynek i problemów, które potrafisz rozwiązać. A proste działania są duplikowane”. (Łukasz Romański)

Maciej Maciejewski: Marketing sieciowy. Dlaczego właśnie w takim systemie zdecydowaliście się działać? Co najbardziej cenicie w tym modelu pracy?
Basia Mogielnicka: Wybrałam MLM dlatego, że pozwala tworzyć własne zasady życia i biznesu. Ten model daje coś, czego nie daje tradycyjna ścieżka zawodowa – możliwość budowania aktywów. Jeśli budujesz ludzi i strukturę, tworzysz system, który z czasem działa niezależnie od Twojej codziennej obecności. Dla mnie kluczowa była wolność – zarówno finansowa, jak i czasowa. Chciałam mieć wpływ na swoje życie. Na to, kiedy pracuję, ile pracuję i ile zarabiam.
To również niezwykła szkoła rozwoju. Uczy komunikacji, przywództwa i odporności psychicznej. Nie interesują mnie relacje powierzchowne. Interesuje mnie człowiek – jego potencjał i rozwój. Dlatego zawsze powtarzam, że jeśli zbudujesz człowieka, on zbuduje biznes.
Dziś ogromny potencjał widzę także w łączeniu marketingu sieciowego z technologią i sztuczną inteligencją. Technologia wspiera skalowanie biznesu i pomaga w wielu procesach. Jednak jedno pozostaje niezmienne – technologia może wspierać, ale to człowiek zawsze będzie najważniejszy.
Emin Akdogan: Zanim trafiłem do marketingu sieciowego, przez sześć lat pracowałem na etacie. I właśnie wtedy pojawiła się u mnie duża frustracja. Schemat był zawsze taki sam: miesiąc pracy, wypłata, opłacenie wszystkich kosztów życia i na koniec niewiele zostawało. Najtrudniejsze było jednak poczucie, że tak będzie wyglądać kolejne 5, 10 czy nawet 40 lat mojego życia, a później emerytura, która wcale nie zmienia tej sytuacji.
Wywodzę się ze środowiska sportowego, przez kilkanaście lat trenowałem piłkę nożną. Sport nauczył mnie bardzo ważnego podejścia: jeśli w coś włożysz dużo pracy i zaangażowania, to prędzej czy później pojawią się efekty i zmienisz się na lepsze. W pracy etatowej zobaczyłem jednak, że ten mechanizm nie zawsze działa. Niezależnie od tego czy pracujesz więcej, ciężej, jak bardzo się starasz lub nawet zmieniasz pracę, nadal pozostajesz w tym samym systemie zarabiania pieniędzy.
W marketingu sieciowym zakochałem się z kilku powodów. Po pierwsze dlatego, że jeśli włożę w to pracę, nauczę się tego biznesu i zbuduję wyniki, to z czasem mogę pracować mniej, a nadal zarabiać. Po drugie – zobaczyłem, że można dojść do naprawdę wysokich dochodów bez konkretnego, prestiżowego wykształcenia czy znajomości. Jestem osobą, która ukończyła kierunek wychowania fizycznego i w klasycznym modelu kariery niemożliwym byłoby dojść do takich zarobków, jakie daje dobrze rozwinięty biznes network marketingowy.
Trzecim elementem, który mnie absolutnie przekonał, była tzw. dźwignia biznesowa. Zrozumiałem, że dużo bardziej efektywne jest mieć 1% z pracy stu osób niż 100% z pracy własnej. Jeśli uczysz innych ludzi, jak budować ten biznes i rozwijasz zespół, powstaje efekt skali. W praktyce oznacza to, że pracując z kilkoma osobami możesz w ciągu roku osiągnąć rezultaty, które indywidualnie zajęłyby kilka lat. To ogromna oszczędność czasu oraz możliwość uzyskania tego, co normalnie byłoby niemożliwe.
Dzięki temu zobaczyłem, że rzeczy, do których w tradycyjnym biznesie dochodzi się często dopiero w wieku 40 czy 45 lat, w marketingu sieciowym można osiągnąć znacznie wcześniej. Ta perspektywa była dla mnie niezwykle inspirująca i właśnie dlatego zdecydowałem się zaangażować w ten model biznesowy na sto procent.
Łukasz Romański: Na początku byłem sceptykiem. Marketing sieciowy kojarzył mi się z chodzeniem za ludźmi i sprzedażą produktów znajomym. Na studiach szybko dostałem łatkę „pana od perfum”. Trudno było wtedy mówić o prestiżu. Pierwszą propozycję współpracy odrzuciłem. Po dwóch latach ta sama osoba odezwała się ponownie. Nie byłem szczególnie zainteresowany, ale zgodziłem się na spotkanie. Przyjechał autem klasy premium i pokazał konkretne liczby – zarobki, które w tamtym czasie wydawały mi się poza moim zasięgiem. Ja byłem studentem, pracowałem dorywczo i finansowo stałem w miejscu. U niego widać było wyraźny skok. Tu nie chodziło o samochód. Chodziło o efekt.
Pierwszy raz pomyślałem: skoro on to zrobił, a dwa lata wcześniej był w podobnym miejscu jak ja jestem teraz, to znaczy, że to jest możliwe. Różnica nie tkwiła w talencie, tylko w decyzji i konsekwencji. Postanowiłem przestać oceniać ten model z boku i po prostu go sprawdzić.
W network marketingu możesz zbudować wynik szybko, ale sztuką jest zbudować go tak, żeby przetrwał lata. Z czasem zrozumiałem, że MLM to budowa systemu, który się duplikuje. Sieci konsumenckiej opartej na prostych działaniach wykonywanych konsekwentnie przez lata. Najbardziej cenię w tym modelu odpowiedzialność i wolność. Sam decyduję o wynikach i sam ponoszę ich konsekwencje. Nikt mnie nie zwalnia – rynek po prostu weryfikuje skuteczność. Wszystkie te lata w branży były dla mnie wielką szkołą przedsiębiorczości. Nauczyłem się sprzedaży, zarządzania ludźmi i odporności psychicznej. I wiem, że te kompetencje zostają na całe życie.
Maciej Maciejewski: Jak to się stało, że trafiliście do WellU? Jakie historie temu towarzyszą? Jakie emocje towarzyszyły tym decyzjom?
Basia Mogielnicka: Byliśmy wtedy bardzo dynamicznie rozwijającym się zespołem, generującym milionowe obroty miesięczne. I właśnie w tym momencie firma, z którą współpracowaliśmy, zaczęła zmieniać fundamentalne zasady funkcjonowania biznesu – w tym elementy produktu i planu marketingowego – na niekorzyść swoich partnerów. Dla mnie, dopóki jest prawda i transparentność, można przejść przez każdy kryzys. Trudności nie są problemem. Problemem jest brak szczerości.
To był bardzo intensywny i emocjonalny czas. Jako liderka miałam ogromne poczucie odpowiedzialności za ludzi, którzy budowali razem ze mną ten biznes. W zespole pojawiało się wiele pytań, rozmów i emocji. Ludzie chcieli mieć pewność, że podejmujemy dobrą decyzję. Czułam ogromną odpowiedzialność – nie tylko za siebie, ale za cały zespół. I w tym momencie wydarzyło się coś symbolicznego. Mój zespół podarował mi wyjazd na Mazury. Ta wycieczka była dla mnie momentem zatrzymania i refleksji. Mniej więcej w tym samym czasie umówiłam się również na pewne spotkanie w Gdańsku. Tam zaczęłam bardzo uważnie analizować sytuację i zastanawiać się, czy to jest droga, którą naprawdę chcę dalej iść. Oczywiście to nie była szybka decyzja. To był proces. Bo czasami największą decyzją lidera nie jest to, żeby zostać, ale żeby mieć odwagę zacząć wszystko od nowa.
Emin Akdogan: Zanim trafiłem do WellU przez sześć i pół roku rozwijałem biznes w poprzedniej firmie. Był to dla mnie bardzo ważny etap, z którym byłem silnie związany nie tylko biznesowo, ale również emocjonalnie. W pewnym momencie powiedziałem sobie nawet, że będzie to mój ostatni projekt w marketingu sieciowym. Dlatego oprócz budowania struktur angażowałem się również w rozwój samej firmy – w tworzenie strategii, procesów, narzędzi czy wydarzeń dla partnerów.
Z czasem zacząłem jednak zauważać, że firma zaczyna zmierzać w kierunku, który budził we mnie coraz większy niepokój. Przez około pół roku starałem się inicjować różne działania i rozwiązania, które mogłyby poprawić sytuację. Niestety z biegiem czasu stawało się coraz bardziej widoczne, że pewnych procesów nie da się już odwrócić. Momentem przełomowym było spotkanie, na którym – po podpisaniu umowy o poufności – zostaliśmy poinformowani, że firma zostaje sprzedana i za 7 dni nasze struktury zostaną przeniesione do innej firmy z branży. Dla mnie nie był to problem związany z samą spółką, która miała nas przejąć. Bardziej chodziło o sposób, w jaki ta decyzja została zakomunikowana. Zabrakło rozmowy i partnerskiego podejścia do liderów, którzy przez lata budowali ten biznes. Wtedy zrozumiałem, że jest to dla mnie definitywny koniec tego rozdziału.
Jednocześnie czułem ogromną odpowiedzialność za ludzi z mojego zespołu. Wiedziałem, że potrzebują stabilnego miejsca, w którym będą mogli dalej rozwijać swój biznes, zachować płynność finansową i nie stracić wiary w branżę. Dlatego zacząłem bardzo dokładnie analizować rynek i sprawdzać, jakie są możliwości.
Ostatecznie decyzja padła na firmę WellU. Wiedziałem, że będzie to najlepsze rozwiązanie dla mojego zespołu – zarówno pod względem adaptacji, jak i dalszego rozwoju. Co ważne, już podczas pierwszych rozmów z zarządem zobaczyłem ogromną otwartość na dialog, zmiany i wspólne budowanie przyszłości firmy. Rozmawialiśmy bardzo konkretnie o tym, co należałoby w firmie zmodernizować, odświeżyć czy rozwinąć, aby była jeszcze bardziej atrakcyjna dla partnerów.
Dziś z dużą satysfakcją mogę powiedzieć, że wszystkie rzeczy, o których wtedy rozmawialiśmy, zostały zrealizowane. Najważniejsze jest jednak dla mnie to, że osoby z mojego zespołu, które mi zaufały i zdecydowały się pójść tą drogą razem ze mną, zachowały stabilność finansową, dalej rozwijają swoje biznesy i – co bardzo ważne – nie straciły wiary w marketing sieciowy jako model biznesowy.
Łukasz Romański: Okoliczność mojego dołączenia do WellU była jednym z najtrudniejszych momentów w mojej karierze. Przez siedem lat budowałem poprzedni biznes od początku. Struktura liczyła kilkanaście tysięcy partnerów. Dla wielu z nich był to jedyny dochód. Nic nie wskazywało na to, że ten rozdział się zakończy.
Jednak pewnego dnia na pilnym spotkaniu dyrektorów przedstawiono nam dokumenty o poufności i poinformowano, że firma ma zostać sprzedana podmiotowi konkurencyjnemu. Wszystkie decyzje były już praktycznie podjęte. Do sali wszedł lider tej firmy i zaczął opowiadać, co „razem zrobimy”. Jakby wszystko było już ustalone. Jakbyśmy mieli po prostu przyjąć to z pokorą. To był moment żalu, złości i ogromnego rozczarowania. Nie chodziło o zmianę. Chodziło o sposób działania i o utratę zaufania.
Wtedy zrozumiałem, że w biznesie najcenniejszą walutą nie są pieniądze. Jest nią zaufanie. Najtrudniejsze było to, że przez kilka tygodni nie mogliśmy nic powiedzieć zespołowi. A w głowie cały czas dudniło jedno pytanie: co z ludźmi? Ja też się bałem. Bałem się odpowiedzialności i konsekwencji. Ale wiedziałem jedno – nie możemy zostawić zespołu bez profesjonalnego rozwiązania tej sytuacji. Rozpoczęliśmy intensywne rozmowy z różnymi firmami. Presja była ogromna, jednak tym razem postanowiliśmy, że decyzję podejmiemy świadomie, patrząc na fundamenty.

Maciej Maciejewski: Rozumiem. A zatem co przekonało Was do tego, jakie konkretnie czynniki, aby wybrać właśnie WellU?
Basia Mogielnicka: Przede wszystkim fundament technologiczny i produktowy. Proces pozyskiwania kolagenu ze skór ryb metodą ekstrakcji został w 2006 roku wyróżniony nagrodą EUREKA, przyznawaną przełomowym odkryciom naukowym na skalę światową. To był dla mnie bardzo ważny sygnał, że za tą firmą stoi realna technologia, produkcja i badania.
Drugą rzeczą była struktura samej firmy. WellU jest jednocześnie producentem, dystrybutorem i właścicielem swoich marek. Oznacza to, że spółka ma pełną kontrolę nad tym, co tworzy – od technologii i produkcji, aż po finalny produkt trafiający do klientów.
Ogromne znaczenie miał dla mnie również fakt, że firmę tworzy czterech współwłaścicieli. Rafał Flavio Tomczak – założyciel WellU i twórca produktów odpowiedzialny za rozwój technologii i koncepcji produktowych; Rafał Pudyszak – dyrektor zarządzający WellU, odpowiadający za strategię biznesową i rozwój firmy; Tomasz Jagielski – prezes zarządu WellU, odpowiedzialny za zarządzanie i rozwój organizacji oraz Dariusz Młynarski – współtwórca ścieżki rozwoju i planu finansowego WellU.
Dużym wyróżnikiem była również strategia budowania marek. Firma rozwija kilka brandów – Larens, Larens Colour, Nutrivi oraz Larens Professional, dzięki czemu odpowiada na potrzeby różnych grup klientów i partnerów biznesowych. No i plan marketingowy. Ten daje możliwość budowania dochodu zarówno osobom, które chcą mieć dodatkowy zarobek, jak i tym, które chcą rozwijać duże struktury.
To była trudna decyzja, bo nie zmienialiśmy firmy dlatego, że chcieliśmy zmiany. Ale byliśmy bardzo rozpędzonym zespołem. W pierwszym miesiącu po przejściu osiągnęliśmy ponad 600 tysięcy obrotu – wynik, który wcześniej budowaliśmy przez kilka lat.
Emin Akdogan: Decyzja o wyborze firmy, z którą miałem rozpocząć nowy etap w biznesie, była dla mnie niezwykle odpowiedzialna. Nie dotyczyła wyłącznie mnie, ale również dużej grupy ludzi z mojego zespołu, którzy przez lata budowali ten biznes razem ze mną. Dlatego bardzo dokładnie analizowałem różne możliwości.
Jednym z ważnych argumentów przemawiających za WellU było to, że jest to firma polska. Dzięki temu mamy bezpośredni kontakt z właścicielami i zarządem. W praktyce oznacza to, że w każdej chwili mogę wsiąść w samochód, pojechać do siedziby firmy i porozmawiać o pomysłach, uwagach czy kierunkach rozwoju. To zupełnie inny poziom współtworzenia biznesu niż w przypadku firm znajdujących się po drugiej stronie świata.
Drugim bardzo ważnym elementem była własna produkcja. Dzięki temu spółka ma realny wpływ na jakość produktów oraz ich dostępność. W przeszłości doświadczyłem sytuacji, w której przez lata buduje się rynek na danym produkcie, a później nagle znika on z oferty. Tutaj wiedziałem, że fundament biznesu będzie stabilny.
Kolejnym aspektem byli sami właściciele. To osoby, które budowały firmę od podstaw. Własną pracą i zaangażowaniem. Nie są jedynie inwestorami patrzącymi na biznes przez pryzmat tabel w Excelu. Traktują ten biznes bardzo osobiście i zależy im na jego długofalowym rozwoju.
Istotne było również to, że główny produkt opiera się na kolagenie pozyskiwanym ze skóry ryb – czyli na obszarze, w którym mój zespół miał już duże doświadczenie. Różnica polegała jednak na technologii. W WellU mogliśmy pracować na bioaktywnych peptydach kolagenowych, które są znacznie bardziej zaawansowaną i skuteczną formą niż klasyczne białka kolagenowe. Dzięki temu przechodziliśmy na produkt z tej samej kategorii, ale technologicznie o kilka klas wyższy.
Duże znaczenie miał także plan marketingowy, który umożliwiał rozwój zarówno na szerokości, jak i w głąb struktury, co bardzo dobrze odpowiadało stylowi pracy mojego zespołu. Co ciekawe, po rozpoczęciu współpracy wspólnie z zarządem wprowadziliśmy w nim jeszcze kilka modernizacji, dzięki którym dziś jest on jeszcze bardziej dopracowany.
Ostatnim, ale bardzo ważnym elementem była wspólna wizja. Właściciele firmy byli niezwykle ambitni i głodni rozwoju. My również chcieliśmy budować duże rzeczy i rozwijać biznes MLM w skali międzynarodowej. W pewnym momencie zobaczyliśmy, że nasze wizje bardzo mocno się pokrywają i zaiskrzyło… to właśnie stało się fundamentem tej współpracy. Decyzja o przejściu do nowej firmy zawsze wiąże się z dużą odpowiedzialnością za ludzi, którzy Ci ufają. Dlatego dziś z ogromną satysfakcją mogę powiedzieć, że była to dobra decyzja – zarówno dla mnie, jak i dla całego naszego zespołu.
Łukasz Romański: Dlaczego WellU? Patrzyłem na pięć elementów: stabilność, kontrolę nad produkcją, technologię, markę i plan marketingowy. WellU miało historię, własną produkcję i wyróżniającą się technologię. Marka nie jest jeszcze znana na świecie w środowisku MLM, co oznacza przestrzeń do rozwoju.
Decydujące było spotkanie z właścicielami. Kilka godzin szczerej rozmowy. Przedstawiliśmy im całą historię i skalę odpowiedzialności za ludzi. Zwrócili uwagę, że nasza rozmowa koncentruje się głównie na zespole. Nie pytaliśmy: „co będzie dla nas?” Pytaliśmy: „jak to będzie działało dla nich?” Wtedy poczułem, że nadajemy na podobnych falach. Te same wartości. Dzięki temu udało się nam przekonać liderów i w zdecydowanej większości podjęliśmy tę decyzję wspólnie.

Maciej Maciejewski: Współpracujecie z WellU już kilka lat. Czy cały czas tak samo patrzycie na miejsce, jakim jest firma? Czy WellU spełniło Wasze oczekiwania?
Basia Mogielnicka: Tak – i mogę powiedzieć, że firma przez te kilka lat bardzo się rozwinęła i spełniła moje oczekiwania. Jednym z ważnych elementów było wprowadzenie prowizji gwarantowanej, która daje partnerom większą przewidywalność dochodu. Dużym wyróżnikiem jest również program samochodowy, który uważam za prawdziwy game changer na rynku. To nie tylko nagroda za wynik, ale system realnego wsparcia dla biznespartnerów – od momentu odbioru samochodu, aż po jego użytkowanie. Program został również rozszerzony o bonus samochodowy, więc partner może zdecydować, czy chce odebrać samochód, czy skorzystać z bonusu finansowego.
Podobnie wygląda to w przypadku programów wycieczkowych TraWellU, opartych o biuro podróży firmy. To nie są zwykłe wyjazdy motywacyjne, ale doświadczenia pozwalające poznawać kulturę, ludzi i piękne miejsca na świecie. Partner może wybrać udział w wyjeździe albo bonus wycieczkowy.
Na przestrzeni lat firma bardzo się rozwinęła. Powstała nowa siedziba WellU w Gdyni z widokiem na marinę. Właściciele firmy są bardzo obecni podczas wszystkich spotkań i wydarzeń. Organizowane są spotkania w terenie z partnerami, wydarzenia w różnych miastach oraz spotkania online, które dają przestrzeń do rozmów, wymiany doświadczeń i konsultowania różnych pomysłów czy kierunków rozwoju. To buduje poczucie, że nie jesteśmy tylko strukturą sprzedażową, ale społecznością, która realnie współtworzy firmę.
Jednocześnie brandy marek stale ewoluują – rozwijają się strategie produktowe, pojawiają się nowe rozwiązania, a każda z marek ma swoją drogę rozwoju. Jednym z najbardziej wyjątkowych momentów w roku jest również Gala WellU, podczas której można zobaczyć pełen potencjał firmy i społeczności partnerów.
Emin Akdogan: Moje spojrzenie na firmę WellU na przestrzeni kilku lat naturalnie się zmieniało. Kiedy dołączyłem uważałem ją za bardzo dobrą, ale jednocześnie widziałem obszary, które wymagały rozwoju i dopracowania – szczególnie w aspektach stricte biznesowych. Natomiast jeśli chodzi o fundamenty, wartości czy podejście właścicieli, już wtedy były one na bardzo wysokim poziomie.
Pierwsze dwa lata współpracy były dla nas okresem intensywnej pracy nad rozwojem firmy. Wspólnie z zarządem skupiliśmy się na usprawnianiu wielu procesów, modernizacji różnych elementów biznesu oraz tworzeniu nowych narzędzi i rozwiązań, które miały zwiększyć atrakcyjność i stabilność całego modelu.
Przełomowym momentem był początek trzeciego roku, kiedy wprowadziliśmy program prowizji gwarantowanych. W mojej opinii jest to rozwiązanie, które stanowi absolutny punkt zwrotny w marketingu sieciowym – przynajmniej w skali europejskiej. WellU jest dziś jedną z niewielu firm, która daje liderom realną gwarancję minimalnego poziomu prowizji.
W praktyce oznacza to, że jeśli lider osiąga określoną rangę to ma gwarancję, że jego prowizja nie spadnie poniżej określonego poziomu – niezależnie od tego, jak w danym miesiącu rozłoży się obrót w strukturze. W tradycyjnym modelu MLM dochody liderów często są bardzo zmienne – raz wyższe, raz niższe – co utrudnia planowanie zarówno biznesu, jak i życia prywatnego. W WellU ten problem został rozwiązany poprzez system gwarancji prowizji, który daje stabilność finansową i poczucie bezpieczeństwa.
Po trzynastu latach doświadczenia w branży mogę powiedzieć z pełnym przekonaniem, że dziś postrzegam WellU jako jedną z najbardziej dopracowanych firm w tym sektorze na rynku europejskim. To miejsce, które daje partnerom nie tylko możliwość budowania dużych struktur, ale przede wszystkim stabilnego i długoterminowego biznesu.
Dziś mamy gotowe strategie działania, sprawdzone mechanizmy rozwoju oraz narzędzia, które wspierają ludzi w budowaniu biznesu na dużą skalę. Jednocześnie bardzo ważne jest dla mnie to, że firma pozostaje otwarta na dialog z liderami i realnie słucha osób, które współtworzą jej rozwój. Dlatego z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że WellU nie tylko spełniło moje oczekiwania. W wielu aspektach zdecydowanie je przekroczyło.
Łukasz Romański: Po ponad trzech latach mogę powiedzieć jedno – to była strategicznie najważniejsza decyzja biznesowa mojego życia. Firma rozwinęła się organizacyjnie, plan marketingowy został wzmocniony, ekspansja międzynarodowa przyspieszyła. Jednocześnie zachowana została stabilność i przewidywalność.
Dziś widzę u nas ludzi, którzy zarabiają więcej i mają większy spokój niż wcześniej. A spokój w biznesie jest wartością, której się nie docenia, dopóki się go nie straci. WellU stało się dla nas domem. Świadomie wybranym miejscem.
Maciej Maciejewski: Co powiedzielibyście osobom, które są teraz w sytuacji, w jakiej Wy byliście kilka lat temu?
Basia Mogielnicka: Powiedziałabym przede wszystkim jedno. Jeśli czujesz, że coś przestaje być zgodne z Twoimi wartościami, nie ignoruj tego. Zmiana nigdy nie jest łatwa. Ale brak decyzji bywa jeszcze trudniejszy. Dziś wiem jedno – najważniejsze jest to, żeby być w miejscu, które jest spójne z naszymi wartościami i z ludźmi, z którymi naprawdę chcemy budować przyszłość. Jeśli ktoś jest dziś w takim momencie drogi, w którym zastanawia się czy to jeszcze jest jego miejsce, warto zacząć od rozmowy. Czasem jedno spotkanie, jedna rozmowa czy jedna nowa perspektywa potrafi otworzyć zupełnie nowy rozdział. Bo wszystko zaczyna się od jednej decyzji.
Emin Akdogan: Przede wszystkim powiedziałbym takim osobom, żeby zanim podejmą jakąkolwiek decyzję, bardzo dokładnie zapoznały się z tym, co oferuje taka firma jak nasza – ale nie powierzchownie, tylko ze zrozumieniem. Najlepiej, jeśli usiądą do rozmowy z osobami, które osiągnęły w tym projekcie najwyższe pozycje i mają realne doświadczenie w budowaniu biznesu.
Warto rozmawiać z praktykami, którzy na co dzień działają w terenie i budują struktury. To właśnie oni najlepiej potrafią odpowiedzieć na najważniejsze i najbardziej wymagające pytania dotyczące tego biznesu. Warto zapytać o powtarzalność zakupów, skuteczność rejestracji nowych partnerów, tempo rozwoju zespołów, czynniki wpływające na stabilność biznesu czy o to, z czego realnie wynikają prowizje.
Dobrze jest również dowiedzieć się, jakimi narzędziami pracujemy, jakie strategie stosujemy oraz jakie rozwiązania pomagają budować powtarzalne rezultaty. Dopiero takie rozmowy z osobami, które mają praktyczne doświadczenie, pozwalają naprawdę zrozumieć potencjał całego przedsięwzięcia.
Ja sam jestem osobą bardzo otwartą na rozmowę i zawsze chętnie odpowiadam na wszystkie pytania – nawet te najtrudniejsze. Uważam, że każdy powinien podejmować decyzje biznesowe w sposób świadomy i w zgodzie ze sobą. Jednocześnie jestem przekonany, że dużym błędem byłoby przejść obojętnie obok takiej firmy jak WellU, bez dokładnego poznania jej modelu działania i podejmować decyzję wyłącznie pod wpływem emocji. W biznesie warto opierać się na faktach, doświadczeniach praktyków i realnej analizie możliwości.
Łukasz Romański: A ja bym powiedział „Bądźcie Odważni!” Jeśli jesteś liderem to pamiętaj, że za Tobą stoją ludzie. Nie podejmuj decyzji wyłącznie przez pryzmat pieniędzy. Ja też się bałem. Bałem się odpowiedzialności i konsekwencji. Odwaga nie polega na braku strachu. Polega na tym, że mimo strachu bierzesz odpowiedzialność. Znajdź swoje „dlaczego”. Pamiętaj, że marketing to ludzie. Zaufanie buduje się latami, a traci w jeden dzień. Presja to przywilej. Oznacza, że ktoś na Ciebie liczy. Zostań człowiekiem. „Długowieczny biznes MLM wymaga czegoś więcej niż tylko wyników – wymaga kultury zespołu”.
Maciej Maciejewski: Dziękuję za rozmowę.

Gupa Basi, Emina i Łukasza

