I to pomimo, iż oprócz wiedzy, składa się na nie umiejętność praktycznego stosowania rozwiązań z niej wynikających oraz, co kluczowe, przełamując strach przed porażką. A to w przeciwieństwie do nieduplikowalnej „iskry bożej” u pozostałych 2% networkowych, złotych samorodków, obdarzonych przez ślepy los. Na ruszeniu dupy dzięki nabywanym kompetencjom przez 98% dotąd paraliżowanych strachem, polegać będzie drugi, wielki boom w MLM u progu którego stoimy.

Pierwszy boom sprzed 30 lat, oparty na znajdowaniu 2% samorodków, wyraźnie mamy za sobą, choć większość, nie tylko networkowego pospólstwa ale i guru reprezentujących ten biznes o tym nie wie – jak mawiają Rosjanie – „i smieszno i straszno”. „Smieszno”, bo oszczędzanie na elementarnych potrzebach ludzi sieci to robienie, ale pod siebie, czyli – przekładając z polskiego na nasze – sranie we własny interes. „Straszno”, bo w ten sposób krzywdzi się wielu ludzi chętnych i uczciwych lecz zagubionych, którym marnuje się marzenia.

By uruchamiać do aktywności samorodki, wystarczała inspiracja, a dana im iskra boża, wzmocniona pasją, załatwiała resztę. To dla inicjatorów i właścicieli firm sieciowych super układ – po co męczyć się i wykosztowywać pracą u podstaw z każdym, przystępującym do struktury? Wystarczy poklepać lidera po plecach, czy – jak się postara – zjeść z nim obiad, albo nawet przelecieć prywatnym odrzutowcem, a będzie zap…lał 25 godzin na dobę. Lecz to już nie działa, bo samorodków przybywa wolniej od potrzeb, a rabunkowa gospodarka zasobami ludzkimi – całą resztą – nawarstwiła negatywne stereotypy o branży MLM odstręczające nowych kandydatów; coraz o nich trudniej. Efektywność układu pod zdechłym Azorkiem, konkurencyjność firm – pożal się Boże. Lecz cóż – nie może być lepiej, skoro logika i wymogi czasu przegrywają ze strefą komfortu i tępym kutwieniem właścicieli, tym bardziej (co nie tak rzadkie), jeśli Bozia poskąpiła im szarych komórek.

Jednak określone przyczyny rodzą określone skutki – od tej nieubłaganej zasady nie ma ucieczki. Bez zasadniczych zmian, inwestując w autentyczny rozwój osobisty i kompetencje szerokich kręgów ludzi sieci, firmy starego układu nie doczekają drugiego boomu. Bujanie się na zanikowej fali gasnącego trendu, m.in. przewerbowywanie i inne formy skakania do gardła i wyniszczania cudzych biznesów, pozostaje bez szans na przyszłość.

Takie przesłanie dla MLM wygłosił na Europejskim Forum Biznesu Alternatywnego (EFBA), w Warszawie, w Święto Pracy 1 Maja, Edward Ludbrook, z urodzenia Nowozelandczyk („kiwi”, jak z wyższością mawiają Anglicy), aktywny w branży w Londynie, jako coach przywództwa i strateg branży MLM. Przesłanie to, w moim odczuciu i przekonaniu genialne, uważam za kluczowy sukces i sztandar EFBA 2014; dla niego samego warto było tam się znaleźć. A przecież wystąpiło jeszcze kilku innych charyzmatycznych mówców. Poczynając od wejścia smoka na wstępie – Jarosława Zycha, wybitnego praktyka sprzedaży i marketingu sieciowego, który przesłanie Eda od lat realizuje niezależnie, jako prezes i współwłaściciel firmy COLWAY, prowadzącej dystrybucję kosmetyków i produktów zdrowotnych, opartych na polskim kolagenie.

ReklamaReklama

Kto i w jakim celu zorganizował EFBA oraz na czym polegała wyjątkowość tego forum? Jego pomysłodawcą i wiodącym organizatorem był red. Maciej Maciejewski, który od chwili powstania „Network Magazynu” czyli od 10 lat, widział potrzebę cyklicznej imprezy, integrującej ludzi i firmy branży. Imprezy służącej – jak podkreślił na wstępie red. Piotr Wajszczak, współorganizator – edukacji a nie rekrutacji, na której ludzie z sobą nie rywalizują, a wspólnie korzystają, pogłębiając wiedzę. Jak dotąd, nikt podobnej wizji nie urzeczywistnił; pierwsze EFBA to światowy debiut takiej idei. Jestem pod wrażeniem, jak i pozostali uczestnicy, z „pięcio-procentowej nienormalnej części społeczeństwa, dotkniętej MLM-em”. Napiliśmy się na EFBA ze źródła wody życia – przemyliśmy zapluszczone oczy, z korzyścią dla siebie i branży. Dzięki Wam, Macieju i Piotrze.

Przesłanie Ludbrooka nadało Europejskiemu Forum Biznesu Alternatywnego wagę przełomową, ponieważ wytycza niezwykle nośny i obiecujący kierunek rozwoju MLM, w którym każdy uczestnik jest podmiotem, a nie – przedmiotem i mięsem armatnim cudzych, jednostkowych ambicji, często marnotrawionym. Demokratyzacja ambicji i – co ważniejsze – możliwości dla każdego kto naprawdę chce zrobić sukces da branży „kopa” trudnego do przecenienia.

Wymowę przesłania wzmocnił Martin Geiger, specjalista od produktywności i jakości życia, dowodząc, że decydującym czynnikiem konkurencyjności, czyli bycia lepszym od innych, jest prędkość. Wygra ten, kto szybciej się dostosuje do trendu, napędzającego II-gi boom w MLM, bo gdy – jak dziś – czas jest najcenniejszym zasobem, a prędkość urasta do najcenniejszego atutu. Prędkość wg Geigera to nie jednostkowy zryw, „rzut na taśmę”, ale przewidywanie wydarzeń i bycie w ich jądrze zawczasu, przed konkurentami. Taka jest istota strategii wojennej (np. największych zwycięstw Napoleona), biznesowej i sportowej. Taką strategię realizował genialny hokeista wszechczasów, Wayne Gretzky – był zawsze pierwszy nie tam, gdzie krążek JEST i wszyscy do niego biegną, ale gdzie BĘDZIE. Dzięki temu nie miał sobie równych.

Tymczasem to, co dzieje się na naszym, networkowym podwórku, gdzie wciąż dominuje złudzenie, iż decydują gwiazdy, a nie – rozwój powszechny, oznacza gonitwę do miejsca, gdzie „krążek” BYŁ, ale już go nie ma… Bowiem stara formuła wyczerpuje się, a ludzie (wbrew nadziejom manipulacyjnych liderów) nie są idiotami i potrafią odróżnić prawdziwą wartość. Coraz trudniej nabrać ich na chłam – hucpę i pseudo-szkolenia, służące kultowi firm i produktów, a nie autentycznemu rozwojowi. Stąd sięganie po coraz uboższych intelektualnie, bo im kto głupszy, tym łatwiej go ogłupić, ale czy takich stać na cokolwiek?

ReklamaReklama

Jarosław Zych, w zwalającym z nóg przemówieniu inaugurującym EFBA, wyłożył swą filozofię pracy u podstaw, wyposażając ludzi w narzędzia sprzedaży, bo – jak podkreślił – „najważniejsza jest sprzedaż”. Rozumiana szerzej, jak tylko upłynnianie produktów, ale w ogóle przekonywanie innych do swych racji. Ta umiejętność decyduje o jakości całego życia, od etapu oseska, który wie jak zmusić mamusię do nadskakiwania. Skuteczne narzędzia sprzedaży pozwalają na szybki feedback i odkrycie „UMIEM!!!” Pompa zostaje zalana i zaczyna pompować – wiarę w siebie pokonując strach oraz kasę. Tak więc skuteczny MLM to nie gorąca głowa napakowana motywacją, a trwałe kompetencje, w przeciwieństwie do zwiewnych emocji. Na co kolejny prelegent, psycholog dr Dariusz Tarczyński zauważył, że Jarek Zych, mówiąc o znaczeniu kompetencji, wzbudził emocje…

Inna cenna prawda dr Tarczyńskiego to, że sprzedaż nie polega na przekonywaniu, a uwodzeniu, w czym najlepsze są kobiety. W jaki sposób to robią, zwłaszcza facetom? Ano – słuchając i podziwiając; temu żaden się nie oprze, bo najważniejszym dla niego na świecie jest on sam. W podobną ideę wpisał się rewelacyjny Paweł Borecki, przekazując słuchaczom niezastąpione narzędzie wzbudzania sobą zainteresowania innych, u networkera na wagę złota. Składa się ono z sekwencji trzech słów, po tym, jak sprowokujemy rozmówcę, by coś powiedział o swych sprawach:

I. NAPRAWDĘ?!

II. A TO CIEKAWE!

III. DLACZEGO?

Sekwencja, powtarzana w kółko nawet godzinę, ciągnąc rozmówcę za język, czyni cuda. Jednakże pod warunkiem, że tylko słuchamy, bez parcia by się wciąć ze wspaniałością firmy i produktu. Nie bądźcie zaskoczeni pytaniem zamykającym rozmówcy: „to co mam podpisać/kupić?”. Paweł mówił jeszcze o wielu ciekawych i pożytecznych sprawach – kogo to interesuje, niech sięgnie po jego książkę pt. „Pułapki nie tylko w biznesie”.

Kamila Rowińska – jak zwykle pełna energii, pogody ducha i niepodważalnej logiki, wśród innych perełek rzuciła nam do stóp absolutnie kluczową – „nie opowiadaj o firmie i produkcie, ale o tym, dlaczego ludzie mają się przyłączać DO CIEBIE!!!” Bo ludzie – jeśli się przyłączają – to nie do rzeczy, a do innych ludzi, o ile ci są atrakcyjni, interesujący. Lecz żeby mówić, dlaczego inni mają podążać z Tobą, musisz mieć wiarę w siebie i wysoką samoocenę.

I znów jesteśmy w punkcie wyjścia, w zgodzie z przesłaniem Ludbrooka. Bo wg niego, najważniejsza – obok umiejętności – pomoc potrzebna ludziom w MLM to podnieść ich pewność siebie poprzez kompetencje.

Wreszcie finał EFBA – Michael Strachowitz, długoletni, z sukcesami praktyk i szkoleniowiec network marketingu, ze swymi ciętymi odzywkami, wzbudzał entuzjazm sali. Jak np. takim, że pytanie kogoś, nagabywanego o wejście do sieci, „czy to MLM?”, brzmi jak pytanie o to, czy jesteś pedofilem? Albo – co występuje zarówno w Niemczech jak i w Polsce – sąsiad, rzygający z okna na widok Twojego nowego auta, zwłaszcza zarobionego w czymś tak pogardzanym jak MLM. Nieco nas, emocjonalnych Słowian, zastopowało akuratne, zdyscyplinowane podejście Stracowitza, pastwiącego się nad nami wizją „takiego samego entuzjazmu w spotkaniu z klientem po trzech latach i setkach podobnych spotkań jak w pierwszym tygodniu”. A służy temu – zaprzeczając polskiemu „każdy wuj na swój strój” – dokładne i niezmienne powtarzanie wciąż tych samych, prostych czynności, objętych duplikacją – istny horror…

Reasumując – poczytuję za wielkie szczęście, że Maciej zaprosił mnie na EFBA. Choć zgrzeszyłem ciężko pracując w Święto Pracy, wyszedłem bogatszy – warto było!

Od redakcji

Dziękujemy wszystkim żądnym wiedzy i dobrej, profesjonalnej edukacji ludziom budującym biznes za tak liczne przybycie na forum, pomimo faktu, że jego termin z wielu powodów nie był zbyt dogodny (w forum wzięło udział ok. 500 osób). Drugą edycję zorganizujemy w innym terminie, na pewno nie w długi, majowy weekend. Bardzo dziękujemy następującym, wspaniałym wolontariuszom za pomoc przy organizacji EFBA 2014 i utrzymaniu porządku: Aleksandra Grotha, Katrzyna Szulc, Mariusz Kamiński, Bronisław Bołuńdź, Waldemar Marszałek, Kamila Major – wielkie dzięki, jesteście wielcy! Wielkie podziękowania należą się dwóm wielkim kobietom – Annie Dreimann za fachowe, niestrudzone tłumaczenie prelegentów na język polski oraz Anecie Rydz za prowadzenie Fanpage na FB i za pomoc podczas rejestracji. Dziękujemy również Mieczysławowi Brzezickiemu, bez którego nikt by nikogo nie słyszał. Niebawem opublikujemy jeszcze zrealizowany podczas forum reportaż filmowy.

PS. Jak na razie ukazały się również trzy relacje z EFBA 2014 na blogach. Jeden na blogu Kamili Rowińskiej, drugi autorstwa Doroty Augustyniak-Madejskiej, a trzeci Michała Nowaka. Polecamy:

„Relacja z Europejskiego Forum Biznesu Alternatywnego”

„Samo gęste”

„Europejskie Forum Biznesu Alternatywnego”

Polub to przedsięwzięcie na Facebooku: https://www.facebook.com/EuropejskieForumBiznesu?fref=ts

Patroni Instytucjonalni: Milewski & Partnerzy, Bogaty Ojciec, Klub Integracji Europejskiej. Patroni Medialni: Network Magazyn, Networkio.eu, Business Woman & Life, DrSprzedaz.pl, Network-Karriere, Netcoo, Przedsiębiorcy.eu, E!Stilo Magazine, Media Elite, Law Business Quality, Talent.pl, Manager Na Obcasach.