W dobrym MLM człowiek rośnie wtedy, kiedy pomaga rosnąć innym. WellU jako nowy wybór dojrzałego lidera

przez Maciej Maciejewski

Decyzja o zmianie firmy w network marketingu może wynikać z wielu sytuacji prywatnych, jak i zawodowych. Frustrujące kontakty międzyludzkie, niekorzystna atmosfera, brak satysfakcji finansowej, niestabilna kondycja firmy… W MLM często ludzie odczuwają potrzebę radykalnej zmiany, jednak nie mają sprecyzowanego kierunku. No i te obawy. W tym przypadku strach jest naturalny i zazwyczaj wynika z lęku przed nieznanym. Aby go pokonać, warto się na spokojnie i mocno zastanowić, czego tak naprawdę pragniemy i o czym marzymy. Bo zmiana często przynosi rozwój i lepsze dopasowanie zawodowe.

Monika Przygoda działa w sprzedaży bezpośredniej i marketingu sieciowym od 16 lat. Była związana z markami Mary Kay, DuoLife, Bemer, a od 8 miesięcy rozwija biznes w firmie WellU. W strukturze ma już ponad 700 osób. Twierdzi, że przez te lata poznała branżę z wielu stron — od pracy z klientem, przez rekrutację, po realne budowanie dużych zespołów. Dziś patrzy na MLM nie tylko przez pryzmat produktów, ale przede wszystkim w kontekście systemu, ludzi, wartości, planu wynagrodzeń i długoterminowej stabilności. Mówi, że marketing sieciowy to nie tylko „sprzedawanie produktów”. Jej zdaniem to model biznesowy, który — jeśli jest dobrze prowadzony — może dawać ludziom wolność, rozwój i realną zmianę jakości życia.

Monika Przygoda

Agnieszka Majcher również wiele lat skutecznie buduje biznes MLM, koncentrując się na tworzeniu stabilnych struktur i transparentnych zasadach współpracy. Od 1 września 2024 roku robi to współpracując z firmą WellU. Jej podejście opiera się na strategii, psychologii relacji, optymalizacji czasu oraz kreowaniu odporności mentalnej liderów. Uczy zespoły, jak rozwijać skrzydła na bazie mierzalnych wyników i realnych predyspozycji, całkowicie odcinając się od przypadkowych sukcesów czy pustych sloganów. W biznesie stawia na przewidywalność i rzetelność. Partnerom oferuje jasny i bezpieczny model współpracy: pełne wsparcie merytoryczne i logistyczne dla zaangażowanych zespołów, które realizują konkretne cele.

Agnieszka Majcher

Beata Wojtoń to również kobieta niezwykle przedsiębiorcza. Najpierw prowadziła własną firmę, a od 2006 roku całkowicie poświęciła się działalności w branży sprzedaż bezpośrednia i marketing sieciowy. Od stycznia br. działa w oparciu o współpracę z firmą WellU i teraz inspiruje ludzi do lepszej jakości życia. Uwielbia podróże w najdalsze zakątki świata.

Beata Wojtoń

Maciej Maciejewski: Jak panie zaczęły przygodę z marketingiem sieciowym? Co Was skłoniło do decyzji, aby spróbować sił właśnie w tym biznesie?

Monika Przygoda: Dowiedziałam się o tym systemie w momencie, kiedy samodzielnie wychowywałam syna i pracowałam na etacie w Urzędzie Miasta jako sekretarka burmistrza. Miałam stabilną pracę, ale wewnętrznie czułam, że to nie jest pełnia mojego potencjału. Byłam wdzięczna za to, co mam, ale jednocześnie wiedziałam, że stać mnie na więcej. Chciałam czegoś, co da mi większą decyzyjność, większy wpływ na własne życie i możliwość rozwoju bez szklanego sufitu. Marketing sieciowy pojawił się jako szansa — najpierw na dodatkowy dochód, a z czasem na zupełnie nową drogę zawodową i osobistą.

Agnieszka Majcher: Moja przygoda zaczęła się od poszukiwania miejsca, które pozwoliłoby mi połączyć przedsiębiorczość z niezależnością. Szukałam modelu wolnego od sztywnych sufitów finansowych i ograniczeń czasowych, jakie narzuca etat czy biznes klasyczny. Ogromnym magnesem była dla mnie możliwość ciągłego rozwoju osobistego i biznesowego. Do tej branży przyszłam między innymi po szkolenia od osób, których książki wcześniej czytałam. Szybko zrozumiałam, że marketing sieciowy to potężne, skalowalne narzędzie. Dlatego od samego początku postawiłam na rzetelność, strategię i budowanie trwałych fundamentów.

Beata Wojtoń: Zawsze marzyłam o własnym salonie beauty lub gabinecie SPA, gdzie mogłabym pomagać kobietom dobierać kosmetyki i dbać o ich urodę. I tak w 2005 roku koleżanka przyniosła mi zaproszenie – na polski rynek wchodziła amerykańska marka kosmetyczna. Poszłyśmy na spotkanie. Wcześniej nie miałam pojęcia o marketingu sieciowym, ale bardzo spodobały mi się te produkty. Wówczas podpisałam umowę, aby być klientem. Nie myślałam, że zatrzymam się tutaj na ponad 20 lat.

Produkty świetnie sprawdzały się zarówno na mojej skórze, jak i u moich koleżanek, dla których również składałam zamówienia. Pamiętam moment, gdy jedna z nich powiedziała: „A może zajmiemy się tym zawodowo?” To właśnie wtedy postanowiłam spojrzeć na tę działalność z zupełnie innej perspektywy i już w 2006 roku – w zaledwie cztery miesiące – ukończyłam program dyrektorski i rozpoczęłam prowadzenie swojej pierwszej grupy biznesowej. To był dla mnie przełomowy moment — pełen wyzwań, ale jednocześnie prowadząc spotkania kosmetyczne i zapraszając ludzi do biznesu, bardzo szybko zaczęłam się rozwijać zarówno zawodowo, jak i osobiście. Mój rozwój dosłownie poszybował w górę, a wraz z nim pojawiły się także nowe wyzwania. Każde z nich traktowałam jako cenną lekcję i kolejny krok w budowaniu własnej marki oraz silnego zespołu. Konsekwentnie realizowałam swoje cele, wyzwania i marzenia. Wyjeżdżałam na cudowne, wyjątkowe wycieczki, zdobywałam kolejne nagrody i wyróżnienia.

Maciej Maciejewski: Co najbardziej cenią panie w tym alternatywnym modelu zarabiania pieniędzy? Czy jest to wolność, którą daje? Poczucie przynależności do wartościowej społeczności? A może jeszcze coś innego?

Monika Przygoda: Najbardziej cenię wolność — czasową, finansową i terytorialną. Cenię też decyzyjność, brak szklanego sufitu, możliwość poznawania ludzi i ciągły rozwój. Ale jest jeszcze coś głębszego: możliwość pomagania innym w realizowaniu ich marzeń i celów. W dobrze zbudowanym MLM człowiek nie rośnie sam. Rośnie wtedy, kiedy pomaga rosnąć innym. I to jest dla mnie najpiękniejsza część tego biznesu.

Agnieszka Majcher: Dla mnie najbardziej liczy się prawdziwe partnerstwo i synergia. Praca ramię w ramię z silnymi liderami, gdzie sukces zespołu bezpośrednio napędza wspólne wyniki. Również biznesowa przewidywalność i jasny układ, w którym zaangażowanie i realny obrót są uczciwie wynagradzane. Bez ukrytych haczyków. Wolność wyboru. Pełna decyzyjność w kwestii tego z kim, na jakich zasadach i w jakiej atmosferze buduję swoją przyszłość.

Beata Wojtoń: Najbardziej w tym modelu cenię sobie wolność i elastyczność działania, co daje realny wpływ na własne wyniki. To biznes, w którym bardzo wiele zależy od mojego zaangażowania, konsekwencji i relacji z ludźmi. Wolność finansowa i życiowa. Produkt — skuteczny, wysokiej jakości i oparty na powtarzalnych zakupach, co pozwala budować stabilny oraz długofalowy biznes. Relacje z ludźmi — zarówno spotkania związane z naszą ofertą, jak i rozmowy o możliwościach biznesowych. Od początku podkreślałam, że jest to prosty i sprawdzony model działania oparty na gotowym systemie oraz jasno określonym planie marketingowym.

Często porównywałam ten biznes do jazdy na rowerze — nie trzeba od podstaw tworzyć nowej konstrukcji, ponieważ system już istnieje. Wystarczy usiąść, nauczyć się z niego korzystać i konsekwentnie jechać do celu.

Maciej Maciejewski: Działają panie w modelu MLM już od dłuższego czasu i zbudowały panie spore zespoły. W pewnym momencie stanęłyście jednak przed decyzją o zmianie firmy, co wiązało się z koniecznością poinformowania o tym wszystkich osób ze swoich struktur. Jakie to było uczucie powiedzieć im o tym, że pewien etap współpracy się kończy i zaczyna się coś nowego?

Monika Przygoda: To była bardzo odpowiedzialna decyzja. Kiedy przez lata buduje się zespół, relacje i wspólną drogę, nie podejmuje się takich kroków lekko. Ale jako doświadczona liderka wiem, że moją rolą jest nie tylko motywować ludzi, lecz także uczciwie weryfikować warunki współpracy.

W pewnym momencie zobaczyłam, że pewne elementy przestały działać. Brakowało progresu, pojawiła się stagnacja, duża rotacja i coś, co nazywam „syndromem dziurawego wiadra” — dużo energii wkładanej w budowanie, ale zbyt mało trwałych efektów. 

Dlatego postawiłam na szczerość. Spotkałam się z zespołem, wyjaśniłam powody decyzji i powiedziałam wprost… dlaczego uważam, że czas zainicjować nowy etap. Towarzyszyła mi w tym odpowiedzialność, ale też ekscytacja. Czułam, że ta zmiana nie jest ucieczką, tylko krokiem w stronę lepszych możliwości.

Agnieszka Majcher: To był moment ogromnej odpowiedzialności i prawdziwy sprawdzian dla mnie, jako lidera. Prowadzenie ludzi i kreowanie nowych liderów od zawsze jest moją mocną stroną. Dmuchałam w skrzydła ludzi już w biznesie tradycyjnym, motywując ich do tego, aby rozwijali swoje kompetencje i sięgali po więcej. 

Zanim jednak podjęłam ostateczną decyzję o odejściu, szukałam porozumienia w biurze firmy. Szukałam możliwości elastycznego połączenia projektów tak, abym mogła dalej rozwijać dotychczasową strukturę, zyskując jednocześnie przestrzeń, która nie będzie mnie ograniczać. Kiedy okazało się, że system jest nieugięty, byłam pewna kolejnego kroku. Wiedziałam, że w tamtym układzie zwyczajnie się duszę, a plan marketingowy oparty na odcięciach blokuje rozwój oraz finanse — zarówno moje, jak i mojego zespołu. Poinformowałam wszystkich o swojej decyzji z pełną transparentnością i wewnętrznym spokojem. No i przede wszystkim składając wypowiedzenie wiedziałam, że idę w miejsce, które zapewni bezpieczeństwo i realne pieniądze każdej osobie, która zdecyduje się pójść ze mną.

Beata Wojtoń: Zbudowałam duży zespół przede wszystkim dzięki relacjom. Od zawsze wierzyłam, że fundamentem tego biznesu jest autentyczność, uważność i szczera prawda oraz zainteresowanie drugim człowiekiem. Moją mocną stroną jest umiejętność budowania relacji oraz dostosowywania się do różnych osób i ich potrzeb. Dzięki temu ludzie czuli się przy mnie swobodnie, a współpraca naturalnie opierała się na zaufaniu i wzajemnym wsparciu.

Czas płynął, a wszystko zaczęło układać się coraz lepiej. Biznes dynamicznie się rozwijał, spotkania przynosiły świetne rezultaty, a grupa biznesowa rosła w siłę. Naszą działalność opierałyśmy głównie na wieczorach dla kobiet — pełnych inspiracji, rozmów, pielęgnacji i budowania relacji. Rozmowy z liderami, które motywowały, dodawały energii i pokazywały kobietom, że mogą sięgać po więcej — zarówno w życiu zawodowym, jak i prywatnym. Później przyszła pandemia, która całkowicie zmieniła sposób naszej pracy. Wszystkie działania przeniosły się do internetu, a relacje, spotkania i budowanie biznesu zaczęły funkcjonować głównie online. 

Z czasem zauważyłam, że etyka pracy i wartości, które wcześniej były mocno zakorzenione, zaczęły tracić na znaczeniu. Obserwujesz swojego lidera i jesteś dla niego niezauważalna. To przykre… Rzeczy, których wcześniej nie robiliśmy i czego uczono nas unikać w budowaniu biznesu opartego na relacjach… Prysło. To był moment dużych zmian i refleksji nad tym, w jakim kierunku rozwija się cały ten model współpracy. To był moment zatrzymania się i zapytania siebie czy to jest jeszcze miejsce dla mnie.

Nie ukrywam, że bardzo mocno dojrzewała we mnie potrzeba zmiany. To była manifestacja i codzienna prośba: „Panie Boże, potrzebuję zmiany”. Nie wiedziałam, co będę robić, ale na pewno chciałam zakończyć współpracę z tą firmą. 

Taka sytuacja nie jest łatwa. Bardzo trudne dla mnie było to, w jaki sposób przekazać tę decyzję ludziom z mojego zespołu. Wiedziałam, jak silne relacje razem zbudowaliśmy i jak wiele wspólnie przeszliśmy. Moja rodzina znała już moje przemyślenia i wiedziała, że stoję przed ważną decyzją.

Maciej Maciejewski: A jakie emocje towarzyszyły paniom przy podejmowaniu decyzji o przejściu do WellU? Co panie czuły?

Monika Przygoda: Przede wszystkim ciekawość i bardzo duże, pozytywne zaskoczenie. Miałam za sobą wiele lat doświadczeń, dlatego nie podchodziłam do tej decyzji naiwnie. Byłam uważna, sprawdzałam, analizowałam i nie chciałam powtórzyć wcześniejszych błędów. Jednocześnie z każdym kolejnym krokiem odkrywałam coraz więcej plusów. Czułam, jakbym weszła do przestrzeni, w której zamiast zakazów i ograniczeń pojawiają się możliwości. 

Było w tym dużo świeżości, lekkości i poczucia, że można budować biznes w sposób dojrzały, profesjonalnie i z większą wolnością.

Agnieszka Majcher: Ja czułam przede wszystkim ogromną gotowość na prawdziwy rozwój i niesamowitą ulgę, że zrzucam ograniczenia sztywnego systemu. Oczywiście pojawiały się naturalne obawy, wchodziłam przecież w nowy projekt z ogromną wiedzą i doświadczeniem, ale bez gotowego zespołu. Wiedziałam też, że moja decyzja wywoła jednostronne oceny w poprzednim środowisku. Jednak wewnątrz mnie dominowała absolutna pewność siebie. Pomyślałam wtedy — mam warsztat, kompetencje i historię sukcesu w CV. To jest mój osobisty kapitał, którego nikt mi nie odbierze. Poradzę sobie. Towarzyszył mi niesamowity dreszcz ekscytacji, bo podświadomie czułam, że „tu będzie grubo”.

Beata Wojtoń: Emocje były ogromne. Po co ci to? A co ludzie powiedzą? Przecież wszystko jest ok, a tu taka decyzja… Musiałyśmy przejść z koleżankami poważną, szczerą rozmowę, bo od pewnego momentu, nie robiąc spotkań kosmetycznych, one też nie zarabiały.

Maciej Maciejewski: Dlaczego wybrały panie akurat WellU? Jest wiele firm MLM na rynku – dlaczego wybór padł akurat na tą? Czym spółka panie przekonała?

Monika Przygoda: Na początku przyciągnął mnie produkt, ale ostatecznie przekonało mnie coś znacznie ważniejszego — ludzie, system i filozofia budowania tego biznesu. Duże znaczenie miało dla mnie poznanie Emina Agdogana. Zobaczyłam lidera, który nie tylko mówi o systemie pracy w tej branży, ale realnie go posiada. W sektorze często spotyka się imitacje systemu — dużo haseł, motywacji i emocji, ale mało konkretnej, powtarzalnej strategii. Tutaj zobaczyłam coś innego. Mocnych liderów, jasny kierunek, praktyczne narzędzia i wysoką kulturę współpracy. WellU przekonało mnie również tym, że jest firmą polską, ma własną produkcję, unikatowe portfolio i daje przedsiębiorcom dużą przestrzeń do działania.

Agnieszka Majcher: Przekonał mnie genialny w swojej prostocie i uczciwości plan marketingowy. Bez ozdobników i ukrytej interpretacji cyfr. Weszłam w przestrzeń, w której od startu założyciele firmy rozmawiali ze mną w pełni partnersko. WellU dało mi potężne poczucie bezpieczeństwa i realnego współtworzenia projektu, czego najlepszym symbolem jest Global Bonus. Dodatkowo firma oferuje innowacyjne produkty, w których klienci zakochują się od pierwszego użycia. To z kolei zapewnia kluczową w tym biznesie powtarzalność zakupów i lojalność konsumencką. Całość wspiera zautomatyzowany, czytelny system raportów oraz nowoczesne platformy wdrożeniowe. 

Tu nie ma miejsca na domysły. Jest odpowiednia strategia, konkret i narzędzia idealnie dopasowane do każdego etapu w planie marketingowym. 

Beata Wojtoń: Tak naprawdę nie szukałam nowej firmy. Byłam przekonana, że definitywnie kończę swoją współpracę w ogóle z network marketingiem i zamykam ten rozdział swojego życia. ALE… Jednak po tylu latach pracy w tym systemie i budowania wspaniałych relacji z ludźmi wiedziałam, że wciąż mam w sobie ogromną energię i potencjał do działania. Czułam, że jestem jeszcze za młoda, aby całkowicie zwolnić i ograniczyć swoje życie do spacerów z pieskiem. Nadal potrzebowałam kontaktów międzyludzkich, rozwoju, emocji i poczucia, że tworzę coś wartościowego.

Właśnie dlatego, że niczego już nie szukałam, firma WellU pojawiła się w moim życiu w bardzo wyjątkowych i poruszających okolicznościach. Wszystko zaczęło się dzięki mojej konsultantce, która w 2025 roku odeszła, pozostawiając po sobie naszą przyjaźń i dwie buteleczki  pewnego kosmetyku. Dzisiaj wiem, że jest to topowy produkt o nazwie BIOPEPTIDE SERUM SPRAY. Po jej śmierci, jej mąż przekazał mi produkt i powiedział — „Bożenka chciałaby, abyś się tym zainteresowała”. Wiec wiemy już, że najpierw przekonał mnie produkt, a później spotkanie z liderami, właścicielami firmy oraz analiza planu marketingowego.

Maciej Maciejewski: Działają panie w WellU już jakiś czas, więc miałyście okazję zweryfikować wszystko, co firma obiecała na początku Waszej współpracy. Jak panie patrzycie na to wszystko teraz, z perspektywy czasu?

Monika Przygoda: Dziś mogę powiedzieć, że to była bardzo dobra decyzja. Po 16 latach w branży nie buduję już biznesu wyłącznie na emocjach, obietnicach czy zachwycie nad produktem. Patrzę na fakty, liczby, system, komunikację z firmą i realne wyniki zespołu.

To, co zostało zaplanowane na początku, zaczęło się sprawdzać w praktyce — zarówno jeśli chodzi o rozwój struktury, jak i konkretne rezultaty finansowe. Bardzo ważne jest dla mnie również podejście właścicieli firmy. Ich intencja i sposób komunikacji. To nie są tylko ładne słowa ze sceny. To coś, co można zweryfikować na kolejnych etapach współpracy.

Porównując WellU do innych podmiotów… Jest różnica, której nie da się przeoczyć. To połączenie kilku elementów: unikatowy produkt, brak odcięć w planie marketingowym, cotygodniowe prowizje, polska firma, własna produkcja i brak sztucznych, patologicznych ograniczeń. Dla mnie to oznacza wolność przedsiębiorcy, a nie tylko kolejną firmę MLM.

Agnieszka Majcher:  To była najlepsza decyzja, a rzeczywistość pozytywnie zaskakuje mnie każdego dnia. W niecałe dwa lata zbudowaliśmy organizację liczącą już ponad 750 osób, odebraliśmy trzy fantastyczne wycieczki, a program samochodowy zrealizowaliśmy w pierwszych miesiącach współpracy. W tym roku wymieniam swoje Audi na kolejne. 

W porównaniu do innych firm, które znam, tutaj jest całkowity brak blokad finansowych. W poprzednim projekcie, przy kolejnych awansach gratulowano mi prestiżu, a moja wypłata malała, bo system „odcinał” mi liderów, których kompetencje sama ukształtowałam. W WellU 100% wypracowanego obrotu struktury stanowi podstawę mojego naliczenia prowizyjnego bez względu na generacje czy rangi. Tutaj najbardziej opłaca się pracować z najsilniejszymi. Co więcej rozwiązania, takie jak prowizje gwarantowane, to absolutny fenomen, który dystansuje konkurencję.

Beata Wojtoń: Nie należę do osób, które nie wiedzą, czego chcą od życia. Zawsze powtarzam — lepiej spróbować, niż później żałować, że nie dało się sobie szansy, która właśnie przyszła do naszego życia. Wiem, że mogę dać ludziom jeszcze ogromne możliwości rozwoju i realizacji ich marzeń.

Każdego dnia uczę się tego biznesu, poznaję go coraz lepiej i z każdym kolejnym doświadczeniem utwierdzam się w przekonaniu, że to kierunek, który naprawdę mi się podoba. Widzę również ogromną wartość dla ludzi, których zapraszam do współpracy — mogą zacząć zarabiać już od momentu zaangażowania, praktycznie od samego początku swojej drogi. To marketing prosty, duplikowalny, produkt bardzo dobrej jakości. No i duże wsparcie liderów, pomoc w zrozumieniu biznesu. Po prostu jest mi tu dobrze.

Maciej Maciejewski: W branży jest sporo liderów, którzy chcieliby zrobić krok w stronę zmiany, ale wahają się i nie wiedzą, w jakim kierunku podążyć. Panie jakiś czas temu były w podobnej sytuacji… Co teraz byście powiedziały takim osobom?

Monika Przygoda: Nie podejmujcie decyzji wyłącznie emocjonalnie, ale też nie ignorujcie faktów. Lojalność jest piękną wartością, ale najpierw bądźcie lojalni wobec siebie, swojej rodziny i ludzi, których prowadzicie.

Wyniki w biznesie są miarą prawdy. Jeśli coś nie działa, nie oszukujcie siebie tylko dlatego, że długo w tym jesteście. Nadzieja nie jest strategią. Sam entuzjazm nie jest systemem. Tańczenie z produktem w social mediach, budowanie marki osobistej bez konkretnej strategii i wysyłanie gotowych linków to za mało, żeby zbudować stabilny biznes.

Działajcie z sercem, ale też z głową. Weryfikujcie, pytajcie, sprawdzajcie, konsultujcie. Nie bójcie się zmiany, jeśli czujecie i widzicie, że obecne miejsce nie prowadzi Was tam, gdzie naprawdę chcecie dojść. 

Czasem największą odwagą lidera nie jest trwać za wszelką cenę, ale uczciwie powiedzieć: „Ten etap się skończył. Czas wejść wyżej”.

Agnieszka Majcher: Ja powiedziałabym… Miejcie odwagę zrobić „SPRAWDZAM”. Puste slogany mogą próbować mazać obraz rzeczywistości, ale Wasze kompetencje i historia sukcesu to osobisty kapitał, który zawsze zostaje z Wami. Jeśli czujecie, że zaangażowanie nie przekłada się na stabilne, przewidywalne finanse, a plan marketingowy zmusza Was do hamowania własnych ludzi przed awansami, to czas na zmianę.

Prawdziwy lider bierze pełną odpowiedzialność za bezpieczeństwo i portfele swojego zespołu. Nie bójcie się chłodnej, biznesowej kalkulacji. Szukajcie partnera, który oferuje lojalność konsumencką, powtarzalność obrotów i narzędzia dające w pracy lekkość oraz święty spokój. WellU udowodniło mi, że taki standard na rynku istnieje. Jeśli szukacie biznesowej stabilizacji, przewidywalnych zysków i partnera, który zamiast pustych obietnic daje gotową strategię, to WellU jest właściwym adresem. A jeśli na tej drodze potrzebujecie mentora z wieloletnim warsztatem, praktyka, kogoś, kto ułoży z Wami plan działania krok po kroku i da realne, merytoryczne wsparcie, zapraszam do mojego zespołu.

Beata Wojtoń: Jesteście dziś w takim miejscu, w jakim ja byłam kiedyś. Przede wszystkim nie czekajcie. Czasami najtrudniejszy jest właśnie pierwszy krok i decyzja o zmianie. Wiem jednak z własnego doświadczenia, że zwłaszcza, kiedy zmiany są trudne, boimy się oceny innych, ale to nie oni płacą nasze rachunki. Tym bardziej nie zrealizują naszych marzeń, bo one są w naszych sercach. Zmiany bardzo często prowadzą nas do czegoś lepszego.

Maciej Maciejewski: Dziękuję za rozmowę.

Zostaw komentarz

Mogą Cię również zainteresować