
źródło: Pixabay
Czy wiesz, że brak autentyczności najczęściej rodzi się wcale nie z wyboru, lecz z potrzeby przetrwania? Już w dzieciństwie uczymy się, że pewne emocje są „niebezpieczne”. Gniew, smutek czy lęk zazwyczaj są tłumione, a radość lub ciekawość bywają ograniczane przez oczekiwania otoczenia.
W takich warunkach powstają pierwsze maski: „grzeczna dziewczynka”, „silny chłopiec” czy „niewidzialne dziecko”. To mechanizmy ochronne, który pozwalają ukrywać prawdziwe emocje i potrzeby, pokazując światu wersję siebie dostosowaną do oczekiwań innych. Takie maski pełnią podwójną funkcję: z jednej strony chronią przed karą i odrzuceniem, a z drugiej pozwalają zdobywać nagrody, uznanie lub aprobatę. Równocześnie jednak oddzielają nas od prawdziwego „JA”.
Dorosły, który nosi te mechanizmy, często nie zdaje sobie sprawy z faktu, że jego reakcje, decyzje i relacje są kształtowane wciąż przez te same wzorce, które powstawały w sytuacjach z dzieciństwa, na które zazwyczaj nie miał wpływu.
Maski, które oddzielają nas od siebie i innych
Nie istnieje coś takiego jak „częściowa prawda”. Każde przemilczenie, każde przymusowe dopasowywanie się do cudzych oczekiwań lub każde udawanie spokoju budują ścianę między tym, kim jesteśmy naprawdę, a tym, kogo pokazujemy światu. Z biegiem czasu ta ściana staje się niewidoczna – jakby była z przezroczystego szkła.
Jednak skutki są bolesne. Ciało pamięta bowiem każdy kompromis, serce odczuwa każdy zakaz przeżywania emocji, a umysł uczy się usprawiedliwiać to milczeniem. Nawet relacje, które wydawały się stabilne, stopniowo tracą swoją głębię. Bo kiedy nie masz zaufania do samego siebie, trudno je zbudować z innymi – wszystko staje się powierzchowne, kruche i ulotne, a poczucie bezpieczeństwa zanika.
Dlaczego prawda jest tak trudna?
Wiesz już, że brak autentyczności nie zawsze jest tzw. moralnym wyborem, lecz może stanowić mechanizm obronny. Tyle, że to, co kiedyś pozwalało przetrwać, dziś jedynie utrwala i pogłębia napięcie oraz poczucie pustki. Chroniczne tłumienie emocji i ukrywanie własnej prawdy prowadzi też do braku poczucia bezpieczeństwa – zarówno w relacjach z innymi, jak i w postrzeganiu własnej sprawczości.
Dr David R. Hawkins, amerykański psychiatra, autor i badacz wykazał w opracowanej przez siebie skali poziomów świadomości, że prawda i fałsz nie tyle są przeciwieństwami, co każdy fałsz stanowi po prostu brak prawdy. Prawda w tym pojmowaniu oznacza zgodność między tym co czujesz, myślisz i mówisz, a tym co rzeczywiście jest w Tobie. Brak prawdy, czyli ukrywanie, przemilczenia czy udawanie, niekoniecznie jest kłamstwem z premedytacji, jednak nadal krzywdzi. I to najbardziej samego siebie. Bo w sposób wręcz fizyczny blokuje przepływ energii (sprawczości) w ciele i umyśle.
Test prawdy i fałszu
Hawkins opracował test kinezjologiczny, który pozwala doświadczyć tego w praktyce. w jego trakcie osoby stawiane były w różnych sytuacjach lub proszone o wypowiadanie różnych zdań. Jeśli mówiły prawdę o sobie, ich mięśnie pozostawały mocne i stabilne. Natomiast, gdy wypowiadały coś sprzecznego z własnym odczuciem lub ukrywały prawdę, ciało natychmiast słabło, mięśnie traciły napięcie. Możesz ten test łatwo przeprowadzić także na sobie – warto poprosić o pomoc kogoś bliskiego.
To doświadczenie wykazało, że prawda nie jest wyłącznie pojęciem moralnym, ale faktycznym stanem fizjologicznym i energetycznym, który realnie wzmacnia ciało, umysł i świadomość. I odwrotnie – każde przemilczenie, udawanie lub dostosowywanie się do tego, czego nie chcemy, osłabia ciało, zwiększa napięcie i pogłębia poczucie rozłączenia z samym sobą.
Droga do autentyczności
Autentyczność wymaga odwagi, ale nie oznacza to bynajmniej natychmiastowego ujawniania wszystkiego wszystkim. To proces stopniowego przywracania sobie prawa do odczuwania i wyrażania własnej prawdy. Fundamentem jest jednak zgoda na doświadczenie pełnego spektrum emocji – od radości, poprzez smutek i lęk, aż po gniew.
Pierwszym krokiem jest zatrzymanie się i uważne wsłuchanie w siebie:
- zanim zgodzisz się na coś – poczuj, czy naprawdę tego chcesz,
- zanim powiesz „tak” lub uśmiechniesz się wbrew sobie – zastanów się, co w danej chwili czujesz naprawdę,
- obserwuj swoje ciało – napięcia, uciski czy przyspieszone bicie serca często wskazują, że mówisz lub robisz coś wbrew sobie,
- prowadź krótki dziennik uczuć – zapisywanie tego, co czujesz w konkretnych sytuacjach, pomaga zauważyć powtarzające się schematy i maski, jakie na siebie bardziej lub mniej świadomie zakładasz.
Nazywanie emocji i przyjmowanie ich – bez oceniania czy tłumienia – pozwala odbudować spójność wewnętrzną i powoli zmniejszać dystans między tym, kim jesteś, a tym, co pokazujesz światu.
Autentyczność oznacza stawianie granic – jednak nie w sposób agresywny, a w szacunku wobec siebie i innych.
To pozwala przełamywać stare wzorce podporządkowania, które często powstawały w dzieciństwie i nadal kształtują nasze relacje. Każda świadoma decyzja, każda chwila w zgodzie z własnymi potrzebami wzmacniają poczucie własnej wartości i umożliwiają budowanie głębszych i bardziej prawdziwych więzi.
Autentyczność jako wybór życia
Droga do autentyczności wymaga cierpliwości i pewnej dozy determinacji. Rozbijanie starych wzorców i schematów, które przez lata kształtowały nasze reakcje, decyzje i sposób bycia to proces stopniowy – nie zadzieje się od razu. Każda jednak chwila spędzona w zgodzie z prawdą przynosi natychmiastową ulgę i pozwala odzyskiwać kontakt z sobą samym.
Życie w autentyczności uczy także, że można przywrócić zaufanie zarówno do siebie, jak i do innych, a więzi z ludźmi stają się głębsze, prawdziwsze i wspierające. Oczywiście z tymi ludźmi, którzy przy nas zostaną (lub dopiero się pojawią), bo życie w autentyczności ma to do siebie, że niezwykle szybko weryfikuje, kto z naszego otoczenia jest nam rzeczywiście bliski, a kto takim tylko się wydaje.
Fałsz, choć chwilowo chroni przed odrzuceniem, krytyką czy napięciem, nigdy nie da prawdziwego spokoju. Każde, nawet najmniejsze udawanie, każde przemilczenie na stałe pozostawia ślad w ciele i psychice, pogłębiając wewnętrzne konflikty. Prawda, choć na początku trudna i wymagająca odwagi, stopniowo to wszystko uwalnia: ciało rozluźnia napięcia, emocje odzyskują płynność, myśli stają się klarowniejsze, a relacje naturalnie pogłębiają się i zyskują autentyczność. Wybór należy do Ciebie.
Jak zacząć zmiany?
Jest wiele schematów i sposobów. Osobom, które pracują ze mną proponuję metody, które pozwalają docierać do blokad podtrzymujących schematy przetrwania – tych, które kiedyś miały chronić, ale dziś blokują emocje, ciało i intelekt. Możemy pracować wspólnie zarówno podczas indywidualnych sesji, jak i treningów w małych grupach. Wszystkie sesje łączą techniki pracy z ciałem, podświadomością i emocjami, dzięki którym można odzyskać kontakt z własną prawdą i poczuć realną ulgę. Praca indywidualna jest dużo szybsza i „szyta na miarę” potrzeb, jednak praca w grupie także przynosi oczekiwane efekty, zwłaszcza jeśli są to treningi asertywności. Podczas takich treningów (stacjonarne lub online) krok po kroku uczy się, jak rozpoznawać własne potrzeby, stawiać granice oraz komunikować własną prawdę bez poczucia winy czy lęku przed oceną.
Autorka tekstu nie jest tylko terapeutą. To kobieta, która od blisko dwudziestu lat prowadzi biznes i która dokładnie wie, co dzieje się w głowie i ciele człowieka, gdy odpowiedzialność przerasta spokój, decyzje się mnożą, a zasoby wewnętrzne zaczynają się wyczerpywać. Kinga Pawluszek wie, jak wygląda dzień, w którym wstajesz zmęczony, zanim jeszcze cokolwiek się wydarzy. Wie co czujesz, gdy mimo sukcesów masz poczucie, że coś fundamentalnie nie gra. I wie, że w pewnym momencie przestaje wystarczać kolejna lista zadań, kolejny kurs motywacyjny czy rozmowa, która kręci się w kółko wokół tych samych tematów. Dlatego stworzyła Pracownię Holistyczną – dla tych, którzy są gotowi na realną zmianę. Nie za rok, nie po długim procesie, ale natychmiast. Dla ludzi zdecydowanych, świadomych i zmęczonych połowicznymi rozwiązaniami. Szczegóły w tym miejscu.






