Dariusz Respondek zmienił firmę. WellU jako nowy wybór dojrzałego lidera

przez Maciej Maciejewski

Polski Byk network marketingu znów zaczyna od zera. Życie jest nieprzewidywalne. I niesamowicie dualistyczne. Góra albo dół. Zwycięstwo lub porażka. Hossa tudzież bessa. Czarne i białe. Żadnych odcieni pomiędzy. Nie przeskoczysz. Takie jest moje zdanie. Ale wiecie co on mi w związku z tym powiedział? Widziałem się z nim dzień przed Wigilią…

Dariusz Respondek

Wchodzę znienacka na jego wypasione ranczo. Piękne konie, luksusowe samochody, nie pogadasz. Patrzę, Darek oczywiście pracuje. Akurat robił kolejną prezentację biznesową. No, tak. Człowiek czynu. Mówię: „Co się stało?” A on bez mrugnięcia okiem: „Chrzanić to. Nie ważne. To już historia. Teraz dla mnie liczy się tylko jedno. Znów muszę być numerem jeden”.   

Prawdziwy twardziel. Niejeden człowiek po pierwszym, poważnym niepowodzeniu po prostu by się załamał i nie chciałby już mieć z firmami MLM nic wspólnego. Do końca życia. W jego przypadku to już druga taka sytuacja. Zawiodły go już i złamały mu serce dwie duże spółki, którym oddał kawał życia i wiele lat pracy, aby wejść na szczyt. Dwa razy od zera. Przyjął dwa mega nokauty. I za każdym razem podnosi się z desek, aby walczyć dalej. „Do trzech razy sztuka” skomentował.

25 lat temu był mistrzem Niemiec w Tajskim Boksie. Wtedy fani nazwali go „Polskim Bykiem”. Ma też mistrzowski pas w kung-fu. „Jak patrzę wstecz, to te doświadczenia z sali treningowej i walk uformowały mnie do tego, żeby osiągać sukcesy nie tylko na ringu, ale też w biznesie i w życiu osobistym. Ja mam dużą świadomość, że na wszystko w życiu trzeba zapracować i wiem, co to walka z samym sobą. I tak, jak robisz jedną rzecz w życiu, tak robisz wszystko. Albo całym sobą, albo odpuszczasz. Jeśli przez ostatnie miesiące przed walką nie przykładałeś się do treningów, nie trzymałeś diety, nie masz motywacji, to w końcu nadejdzie moment próby, który to wszystko obnaży. Tak samo jest w biznesie”.

Dariusz Respondek to jeden z najskuteczniejszych top liderów marketingu sieciowego. Udowodnił to nie raz. Z wielkim sukcesem zbudował i rozwijał swoje struktury w wielu krajach – w Polsce, Portugalii, Hiszpanii, na Litwie, w Czechach, Słowacji, Niemczech czy Wielkiej Brytanii. Zaufali mu najlepsi – zawsze współpracuje z ludźmi, którzy pod jego okiem osiągają najwyższe pozycje w planie marketingowym.

To charyzmatyczny sprzedawca i mówca, człowiek z dużym doświadczeniem w budowaniu grup i relacji zarówno w biznesie tradycyjnym, jak i w branży direct selling & network marketing. 

Osobom, które z nim współpracują zawsze powtarza, że osiągnięcie sukcesu zależy od konsekwentnego działania każdego dnia. Wie, że w marketingu sieciowym trzeba nie tylko umieć mówić, ale także słuchać, a bez trwałej relacji nie da się osiągnąć założonych celów. 

Już udowodnił, że nawet epidemia koronawirusa oraz związane z nią restrykcyjne ograniczenia, nie są żadną przeszkodą w dążeniu do realizacji swoich planów biznesowych. I jestem pewien, że zrobi to jeszcze raz. Amen.

Maciej Maciejewski: Jak to jest, gdy człowiek poczuje, że mimo sukcesów coś przestaje się zgadzać? Wiesz… Wylewasz pot, łzy i krew, dajesz z siebie wszystko, a nagle okazuje się, że problemem nie jest branża tylko firma, w której jesteś. Co wtedy?

Dariusz Respondek: Nigdy nie wolno się poddać. Nigdy. Nie ma takiej opcji. Biznes MLM ma bardzo dużo plusów. Daje ludziom mnóstwo wspaniałych atrybutów. Jeśli je dla siebie weźmiemy i inteligentnie z nich skorzystamy, jesteśmy w domu. Mamy sukces. Ale trzeba pamiętać, że każda dziedzina życia, każda działalność człowieka ma swoje zalety i wady. Tego nie da się przeskoczyć. Wszystko ma plusy i minusy. Nasza branża również. 

Jednym z minusów marketingu sieciowego jest to, że firma matka nie należy do nas. To nie ja zarządzałem dwoma podmiotami gospodarczymi, w których działałem. To nie ja byłem osobą decyzyjną w tych przedsięwzięciach. W tym systemie zawsze jesteśmy zależni od decyzji właścicieli, którzy mają swoje rozumy. A często nawet swoich prywatnych doradców. Jak pokazało życie w moim przypadku, może zdarzyć się tak, że nagle coś wywraca się do góry nogami. Budzisz się rano i dowiadujesz się, że coś już nie jest tak, jak było. Nie jest tak, jak powinno być. To jest bardzo trudne i może być ciężkie do udźwignięcia, ale nie można się poddać. Nie można kierować się w życiu rozwiązaniami najprostszymi. Trzeba mieć fason, klasę i siłę. Trzeba działać tak, jak mówi nam serce. 

Powiem tak… jeśli człowiek ma robić coś, co do niego nie pasuje, z czym czuje się źle, lepiej tego nie robić w ogóle. Życie jest jedno i trzeba je przeżyć na własnych, twardych zasadach. Zatem jeśli firma nagle zmienia reguły, na które wcześniej się umówiliście, trzeba się pożegnać. Przepraszam, dziękuję, do widzenia. Róbcie jak uważacie, a ja odchodzę. Krótka piłka. 

W pierwszej firmie zbudowałem strukturę ponad stu tysięcy osób. W drugiej prawie osiemdziesiąt tysięcy. Zrobić coś takiego wymaga bardzo dużo pracy. Kiedy tracisz taki dorobek z dnia na dzień… można się załamać. Ale nie ze mną takie numery. Najważniejsze, aby się nie poddawać i nie przejmować rzeczami, na które nie mamy wpływu.

Joanna & Dariusz Respondek

Maciej Maciejewski: Co było dla Ciebie najtrudniejsze w decyzji o zmianie firmy? Bardziej strach przed oceną czy przed rozpoczęciem wszystkiego od nowa? 

Dariusz Respondek: Bardzo dobre pytanie. I odpowiem bardzo szczerze. To wszystko tak nie miało być. I to jest najgorsze. W pierwszym momencie byłem mocno zdenerwowany i jednocześnie rozgoryczony. Zagrały emocje. Nie będę ukrywał, że bardzo to przeżywałem. Taki już jestem. W pierwszej chwili pomyślałem nawet o tym, żeby odejść i już nigdy nie robić żadnego network marketingu. Ale, kiedy podjąłem decyzję o ponownym starcie, nie miałem z tym żadnych problemów. Nie bałem się ani zmiany firmy, ani oceny. Ciekawych spółek MLM jest w Polsce wiele, żaden problem. A krytyka? Wychodzę z założenia, że jeśli działa się na jasnych zasadach, w oparciu o konkretną, porządnie sprecyzowaną etykę zawodową i dobrze wypielęgnowaną higienę moralną… nic nie jest w stanie człowiekowi zaszkodzić.       

Maciej Maciejewski: Z perspektywy osoby, która ma ponad 20-letnie doświadczenie w MLM i osiągała najwyższe rangi oraz sukcesy czy Twoim zdaniem dziś ten biznes jest dojrzalszy, stabilniejszy niż kilka, kilkanaście lat temu? Czy jest sens w to wchodzić?

Dariusz Respondek: Oczywiście, że tak. Bez dwóch zdań. Wystarczy sobie przypomnieć moje początki w tej dziedzinie. Jak startowałem, nikt w Europie Środkowo-Wschodniej w ogóle nie wiedział co to jest network marketing. Zamiast sprawnie budować, w pierwszym rzędzie wszyscy musieliśmy na starcie każdej rozmowy walczyć z wieloma dziwnymi mitami i stereotypami. Ludzie myśleli, że to jest nielegalne, albo momentalnie stawiali zarzut, że robimy piramidę finansową. Dzisiaj tego nie ma. No, już prawie nie ma. Czasem jeszcze zdarzy się jakiś laik, ale ogólnie widzę, że społeczeństwo jest w tym zakresie o wiele lepiej przygotowane, wyedukowane. Tego typu obiekcje zdarzają się niezmiernie rzadko. A jeśli już się marginalnie pojawią, jest nam je bardzo łatwo wyprostować. 20 lat temu w mediach nie było praktycznie żadnych informacji na temat network marketingu. Dziś wystarczy wejść w Google i mamy całą encyklopedię wiedzy z tego zakresu. No i mamy Network Magazyn, który profesjonalnie pokazuje co jest czarne, a co białe. To jest sytuacja bez porównania. 

Między innymi dlatego, kiedyś większość osób w MLM tylko sobie dorabiało do pensji. Dzisiaj mamy o wiele lepszy moment na to, aby wystartować i zostać jedno-zawodowcem. Poświęcić te dwa, trzy lata, mocno się w tym okresie zaangażować, oddać serducho i zbudować porządny biznes. A potem mieć pasywa i skupić się na pielęgnowaniu tego, co zbudowaliśmy.

Jest jeszcze jedna, bardzo ważna różnica. Wtedy nie mieliśmy praktycznie nikogo, od kogo moglibyśmy się uczyć. Mi nikt nie pokazał jak robić ten biznes. Dzisiaj można się edukować bezpośrednio od tych, którzy na przestrzeni kilkudziesięciu lat osiągnęli ogromne sukcesy i są dojrzałymi liderami. Na swojej drodze popełnili mnóstwo błędów, ale teraz mają coś, czego nie da się nigdzie kupić za żadne pieniądze. Posiadają unikalną wiedzę i doświadczenie, jak tych błędów uniknąć. I takich liderów trzeba szukać. Zawsze lepiej uczyć się na cudzych błędach. Dlatego zapraszam do mnie (śmiech).

Maciej Maciejewski: Jak dziś zdefiniujesz prawdziwe przywództwo w marketingu sieciowym? I czym różni się lider z autorytetu od lidera „z tytułu”? 

Dariusz Respondek: Niestety często jest tak, zwłaszcza w biznesie, że ludzie idą po trupach. Natomiast lider z prawdziwego zdarzenia, taki z krwi i kości, nigdy nie dąży do wyznaczonego celu kosztem innych osób. Lider ma służyć i wspierać. I to jest dla mnie priorytet. Kwestia podstawowa. 

W network marketingu rasowy lider to wizjoner z pasją, który potrafi inspirować i motywować całą swoją ekipę i każdego poszczególnego jej członka do wspólnego celu, jednocześnie budując partnerskie relacje oparte przede wszystkim na zaufaniu i daleko posuniętej empatii. Trzeba działać autentycznie oraz strategicznie i potrafić błyskawicznie podejmować trudne decyzje, przy jednoczesnym dawaniu przykładu swoim ludziom. 

Nienawidzę rzucania słów na wiatr. Dla mnie słowo jest ważniejsze niż podpis. Jak mówię, tak robię. Liczy się spójność w działaniu, ale jednocześnie elastyczność i zrozumienie znaczenia rozwoju osobistego oraz siły psychicznej. Nawet lider nigdy nie powinien osiąść na laurach. Cały czas trzeba słuchać, obserwować i się rozwijać. Życie to ciągła edukacja.  

Maciej Maciejewski: W jaki sposób wybierałeś nową firmę do współpracy? Na co zwracałeś szczególną uwagę?

Dariusz Respondek: No tak… A jest w czym wybierać. Przede wszystkim szukałem podmiotu gospodarczego, który jest zarejestrowany na terenie Polski. Zwracałem też uwagę na to, żeby firma była już biznesem ugruntowanym, funkcjonującym na rynku ponad pięć lat. W ten sposób udało mi się odsiać ziarna od plew. 

Po tym wstępnym etapie selekcji, na tacy pozostało mi do rozważenia kilka spółek. Następnie sprawdzałem, kto za tym wszystkim stoi, czyli po kolei prześwietliłem właścicieli i osoby decyzyjne. Analizowałem, jaką mają wizję i podejście do ludzi. Bardzo ważne jest dla mnie nie tylko to, co mówią lub piszą, ale również jak ja się czuję w ich obecności. Dlaczego? Bo mocno wierzę w swój wszechświat i intuicję. No i wreszcie produkty. To jest niesamowicie ważna sprawa. Muszą być najwyższej jakości. Biorąc zatem pod uwagę wszystkie te czynniki, wybrałem firmę WellU.     

Maciej Maciejewski: Czym WellU, firma działająca zgodnie z filozofią „Business Like No Othernajbardziej różni się od podmiotów, z którymi miałeś wcześniej do czynienia? Planem marketingowym, atmosferą, sposobem, w jaki firma wspiera liderów? 

Dariusz Respondek: Wszystkim się różni. Bez dwóch zdań wszystkim. Oczywiście na plus. I przeanalizowałem to bardzo skrupulatnie. Ale powiem Ci, co mi w tym biznesie zaimponowało najbardziej. Nigdy wcześniej nie spotkałem się z takim podejściem do dystrybutorów. Tutaj traktuje się ich wyjątkowo. W żadnym network marketingu nie spotkałem się z takim profesjonalizmem i pieczołowitością jeśli chodzi o stosunki międzyludzkie. W tej kwestii jestem pod wielkim wrażeniem. Brałem już udział w kilku ważnych spotkaniach firmowych i naprawdę te sprawy są na najwyższym poziomie. Nigdy wcześniej się z tym nie spotkałem. 

Maciej Maciejewski: Co powiedziałbyś liderom, którzy czują, że „to już nie to” i chcą znaleźć nowe miejsce do działania, ale mają obawy i odkładają decyzję o zmianie?

Dariusz Respondek: To pytanie zabrzmiało, jak zaproszenie do biznesu (śmiech). Powiem tak… Wiem, że w branży jest dzisiaj wielu liderów z doświadczeniem, którzy czują wypalenie albo brak spójności z wartościami firm, w których działają. Po moich analizach wiem, że WellU może być dla nich miejscem bezpiecznym, w którym mogą bez obaw spróbować od nowa.

A teraz samo gęste… Kawa na ławę. Jestem praktykiem, więc zachowam się praktycznie. Dziś jestem dojrzały, gotowy i szczery. Kocham działać. Jak coś powiem, to musi być zrobione. Zapewniam więc Ciebie i wszystkich Czytelników Network Magazynu, że znowu odniosę wielki sukces. Po raz trzeci i ostatni. Zrobię to bez dwóch zdań. Bez owijania w bawełnę. Zrobię to na wysokim poziomie, z klasą. Zrobię to z firmą WellU. I każdy może to zrobić razem ze mną. Zapraszam. 

Maciej Maciejewski: Życzę powodzenia. Dziękuję za rozmowę.  

Zostaw komentarz

Mogą Cię również zainteresować