Problem z internetowymi bukmacherami

przez Maciej Badowski

Branża bukmacherska cały czas lobbuje za zmianą prawa. Bukmacherzy chcą legalizacji serwisów internetowych z zakładami oraz ich opodatkowania. Jednocześnie postulują o zmniejszenie obciążeń fiskalnych dla stacjonarnych bukmacherów.

źródło: www.flickr.com
źródło: www.flickr.com

Od początku października 2010 r. zostało zamkniętych 60 punktów bukmacherskich, a od początku funkcjonowania nowej ustawy hazardowej przestało istnieć ich w całym kraju ponad 100. Przychody całej branży zmniejszyły się w porównaniu z rokiem poprzednim o blisko 11%. Takie wnioski płyną z wyliczeń przeprowadzonych przez Stowarzyszenie Pracodawców i Pracowników Firm Bukmacherskich.

Z tego powodu stowarzyszenie domaga się zmiany prawa. Ich zdaniem nowe prawo zwiększyło podatek od wygranej w punktach bukmacherskich z 10 do 12%, równolegle jednak działa, i to coraz prężniej, rynek e-bukmacherski. W myśl przepisów jest nielegalny, więc nieobciążony opłatami, a przez to automatycznie coraz większy. Jeszcze kilka lat temu działało w Polsce dosłownie kilku internetowych bukmacherów, dziś jest ich ponad 30. W większości są to polskie mutacje zagranicznych portali, które przyjmują zakłady w złotówkach. To zabiera rynek bukmacherom stacjonarnym, którzy dysponując na dzień dzisiejszy ponad 1 700 punktami osiągnęli przez pierwsze trzy kwartały tego roku obroty 587 mln zł. Jest to o ponad jedną dziesiątą mniej niż przed rokiem, a gdyby nie mundial w RPA te wyniki byłyby jeszcze gorsze.

Ile w tym czasie w Polsce zarobili e-bukmacherzy dokładnie nie wiadomo. Jako, że
e-hazard jest w Polsce nielegalny, tacy „przedsiębiorcy” nie informują o swoich wynikach finansowych. Szacunki z 2007 r. Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową wyliczające wartość zakładów zawartych w sieci na 532 mln zł wskazują na jego ogromny potencjał. Dziś jego wartość szacowana jest na 3-4 mld zł.

Dlatego SPiPFB domaga się nie tylko legalizacji e-bukmacherki, lecz także obłożenia jej 7% podatkiem i zrównania stawki podatkowej dla całego rynku. Temu sprzeciwiają się bukmacherzy internetowi, ponieważ uważają, że wtedy podatki płaciliby dwukrotnie, ponieważ podatek dochodowy firmy hazardowe płacą już w kraju, który wydał im licencję.

Mogą Cię również zainteresować