źródło: Flickr.comźródło: Flickr.com

Kiedy nastąpiła era internetu, złoty okres rozkwitu przeżywają systemy piramidalne zamaskowane jako „biznesy”, „inwestycje”, „zarabianie w internecie”, „portale reklamowe” i inne cudowne programy do gromadzenia pieniędzy, oparte na systemie Ponziego (struktura, w której zysk osoby zależy wyłącznie od wpłat osób zarejestrowanych poniżej w strukturze). System rekrutacji do takich „biznesów” jest zawsze ten sam – naganiacze (tzw. liderzy) odwołują się do teorii spiskowych dotyczących oszustwa banków, rządów, ZUS i wszelakich instytucji, które jakoby okradają ludzi, niszczą i krzywdzą społeczeństwo, gdyż wykorzystują biednych ludzi a sami osiągają niebotyczne zyski. Liderzy – rekruterzy do piramid finansowych ukazują się jako „wybawiciele” uciemiężonych obywateli, pokazując „prawdę”, że da się „zarabiać” nawet 50% zysku miesięcznie, tylko wiedzę tę ukrywa przed społeczeństwem kliku bogatych.

Ponieważ podaż na pieniądze od zawsze jest olbrzymia, nie trudno się domyśleć, że wprawieni już w boju przez wiele lat rekruterzy piramidowi opanowali do perfekcji manipulację werbunkową, prowadząc kanały na YT, FB oraz konferencje, a internet sprzyja błyskawicznej dystrybucji wiadomości agitacyjnych na olbrzymią skalę. Na webinarach, prezentacjach czy konferencjach pokazuje się niebotyczne zyski, liderów którzy osiągnęli „sukces” oraz przekazuje się treści argumentujące zasadność takich „biznesów”. Atakuje się podmioty gospodarcze, które „zabierają” biednym, oszukują społeczeństwo i wykorzystują niewinnych ludzi. Piramidy finansowe podłączają się pod kategorie gospodarki, takie jak inwestycje w kruszce czy nieruchomości, portale społecznościowe, internetowe reklamy, giełdę, ukazując się niczym „Robin Hood”, który zabiera bogatym i daje biednym.

Scenariusz jest zawsze ten sam – oni Cię okradają i oszukują, my jesteśmy uczciwi i damy Ci zarobić fortunę, osiągnąć bogactwo oraz wolność finansową.

Wabią niską „inwestycją”, potężnymi zwrotami w takiej skali, że tyle co proponuje Ci „złodziejska” instytucja rocznie, Ty dostaniesz dziennie! (bo to przecież normalne osiągać zysk 2% dziennie, tylko świat przed biednymi to ukrywa). Dzięki internetowi systemy Ponzie bardzo łatwo rozprzestrzeniają się do głównych naganiaczy, a od nich do pozostałej części społeczeństwa spragnionej łatwego bogactwa.

Czy jest duży popyt na piramidy finansowe? Oczywiście! Kto nie pragnie zarabiać bez osobistego wysiłku, wiedzy, inteligencji czy braku predyspozycji w osiąganiu dobrobytu na uczciwej drodze? Kto dołącza do cudownych systemów ratujących biednych ludzi z opresji ciemiężców tego świata? Każdy kto nie ma wiedzy w „co” wchodzi oraz Ci, którzy wiedzą, że to procedery przestępcze, ale im to nie przeszkadza, gdyż zagłuszyli swoje sumienie przekonaniami, że „tamci” czyli – rząd, ZUS, banki, biznesmeni i politycy – to też złodzieje.

W takie „biznesy” wchodzą także ludzie, którzy skonfrontowali swój brak kompetencji w biznesach legalnych, w karierze zawodowej lub jako dystrybutorzy w sprzedaży bezpośredniej. Nie poradzili sobie jako liderzy organizacji biznesowych i odnaleźli swój azyl w promowaniu systemów Ponzie, gdyż tu nie trzeba kompetencji społecznych, przywódczych oraz dobrego charakteru.

Wystarczy „zainwestować”, wciągnąć kilku sfrustrowanych życiem pseudo-liderów, zgarnąć PDK (Prostych Dawców Kasy), którzy także „zainwestują” i pokazać „zyski” na profilu FB lub nagrać na YT film o tym, jak się osiąga sukces. Wystarczy ośmieszyć przedsiębiorców, urzędy, instytucje państwowe, ubezpieczeniowe czy bankowe oraz dystrybutorów MLM „męczących” się w swoich biznesach – aby osoby o podobnych wartościach (łatwa kasa, zarabianie za nicnierobienie, kasa z neta, brak systemu wartości, uczciwości i etyki) przyłączyły się do naganiaczy piramidowych i stały się jednymi z nich.

Jak to się zawsze kończy? Zawsze tak samo – każda ukryta piramida zamyka się, kiedy ilość pieniędzy pochodząca z wpłat nowych uczestników nie pokryje wypłat na naganiaczy i organizatorów. Każdy taki „biznes” zniknął z pieniędzmi ludzi „inwestujących” w paczki reklamowe, złoto, diamenty czy giełdę. Nie ma ani jednej piramidy na świecie, która została okrzyknięta „super biznesem” i trwa nadal. Jak piramidy udające biznes ukrywają system Ponzie – zakazany i ścigany prawem? Najpopularniejsze są revsheary udające platformy reklamowe. Czym naprawdę są prawdziwe platformy reklamowe, które nie są Ponzie? Firmy zajmujące się sprzedażą powierzchni reklamowych na stronach internetowych to platformy, które płacą wydawcom (właścicielom www) pieniądze za umieszczone na ich powierzchniach banery reklamowe. Ilość zarobionych pieniędzy właściciela www zależy od ilości odsłon, kliknięć lub przekierowań do reklamodawcy (podmiotu, który wykupił reklamę). Ilość zarobionej prowizji w prawdziwej ekonomii legalnej zależy zatem od prawdziwych czynników rynkowych – ilości osób odwiedzających stronę www, wypozycjonowania , popularności danej strony. Nie da się nigdy przewidzieć ilości kliknięć, przekierowań czy odsłon, zatem prowizja nigdy nie jest stała. W revshearach – które podszywają się pod platformy reklamowe a są zakazanymi i ściganymi prawem systemami Ponzie – zysk jest stały kilka % dziennie od sumy „zainwestowanej”. Oczywiście jest to totalne kłamstwo i oszustwo, gdyż naliczenia prowizji są uzależnione tylko i wyłącznie od wpłat następnych, zwerbowanych uczestników takiego systemu. Dla przykrywki ogląda się kilka „reklam” dziennie, aby stworzyć iluzje platformy reklamowej. W prawdziwej ekonomii nie ma naliczeń gwarantujących 1% czy 2% dziennie od „inwestycji”, szczególnie na rynku reklam, bo nigdy nie wiemy, ile osób zainteresuje się reklamą na naszej stronie www oraz w jakim czasie nastąpi dana ilość kliknięć w reklamę.

Czym systemy Ponzie i revshare nie są? Obalmy kilka kłamstw i mitów. Po pierwsze nie są biznesem – tak jak przedstawiają to naganiacze i rekruterzy takich procederów. Osoby, które prowadzą biznes posiadają wpis do KRS lub EDG, płacą składki, wystawiają faktury, opodatkowują zyski. Zatem wszelkie rekrutacyjne ogłoszenia typu – biznes w internecie, nowy biznes, itp. – to oszustwo, próba wciągnięcia kolejnej ofiary do struktury piramidy. Biznes prowadzony w sieci to sklep internetowy czy serwisy i portale, gdzie właściciele działają zgodnie z literą prawa obowiązującego w danym państwie, według EKD i podlegają wszelkim nadzorom, urzędom, prawu. Rekruterzy piramid ogłaszają się często w sposób: „kasa z neta”, „zarabiaj z domu” – to oszustwo i takie ogłoszenie nie ma nic wspólnego z zarabianiem przez internet. Zarabianie z revshare to zawsze zarabianie wyłącznie z wpłat innych ludzi, a nie z „neta”. Sieć i portale służą tylko werbunkowi oraz do rejestracji nowych PNDK (Prostych Naiwnych Dawców Kasy), aby wysłać link rejestracyjny do programu, który tylko i wyłącznie rozdziela wpłacane pieniądze. Kolejny mit to używanie przez naganiaczy piramidalnych słowa „inwestycja”. Inwestycja w paczki reklamowe, w pakiet biznesowy, itp. To nie jest żadna inwestycja! To wpłata niezbędna do przystąpienia do struktury piramidy, aby system Ponzie mógł wypłacać pieniądze innym. Oto definicja inwestycji z Wikipedii:

„W świetle art. 3 ust. 1 pkt 17 ustawy o rachunkowości poprzez inwestycje rozumie się aktywa posiadane przez jednostkę w celu osiągnięcia z nich korzyści ekonomicznych wynikających z przyrostu wartości tych aktywów, uzyskania przychodów w formie odsetek, dywidend (udziałów w zyskach) lub innych pożytków, w tym również z transakcji handlowej, a w szczególności aktywa finansowe oraz te nieruchomości i wartości niematerialne i prawne, które nie są użytkowane przez jednostkę, lecz są posiadane przez nią w celu osiągnięcia tych korzyści. W przypadku zakładów ubezpieczeń i zakładów reasekuracji przez inwestycje rozumie się lokaty”.

Kolejny mit – programy revshare to „biznesy wysokiego ryzyka”. To kłamstwo, bo piramidy finansowe to nie biznes. W ten sposób usprawiedliwiają się naganiacze w razie, gdyby zwerbowana osoba miała stracić „inwestycje” i aby nie miała pretensji, bo przecież była ostrzeżona.

Jak obserwujemy degeneracje moralne wielu ludzi, którzy stracili system wartości na rzecz łatwej fortuny, nie jest szkoda tych osób, co wpłacili i padli ofiarą „zakręcania kranika przez dorobionych na krzywdzie i fałszu organizatorach procederu”, ale szkoda wypaczenia charakteru. Ludzie z piramid finansowych stracili całkowicie szacunek do ciężkiej pracy, własnego rozwoju, poszanowania prawa. Nie interesuje ich legalna praca, płacenie składek potrzebnych na wypłaty emerytur ich matkom i ojcom czy obowiązek podatkowy, który zasila szkoły, szpitale, system opieki zdrowotnej. Udając zbawicieli, stali się przestępcami zatracając zdrowy rozsądek.

Podsumowując, oblicze zachłanności ludzkiej nie zna granic, wypaczenie wartości w imię szybkiego bogactwa pokazuje jedno – dla pieniędzy ludzie zrobią wszystko. Nie ważne – legalnie czy nie, okradając znajomych czy przyjaciół, bo liczy się „hajs”. Aby się wybielić, słyszymy tłumaczenia, że wszyscy kradną – politycy, ZUS, banki, zatem nawet jeśli działanie w piramidach jest przestępstwem, nie ma to znaczenia, bo jak to mówią piramidziarze: „póki kranik płynie, to jest dobrze”. Quo Vadis?

Komentarz prof. ndzw. dr hab. Piotra Masiukiewicza z SGH w Warszawie: – Moim zdaniem, piramidę finansową można zdefiniować jako działalność przedsiębiorstwa finansowego, polegającą na przyjmowaniu środków finansowych, w celu inwestowania z wysoką stopą zwrotu (cel deklarowany); cel ten jednak nie jest realizowany w ogóle lub w dostatecznym stopniu; co powoduje spiralę strat. W okresie funkcjonowania piramidy finansowej wypłaty ekspirującego kapitału i odsetek dokonywane są z bieżących wpłat nowych klientów (inwestorów). Definicja ta uwzględnia zarówno klasyczne piramidy typu schemat Ch. Ponzi jak i przedsięwzięcia, które w części przynoszą dochody. Dlaczego tego typu systemy są skazane na upadek? Liczba uczestników musi wzrastać, ponadto – wzrasta ona w postępie geometrycznym. Struktura utrzymuje się do momentu napływu nowych środków – w momencie identyfikacji przez władze schematu działania oraz wypływu sporej części środków – upada w wyniku paniki klientów. (Więcej informacji w książce "Piramidy finansowe. Teoria, regulacje, praktyka").