
Marzena Frącek
Tym, co poczułam wtedy najmocniej, nie była złość ani urażone ego. Przeszyła mnie bardzo prosta myśl: to jest nieuczciwe. Nie dlatego, że ktoś zmienił firmę. To ma prawo zrobić każdy. Nieuczciwe było coś innego.
Etyka w biznesie MLM opiera się na kilku prostych zasadach: szanujemy ludzi, z którymi pracujemy, zachowujemy w tajemnicy to, co wewnętrzne w strukturze, jesteśmy uczciwi wobec zespołu, do którego należymy. Krótko i na temat.
Osoba, która do mnie napisała, naruszyła kilka z tych podstawowych zasad w jednej rozmowie mówiąc rzeczy, które mogła wiedzieć tylko z wewnątrz, czasem krytykując ogólnie ludzi, których do niedawna nazywała swoim zespołem. Wracam do tej sceny, bo kilka dni temu trafiłam w pewnej grupie branżowej na archiwalny post z 16 sierpnia 2021 roku. Pytanie autora tego postu brzmiało niewinnie: czy ktoś tutaj działa równolegle w kilku firmach i czy to się sprawdza? Pytająca osoba przyznała, że nie umie wybrać między dwiema firmami, bo podobają jej się obie. Prawie pięć lat później pod tym postem widnieją pięćdziesiąt trzy komentarze i dziesięć reakcji. Wątek nadal żyje, bo pytanie pozostaje i zawsze w naszej branży będzie aktualne.
Odpowiedzi rozłożyły się typowo. Jedni przywoływali przysłowie o dwóch gołębiach (administrator grupy ujął to najdosadniej: „Kiedy ktoś będzie gonił dwa gołębie w tym samym momencie, nie złapie ani jednego” i ten komentarz zebrał najwięcej polubień spośród widocznych odpowiedzi). Drudzy chwalili dywersyfikację, jako zasadę każdego biznesu i opowiadali o swoim portfolio kilku niekolidujących ze sobą projektów. Pojedyncze głosy odsyłały do intuicji: „Sama zdecyduj, masz rozum”. Brak konsensusu w branży na proste pytanie, które wraca na tablicę od lat, samo w sobie jest bardzo ciekawą obserwacją.
Z punktu widzenia prawa sprawa jest prosta. Polski kodeks cywilny nie zakazuje równoległej współpracy z dwoma podmiotami gospodarczymi; zakaz konkurencji obowiązuje tylko wtedy, gdy znajduje się w konkretnym kontrakcie i jest precyzyjnie sformułowany. Pod tym względem każdy ma wolną rękę. Ale prawo nie wyczerpuje pytania, bo network marketing nie jest zwykłym biznesem. To działalność oparta na zaufaniu, którego nie reguluje żadna umowa.
I tu dochodzimy do sedna: „czy można w dwóch firmach jednocześnie?” Clue problemu nie leży w prawie ani w arytmetyce czasu. Jest umiejscowione w tym, co dzieje się z naszą wiarygodnością wobec ludzi, którzy nas obserwują. Klient kupuje produkt, bo wierzy w osobę, która go poleca. Partner wchodzi do struktury, bo wierzy w lidera, który go zaprasza. Cała ta konstrukcja stoi na jednym poważnym założeniu: osoba, która coś rekomenduje, robi to z przekonania.
Jeśli polecam jednocześnie dwa podobne produkty z dwóch firm, to któreś z tych poleceń musi być słabsze. Dlaczego mam wybierać? Osoba pytająca o dwie firmy zwykle nie zauważa, że to nie ona wybiera, tylko jej odbiorcy.
W moim przypadku doszedł jeszcze jeden wymiar, którego nie mogłam pominąć. Jestem fizjoterapeutką. Pacjent, który przychodzi do mojego gabinetu, jest w pozycji, w której ufa mojej rekomendacji nie dlatego, że jestem dystrybutorem, ale dlatego, że jestem jego terapeutką. Gdybym jednocześnie polecała produkty z dwóch firm wellness, pacjent nie miałby jak rozróżnić, czy moja rekomendacja wynika z jego dobra, czy z mojego interesu znajdującego się w którejś ze struktur. To nie jest hipoteza. To klasyczny konflikt interesów, który w zawodach zaufania kosztuje najwięcej, bo druga strona nie ma jak go zweryfikować.
Z mojej historii wynika jeszcze jeden wymiar. Taki, którego nie widać od razu. Gdy ktoś po odejściu wraca, aby namawiać byłych współpracowników, oznacza to, że jego decyzja o odejściu zapadła wcześniej niż formalna zmiana firmy. Jak długo wcześniej? Tego można się tylko domyślać.
Ale każdy tydzień, w którym osoba formalnie należąca do jednej struktury wewnętrznie pracuje już dla drugiej, jest tygodniem prowadzonym w cieniu. I to jest moment, w którym pytanie „czy można w dwóch firmach jednocześnie?” przestaje być pytaniem biznesowym, a staje się pytaniem o uczciwość wobec ludzi, którzy nam zaufali.
Czy zatem nigdy nie da się działać w dwóch firmach MLM? Pewnie istnieją sytuacje, w których to ma sens. Na przykład, gdy obie firmy nie konkurują o tych samych ludzi, gdy dystrybutor ma już dojrzałą strukturę w jednej i drugą traktuje jako oddzielny projekt, otwarcie i z wiedzą wszystkich zainteresowanych. To nie jest droga, którą wybieram. Nie dlatego, że ją potępiam, ale dlatego, że nie wiem, jak miałabym ją połączyć z odpowiedzialnością wobec ludzi w moim zespole i wobec pacjentów w gabinecie.
To również nie jest droga, którą zwykle wybierają osoby zadające pytanie „podoba mi się jedna i druga… którą wybrać?” bo to pytanie pada zwykle z miejsca emocji i braku kryterium decyzyjnego, nie z miejsca dojrzałej strategii.
Sama prowadzę gabinet fizjoterapeutyczny i równolegle rozwijam strukturę dystrybucyjną w jednej firmie z dziedziny wellness. Hybrydowy model, w którym łączę zawód podstawowy z drugim, niezależnym źródłem dochodu, daje mi stabilność, której nie dałyby mi dwie struktury MLM rywalizujące o tę samą uwagę i tę samą listę kontaktów. Dwa kanały, nie dwa katalogi. Dwie role, które nie wchodzą sobie etycznie w drogę.
Wracam do osoby, która zadała tamto pytanie. To było prawie pięć lat temu. Gdyby zadała mi je dzisiaj, nie odpowiedziałabym „da się” lub „nie da się”. Powiedziałabym: „jeśli za rok wejdziesz głębiej w obie firmy, to w której z nich będziesz musiała komuś zataić działalność i przed kim?” Bo jeśli odpowiedź będzie inna niż „przed nikim” to nie jest to pytanie biznesowe. To pytanie o uczciwość.
Autorka materiału jest fizjoterapeutką, od ponad trzech lat równolegle działa w branży sprzedaży bezpośredniej i marketingu sieciowego. Łączy prowadzenie własnego gabinetu fizjoterapii z budowaniem struktury w network marketingu. Więcej informacji w tym miejscu: Facebook.com.






5 komentarzy
„Wszyscy wiedzą, że czegoś nie da się zrobić, i przychodzi taki, który nie wie, że się nie da, i on to właśnie robi.”
Uważam, że „nie da się”, nie jest dobrym punktem wyjścia w dyskusji w tym temacie.
Pamiętam, gdy 15 lat temu pojawili się pierwsi liderzy pozyskujący osoby głównie za pośrednictwem internetu z dużymi sukcesami. Niemal wszyscy inni liderzy, również ci na najwyższych poziomach mówili, że tak się nie da, że to niemożliwe. Dzisiaj sytuacja jest dokładnie odwrotna. Niemal wszyscy działają internetowo i mało kto robi spotkania rekrutacyjne offline.
Spotykałem liderów i słyszałem o innych, którzy działali w kilku i to z dobrymi efektami. Idea działania w dwóch czy trzech firmach jednocześnie jest bardzo dobra finansowo. Szerszy zakres produktów, o ile w jednej z nich nie ma bardzo szerokiego, oznacza większe obroty i tym samym prowizje, przy tej samej liczbie osób pozyskanych do współpracy. Nie zgodzę się z Marzeną, że nie da się, gdy są w obydwu firmach produkty tego samego zastosowania. Nigdy nie jest tak, że są wszystkie równie dobre. Z jednej ten, a drugi z innej. Do tego bywa, że klientowi może nie podobać się produkt, który mi się nie podoba i na odwrót. Nie ma problemu z oferowaniem klientom produktów, których się nie używa. Wiem to z własnego doświadczenia. Sprzedawałem produkty Betterware gospodarstwa domowego za kilka tys. zł miesięcznie. Sam nie używałem prawie żadnego. Ze 3 środki czystości i kilka moja mama kupowała. Do tego głównie osobom nieznanym. Może wynikało to ze specyfiki, bo produkty były w cenie kilkanaście – kilkadziesiąt zł. Ponadto nie zawsze każdej osobie, którą pozyskuje się do struktury, odpowiadają dane produkty. Zaoferowanie innych, z innej firmy, pozwala na podjęcie z tą osobą współpracy.
Działanie w kilku firmach niesie jednak ze sobą wyzwania. Najpoważniejsze jest to, że niektóre firmy, chyba nawet wiele, zabraniają tego w swoich regulaminach. Innym wyzwaniem, ale do ogarnięcia, jest to, że firmy zazwyczaj różnią się planem marketingowym, rodzajem budowanych struktur. Jest też więcej informacji do przyswojenia.
Tomek Nawrot da się, wszystko się da , jak się chce. Jednak czas leci, a ciągle najlepiej zarabiającymi networkerami na świecie nie są ani ci, którzy robią kilka firm, ani ci, którzy pracują tylko za pomocą internetu.
„ani ci, którzy pracują tylko za pomocą internetu” – ci najlepiej zarabiający nie zaczynali wczoraj, nie zaczynali nawet w czasie pandemii, bo wtedy wszyscy zdali sobie sprawę, że można działać przez internet. Oni zaczynali o wiele, wiele wcześniej, 20, 30 lat temu. Ich przewaga wynika z o wiele dłuższego budowania struktur. Nie licząc tego, że są wybitnie dobrzy w budowaniu struktur.
Internet mamy w Polsce od 1991 roku. Firmy MLM rozpoczęły w Polsce działalność w roku 1993.
Kluczowe jest czym dla kogo jest działanie – bo jeśli ktoś opiera się na sprzedaży produktu to pewnie „się da” działać i w pięciu – tylko po co i czy to nadal „działanie”… no i czy Klienci będą równie stali jak taka działalność?
Natomiast jeśli ktoś traktuje ten biznes poważnie – czyli opiera się na budowaniu struktury, to dla mnie zdecydowanie „się nie da”! Dlaczego? Bo ludzie (którzy również chcą robić ten biznes) chcą dołączać do Liderów, którzy są stabilni, którzy budują coś na lata (bo to właśnie wtedy – w moim odczuciu – ten MLM ma sens prawda?). Ja robiąc biznes oczekuję bezpieczeństwa i pewności a nie Lidera-chorągiewki, który za 2-3 miesiące będzie u konkurencji. I to samo chcę dawać tym, którzy dołączają do mnie.