źródło: Gomopa.netźródło: Gomopa.net

… „Księga Habakuka” (rozdział 2, werset 9): „Biada temu, kto zabiega o niegodziwy zysk dla swojego domu, aby sobie wybudować wysoko gniazdo, by uniknąć nieszczęścia”.

31 października 2014 roku na poważnym, niemieckojęzycznym portalu sygnowanym przez Goldman Morgenstern & Partners z siedzibą w Nowym Jorku (USA) ukazała się kontrowersyjna publikacja o firmie FlexKom International AG („FlexKom International AG i Cengiz Ehliz: Cashback czy Cash Away") na którą zwróciła uwagę nie tylko redakcja „Network Magazynu”, ale również wielu zaniepokojonych, naszych stałych Czytelników. Dlaczego?

Sprawa jest nader ważna dla całej branży sprzedaż bezpośrednia i marketing sieciowy w Polsce, gdyż od niedawna firma ta funkcjonuje również na terenie naszego kraju. Przedsięwzięcie to sprowadził i sprawnie rozwija znany w sektorze DS/MLM od kilkunastu lat – Waldemar Manhart (wcześniej nazywał się Waldemar Lewandowski a nieco później Waldemar Roth). Czytelnicy „Network Magazynu” pamiętają go z wprowadzenia i dynamicznego rozwijania na terenie Polski m.in. takich przedsięwzięć, jak: InnoFlex, FlexFone, Germanway, Dubli, Wellstar, Xtra MLM, CLUB RICI.

Obecnie Waldemar Manhart pełni w Polsce obowiązki country managera FlexKom International AG z siedzibą w Szwajcarii. Jest również prezesem zarządu powołanej do życia 13 maja 2014 roku firmy FLEXKOM SUPPORT POLSKA Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie.

HISTORIA FIRMY INNOFLEX

HISTORIA FIRMY XTRA MLM

HISTORIA CLUBU RICI

Tym razem biznesowe medium GOMOPA (Goldman Morgenstern & Partners FINANCIAL INTELLIGENCE SERVICE) opublikowało artykuł o firmie FlexKom International AG. Przedsięwzięcie to promowane jest jako MLM biznes, w którym można odnieść wielki sukces – zarabiać wielkie pieniądze i spełniać marzenia. Wystarczy tylko uiścić opłatę licencyjną w wysokości 1339 euro. Obiecane zyski mają rzekomo polegać na wstawianiu w różnego rodzaju punkty handlowe (restauracje, hotele, bary, cukiernie itp.) terminali, za które dodatkowo trzeba płacić po 389 euro za sztukę. Są to urządzenia podobne do tabletów, których zadaniem jest gromadzenie za pomocą smartphona i specjalnej aplikacji punktów/pieniędzy, wygenerowanych na podstawie dokonywanych przez klientów tychże lokali transakcji/zakupów.

Tekst jest ostry. Zasługuje na szczególną uwagę, poważne zainteresowanie się tym przedsięwzięciem i wyciągnięcie odpowiednich wniosków na przyszłość (oryginalna publikacja znajduje się tutaj: www.gomopa.net).

GOMOPA (Goldman Morgenstern & Partners FINANCIAL INTELLIGENCE SERVICE) to biznesowy „portal należący do międzynarodowej organizacji, która chroni przed oszustwami gospodarczymi. Jej celem jest budowanie transparentności w biznesie i ochrona przedsiębiorców. Organizacja obserwuje, wychwytuj i głośno mówi o przekrętach i firmach niepoważnych”. Oto tłumaczenie oryginalnego tekstu z 31 października 2014 roku:

„FlexKom International AG ze szwajcarskiego kantonu Thurgau obiecuje nie mniej niż zmienić świat handlu. Sprzedaje samodzielny system cashback posiadający własną walutę. W ten sposob FlexKom pragnie ożywić handel detaliczny i umożliwić klientom oszczędności przy dokonywaniu zakupów sięgające kwoty nawet do 1000 euro rocznie. W efekcie jednak zwycięzcami tego systemu są jedynie jego inicjatorzy, ponieważ klienci nie są w stanie upłynnić zgromadzonych punktów rabatowych. Teraz twórcy FlexKom wokół osoby Cengiz Ehliza powołują do życia na Węgrzech kasę spółdzielczą. Czy chcą w ten sposób sztucznie przedłużyć życie domniemanej piramidy finansowej?

FlexKom International AG z siedzibą w szwajcarskim Kreuzlingen sprzedaje system cashback w formie kart lojalnościowych i aplikacji do smartfonów. Klienci gromadzą punkty bonusowe, zwane FlexMoney, które następnie mogą wykorzystać na zakupy w sklepach tradycyjnych i internetowych, które uczestniczą w systemie rabatów lub mogą je wykorzystać na połączenia telefoniczne. Dzięki temu firma FlexKom obiecuje „sytuację win-win-win” i wyjaśnia to w następujący sposób:

Tutaj wygrywają wszyscy. Pomagamy klientom w uzyskaniu unikalnych korzyści, dystrybutorom – w pozyskiwaniu nowych klientów, utrzymaniu obecnych klientów i wypracowaniu dodatkowych zysków.

Problemy z produktami

Cały system rabatowy FlexKom koncetruje się wokół tzw. Karty FlexCard. To na niej gromadzone są punkty bonusowe, które następnie umożliwiają obiecane oszczędności podczas zakupów. Szkoda tylko, że FlexCard w przeciwieństwie do tradycyjnych kart kredytowych nie posiada kluczowej funkcji: funkcji płatniczej. Podczas, gdy karta ta reklamowana jest jako karta kredytowa, nie jest jednak akceptowana jako środek płatniczy.

Ale ponieważ era kart klientów już dawno minęła, to również FlexKom jest na czasie i stawia na najnowsze technologie. Dzięki aplikacji tzw. FlexApp klient może dokonywać zakupów w internecie używajac do tego swojego smartphona i upłynniać w biorących udział w systemie E-shopach swoje punkty bonusowe w formie FlexMoney, które wcześniej wymienił na euro. Ponadto, użytkownicy FlexApp otrzymują dodatkowe FlexMoney za każdym razem, kiedy stosują aplikację i polecają ją innym.

Trzecia część zamkniętego obiegu FlexKom reprezentuje produkt FlexCall. Ma on umożliwić klientom wykorzystanie swoich punktów bonusowych w formie puli połączeń telefonicznych. Firma korzysta z usług taniego operatora „01039”, a rachunki są rozliczane z Deutsche Telekom. Szwajcarska firma obiecuje, że dzięki FlexCall klienci mogą zmniejszyć swoje rachunki telefoniczne o połowę.

Okazuje się jednak, że i ten produkt służy jedynie do utrzymania użytkownika w systemie rabatów i wyciągania mu pieniądzy z kieszeni. Już opłata podstawowa wynosi 2,99 euro tygodniowo (około 12 euro miesięcznie). Do tego dochodzą 2 centy za minutę w niemieckiej sieci komórkowej. Najlepsze na rynku Allnet-Flats na połączenia komórkowe już dawno kosztują poniżej 12 euro miesięcznie i nie doliczają żadnych dodatkowych kosztów za czas trwania połączenia.

System wynagrodzeń z kilkoma poziomami

Jak to zwykle u rzekomych piramid finansowych bywa, tak również w firmie FlexKom to nie sprzedaż produktu jest kwestią pierwszoplanową, lecz pozyskiwanie nowych członków do systemu. W zależności od poziomu dystrybutor FlexKom uzyskuje określone prowizje porzez werbowanie nowych członków. Jednak dostęp do nowych poziomów musi zostać zakupiony z zamówionych FlexCards i prawdziwych euro. Na przykład, już poziom podstawowy to koszt 149 euro rocznie i 99 euro opłaty za przedłużenie. Drugi etap to już koszt 399 euro oraz 25 FlexCards, które należy rozprowadzić do nowych klientów. W zamian za co firma obiecuje 10% prowizji ze sprzedaży.

Aby dostać się do trzeciego poziomu trzeba liczyć się z kosztem 799 euro i 50 FlexCards, a prowizja wzrasta do 15%. I aby osiągnąć najwyższy poziom piramidy, członkowie muszą ponieść koszt nawet 1 490 euro i rozprowadzić 100 FlexCards wśród potencjalnych klientów, za co zostają wynagrodzeni prowizją od sprzedaży w wysokosci 20%. Terminal FlexGold niezbędny do przetwarzania transakcji w handlu to kolejny koszt 699 euro, i musi następnie zostać wprowadzony do handlu przez dystrybutorów firmy FlexKom. Tylko w ten sposób uzyskuje się nowe punkty partnerskie uczestniczące w programie punktów bonusowych zwanych FlexMoney.

Ale to nie koniec innowacji: FlexKom pragnie również dołączyć do poszukiwaczy złota. Więc klienci obok gromadzonych punktów bonusowych mają gromadzić także zapasy złota podczas dokonywania zakupów. Gdzie owo złoto będzie przechowywane, o tym firma jednak nie wspomina:

Od lipca 2014 roku klient FlexKom otrzyma za zakupy dokonywane u partnerów FlexKom na całym świecie prawdziwe, fizyczne złoto. Jest to całkowicie unikalna oferta na rynku. Transakcja dokonywana jest u dystrybutora poprzez FlexBank oraz nasz terminal POS automatycznie w ciągu ułamka sekundy. Klient otrzymuje swój własny, wysoce strzeżony depozyt złota i moze złoto gromadzić.

Gdzie ukrywają się punkty partnerskie systemu FlexKom?

Płacąc walutą FlexMoney u partnerów systemu klienci mają podczas dokonywania zakupów zaoszczędzić rocznie do 1000 euro. Sprawa ta posiada tylko jeden haczyk: prawie nie ma na rynku sklepów, które akceptują FlexMoney jako środek płatniczy w zamian za towary. Nigdzie nie określono konkretnej liczby punktów partnerskich, które posiadają odpowiedni terminal do upłynniania punktów bonusowych. Podobno w miastach Lipsk, Gera i Plauen znajdują się detaliści współpracujący z FlexKom.

Jednakże na zapytanie skierowane przez Gomopa.net dystrybutor FlexKom nie potrafił wymienić ani jednego sklepu według konkretnej nazwy, nie znał również rzeczywistej (lub szacowanej) liczby punktów partnerskich w Niemczech. Przyznał również, że dokonując zakupów nie korzysta z systemu rabatów FlexKom. Pomimo tego, Gomopa.net udało się odnaleźć jeden zakład fryzjerski w austriackim Mellau oraz pizzerię w Lipsku, które uczestniczą w systemie rabatów FlexKom.

Bez gęstej sieci punktów partnerskich FlexMoney uczestnicy systemu siedzą na swoich punktach bonusowych i kartach klienckich. Dlatego nie zostanie wygenerowany obrót, z którego wypłacone zostaną prowizje. W związku z tym, trzeba stale werbować nowych członków, aby z ich opłat wstępnych można było wypłacić prowizje. Prawdopodobnie dlatego twórcy FlexKom ogłosili swoje ambitne plany rozwoju:

W 2016 roku chcemy, aby FlexKom działał w 40 krajach. 5 000 dystrybutorów zbuduje sieć 200 milionów klientów i wygeneruje obroty rzędu 120 mld euro rocznie.

Wątpliwi partnerzy reklamowi podsycają nastroje w FlexKom

Jak na ironię losu, Bund der Sparer e.V. (BdS) wokół osoby Franza J. Herrmanna reklamuje system FlexKom. Jak wynika z tryumfalnej wiadomości stowarzyszenia, które rzekomo chroni interesy inwestorów:

Koncepcja FlexKom International jest wyjątkowa, żeby nie powiedzieć genialna. Koncepcja ta została, jak Państwo wszyscy wiecie, przetestowana za granicą i pozostawiła swoje początkowe problemy już za sobą. Do tej pory nie ma porównywalnej koncepcji, która nie tylko zrewolucjonizuje handel, ale i zaoferuje mu również przyszłość. Firma FlexKom International Holding AG w ciągu ostatnich 9 miesięcy pokazała, ile może zdziałać dobra koncepcja: 4 mln klientów w ciągu 9 miesięcy, a więc grupa nabywców, nie mająca sobie równych – to nie tylko doskonałe – to rewelacyjne! (Wilk w przebraniu owcy: zarząd BdS, Franz Hermann).

Urząd Ochrony Konsumenta w Hesji ostrzega przed Bund der Sparer (BdS) ze Starnbergu w Bawarii. BsS to nie – jak sugeruje nazwa – zrzeszenie chroniące konsumenta, ale komercyjne przedsięwzięcie oferujące wysokoprowizyjne systemy sprzedaży. Pieczęć BdS można było kupić w przeszłości już za roczną opłatą 20 euro, jeżeli jako pośrednik w sprzedaży rezygnuje się z klasycznych ubezpieczeń zwiazanych z kapitałem i funduszami nieruchomości. Gomopa.net pisała o tym.

Ale również inne wątpliwe i znane strony promują FlexKom. Oprócz branżowych czasopism, takich jak „Network-Karriere” należące do Bernda Seitza, który regularnie podejmuje się reklamowania domniemanych piramid finansowych, także strona „Performance Vertraulich” jest wśród fanów FlexKom. Strona ta publikuje sprawozdania o wynikach firm i inwestycjach w szarej strefie, takich jak zamknięte fundusze, prawa do udziału w zysku i innych typowych inwestycji, jak i całego sektora ubezpieczeniowego. „Po prostu wszystkiego, czym interesuje się większość brokerów” – mówi redaktor Ivona Okanik. Przy czym przymyka się czasem oko w przypadku konfliktu interesów, tak na przykład, jeśli uczestnicy rynku jak Carsten Simon z Grupy VOLZ wpływaja na sprawozdawczość. Portal Gomopa.net pisał o tym.

Twórca FlexKom Cengiz Ehliz

Założycielem i prezesem FlexKom jest Cengiz Ehliz urodzony w Górnej Bawarii, tureckiego pochodzenia, jest uważany za prawdziwego mitrza dystrybucji. Swojego rzemiosła nauczył sie najwyraźniej w systemie oszustw IQ-Concept GmbH z Ismaning. W 2007 roku Ehliz został zatrudniony przez ówczesnego prezesa Waltera Münch jako menedżer ds. sprzedaży. System piramidalny skupiony wokół portali handlowych i kart klubowych, oferujących rzekome korzyści, upadł niedługo potem ze względu na brak nowych członków. Ehliz próbuje odkupić swoje wcześniejsze grzechy z IQ Concept i bagatelizuje swoją rolę:

Zgodnie z oświadczeniem Waltera Münch zarząd znalazł inwestora. Tak IQ-Concept miałby uzyskać świeże 750 000 euro na rozbudowę biznesu. Ale mnie chyba tylko przytrzymano takimi wypowiedziami i to przez pięć miesięcy. Nie było inwestora, a zatem nie ma pieniędzy. Projekt IQ-Concept nie może więc zostać zrealizowany. Pan Walter Münch złożył w Monachium wniosek o upadłość. Oczywiście, wielu partnerów było zaniepokojonych, ponieważ zainwestowali w te koncepcje pieniądze i czas. A ciężar winy za niewykonanie planu położono na mnie. Tak więc wszczęto śledztwo wobec zarządu i mnie, które zostało wycofane. Moja osobista szkoda materialna wynosi ok. 64 000 euro.

Cengiz Ehliz twierdzi, że rzeczywiście zbudował i ruszył tam dystrybucję, ale nie zdawał sobie sprawy z oszustwa na inwestorach. Przeciwnie, mówi, że on sam został oszukany i wyciągnął z tego odpowiednie wnioski:

W żaden sposób nie ponoszę winy za katastrofę IQ! Moim błędem było prowadzenie działalności gospodarczej z niewłaściwymi osobami. Oczywiście, że nauczyłem się na błędach, które popełniłem jako sales manager w IQ. Te 64 000 euro straty i zainwestowany czas przyjmuję jako nauczkę, która jako doświadczenie pomoże mi w FlexKom.

Monachijska prokuratura prowadziła śledztwo również wobec Ehliza za oszustwa w IQ-Concept, jednak po jakimś czasie je wycofała. Nawet w Turcji – flagowym rynku FlexKom – grozi Ehlizowi nowa afera prawna. Według niepotwierdzonych informacji tamtejsza prokuratra podjęła się już śledztwa o oszustwo wobec dystrybutorów.

Środki przedłużające życie pilnie poszukiwane

W marcu 2014 roku Rudolf Engelsberger objął stanowisko prezesa zarządu w FlexKom International AG w miejsce przyjaciela Cengiza Ehliza – Hasana Süslü. Powody zmiany na poziomie menedżerskim nie są znane, ale nowy prezes zapowiedział natychmiast po objęciu urzędu, że będzie się starał o licencję bankową.

FACEBOOK niedługo ją uzyska, Google już ją posiada, a FlexKom już wkrótce również będzie miało licencję bankową! (...) Podejmując taki krok niemiecko-szwajcarska firma założona przez Cengiza Ehliza chce oferować usługi finansowe i stać się operatorem płatności w sieci. Wpływ na konsumentów i handel detaliczny może być ogromny.

Przyznanie licencji bankowej nie powiodło się jednak tak samo, jak opisywany wpływ na przyciąganie klientów. Zamiast tego próbuje się teraz utrzymać domniemany system piramidy finansowej FlexKom przy życiu powołując kasę spółdzielczą na Węgrzech. Udziały spółdzielcze mają być sprzedawane prawdopodobnie w celu zrekompensowania malejących przychodów:

Obecny kapitał zakładowy 28 000 000 HUF (przeliczając to ok. 90 000 euro, przyp. red.) będzie krok po kroku podwyższany. Przy czym zarząd FlexKom wokół osób Cengiza Ehliza i Rudolfa Engelsbergera obecnie planuje wyemitować nowe udziały spółdzielcze, aby postawić kasę na szerszych nogach i najlepszym partnerom zaoferować dodatkowe perspektywy.

Jeżeli wspomnianej kasie spółdzielczej nie uda się uchronić rzekomej piramidy przed nagłym końcem, to jedynie lubiący ryzyko inwestor z kapitałem może uratować tę firmę. Ehliz i szef FlexKom Engelsberger zapewne pokładają nadzieję w osobie Klaasa Wintorpa i jego holdingu Batwolf AG z Vaduz w Liechtensteinie. Milioner Wintorp co prawda już publiczne machnął na to przedsięwzięcie reką – „Cengiz Ehliz jest świetnym facetem a FlexKom to świetny pomysł. Jednak realizacja techniczna FlexApp jeszcze mnie nie przekonała” – cytuje Wintorpa strona „Performance Vertraulich”.

Tymczasem spekuluje się czy Wintorp już w tle nie pociąga za sznurki. Tak pisze platforma chroniąca interesy inwestorów „Cafe4Eck”:

Nie byłby to pierwszy raz, kiedy Klaas Wintorp pozwala grać innemu odnoszącemu sukcesy przedsiębiorcy, ale sam trzyma w dłoniach lejce –tego redakcja jest pewna. Swoim wielocyfrowym, milionowym majątkiem, który od strony podatkowej przechodzi przez różne fundacje i inwestycje w Liechtensteinie i w innych miejscach, Klaas Wintorp może wiele zdziałac na rynku kapitałowym. Ponadto mówi się o tym, że ten były pracownik BND (Bundesnachrichtendienst czyli niemiecki wywiad, przyp. red.) posiada daleko idące sieci kontaktów, które firma FlexKom mogłaby dobrze wykorzystać.

Pośród pierwszych dystrybutorów FlexKom już panuje niezadowolenie. Karta FlexCard nie posiada funkcji płatniczej, aplikacja FleyApp nie jest dojrzała technicznie i bez względu na inaczej brzmiące obietnice do systemu dołącza zbyt mało punktów partnerskich akceptujących FlexMoney. W ten sposób, użytkownicy FlexKom nie są w stanie upłynnić zgromadzonych punktów bonusowych. Niemniej jednak, wielu z nich wydaje się dalej być zaślepionych rzekomymi, innowacyjnymi produktami. Jeden z były dystrybutorów FlexKom opisuje logikę uczestników tego systemu w następujący sposób:

Jeśli dasz mi dziesięć euro a ja oddam Ci z powrotem dwa euro, można by powiedzieć, że zrobiłeś strate ośmiu euro. W FlexKom ludzie uważają jednak, że zarobili dwa euro i mają zysk.

Jeśli dam komuś dziesięć euro, a on odda mi tylko dwa euro, powiedziałbym, że mnie oszukał. Cóż ...”

Konkluzje do przemyślenia

Ilu country manager Waldemar Manhart mógł wciągnąć w ten biznes Polaków do dziś? Tego nie wiemy. Na razie zgłaszają się do nas osoby, które jakiś czas temu zaangażowały się w to przedsięwzięcie na terenie Polski – i ich zdaniem – zostały oszukane. Chcą odzyskać zainwestowane pieniądze.

Jeśli ktokolwiek czuje się oszukany przez firmy InnoFlex, Xtra MLM, RICI, FlexKom International AG lub FLEXKOM SUPPORT POLSKA i chciałby odzyskać zainwestowane tam pieniądze, może się kontaktować z naszą redakcją. Gwarantujemy pomoc prawną oraz 100% anonimowość. Jak mantrę przypominany informację, iż warto wziąć sobie wszystkie te historie do serca nawet, gdyby okazały się prawdziwe zaledwie w kilku procentach, gdyż zgodnie z polskim prawem, za działanie w piramidzie finansowej grozi kara z pozbawieniem wolności do lat 8 włącznie. Zarówno dla organizatorów takiego przedsięwzięcia, jak i dla osób polecających to dalej.