źródło: Flickr.comźródło: Flickr.com

...a nawet podszywają pod renomowane firmy czy udają pracowników UOKiK. – Pewnie pan słyszał, że zmieniły się przepisy dotyczące opłat? Dużo się teraz o tym mówi. Wie pan, że można teraz płacić mniej? Czy pański doradca kontaktował się z panem w celu obniżenia opłat? Nie? Nic dziwnego, nie ma w tym interesu – taki telefon dostał pan Jan. Pani w słuchawce próbowała przekonać go, że dzięki ugodom, jakie wiele towarzystw ubezpieczeniowych zawarło z UOKiK w sprawie polisolokat, może liczyć na obniżenie opłat likwidacyjnych. Pan Jan nie chce ujawniać swojego nazwiska bo firma, która do niego dzwoniła, ma wszystkie jego dane.

Po co tak naprawdę ktoś dzwonił do pana Jana? Żeby uzmysłowić mu, jak niekorzystny jest produkt inwestycyjno-oszczędnościowy, który posiada, namówić go, żeby z niego zrezygnował i kupił inny u nowego pośrednika, który zgarnie za to prowizję.

Miałem na tym zyskać, a jak się okazuje, stracę…

Jako pretekst głos w słuchawce wykorzystuje nie tylko modną ostatnio nagonkę na polisolokaty. Kilka lat temu takim pretekstem były przepisy o gender neutral mówiące o tym, że kobiety i mężczyźni nie powinni mieć zróżnicowanych składek ubezpieczeniowych, w ubiegłym roku z kolei powoływał się na dyrektywę Solvency II. Rzecz w tym, że głos w telefonie, który usłyszały już tysiące Polaków, wprowadza w błąd, bo ani Solvency II ani gender neutral nie pozwalają na zmniejszenie składki już wykupionego produktu ubezpieczeniowego. To tylko chytre wabiki. Bo kto na pytanie, czy nie chciałaby pani/pan mniej płacić za ubezpieczenie, bo się to pani/panu należy zgodnie z prawem, nie skorzysta w oferty? Część od razu czuje w tym jakiś podstęp, ale część daje się namówić na spotkanie w celu „zaktualizowania” polisy.

Aktualizacja polisy polega na tym, że głos ze słuchawki, który podczas spotkania przybiera postać młodzieńca w garniturze rodem z filmu „Wilk z Wall Street”, namawia do zerwania dotychczasowej polisy i kupienia kolejnego produktu. Niekoniecznie lepszego. Za to z kolejną prowizją dla sprzedającego. – Podczas spotkania doradca skrytykował produkt, który dotychczas miałem. Powiedział, że jest zakazany w Wielkiej Brytanii od lat osiemdziesiątych, że jestem „rżnięty” na kosztach rzędu 10-12% bo mam rozwiązania stare, a teraz na rynku są tańsze – relacjonuje pan Jan. – Gdy spytałem, od czego liczone są te koszty usłyszałem, że to w sumie nie ma znaczenia. On już znał moje ubezpieczenie ochronno-inwestycyjne, składkę roczną i wartość polisy. Więc pytam: 10-12% od składki rocznej czy od wartości polisy, bo to jednak zupełnie inne wartości? Odpowiedział: „Proszę pana, to niuans”. To pokazuje, jak wielkiej manipulacji dopuszczają się doradcy-oszuści.

Ale niuansów jest więcej. Oto historia jednego z klientów, który został oszukany (oryginalny wpis z forum internetowego): „Naciągnęli mnie na zmianę mojej polisy, bo ponoć lepsze warunki, niby że na tym zarobię, bo dostanę jakieś premie. Mówili, że nie muszę nic wpłacać bo mój kapitał będzie na to pracował... Jak się okazało po niespełna 2 miesiącach od kiedy dałem się wykiwać, jestem teraz w kropce! Pieniądze które miałem i które miały wystarczyć na opłacenie pięciu lat składek, zostały tak rozdysponowane przez tych krętaczy, że zrobili z nich składkę na 2 lata po 50 tys. rocznie, żeby dostać jak największe prowizje, a jak kapitał się skończy, to nie dość że będę musiał przez kolejne 3 lata dopłacać po 50 tys rocznie, to jeszcze po tym czasie mogę tylko zamrozić moje pieniądze na kolejne 5 lat, ale nie mogę ich wypłacić! Miałem na tym zyskać, a jak się okazuje, stracę więcej niż miałem do tej pory!!!".

Skąd oni się biorą? Co o nas wiedzą?

Okazuje się, że nieuczciwi doradcy często nie wiedzą, czy trafili pod dobry adres, czy człowiek, do którego się dodzwonili, rzeczywiście ma długoterminowy produkt inwestycyjny i jest dla nich dobrym celem. Ale zwykle szybko to weryfikują, odpowiednio prowadząc rozmowę, a to my sami ujawniamy im informacje, które potem skrzętnie wykorzystują.

„Uwaga przekręt. Pani twierdzi, że dzwoni z III filaru, gdzie rzekomo opłacam składki i próbuje się umówić na spotkanie w celu jakichś aktualizacji. Co zastanawiające, zna już imię i nazwisko, a próbuje wyłudzić więcej danych. Próbuje odpowiadać wymijająco (np. na pytanie „z którego funduszu pani dzwoni”, odpowiada „no z tego, w którym pani opłaca polisę”), po bardziej dociekliwych pytaniach rozłącza się” – to relacja kolejnej klientki. Takich ostrzeżeń w internecie jest bardzo dużo.

Taktyka oszustów się zmienia. Nie tylko zmieniają się powody, dla których ich zdaniem powinniśmy dokonać „aktualizacji” polisy. Różnie się też przedstawiają. Bywa, że ten, kto dzwoni z „nową” ofertą, podaje prawdziwą nazwę firmy, z ramienia której dzwoni. Innym razem wymienia firmę znaną na rynku, wykorzystując jej renomę. „Zadzwoniła kobieta, wiedziała, że mam w TFI niezasilane konto. Chciałem ją spławić, ale wiedziała na tyle dużo, że wyglądało, że jest przedstawicielką funduszu. Facet przyszedł, coś mętnie poopowiadał o zmniejszeniu opłat, że pracuje w Nordea PTE (...). Z Funduszu nie wysyłali nikogo, z Nordea nie ma nic wspólnego” – to kolejne ostrzeżenie internauty.

Pan Jan też się dziwi, skąd mają jego dane. Bo taki telefon dostał nie pierwszy raz. Wcześniej były już trzy. – Moje dane krążą w ich bazach danych – to, co o mnie wiedzą, to imię, nazwisko i że mam jakiś produkt inwestycyjno-oszczędnościowy i to prawdopodobnie od dawna. To są ciągle ci sami ludzie, tylko zmieniają nazwy firm, albo odchodzą i zakładają własne – opowiada anonimowo. Boi się, bo na forach internetowych wiele jest historii o przedstawicielach tych firm, którzy bywają nieprzyjemni, a nawet agresywni, kiedy coś idzie nie po ich myśli.

„Dwa tygodnie temu odebrałam telefon z firmy zajmującej się optymalizacją kosztów w mojej polisie. Wiedzieli, jaką mam polisę i powiedzieli, że trzeba zrobić aneks, żeby obniżyć koszty. Zapytałam, dlaczego nie zrobi tego mój agent, to w odpowiedzi usłyszałam, że on od tego nie jest i oni dzwonią z centrali. Wczoraj przyjechał do mnie człowiek, jak myślałam z Compensy, ale okazało się, że wcale nie jest z tej firmy, tylko z jakiejś Health Finance. Kazałam mu wyjść, to nie chciał. Był agresywny” – pisała inna internautka.

Z naszych informacji wynika, że problem dotyczy nie tylko Compensy, wymienionej przez internautkę, ale większości firm inwestycyjno-ubezpieczeniowych, które sprzedawały sporo długoterminowych produktów oszczędnościowych. Oszuści próbują się pod nie podszywać, używając coraz bardziej wymyślnych kłamstw. „(...) W zeszłym tygodniu był u mnie doradca ING wraz ze swoja asystentka. Zaproponował mi aktualizacje mojej umowy z ing na metlife, bo podobno metlife kupiło ing. Nigdzie o tym nie słyszałem. Zaniepokoiło mnie to, że zrobił zdjęcie mojego dowodu. Mieliście podobne sytuacje?” – to kolejny wpis w internecie (pisownia oryginalna). O przejęciu ING przez MetLife usłyszeć rzeczywiście się nie dało, bo to zwyczajnie nieprawda.

Sposób na urzędnika. UOKiK już patrzy na ręce

Oszuści w końcu podszywają się również pod pracowników Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, co nie umknęło uwadze urzędu. Na początku lipca UOKiK opublikował komunikat, w którym ostrzega przed oszustami, tym razem tymi, którzy za cel obrali sobie konsumentów posiadających polisy z elementem inwestycyjnym (ufk).

Jak dowiedział się portal Money.pl ostrzeżenie UOKiK to nie koniec. Urząd prowadzi już postępowanie przeciwko firmie Silesia Expert, wcześniej działającej pod nazwą EU4YA. Dodatkowo urząd prowadzi jeszcze dwa postępowania w podobnych sprawach. Są to jednak na razie postępowania wyjaśniające, a nie przeciwko komuś. Dotyczą firm Health Finance oraz Goldberg and Sons (faktyczny kontynuator Silesia Expert). Firmy, którym przygląda się UOKiK, to te najczęściej wymieniane przez pokrzywdzonych na forach internetowych. Rosną jak grzyby po deszczu. Odchodzący pracownicy zakładają kolejne, własne biznesy. Kiedy o firmie zaczyna być głośno i ma złą opinię na rynku, zmienia nazwę i dalej robi to samo.

Lista ostrzeżeń

Czy to, co sprzedają nieuczciwi pośrednicy, to złe produkty? Nie zawsze. Ale metody są nielegalne. Wielu ubezpieczycieli ma problem z pośrednikami, którzy nie tylko podbierają im klientów, ale przede wszystkim stosując nieuczciwe metody psują rynek i szargają zaufanie do ubezpieczycieli. Nikt jednak nie chce rozmawiać o tym oficjalnie. Głównie dlatego, że towarzystwa ubezpieczeniowe nie mają oficjalnych zgłoszeń o próbach oszustwa od swoich klientów. I dlatego niewiele mogą zrobić.

Jednak nieoficjalnie kilka firm ubezpieczeniowych potwierdziło nam, że wie o nieuczciwych praktykach głównie od swoich pracowników, którzy prywatnie posiadają długoterminowe produkty oszczędnościowe i przez to sami stają się celem. Oprócz trzech firm, którym przygląda się UOKiK, na rynku w podobny sposób działa więcej podmiotów. Przed niektórymi część ubezpieczycieli, w tym MetLife czy Aviva, ostrzega publikując na swoich stronach internetowych listę. Widnieją na nich:

Eu4ya, Warszawska Kancelaria Finansowa, Krakowska Kancelaria Finansowa, Gdańska Kancelaria Finansowa, Małopolskie Centrum Finansowe, Krakowskie Centrum Finansowe, Kancelaria Prawna Finansowana przez Unię Europejską, Kancelaria Finansowa Eu4ya, Mazowiecka Izba Finansowa, Centrum Logistyki Finansowej, Goldberg&Sons Spółka z o.o.

Nazwy są jednak drugorzędne, bo często się zmieniają. Spółka EU4YA już nie działa, jej nieformalnym kontynuatorem jest Silesia Expert, ale ta też jest już w upadłości. Ma jednak już kolejną markę, która przejęła działalność: Goldberg and Sons. Według wpisów w KRS prezesem wszystkich trzech firm był ten sam człowiek. Pod lupą UOKiK jest też Health Finance, jednak wielu pracowników tej firmy działa dziś już pod nowymi szyldami. Przedstawiciel jednej z takich nowopowstałych firm dzwonił do pana Jana. Szyld nowy, metody te same.

Informowaniem i edukowaniem społeczeństwa na temat oszustw inicjowanych przez nieuczciwe polisolokaty, parabanki, lichwiarzy, piramidy finansowe, windykatorów czy komorników, zajmuje się Stowarzyszenie Edukacji i Wsparcia Poszkodowanych Majątkowo.

Dnia 16 września 2016 roku otrzymaliśmy od Tomasza Szczygielskiego, prezesa zarządu firmy Silesia Expert Sp. z o.o. w likwidacji oraz Goldberg&Sons Sp. z o.o. sprostowanie dotyczące pewnych zagadnień opublikowanych w powyższym artykule autorstwa Agaty Kołodziej z portalu Money.pl. Oto pismo:

Odpowiedź redakcji "Network Magazynu" na powyższe sprostowanie: Szanowny panie prezesie, autorka opublikowanego przez nas artykułu nigdzie nie stwierdziła, że na początku lipca UOKiK opublikował komunikat, w którym ostrzega przed działalnością spółek Eu4Ya, Silesia Expert czy Goldberg&Sons. Autorka stwierdziła tak: „Na początku lipca UOKiK opublikował komunikat, w którym ostrzega przed oszustami, tym razem tymi, którzy za cel obrali sobie konsumentów posiadających polisy z elementem inwestycyjnym (ufk)”. Nie ma tutaj mowy o żadnym z wymienionych przez pana podmiotów.