RIWAY W POLSCE. Wracamy do tematu czyli dokumenty, rozmowy z urzędami i pytania, na które wciąż nie ma odpowiedzi

przez Maciej Maciejewski

Osiem lat temu opublikowaliśmy pierwszy materiał dotyczący działalności RIWAY w Polsce. Od tamtej pory otrzymaliśmy setki wiadomości od Czytelników, byłych i obecnych dystrybutorów oraz osób, które uczestniczyły w spotkaniach organizowanych przez liderów tej organizacji. Wśród komentarzy dominowały emocje…

źródło: Facebook

  • „To naciągacze. Na początku Małgorzata kazała kupować pakiety po 65 000 zł”.
  • „Na spotkaniu z RIWAY byłam osiem lat temu, kiedy produkty przewożono w walizkach z Singapuru”.
  • „Spore wpłaty sugerują dziwne skłonności piramidalne”.
  • „To przekręt na ogromną kasę. Ludzie biorą kredyty, a liderzy zarabiają gigantyczne pieniądze”.
  • „Czy naprawdę ważne są przepisy? Najważniejsze, że pomagają ludziom.”

Komentarze internetowe nie są jednak żadnym dowodem w sprawie. Dlatego przez ostatnie miesiące redakcja prowadziła własne ustalenia. Rozmawialiśmy z przedstawicielami polskich instytucji państwowych, analizowaliśmy dokumenty, przeprowadziliśmy wywiady z liderami RIWAY oraz sprawdziliśmy działania organów państwowych w innych krajach Unii Europejskiej.

Wnioski z tych ustaleń rodzą poważne pytania dotyczące sposobu funkcjonowania firmy RIWAY na rynku polskim.

Polska spółka odmawia odpowiedzi

Redakcja skontaktowała się z polską spółką RIWAY z prośbą o rzetelne informacje dotyczące statusu oferowanych produktów, modelu dystrybucji i działalności na terenie kraju. Pomimo wielokrotnych próśb nie uzyskaliśmy merytorycznego stanowiska. Przedstawiciele spółki odmówili odpowiedzi na pytania i nie wskazali osoby uprawnionej do oficjalnego komentarza.

GIS: ten produkt nie został nigdy zgłoszony!

Jednym z kluczowych elementów naszego śledztwa była rozmowa z rzecznikiem Głównego Inspektoratu Sanitarnego Markiem Waszczewskim. Z informacji przekazanych redakcji Network Magazynu wynika, że produkt będący przedmiotem promocji przez dystrybutorów RIWAY (Purtier Placenta) nie został zgłoszony do Głównego Inspektoratu Sanitarnego, a do dnia rozmowy nie wpłynęło wymagane zgłoszenie dotyczące jego wprowadzenia na rynek jako suplementu diety.

Jeżeli informacja ta znajduje potwierdzenie w dokumentacji urzędowej, pojawia się zasadnicze pytanie: na jakiej podstawie produkt jest oferowany polskim konsumentom?

Sprawę monitoruje GIF

Po rozmowie z GIS nasza redakcja skontaktowała się z Głównym Inspektoratem Farmaceutycznym. Podczas rozmowy przedstawicielka urzędu, Olga Sierpniowska poinformowała nas, że działalność RIWAY jest monitorowana, a sprawa została zgłoszona do prokuratury. Szczegóły przedstawimy po uzyskaniu dokumentów.

„Nie sprzedajemy produktu. Sprzedajemy wizję”

Podczas dziennikarskiej prowokacji przeprowadziliśmy rozmowy z liderami RIWAY. Wielokrotnie padało stwierdzenie: „My nie sprzedajemy produktu. My tylko sprzedajemy wizję”. Ale przecież ten projekt działa w systemie MLM zatem sprzedaż z samej zasady i konstrukcji obowiązującego prawa jest wręcz WYMAGANA, aby nie stworzyła się piramida finansowa. Jeden z liderów przekonywał również naszego reportera, że optymalna „dawka” produktu wiąże się z wydatkiem około 5 000 zł miesięcznie. Redakcja dysponuje nagraniem tej rozmowy. Oto ona:

Czechy zatrzymały blisko sześć ton produktów

W 2025 roku czeska graniczna administracja weterynaryjna zatrzymała dwie przesyłki produktów RIWAY o łącznej masie blisko sześciu ton. Według czeskich służb produkty nie spełniały wymogów importowych UE z uwagi na składnik wymagający zezwolenia jako „novel food”. Partie nie zostały dopuszczone do obrotu i zostały odesłane poza Unię Europejską. Już wcześniej czeski SÚKL ostrzegał, że Purtier Placenta nie jest zarejestrowanym produktem leczniczym, a SZPI wielokrotnie zajmowała się oznakowaniem produktów RIWAY.

A co w Singapurze?

Także w Singapurze organy państwowe podjęły działania wobec RIWAY. Mówił o tym nasz pierwszy artykuł (LINK). Spółka została ukarana za publikowanie materiałów reklamowych przypisujących produktowi właściwości lecznicze niezgodne z obowiązującymi przepisami.

Znani trenerzy

Podczas wydarzeń organizowanych przez RIWAY szkolenia prowadzą również znani trenerzy marketingu sieciowego, m.in. Daniel Konieczny oraz Mateusz Mrozowski. O pierwszym z nich już informowaliśmy kilka lat temu (LINK). Redakcja nie odnalazła publicznie dostępnych materiałów, w których omawiano status prawny produktu na polskim rynku lub obowiązki wynikające z przepisów dotyczących jego wprowadzania do obrotu.

Pytania, które pozostają bez odpowiedzi

  • Na jakiej podstawie produkty są oferowane polskim konsumentom?
  • Czy sposób promowania produktu jest zgodny z obowiązującymi przepisami?
  • Dlaczego spółka odmawia odpowiedzi na pytania redakcji?
  • Jakie będą efekty działań prowadzonych przez organy państwowe?

Redakcja posiada nagrania rozmów, korespondencję z urzędami oraz dokumenty, na których oparto niniejszy materiał. Jesteśmy gotowi opublikować stanowisko RIWAY w pełnym brzmieniu, jeśli spółka zdecyduje się odpowiedzieć na przedstawione pytania. To pierwsza część naszego śledztwa.

Komentarz Konrada Makarewicza, prawnika i przedsiębiorcy: Prawo z marketingiem nie zawsze się lubią. Pomimo faktu, że branża direct sales & network marketing sukcesywnie się profesjonalizuje, w dalszym ciągu można spotkać się z wręcz karkołomną gimnastyką semantyczną. Część tzw. liderów w tej branży potrafi uparcie twierdzić, że „nie sprzedają produktów, tylko polecają projekt”, ale na koniec dnia inkasują od 10 do 50% prowizji od transakcji. 

Z prawnego punktu widzenia sytuacja jest jasna: jeżeli warunkiem wypłaty prowizji z sieci jest to, że klient wyciąga portfel i płaci określoną kwotę, mamy do czynienia ze zorganizowanym obrotem handlowym. Nazywanie tego „sprzedażą miejsca w systemie”, „rejestracją konta” czy „kupowaniem na siebie” to tylko nieudolna próba zakamuflowania (rzadziej lub częściej) wysokomarżowego pośrednictwa. W obrocie prawno-gospodarczym liczy się istota i cel umowy, a nie słownik stworzony na potrzeby przekazu. Prawo gospodarcze nie zna słownika pojęć, w którym słowo sprzedaż” wymienia się na projekt”.

Warto w tym miejscu wyraźnie przypomnieć, jak polskie prawo definiuje legalny marketing sieciowy, a jak nielegalne systemy lawinowe (art. 17c ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji). W legalnym MLM zyskujesz na rzeczywistej sprzedaży produktu do klienta końcowego. Kiedy jednak mechanizm skonstruowany jest tak, że rejestracja w strukturze i zarabianie uzależnione są od obowiązkowego zakupu bardzo drogiego „pakietu”, a cały środek ciężkości przesuwa się na werbowanie kolejnych osób – wchodzimy na niezwykle niebezpieczny grunt. UOKiK od lat surowo karze podmioty, w których wynagrodzenie zależy głównie od rekrutacji, a sam produkt stanowi jedynie pretekst do przepływu pieniędzy w strukturze. Tworzenie przekazu, że w danej organizacji nie ma sprzedaży lub że jest marginalna, bo zarabia się na dawaniu ludziom dostępu do struktury/platformy/projektu (zwał jak zwał), to proszenie się o kłopoty i sugerowanie stosowania zakazanych modeli sprzedaży. Takie podejście również może wprowadzać w błąd potencjalnych klientów co do celu i sposobu funkcjonowania organizacji.

Interpretacja UOKiK jest w tym względzie klarowna – jeśli Polak kieruje do polskiego odbiorcy ofertę handlową w języku polskim, prowadzi działania rekrutacyjne z terenu Polski i dostaje z tego tytułu wynagrodzenie prowizyjne za stworzenie siatki konsumenckiej dla zagranicznego podmiotu, to de facto organizuje sieć zbytu. Jeśli produkt nie ma uregulowanego statusu, lub cała sieć opiera się na wpłatach od kolejnych rekrutowanych, może to być uznane za naruszanie zbiorowych interesów konsumentów.

Fakt, że produkt został fizycznie sprowadzony do innego kraju UE niż Polska i jest tam dostępny na rynku nie oznacza to automatycznego dopuszczenia do obrotu na terenie całej UE, która nie posiada centralnego rejestru dopuszczającą żywność czy suplementy diety do obrotu we wszystkich krajach jednocześnie. Wzajemne uznawanie w UE pozwala handlować towarem zza granicy bez dodatkowych pozwoleń, ale polska ustawa o bezpieczeństwie żywności i żywienia wymaga zgłoszenia powiadomienia do GIS. 

W rejestrze widnieje powiadomienie złożone przez Riway Poland Sp. z o.o. w 2025 r. dla produktu „Purtier Soft Gel” ze statusem „postępowanie w toku”. Zgodnie z polskim prawem, taki status pozwala na legalne wprowadzenie suplementu do obrotu, podczas gdy organ weryfikuje dokumentację. Powiadomienie dot. „Purtier Placenta” w dostępnym publicznie rejestrze nie figuruje.

Jeśli postępowanie u nas jest w toku, produkt warunkowo może znajdować się w obrocie. Problem pojawia się wtedy, gdy ktoś (niezależnie czy osoba fizyczna czy firma i jaka firma) stara się wyłączyć jurysdykcję danego kraju, udając, że wszystkie transakcje odbywają się w zagranicznych magazynach (zakup w innym państwie UE „dla siebie”), podczas gdy prowizje za te transakcje trafiają do struktur budowanych na miejscu. Można to określić mianem triku by uniknąć kłopotów z UOKiK i sanepidem.

Zostaw komentarz

Mogą Cię również zainteresować