Ali Baba i 40-tu networkerów

przez Mieczysław Krause
1117 odsłony

Połechtano mnie dziś rano w Radiu TOK FM, przytaczając opinię czeskiego czasopisma gospodarczego RESPECT, iż „Polska wyrasta na europejską potęgę”. Miłe to, zwłaszcza ze strony Braci Czechów, którym nadmiaru komplementów pod adresem sąsiada z północy zarzucić nie sposób. Jednak znając ich, Czechów zapobiegliwość, wiadomo, iż nie o komplementy chodzi. Mają trzeźwy kontakt z szybko zmienną rzeczywistością, wiedząc, że najlepsze interesy są na rosnących trendach oraz na współpracy z silnymi i zasobnymi, zamiast tracić złudzenia (i kasę) na gołodupcach.

Więc jestem, wraz z Tobą Czytelniku, dumną częścią czegoś liczącego się i podziwianego – fajne uczucie, no nie? A co robią ci, co chcą się liczyć i być podziwianymi? Ano robią swoje jeszcze pilniej, aby bardziej się liczyć i być bardziej podziwianymi. Czyli co, oprócz przekonania swego mózgu, że „nie jestem do niczego”? Otóż edukują się w temacie „jak być bogatym”. Bo uczciwa droga do bogactwa polega na mądrym budowaniu, począwszy od siebie, z czego czerpie nie tylko budowniczy, ale i otoczenie – bliskie i dalsze, finalnie składające się na kraj. Nasz kraj, stający się potęgą poprzez rozwój osobisty coraz liczniejszej ludności.

Budowanie, w miarę rozwoju, ludzi zmienia, bo każdemu szczeblowi i miejscu w hierarchii gospodarki i biznesu odpowiada wewnętrznie inny człowiek. To dlatego bezdomny, po wygraniu milionów w Lotto, statystycznie po trzech latach wraca do przytułku, a zbankrutowany milioner – na szczyt. Tak odebrałem kluczowy wątek szkolenia Roberta Kiyosaki osobiście, w dniu 15 marca br. dla niewielkiej (200 osobowej) publiczności, w warszawskim hotelu Marriott.

Kim jest Kiyosaki i jaka jego prawda? Wyłożył to w dwóch kultowych książkach, o nakładzie dziesiątków milionów egzemplarzy wydanych w większości języków świata: „Bogaty Ojciec – Biedny Ojciec” oraz „Kwadrant przepływu pieniędzy”. Kto nie czytał a rozwój go kręci, niech zacznie od obejrzenia serii filmów wideo na stronie www.biznes21wieku.pl/video gdzie Robert prezentuje swą misję – światowego edukatora zwykłych ludzi w dziedzinie biznesu i finansów. Decydując, Szanowny Czytelniku, o przeznaczeniu na filmy 23 minut i 22 sekund, decydujesz także o tym, iż nie należysz do większości klepiącej biedę, która – jak mówił Robert – chce pieniędzy a nie edukacji. Jeśli natomiast szkoda Ci czasu, daj sobie spokój także z niniejszą relacją – niezależność finansowa, a tym bardziej bogactwo, nie są dla Ciebie.

ReklamaReklama

Organizatorem szkolenia był Instytut Praktycznej Edukacji z Osielska pod Bydgoszczą, od 15 lat realizujący w Polsce, we współpracy z firmą Kiyosakiego „Rich Dad”, misję edukacyjno-wydawniczą. W jej ramach przeszkolono już 400 tys. osób i wydano ok. 50 tytułów książkowych autorstwa Roberta Kiyosaki, jego żony Kim oraz najbliższych współpracowników – wybitnych specjalistów w kluczowych dziedzinach biznesu. Są to pozycje zdumiewające – głęboką, praktyczną znajomością tematyki, twórczym punktem widzenia, odcinającym się od sklerotycznych, a ciągle silnych dążeń minionej epoki, a także przystępnością i użytecznością dla nie specjalistów. Mam tych fascynujących tytułów ponad 20, w tym "Biznes XXI wieku” – na nich kształtuję swój rozwój i wyznaczam kierunki aktywności od lat.

Podstawą ich filozofii jest kwadrant przepływu pieniędzy (KPP) – uniwersalny klucz do zrozumienia świata finansów, czyli skąd dokąd płyną pieniądze i dlaczego, więc w którym miejscu kwadrantu warto być. Oprócz książek, fundamentalnym narzędziem misji edukacyjnej Kiyosakiego jest gra planszowa „Cashflow”, w różnych stopniach zaawansowania, od dziecięcego poczynając. System upowszechniania pożytków edukacyjnych z gry polega m.in. na uruchamianiu we współpracujących krajach, przez zapaleńców systemu, Klubów Cashflow – w Polsce jest ich ponad 130, w różnych  miastach i środowiskach. Tak, system stworzono w stylu iście amerykańskim – wszechstronnie, dostępnie i z maksimum korzyści dla użytkowników.

Wiele lat ucząc się i korzystając z Kiyosakiego, obserwuję ewolucję jego nauk, z początkowej koncentracji na przepływie finansowym, stopniowo poszerzając je o ludzkie postawy, emocje i motywację, czyli to, co nosimy pod deklem. Tu bowiem rozgrywa się prawdziwy mecz o jakość naszego życia, a nie w szkole, oferującej formalne wykształcenie i karcącej za błędy, choć to one rozwijają, a nie ślepe wkuwanie. Zaszczepienie młodzieży strachu przed błędem, to największa krzywda jej wyrządzona, bo kastruje ją z kreatywności, w obecnym świecie na wagę przetrwania.

Mało tego – system edukacyjny wszczepia w młode mózgi szczególnie dziś zgubne przekonanie, iż wiedza teoretyczna i etat, z dala od „brudnych pieniędzy”, to jedyny „uczciwy” sposób urządzenia się w życiu. Produkując pracowników do lewej strony KPP, czyli etatowców i specjalistów – system nie ma i nie daje żadnej odpowiedzi na rosnącą potrzebę społeczną niezależności finansowej. Choćby w kwestii emerytalnej, w obliczu pełzającego upadku państwowych systemów emerytalnych, w Polsce – ZUS-u. To doprowadziło Roberta do wniosku, który eksponuje, że wszystko czego uczą w szkole, czyni Cię biednym. Poczynając od pogardy, żywionej przez wykształconych dla sprzedaży, choć bez niej, w szerszym znaczeniu „sprzedaży racji” czyli przekonywania, niczego się nie osiągnie. Wielu wybitnych twórców i wynalazców przepadło lub klepało biedę, bo nie potrafili się sprzedać, a cwaniaki, które im te wynalazki podkradły, robiły na nich, dzięki sprzedaży, fortuny. Umiejętność sprzedaży jest – wg Roberta – fundamentem biznesu.

Co istotne Kiyosaki jest już człowiekiem tak bogatym, że misji edukacji finansowej świata nie prowadzi, by jeszcze więcej zarobić. Robi to z pasji, bo w tego rodzaju edukacji widzi ocalenie świata przed totalnym kryzysem, jaki wieszczy, o zasięgu, przy którym Wielki Kryzys lat 20-tych XX w. to był pikuś. W tym celu wykorzystuje także nowe technologie, by ominąć niereformowalny system edukacji. System, który zaskorupiały na wczorajszym podejściu, zionąc dzisiejszymi kompleksami i roszczeniami – tępi wszelkie próby zmian (tak na marginesie, z netu zapamiętałem sformułowanie, pardon: „ci głupi nauczyciele i system ich broniący”). Dlatego specjalista IT ze stajni wyścigowej Roberta opracował aplikację edukacyjną, do nabycia za 5 USD, która w pierwszej godzinie po zamieszczeniu jej w internecie miała 40 tys. wejść, generując prawie ćwierć miliona dolarów w godzinę! Jeszcze raz się potwierdza, że pasjonatom kasa płynie „sama”…

ReklamaReklama

Chciałbym jednak oddać sprawiedliwość środowisku nauczycielskiemu, bo jego częścią, choć ciągle nie dominującą, są pozytywni, edukacyjni pasjonaci, świadomi odpowiedzialności za młodzież w burzliwych czasach. Wspomnę więc uczestniczkę szkolenia, z którą siedzieliśmy przy wspólnym stole – bystrą, z otwartym umysłem, nauczycielkę wiejskiej podstawówki (!) na Lubelszczyźnie. W zrozumieniu świata finansów edukuje piątoklasistów (!!!) poprzez dyskusje, gry i zabawy, dzięki czemu podchodzą do tematyki entuzjastycznie. Co prawda jedna jaskółka wiosny nie czyni, jednak ją zapowiada – chciałbym się do tej mądrej kobiety pomodlić, ale – głupi – nie wziąłem od niej wizytówki…  

Co to jednak wszystko ma wspólnego z naszą, networkerów miłością i receptą na życie czyli systemem MLM i jego atrybutami? Otóż podnieście kochani oczy spod nóg, gdzie w pocie czoła zbieracie grosze a czasem nawet złotówki i rozejrzyjcie się szerzej, w perspektywie Kwadrantu Przepływu Pieniędzy, szczególnie jego prawej strony. Tam zechciejcie się znaleźć, bo to tam, a nie po lewej jest wolność finansowa, oparta nie na zarabianiu, a budowie aktywów – tego, co wkłada kasę do kieszeni. Bogatym bowiem czynią Was nie dochody, nawet największe, a aktywa – materialne, albo i nie. Jak to robić? Ano – odkładać do osobnego słoika choćby tylko 10% dochodów, nawet gdy są niskie, by za nie kupować aktywa – akcje, złoto, udziały w firmach albo nieruchomościach, itp. Przy rocznej zyskowności jedynie 10%, aktywa urosną Wam po 10-ciu latach 2,6x, a po 20-tu 6,7x! Tak, bo Waszym największym aktywem jest CZAS. Niestety, dla naszej słowiańskiej, niecierpliwej duszy trudny do pojęcia…

Droga na prawą stronę KPP wiedzie jak wyżej, inwestując nadwyżki finansowe w aktywa, ale przede wszystkim – tworząc aktywa, by inwestowali w nie inni. Na tym polega prawdziwy, duży biznes do realizacji również w MLM nie tylko tworząc nowe firmy, ale i rozwijając oraz doskonaląc istniejące. Tak robią prawdziwi biznesmeni działający wg trójkąta „B – I” Kiyosakiego. Jeśli wyobrazić sobie, że trójkąt jest twierdzą biznesu, to jego boki – zespół i przywództwo – stanowią mury obronne przed zakusami konkurentów, szaleństwami rynku i ucieczką załogi. Lecz tym, co spaja zespół i prowadzi do wspólnego celu, jest misja – fundament trójkąta, bez którego reszta się rozłazi. Zawartość trójkąta – produkt, na którym skupia się większość firm MLM i narzuca sieciom jego kult, to ślepa uliczka, ograbiająca ludzi z marzeń i potencjału, bo zaniedbane są „mury obronne” – zespół i przywództwo, dopiero wiodące do sukcesu, broniące przed zagrożeniami i wydobywające z ludzi to, co w nich najlepsze.

OK. Lecz co z tytułowym Ali Babą i jego rozbójnikami? Otóż Kiyosaki podał nam przykład założonego w Nowym Jorku przez nauczyciela, totalnego sklepu internetowego Alibaba, który – dzięki pomysłowi swego twórcy – szybko zmierza do rozsadzenia giełdy na Wall Street. W naszych szeregach drzemie niejeden Ali Baba, choć o tym sam jeszcze nie wie – niech no tylko pogłówkuje nad pomysłem i zbierze 40-tu liderów, a Sezam jego będzie, z niezmierzonymi bogactwami.

Mogą Cię również zainteresować