Biznes MLM i priorytetowe wartości człowieka. WellU jako nowy wybór dojrzałego lidera

przez Maciej Maciejewski

W dzisiejszej dobie połączenie pracy z rodziną to niezwykle unikalna relacja, w której przenikają się dwa odrębne światy: emocjonalno-zadaniowy oraz rynkowy. Liczy się nie tyle ilość spędzanego razem czasu, ile jego jakość i pełna obecność. Aby pogodzić pracę z życiem rodzinnym, najważniejsze jest ustalenie wyraźnych granic, lepsza organizacja codziennych obowiązków, ale przede wszystkim trzeba znaleźć odpowiedni model, system pracy, służący człowiekowi do zarabiania pieniędzy. Sprawdźmy, jak to wszystko zorganizowała Emilia Kopp-Ostrowska z polskiej firmy WellU.

Emilia Kopp-Ostrowska

Emilia Kopp-Ostrowska ma 37 lat i jest szczęśliwą żoną oraz mamą czwórki wspaniałych dzieci. Z wykształcenia ekonomistka ze specjalnością w zakresie bankowości i finansów, więc całe dotychczasowe życie pracowała w bankach, również na stanowiskach kierowniczych. Ale od zawsze wiedziała, że jej powołaniem jest praca z ludźmi. Uwielbia ich poznawać, odkrywać różne osobowości i czerpać radość ze wspólnego działania. W network marketingowej firmie WellU jest na pozycji vice director.

Maciej Maciejewski: Każdy trafia do marketingu sieciowego z trochę innego miejsca. Co było tym impulsem w pani przypadku? Czego szukała pani wtedy zawodowo albo życiowo?

Emilia Kopp-Ostrowska: W pewnym momencie życia rodzina stała się dla mnie bezwzględnym priorytetem. Wiedzieliśmy z mężem, że marzenie o dużej rodzinie wymaga ogromu pracy, energii i wyrzeczeń, ale to pragnienie było silniejsze. Kiedy na świecie pojawiła się czwórka naszych dzieci – z których część mierzyła się z dodatkowymi wyzwaniami zdrowotnymi – powrót do etatu w banku na 8-10 godzin dziennie stał się po prostu niemożliwy.

Zatem przede wszystkim szukałam elastyczności, która pozwoli mi być blisko domu, a jednocześnie da przestrzeń na realizację zawodową. Impuls pojawił się w internecie, gdzie natknęłam się na liderkę promującą swój biznes i współpracę. Choć początkowo traktowałam to wyłącznie jako sposób na dorobienie do domowego budżetu, przypomniałam sobie moje początki w bankowości, gdzie również zaczynałam jako „żółtodziób” posiadający wyłącznie wiedzę teoretyczną z książek. Prawdziwa wiedza i umiejętności przyszły dopiero wraz z praktyką. Pomyślałam więc, że MLM może być fascynującą przygodą i szansą, którą warto poznać. 

I tak się właśnie stało. Chodziłam na szkolenia, uczyłam się tej branży, działań w social mediach, słuchałam mojej liderki i obserwowałam rezultaty. Nie były to od razu miliony, zaczęłam od małych kwot, które na tamten czas mocno ratowały nasz budżet domowy. Patrzyłam na ludzi, którzy przez kilka lat pracy w tym biznesie budowali swoje domy za gotówkę, podróżowali i zmieniali swoje życie mimo, że kiedyś jedynie etat był dla nich tak samo bliski jak dla mnie. Dlatego już od samego początku działań wizualizowałam swoje marzenia i uparcie dążyłam do konkretnych celów. 

Maciej Maciejewski: Dziś współpracuje pani z firmą WellU. Czy pamięta pani moment, w którym ta spółka pojawiła się na pani drodze po raz pierwszy? Co sprawiło, że zainteresowała się pani akurat tym biznesem?

Emilia Kopp-Ostrowska: Do WellU trafiliśmy po 1,5 roku budowania biznesu w innej firmie, kiedy nasz zespół zaczął sygnalizować poważne problemy – zbyt małe prowizje, trudny do realizacji plan kariery (było to widać po ilości awansów, a raczej braku nowych, wysokich rang w strukturach od wielu lat, co dawało dużo do myślenia), brak powtarzalności zakupów ze względu na wysokie ceny produktów. Partnerzy musieli ciągle poszukiwać nowych klientów, bo produkt był drogi, nie generował powtarzalności. Gama produktów była bardzo mała, co niestety ograniczało nam możliwości działania.

Czarę goryczy przelała sytuacja, w której po osiągnięciu miejsca na podium w rocznym podsumowaniu sprzedaży całej firmy, otrzymaliśmy zwykłe „dziękuję” podczas, gdy nagrody specjalne i ekskluzywny wyjazd powędrowały do innych ludzi z tytułami sprzed lat. Wiedzieliśmy, że sentyment nie opłaci rachunków, ani nie spełni marzeń naszych dzieci. Czuliśmy się odpowiedzialni za ludzi, których zaprosiliśmy do biznesu, dlatego zmiana była jedyną słuszną drogą. Zaczęliśmy poszukiwania. Odbyliśmy wiele rozmów z różnymi firmami, poznawaliśmy produkty i plany finansowe. 

Emilia Kopp-Ostrowska

Do WellU zaprosiła nas koleżanka z branży. Choć początkowo byliśmy sceptyczni, kluczowe okazały się dwa czynniki: unikalne odkrycie naukowe oraz produkty na AZS, które pomogły naszemu dziecku przynieść realną ulgę. No i produkt, który spowodował, że chcieliśmy wiedzieć więcej. Na kolejnym spotkaniu zobaczyliśmy prosty i przejrzysty plan marketingowy oraz perspektywę wszystkich programów motywacyjnych, jakie firma oferuje już na starcie. 

Spodobał mi się plan, w którym zarabiasz pieniądze za obrót, a nie jesteś uzależniony od rang innych osób znajdujących się w Twoim zespole. W poprzedniej firmie nasze wynagrodzenia były uzależnione od awansów i to potrafiło frustrować. Byliśmy przez to zablokowani. Pomimo, że punktowo wszystko u nas się zgadzało, ludzie pod nami nie spełniali warunków do awansów i przez to nie mogliśmy iść wyżej po szczeblach kariery. Dlatego poznając plan finansowy WellU wiedzieliśmy, że to będzie właściwe miejsce.

Nie pomyliliśmy się. Po zaledwie kilku tygodniach my i osoby z naszego zespołu wygraliśmy ekskluzywny wyjazd do Trójmiasta z właścicielami firmy. To były trzy wspaniałe dni w towarzystwie ludzi, którzy stworzyli firmę do której postanowiliśmy dołączyć i z którą wiązaliśmy naszą przyszłość. To była wspaniała okazja do rozmów w kameralnym gronie i poznania się bliżej. W firmach MLM zazwyczaj właściciele są nieznani. Albo ktoś ich zna z imienia i nazwiska, ale nigdy ich nie widział, bo są z innego kraju. 

Maciej Maciejewski: Czy od razu była pani przekonana do rozpoczęcia współpracy? Co było największym znakiem zapytania przed startem i co ostatecznie sprawiło, że zdecydowała się pani zrobić ten krok?

Emilia Kopp-Ostrowska: Jeśli w coś wchodzę, to na milion procent. Spojrzeliśmy prawdzie w oczy. Albo ratujemy zespół i to co mamy, szukamy nowej firmy, która pozwoli naszym ludziom zarabiać pieniądze i budować duże zespoły, albo pozwolimy, aby ten nasz „statek” utonął. Sami byliśmy mocno sprzedażowi, potrafimy to duplikować, ale chcieliśmy skupić się na budowaniu, pomaganiu ludziom. Tam nie było takich możliwości, więc nie miałam sentymentu, aby odejść. 

Taką decyzję podjęliśmy, bo byliśmy pewni, że z naszą pracowitością i sercem do ludzi zbudujemy naszą przyszłość. Wiedzieliśmy, że sukces wymaga cierpliwości, pokory i nauki od doświadczonych liderów, ale przede wszystkim potrzebna jest porządna firma. 

W przypadku WellU wszelkie wątpliwości rozwiały się błyskawicznie – liczby, namacalne efekty produktów oraz transparentność i szczodrość planu motywacyjnego nie pozostawiały złudzeń. Z zespołu liczącego 30 osób w 1,5 roku w poprzedniej firmie, po 2,5 roku w WellU urośliśmy do grona 2300 osób!

Maciej Maciejewski: W WellU działa pani razem z mężem. Prowadzenie biznesu z najbliższą osobą może być ogromną siłą, ale wymaga też znalezienia własnego sposobu współpracy. Jak wygląda to u Was? Uzupełniacie się charakterami, macie różne role, a może działacie bardzo podobnie?

Emilia Kopp-Ostrowska: Praca z mężem to absolutnie nasza siła napędowa, choć wymagała dotarcia się. Wiemy z doświadczenia, że biznes buduje się przez relacje i systematyczność, a nie natychmiastowe efekty. Nie jesteśmy liderami z przypadku czy ludźmi, których ktoś wykreował. Dziś idealnie się uzupełniamy. Łączymy różne perspektywy i kompetencje, a wspólna wizja oraz konsekwencja pozwalają nam wspólnie pokonywać momenty, w których wiatr nie sprzyja. Jesteśmy małżeństwem, przyjaciółmi i partnerami. Oczywiście, że czasem zdarzają się zgrzyty, ale gdzie ich nie ma? To bardzo zdrowe, aby mimo różnic na pewne tematy, umieć się dogadać. I w taki sposób staramy się iść przez życie. Również zawodowo. 

Maciej Maciejewski: Co było dla pani najważniejszą początkową lekcją w WellU? Taką, której nie dałoby się nauczyć z żadnego szkolenia?

Emilia Kopp-Ostrowska: Najważniejszą lekcją, jaką wyniosłam do tej pory z tego biznesu jest to, że przestałam myśleć stricte o budowaniu struktur, co przecież jest kluczowe w naszej branży. Za to skupiam się na budowaniu relacji, społeczności i biznesu partnerskiego. Tego nie da się wyczytać z żadnego podręcznika. Bo prawdziwy wpływ na ludzi i swój biznes budujemy przez autentyczność, a nie perfekcję. Liczy się pokora, otwarty umysł na naukę i cierpliwość, aby swoje wyniki opierać na małych, ale powtarzalnych krokach. Nie na sprincie, po którym można się zmęczyć. 

Lubię działać w zgodzie ze sobą, swoimi wartościami i firma WellU daje mi taką właśnie przestrzeń. Mogę być sobą i pracować tak, jak ja to czuję. 

Maciej Maciejewski: Dziś zna już pani firmę nie z prezentacji czy pierwszego wrażenia, ale z własnego doświadczenia. Co po tym czasie uważa pani za najmocniejszą stronę WellU jako miejsca do rozwijania własnego biznesu?

Emilia Kopp-Ostrowska: Po 2,5 roku doświadczeń, za największą siłę WellU uważam ludzi, którzy ją tworzą, polski kapitał, produkty, których działanie zachwyca medyków, uczelnie wyższe i szeroko pojętą branżę beauty & health oraz unikalny system doceniania zawarty w planie marketingowym. Właściciele spółki są na wyciągnięcie ręki – organizują kameralne, luksusowe spotkania i wyjazdy dla ludzi na każdym szczeblu (zdobyliśmy wycieczki do Hiszpanii, Chorwacji czy na Mauritius, odebraliśmy kilka samochodów w auto programie). Ta bliskość, partnerstwo i niesamowita energia sprawiają, że czujemy się tu po prostu ważni i szanowani. Na spotkaniach czuć, że mamy wpływ na to, co w firmie się dzieje i będąc głosem naszych biznes partnerów możemy mówić o wszystkim, czego potrzebują zespoły.

Maciej Maciejewski: Co powiedziałaby pani osobie, która właśnie poznaje WellU, widzi w tym biznesie możliwości, ale ciągle znajduje powody, żeby powiedzieć sobie „może jeszcze nie teraz”?

Emilia Kopp-Ostrowska: Powiedziałabym tak – jeśli nie teraz, to kiedy? My też tam staliśmy. Staliśmy na rozdrożu rozmyślając nad tym, czy zmiana będzie dobra dla wszystkich. Przyjście na spotkanie z WellU nic nie kosztowało, a zmieniło całe nasze życie. Na lepsze. Jeśli czujesz, że utknąłeś w martwym punkcie, daj szansę sobie i temu modelowi zarabiania. WellU jest miejscem, gdzie biznes idzie w parze z człowiekiem. Nie ze statystyką. Trzeba się przekonać. Przyjść i poznać WellU. 

Maciej Maciejewski: Dziękuję za rozmowę.

Zostaw komentarz

Mogą Cię również zainteresować