„Skala bez jakości jest iluzją. Nie interesuje mnie wzrost za wszelką cenę”

przez Maciej Maciejewski

Sebastian Antkowiak, dyrektor zarządzający DUOLIFE SA, mówi o przyszłości marketingu sieciowego, ekspansji na zagraniczne rynki, inwestycjach w naukę i technologię oraz o tym, dlaczego lider nie musi być najgłośniejszą osobą w pomieszczeniu. Zapraszamy na bardzo ważny wywiad.

Maciej Maciejewski & Sebastian Antkowiak (foto: Norbert Godyń)

W świecie biznesu, który coraz częściej mierzy sukces liczbą obserwujących, tempem wzrostu i medialną rozpoznawalnością, Sebastian Antkowiak proponuje nieco inne podejście. Jako dyrektor zarządzający projektem DUOLIFE SA odpowiada za organizację rozwijającą działalność na kilkudziesięciu rynkach, ale podkreśla, że prawdziwym wyzwaniem nie jest samo zwiększanie skali. Jest nim budowanie firmy, która potrafi rosnąć nie tracąc jakości, wiarygodności i relacji z ludźmi. Rozmawiamy o tym, jak zmienia się branża MLM, dlaczego przyszłość suplementacji może należeć do personalizacji opartej na danych i co wspólnego z długoterminową strategią miał wyjazd liderów na grecką wyspę Kos.

„STANOWISKO NIE ZMIENIA CZŁOWIEKA. ZMIENIA PERSPEKTYWĘ”

Maciej Maciejewski: Sebastian, znamy się od kilku lat i pamiętam Cię z czasów, kiedy byłeś znacznie bliżej codziennej pracy z liderami i rozwoju poszczególnych rynków. Dzisiaj zarządzasz całą organizacją. Zmieniłeś się bardziej Ty czy perspektywa, z której patrzysz na biznes?

Sebastian Antkowiak: Zdecydowanie perspektywa. Chociaż pewnie ja też trochę się zmieniłem (śmiech). Przez ostatnie lata miałem okazję poznawać DUOLIFE z bardzo różnych stron. Od rozmów z liderami przez rozwój międzynarodowy, aż po kwestie operacyjne, technologię czy budowanie zespołów. To ogromny kapitał doświadczeń, którego nie zastąpi żaden podręcznik zarządzania.

Dużo nauczyła mnie również codzienna współpraca z czterema współzałożycielami firmy — Bartkiem, Łukaszem, Norbertem i Piotrem. Każdy z nich patrzy na biznes z nieco innej perspektywy, a to uczy, że nawet przy wspólnym celu nie zawsze istnieje jedna, właściwa droga do jego realizacji.

Dzisiaj jednak moje pytania są trochę inne. Nie tylko: „Jak możemy urosnąć?”, ale przede wszystkim: „Czy jesteśmy przygotowani na ten wzrost? Czy nasze systemy, procesy i ludzie za nim nadążą?” Bo wiesz, Maciej, skala bez jakości jest iluzją. Możesz bardzo szybko zwiększyć sprzedaż, wejść na kolejne rynki i organizować coraz większe wydarzenia. Tylko co z tego, jeśli po drodze zgubisz jakość obsługi, zaufanie klientów albo ludzi, którzy ten biznes budują? Tak szybko, jak zaczniesz, tak szybko skończysz, a ludziom zabrałeś bezcenne aktywo – czas. Nie interesuje mnie wzrost za wszelką cenę. Interesuje mnie organizacja, która będzie rozwijała się konsekwentnie przez kolejne lata.

Maciej Maciejewski: Brzmi jak podejście bardziej menedżerskie niż typowo sprzedażowe. A przecież MLM przez lata kojarzył się przede wszystkim z charyzmatycznym liderem, który potrafi porwać za sobą tłumy…

Sebastian Antkowiak: I nadal tacy ludzie są potrzebni. Charyzma jest ogromnym atutem, ale nie zastąpi kompetencji, odpowiedzialności i konsekwencji. Mam takie przekonanie, że dobry lider nie musi być najgłośniejszą osobą w pomieszczeniu. Czasem znacznie więcej osiąga ten, kto potrafi stworzyć przestrzeń, w której inni mogą pokazać swój potencjał.

W DUOLIFE mamy naprawdę wielu dojrzałych liderów. Ludzi z własnym doświadczeniem, silnymi osobowościami, często bardzo różnymi opiniami. I dobrze. Nie potrzebujemy organizacji, w której wszyscy myślą identycznie. Potrzebujemy takiej, w której potrafimy się różnić, dyskutować, a później wspólnie realizować cele.

Moją rolą nie jest budowanie własnej rozpoznawalności kosztem innych. Wolę, kiedy sukces odnosi lider, któremu udało się rozwinąć kolejny rynek, zbudować zespół czy przełamać własną barierę. W ostatecznym rozrachunku to właśnie takie sukcesy budują wartość całej firmy.

„MLM NIE POTRZEBUJE JUŻ KOLEJNYCH, WIELKICH OBIETNIC”

Maciej Maciejewski: Zatrzymajmy się przy samej branży. Marketing sieciowy ma za sobą dekady rozwoju, ale też sporo kontrowersji. Czy Twoim zdaniem MLM naprawdę się zmienia, czy tylko nauczył się lepiej o sobie opowiadać?

Sebastian Antkowiak: Bardzo dobre pytanie. I myślę, że jedno i drugie (uśmiech). Nie ma sensu udawać, że nasza branża nie ma problemów wizerunkowych. Przez lata pojawiało się w niej zbyt wiele obietnic szybkiego sukcesu, nierealistycznych oczekiwań i komunikacji, która momentami miała niewiele wspólnego z odpowiedzialnym biznesem. Ale jednocześnie mówimy o ogromnym rynku. Według danych WFDSA globalna sprzedaż bezpośrednia w 2024 roku osiągnęła blisko 164 miliardy dolarów. To nie jest niszowa działalność, ale jeden z istotnych kanałów dystrybucji na świecie.

Moim zdaniem branża wchodzi w etap, w którym sam entuzjazm przestaje wystarczać. Dzisiaj klient porównuje produkty, sprawdza opinie, analizuje skład i oczekuje profesjonalnej obsługi. Lider chce mieć dostęp do danych, sprawnych narzędzi i jasnych zasad współpracy. A firma musi funkcjonować w coraz bardziej złożonym otoczeniu prawnym. MLM nie potrzebuje już kolejnych wielkich obietnic. Potrzebuje większej wiarygodności. I to jest dobra wiadomość dla organizacji, które myślą długoterminowo.

Maciej Maciejewski: Czyli skończyły się czasy, kiedy wystarczył dobry produkt, spotkanie w hotelu i grupa zmotywowanych ludzi?

Sebastian Antkowiak: Powiedziałbym, że to nadal może być świetny początek, ale zdecydowanie nie wystarczy do zbudowania międzynarodowej organizacji. Jeśli działasz w kilkudziesięciu krajach, musisz rozumieć lokalne regulacje, podatki, oczekiwania klientów, logistykę, systemy płatności i specyfikę kulturową. Dzisiaj technologia jest równie ważna jak relacje. Jedna bez drugiej nie wystarczy. Dlatego inwestujemy zarówno w rozwój naszych systemów sprzedażowych i narzędzi dla liderów, jak i w obszary, które z perspektywy firmy suplementacyjnej będą miały coraz większe znaczenie — badania, rozwój produktów i personalizację.

„NAUKA NIE MOŻE BYĆ TYLKO ARGUMENTEM MARKETINGOWYM”

Maciej Maciejewski: Jednym z najbardziej interesujących projektów DUOLIFE jest budowa Centrum Badawczo-Rozwojowego w Więckowicach. Nie jest to typowa inwestycja kojarzona z firmą MLM. Po co Wam własne zaplecze badawcze?

Sebastian Antkowiak: Bo chcemy mieć większy wpływ na to, co tworzymy i w jaki sposób to robimy. Przez lata firmy z naszej branży często koncentrowały się przede wszystkim na marketingu i dystrybucji. Tymczasem współczesny konsument oczekuje czegoś więcej. Chce rozumieć dlaczego dany produkt powstał, na jakich założeniach opiera się jego receptura i co rzeczywiście wyróżnia go na rynku.

Nasze Centrum Badawczo-Rozwojowe jest inwestycją właśnie w te kompetencje. Projekt obejmuje rozwój zaplecza do pracy nad innowacyjnymi recepturami kosmetycznymi, w tym rozwiązaniami o charakterze ochronnym dla skóry. Chcemy rozwijać własną wiedzę, technologie i możliwości tworzenia autorskich formuł. Bardzo ważną rolę odgrywa tutaj dr n. farm. Justyna Godyń, kierująca naszym obszarem badań i rozwoju. Patrzę na tę inwestycję z perspektywy kilku, a nawet kilkunastu lat. Nie chodzi o to, żeby za chwilę powiedzieć: „Mamy nowy budynek”. Chodzi o kompetencje, które dzięki niemu zbudujemy.

Maciej Maciejewski: Ale przecież można zlecać badania zewnętrznym laboratoriom. Czy własne centrum to nie jest zbyt kosztowny sposób na budowanie prestiżu?

Sebastian Antkowiak: Gdyby chodziło wyłącznie o prestiż, rzeczywiście nie widziałbym w tym większego sensu. Zewnętrzni partnerzy badawczy nadal mogą być bardzo ważną częścią rozwoju produktów. Natomiast własne kompetencje dają większą kontrolę nad procesem, możliwość rozwijania wiedzy wewnątrz organizacji i większą niezależność w projektowaniu rozwiązań. Co istotne, samo posiadanie laboratorium nie gwarantuje innowacyjności. Liczy się to, jakie projekty będziemy w nim realizowali i jakie będą ich rezultaty. Nie chcemy traktować nauki jak dekoracji do marketingu. Chcemy, żeby była jednym z fundamentów rozwoju portfolio.

„PRZYSZŁOŚĆ SUPLEMENTACJI ZACZYNA SIĘ OD ZROZUMIENIA CZŁOWIEKA”

Maciej Maciejewski: Wspomniałeś o personalizacji. Obserwujemy dzisiaj ogromne zainteresowanie longevity, profilaktyką, monitorowaniem zdrowia. Tylko, gdzie kończy się rzeczywisty trend konsumencki, a zaczyna modne słowo wykorzystywane przez marketing?

Sebastian Antkowiak: Granica rzeczywiście bywa cienka. Dzisiaj praktycznie każdy chce mówić o longevity. Ale dla mnie nie chodzi o obietnicę zatrzymania czasu czy sprzedaż kolejnego cudownego rozwiązania. Chodzi o zmianę sposobu myślenia o zdrowiu. Jeszcze niedawno wiele osób podejmowało działania dopiero wtedy, kiedy pojawiał się problem. Dzisiaj coraz więcej konsumentów interesuje się profilaktyką, jakością snu, regeneracją, aktywnością fizyczną, odżywianiem czy regularnymi badaniami. Chcą świadomie zarządzać swoim stylem życia. I właśnie tutaj widzę przyszłość rynku suplementacji. Nie w tworzeniu coraz większej liczby przypadkowych produktów, ale w lepszym rozumieniu potrzeb konsumenta.

Maciej Maciejewski: Czy w ten sposób dochodzimy do DIAGME? Bo to projekt, który moim zdaniem pokazuje zupełnie inny kierunek rozwoju niż tradycyjna sprzedaż suplementów.

Sebastian Antkowiak: Zdecydowanie. I to jest jeden z kierunków, który uważam za szczególnie interesujący. Wyobraź sobie konsumenta, który ma wyniki badań w kilku różnych miejscach, dane o aktywności zapisane w zegarku, informacje o śnie w telefonie i jednocześnie próbuje świadomie zadbać o swoje zdrowie. Tych informacji jest mnóstwo, ale często brakuje ich uporządkowania.

DIAGME odpowiada właśnie na tę potrzebę. To rozwiązanie technologiczne, które pozwala zbierać i analizować dane dotyczące stylu życia, aktywności czy wyników badań laboratoryjnych, aby użytkownik mógł lepiej obserwować określone trendy. DUOLIFE jest partnerem DIAGME w obszarze suplementacji. Dzięki temu propozycje produktów mogą być powiązane z wybranymi potrzebami użytkownika, a nie wyłącznie z ogólną komunikacją marketingową.

Oczywiście trzeba bardzo jasno powiedzieć: aplikacja nie zastępuje lekarza, nie diagnozuje chorób, a suplementacja nie zastępuje leczenia. Ale sama możliwość łączenia technologii, informacji o zdrowiu, edukacji i odpowiednio dobranej oferty produktowej jest dla mnie bardzo ciekawym kierunkiem.

Maciej Maciejewski: Czyli zamiast pytać klienta „jaki suplement chciałbyś kupić?”, próbujecie najpierw zrozumieć jego potrzeby?

Sebastian Antkowiak: Dokładnie. Przez lata wiele firm próbowało dopasować klienta do produktu. My chcemy coraz lepiej dopasowywać naszą ofertę do potrzeb klienta. To fundamentalna różnica. W przyszłości przewagę konkurencyjną będzie budowała nie tylko jakość samego produktu, ale również jakość całego doświadczenia klienta – od edukacji, przez zakup, aż po długoterminową relację z marką.

I tutaj pojawia się również ogromna przestrzeń dla liderów DUOLIFE. Ich rolą nie jest zastępowanie specjalistów medycznych. Mogą natomiast pomagać klientom poznawać produkty, korzystać z dostępnych narzędzi i świadomie poruszać się po naszej ofercie. To także nowy wymiar profesjonalizacji marketingu sieciowego.

Maciej Maciejewski: A co z samym portfolio? Czy za tą technologiczną wizją pójdą również konkretne premiery?

Sebastian Antkowiak: Oczywiście. Pracujemy nad rozwojem kilku kategorii, zarówno suplementacyjnych, jak i kosmetycznych. Nie chcę dzisiaj zdradzać zbyt wielu szczegółów, ale mogę powiedzieć, że bardzo uważnie przyglądamy się potrzebom współczesnych konsumentów i kierunkom związanym z profilaktyką, witalnością oraz codziennym dobrostanem.

Jednocześnie nie zamierzamy zapominać o naszych bestsellerach. Czasem firmy tak bardzo koncentrują się na premierach, że zapominają o produktach, dzięki którym klienci zaufali marce. Nowości są ważne, ale równie istotna jest edukacja, jakość obsługi i powtarzalność zakupów wynikająca z rzeczywistego zadowolenia klientów. Długoterminowego biznesu nie buduje się na samej premierze. Buduje się go na tym, czy klient chce wrócić.

„WYDARZENIE MA SENS WTEDY, KIEDY COŚ ZMIENIA PO POWROCIE DO DOMU”

Maciej Maciejewski: Przejdźmy do wydarzeń. W ostatnim czasie Wasza spółka wyraźnie zmienia ich formułę. DUOLIFE Open, spotkania międzynarodowe, konferencje zdrowia, a ostatnio Szkoleniowy Wyjazd Liderski na grecką wyspę Kos. Czy w świecie cyfrowym, gdzie niemal wszystko można zrobić online, takie wydarzenia nadal mają biznesowe uzasadnienie?

Sebastian Antkowiak: Większe niż kiedykolwiek. Pod jednym warunkiem – muszą dawać ludziom coś więcej niż emocje na kilka godzin. Wiesz, możemy zorganizować świetną konferencję, zaprosić znakomitych prelegentów, przygotować oprawę na najwyższym poziomie. Tylko jeśli uczestnik wróci do domu i po tygodniu wszystko będzie wyglądało dokładnie tak samo jak wcześniej, to czego właściwie dokonaliśmy? Dlatego zmieniamy sposób myślenia o wydarzeniach. Coraz częściej nie chcemy organizować ich wyłącznie dla naszej społeczności, ale wspólnie z nią.

Przykładem jest DUOLIFE Open. Angażujemy liderów w tworzenie programu, prowadzenie spotkań i dzielenie się doświadczeniami. To ludzie, którzy na co dzień budują biznes, znają realne wyzwania i potrafią mówić o nich bez zbędnego dystansu. Autentyczność jest dzisiaj ogromną wartością.

Maciej Maciejewski: Miałem okazję uczestniczyć w Waszym wyjeździe na Kos i rzeczywiście było widać, że nie chodzi wyłącznie o atrakcyjną lokalizację. Ale spójrzmy na to oczami kogoś spoza branży. Wyjazd liderów do Grecji, piękne otoczenie, wspólny czas. Ktoś mógłby powiedzieć, że to kosztowna nagroda za wyniki sprzedażowe.

Sebastian Antkowiak: I miałby rację, ale tylko częściowo (śmiech). Oczywiście atrakcyjny wyjazd jest formą docenienia osiągnięć. Nie zamierzamy tego ukrywać. Nasi liderzy pracują na swoje wyniki, poświęcają czas, rozwijają zespoły i mają prawo cieszyć się z tego, co osiągnęli. Ale dla mnie najcenniejsza część takich wyjazdów nie zawsze odbywa się na scenie. Czasami jest to rozmowa przy kolacji. Spotkanie lidera z Polski z osobą rozwijającą biznes w innym kraju. Wymiana doświadczeń, która w normalnych okolicznościach nigdy by się nie wydarzyła..

Na Kos mieliśmy przestrzeń na szkolenia, rozmowy o strategii, wymianę doświadczeń oraz bezpośredni kontakt z zarządem i liderami. To bardzo ważne, bo w dużych organizacjach łatwo stworzyć dystans między firmą a ludźmi, którzy budują jej sprzedaż. Takie wyjazdy pomagają ten dystans zmniejszać.

Maciej Maciejewski: Co zatem chciałbyś, żeby uczestnicy przywieźli z Kos poza zdjęciami i wspomnieniami?

Sebastian Antkowiak: Przede wszystkim nową perspektywę. Chciałbym, żeby ktoś wrócił i powiedział sobie „skoro oni potrafią rozwijać ten biznes na innych rynkach, to dlaczego ja miałbym nie spróbować?”. Albo „do tej pory patrzyłem na swoją strukturę wyłącznie lokalnie, a przecież mam możliwość budowania relacji międzynarodowych”. Nie chodzi o to, żeby przez kilka dni przekonywać ludzi, że wszystko jest możliwe. Chodzi o pokazanie im konkretnych przykładów i stworzenie okazji do rozmowy z osobami, które mają za sobą podobną drogę.

I jeszcze jedna rzecz. Często mówimy o budowaniu struktur, wynikach czy awansach. A przecież za tym wszystkim stoją ludzie, którzy chcą również czuć się częścią czegoś wartościowego. Na Kos było sporo dobrej energii, spontanicznych rozmów i zwykłej ludzkiej życzliwości. To nie jest pozycja w Excelu, ale z punktu widzenia zarządzania społecznością ma ogromne znaczenie.

Maciej Maciejewski: Czyli nie wystarczy, że lider wróci zmotywowany?

Sebastian Antkowiak: Motywacja jest świetna. Tylko ma jedną wadę – potrafi bardzo szybko minąć. Dlatego po każdym takim wydarzeniu najważniejsze jest to, co dzieje się dalej. Czy pojawiają się nowe inicjatywy? Czy liderzy zaczynają współpracować? Czy wracają z konkretnym pomysłem na rozwój swojej organizacji? Dla mnie najlepsze wydarzenie nie kończy się w momencie, kiedy gaśnie światło na scenie. Ono zaczyna procentować dopiero po powrocie uczestników do domu.

„GLOBALNY BIZNES NIE POWSTAJE PRZEZ PRZETŁUMACZENIE STRONY INTERNETOWEJ”

Maciej Maciejewski: Wspomniałeś o międzynarodowych relacjach. DUOLIFE rozwija działalność na wielu rynkach, ale z doświadczenia wiem, że ekspansja w MLM bywa znacznie trudniejsza, niż wygląda na prezentacjach. Co jest największą barierą?

Sebastian Antkowiak: Przekonanie, że skoro coś działa w Polsce, to automatycznie zadziała w innym kraju. To chyba jeden z najczęstszych błędów. Dzisiaj DUOLIFE działa aktywnie w przestrzeni obejmującej około 35 rynków. I mogę powiedzieć jedno… Nie ma dwóch identycznych. Inaczej wygląda rozwój biznesu w Czechach, inaczej na Węgrzech, we Francji czy w Wielkiej Brytanii. Różnią się przepisy, zachowania konsumentów, systemy podatkowe, podejście do sprzedaży bezpośredniej, a nawet sposób budowania relacji. Dlatego nie wierzę w ekspansję opartą wyłącznie na entuzjazmie. Możesz mieć fantastycznego lidera, który potrafi zainteresować ludzi projektem, ale jeśli za nim nie stoi odpowiednia infrastruktura, to wcześniej czy później pojawią się problemy.

Maciej Maciejewski: Czyli nie wystarczy znaleźć silnego lidera na nowym rynku?

Sebastian Antkowiak: Absolutnie nie. Wyobraź sobie, że lider rozwija strukturę we Francji. Ma świetne kontakty, pojawiają się nowi klienci i zamówienia. Ale nagle okazuje się, że proces zakupowy jest niewygodny, metody płatności nie odpowiadają lokalnym oczekiwaniom albo obsługa klienta nie nadąża za rozwojem. To może bardzo szybko zahamować jego biznes. Dlatego odpowiedzialnością firmy jest dostarczenie odpowiednich narzędzi, wsparcia i infrastruktury. Właśnie nad tym intensywnie pracujemy – od rozwoju systemów e-commerce i narzędzi dla liderów, przez rozwiązania logistyczne, aż po lokalną komunikację i obsługę klientów. To są często rzeczy niewidoczne na scenie podczas wydarzenia, ale decydujące o tym, czy biznes można rzeczywiście skalować.

Maciej Maciejewski: A jaką rolę w tej ekspansji odgrywają wydarzenia edukacyjne? Czy konferencje w Czechach, Francji lub Łotwie mają podobną funkcję jak spotkania w Polsce?

Sebastian Antkowiak: Cel jest podobny, ale sposób realizacji musi uwzględniać lokalną specyfikę. W 2026 roku realizujemy wydarzenia i konferencje zdrowia na wielu rynkach europejskich, między innymi w Czechach, na Słowacji, we Francji, Wielkiej Brytanii, Rumunii czy Łotwie. Takie spotkania pełnią kilka funkcji. Pozwalają budować wiarygodność marki, wspierają edukację produktową, integrują lokalnych liderów i dają nam bezpośrednią informację zwrotną. I właśnie ten ostatni element jest niezwykle cenny. Można przygotować doskonałą strategię w centrali, ale dopiero rozmowa z lokalnymi liderami pokazuje, czy naprawdę rozumiemy potrzeby danego rynku. Chcemy budować zespoły, które mają kompetencje i samodzielność, ale jednocześnie czują się częścią jednej organizacji.

Maciej Maciejewski: A co dalej? Europa to jedno, ale zapowiadacie także rozwój na znacznie bardziej odległych rynkach…

Sebastian Antkowiak: Patrzymy na kolejne lata bardzo ambitnie, ale jednocześnie realistycznie. W perspektywie 2027-2028 pracujemy nad możliwościami rozwoju modelu franczyzowego w Azji i obu Amerykach. To zupełnie inny poziom wyzwań – od regulacji i partnerstw biznesowych po logistykę, kwestie podatkowe i lokalne uwarunkowania prawne. Nie chcę budować narracji, że wystarczy otworzyć kolejny kraj na mapie i sukces przyjdzie sam. Międzynarodowy rozwój wymaga cierpliwości, kapitału, właściwych partnerów i pokory. Powiem nawet mocniej. Ekspansja prowadzona na zasadzie ułańskiej fantazji może być bardzo kosztowna. I to nie tylko dla firmy, ale również dla liderów, którzy angażują w nią swój czas i pieniądze. Dlatego wolę czasem przygotowywać wejście na rynek kilka miesięcy dłużej, niż później przez kilka lat naprawiać błędy.

„TECHNOLOGIA MA ODDAWAĆ LUDZIOM CZAS, A NIE ODBIERAĆ RELACJE”

Maciej Maciejewski: Mówisz o systemach i infrastrukturze. Jednocześnie jesteśmy w momencie, kiedy sztuczna inteligencja zaczyna zmieniać niemal wszystkie branże. Czy MLM też czeka taka rewolucja?

Sebastian Antkowiak: Już się zaczęła. I moim zdaniem wiele osób nadal nie docenia skali tej zmiany. Jeszcze niedawno lider, który chciał działać na kilku rynkach, musiał mieć odpowiednie zaplecze językowe, materiały i ogromną ilość czasu. Dzisiaj technologia potrafi znacząco obniżać te bariery. Możesz przygotować materiały w kilku językach, efektywniej komunikować się z międzynarodowym zespołem, analizować wyniki czy szybciej docierać do informacji.

W DUOLIFE rozwijamy między innymi koncepcję Asystenta Biznesowego AI, który ma wspierać klubowiczów w dostępie do informacji i codziennym korzystaniu z narzędzi biznesowych. Ale chciałbym bardzo wyraźnie podkreślić jedną rzecz. Sztuczna inteligencja nie zastąpi zaufania. Może natomiast sprawić, że lider będzie miał więcej czasu na jego budowanie. Jeśli dzięki technologii ktoś nie musi przez pół godziny szukać odpowiedzi na proste pytanie, to może ten czas poświęcić na rozmowę z klientem czy członkiem zespołu. I właśnie taki kierunek rozwoju technologii ma dla mnie największy sens.

Maciej Maciejewski: Czy nie obawiasz się, że w pewnym momencie MLM stanie się zbyt technologiczny i straci swoją największą przewagę – bezpośredni kontakt między ludźmi?

Sebastian Antkowiak: To realne ryzyko, jeśli źle ustawimy priorytety. Dlatego powtarzam, że technologia powinna wspierać człowieka, a nie próbować go zastępować. Wyobraź sobie organizację, w której cały proces komunikacji jest zautomatyzowany, ale nikt nie potrafi po prostu zadzwonić do drugiej osoby i zapytać, jak może jej pomóc. Nie chciałbym takiego MLM. Naszą przewagą nadal pozostają relacje. Technologia powinna sprawiać, że ich budowanie będzie łatwiejsze.

„NIE KAŻDY SUKCES MUSI BYĆ SPEKTAKULARNY”

Maciej Maciejewski: Porozmawiajmy o pieniądzach i motywacji. W MLM przez lata dużą rolę odgrywały samochody, podróże, ekskluzywne wyjazdy. Czy dzisiejsi liderzy nadal tego potrzebują?

Sebastian Antkowiak: Myślę, że ludzie nadal potrzebują uznania, docenienia i poczucia, że ich praca prowadzi do czegoś konkretnego. Natomiast zmieniają się oczekiwania. Dla jednej osoby ogromnym marzeniem będzie udział w międzynarodowym wyjeździe. Dla innej samochód, większa niezależność finansowa czy możliwość zbudowania biznesu, który da jej więcej elastyczności. Nie ma jednego uniwersalnego sposobu motywowania ludzi. Dlatego rozwijając programy motywacyjne, chcemy premiować nie tylko spektakularne osiągnięcia, ale również systematyczność, konsekwencję i długoterminowe zaangażowanie.

Maciej Maciejewski: Ale czy te tradycyjne programy nadal mają przyszłość?

Sebastian Antkowiak: Oczywiście. Szkoleniowe Wyjazdy Liderskie, DUOLIFE Founders Club czyli nasz autorski program rejsów pięknym katamaranem ze współzałożycielami czy program samochodowy – to rozwiązania, które stanowią ważną część naszej kultury organizacyjnej. Nie zamierzamy rezygnować z czegoś, co nasi liderzy cenią i na co z dużym zaangażowaniem pracują. Chcemy natomiast jeszcze mocniej łączyć motywację z rozwojem kompetencji. Bo sam wyjazd, samochód czy nagroda mogą dać ogromną satysfakcję. Ale trwały sukces pojawia się wtedy, kiedy człowiek rozwinie umiejętności, które pozwalają mu osiągać kolejne cele. I wiesz, czego nauczyłem się przez te lata? Nie każdy sukces musi wyglądać spektakularnie na zdjęciu. Czasem dużo ważniejszy jest lider, który przez kilka miesięcy konsekwentnie buduje zespół, zdobywa nowych klientów, uczy się zarządzania i zaczyna osiągać stabilne wyniki. Takie historie również zasługują na uwagę.

„NAJTRUDNIEJ ZARZĄDZA SIĘ WŁASNYM KALENDARZEM”

Maciej Maciejewski: Na koniec trochę prywaty. Patrząc na liczbę projektów, rynków, wydarzeń i decyzji, za które odpowiadasz, można odnieść wrażenie, że funkcjonujesz na bardzo wysokich obrotach. Powiedz szczerze… Kiedy znajdujesz czas, żeby po prostu pomyśleć?

Sebastian Antkowiak: Zdecydowanie za rzadko (śmiech). Ale uczę się tego. Przez lata byłem przekonany, że skuteczność polega przede wszystkim na działaniu. Im więcej spotkań, telefonów, decyzji i projektów, tym lepiej. Dzisiaj coraz częściej widzę, że to nie zawsze jest prawda. Można mieć wypełniony kalendarz od rana do wieczora i jednocześnie nie znaleźć czasu na naprawdę ważną decyzję. Dlatego staram się szukać momentów, kiedy mogę oderwać się od codziennego tempa. Czasem właśnie wtedy przychodzą najlepsze pomysły.

Maciej Maciejewski: Czyli najlepsze decyzje podejmujesz wtedy, kiedy przestajesz być dyrektorem zarządzającym?

Sebastian Antkowiak: Coś w tym jest (śmiech). Kiedy na chwilę przestajesz patrzeć na wszystko przez pryzmat kolejnego zadania, zaczynasz dostrzegać rzeczy, które wcześniej umykały. Myślę też, że z czasem człowiek nabiera większego dystansu. Zaczyna rozumieć, że nie wszystko musi wydarzyć się natychmiast i nie każda trudność wymaga błyskawicznej reakcji. W zarządzaniu, podobnie jak w życiu, czasami trzeba mieć odwagę przyspieszyć, a czasami odwagę zwolnić.

Maciej Maciejewski: A gdybyś miał dzisiaj powiedzieć jedną rzecz młodemu liderowi, który marzy o międzynarodowym sukcesie?

Sebastian Antkowiak: Nie próbuj być od razu wielki. Najpierw spróbuj być naprawdę dobry w tym, co robisz. Zadbaj o swoich klientów, dotrzymuj słowa, rozwijaj kompetencje, ucz się od innych i nie bój się zadawać pytań. Nie porównuj swojego początku z czyimś dziesiątym rokiem działalności. I nie myl rozpoznawalności z rzeczywistą wartością, którą tworzysz. Bo można przez chwilę być bardzo widocznym, ale znacznie trudniej zbudować coś, co naprawdę przetrwa próbę czasu. Bądź taki sam w życiu i na scenie. 

Maciej Maciejewski: Czyli wracamy do tego, od czego zaczęliśmy – skala bez jakości jest iluzją?

Sebastian Antkowiak: Dokładnie. I dodałbym jeszcze jedno… Największym sukcesem nie jest zbudowanie organizacji, która potrzebuje Cię do wszystkiego. Jest nim stworzenie takiej organizacji, w której dzięki Tobie inni potrafią osiągać rzeczy, jakich wcześniej nawet nie brali pod uwagę. A przy tej okazji wielkie pozdrowienia dla całego DUOLIFE Corporate Team. To właśnie za kulisami dzieje się ogromna część rzeczy, z których możemy być dziś dumni. To dla mnie prawdziwa definicja przywództwa.

Maciej Maciejewski: No to wracamy do basenu (śmiech). Bardzo dziękuję za rozmowę.

* Rozmowa została przeprowadzona podczas Szkoleniowego Wyjazdu Liderskiego DUOLIFE na Kos w październiku 2026 roku.

Zostaw komentarz

Mogą Cię również zainteresować