Choroba wściekłych podwyżek

przez Maciej Maciejewski
486 odsłony

Choroba wściekłych podwyżek Ostatnio zauważyłem wzmożoną akcję bezmyślnego, wściekłego powielania przez polskie media informacji prasowych, które rozprzestrzeniają po eterze państwowe instytucje propagandowe.

 

Niedawno eksperci z Centrum im. Adama Smitha obliczyli, że minimalny koszt wychowania dziecka do osiągnięcia przez niego dwudziestego roku życia wynosi 160 tysięcy złotych. To daje jakieś 700 zł miesięcznie. A więc, jeśli ten młody, polski mechanik z raportu (zarabia ok. 3.800 zł miesięcznie) posiada żonę, która wychowuje dwoje małych dzieci i jeśli nie otrzymują oni szeroko zakrojonej dotacji z Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej, to jego rodzinie należy się głębokie współczucie. Dlaczego nikt nie mówi o tym, kiedy informuje społeczeństwo o rosnących w szybkim tempie zarobkach?

Jaką można dać radę polskim robotnikom? Marketing sieciowy, panie mechanik. I już widzę pana mechanika, jak umorusany po łokcie smarem i olejem macha mi kluczem oczkowym numer 13 przed oczami, i pyta: "a niby dlaczego?" Proste. Ano dlatego panie mechanik, ponieważ na etacie, niezależnie od tego ile pan śrubek odkręci i z powrotem zakręci, ile tarcz hamulcowych czy amortyzatorów wymieni, ile silników zregeneruje, zawsze zarobi pan tyle samo. A w marketingu sieciowym, ciężka, lepsza i wydajniejsza praca jest adekwatna do tempa wzrostu kasy na koncie. Im więcej pracujesz, tym więcej zbudujesz. Im więcej zbudujesz, tym więcej zarobisz. Sam decydujesz o tym, jaką podwyżkę będziesz miał za 3 lata. Nie szef. Nie politycy i urzędnicy. A fachowców mówiących na okrągło o "dużych wzrostach płac" proszę: zejdźcie na ziemię.

 

Maciej Maciejewski

Mogą Cię również zainteresować