M jak milion?

przez (redakcja NETWORK magazynu)
494 odsłony

15.07.2008:M jak milion? O projekcie Kamila Cebulskiego pisaliśmy prawie rok temu (Nm nr 14/2007). Na najnowszej konferencji z cyklu "Myśleć jak milionerzy" był Maciej Budzich, który będąc zagorzałym MediaFun`em prowadzi znany blog www.blog.mediafun.pl.

 

"Myśleć jak milionerzy"

"O tym, że dobra firma internetowa może być jak samonapędzająca się maszynka do robienia pieniędzy, przekonał się Kamil Cebulski, 22-letni przedsiębiorca pochodzący z Jędrzejowa koło Kielc. W wieku 16 lat założył bezpłatny magazyn internetowy "Escape". (…) Wtedy zaczął zarabiać pierwsze pieniądze. – Przychody rosły z roku na rok nawet o 1000 proc. A ja tworzyłem nowe serwisy.

(…) W 2005 r. sprzedaż w sklepach internetowych tak gwałtownie wzrosła, że trzeba było kupić nowe serwery. Cebulski chciał optymalnie wykorzystać sprzęt, więc zajął się sprzedażą serwerów wirtualnych i administracją stron internetowych. Obecnie jego firma liczy ok. 30 serwisów – od internetowej księgarni biznesowej (…), przez internetowy sklep dla zakochanych (…), po sklep z artykułami ogrodniczymi (…) – a jej przychody już dawno zaczęto liczyć w milionach złotych miesięcznie." (Źródło: Wprost, nr 29 z 22 lipca 2007 r.)

Po napisaniu książki "Efekt motyla", Kamil Cebulski założył fundację "Kamil Cebulski Business Education" i postanowił promować przedsiębiorczość. Jak czytamy na jego stronie internetowej ideą przedsięwzięcia było "zbudowanie organizacji, która pomagałaby innym osiągnąć wolność finansową. (…) Pomysł rósł, rósł i ciągle rósł. Wszystkie znaki na niebie i ziemi mówiły mi – Kamil to będzie coś wielkiego! Na początku miała to być mała organizacja, kilku ludzi, którzy pomogliby mi pomagać innym. Wiem co mi przeszkadzało w rozwoju i chciałbym sprawić, aby innym tego nie brakowało. Żeby mieli przetarty szlak."

W ten sposób powstał cykl konferencji pod wspólnym hasłem "Myśleć jak milionerzy". Według Kamila "celem imprezy jest przedstawienie sposobu myślenia bogatych ludzi poprzez spotkanie z nimi. Wolni finansowo, milionerzy, często multimilionerzy spotykają się z uczestnikami i opowiadają o swojej drodze na szczyt. Mówią o sposobie myślenia, który doprowadził ich do miejsca w którym są teraz. Opowiadają oni swoją historię, mówią o tym co im najbardziej przeszkadzało i co im pomogło. Na co powinniśmy zwrócić uwagę, a czym się nie przejmować. Dzielą się swoimi doświadczeniami i robią to z przyjemnością. Konferencja skierowana jest do ludzi, którzy pragną odmienić swoje życie. Do ludzi niezadowolonych z życia, do ludzi, których nie bawi perspektywa 30 letniej pracy za grosze i jeszcze mniejszej emerytury."

Ponieważ dowiedzieliśmy się, że w konferencji bierze udział wielu liderów z różnych firm marketingu sieciowego, postanowiliśmy sprawdzić, czym jest to spowodowane. Medialną zawieruchą zrobioną wokół osoby Kamila, zjawiskiem deficytu na profesjonalne szkolenia w firmach MLM, czy zwykłą ciekawością? Na "Myśleć jak milionerzy" byliśmy 22 września br. w Katowicach. Jako prelegenci, w godzinnych sesjach wystąpili: Mariusz Szuba, trener NLP, Krzysztof Szymański, doradca finansowy, Mirosław Sikora, doradca finansowy, Michał Jankowiak, trener NLP, Waldemar Wasik, doradca finansowy oraz Kamil Cebulski, "młody wilk biznesu".

Ogólnie całe przedsięwzięcie z pewnością zasługuje na uwagę. Każdy pomysł i impuls, który ma na celu ruszenie etatowych tyłków do brania życia we własne ręce i promowanie przedsiębiorczości jest godny skreślenia kilku słów. Jednak, jako zagorzałego bywalca wielu seminariów udzielanych przez "stare lwy biznesu", kilka rzeczy w tym przedsięwzięciu mnie zaniepokoiło. Organizacja. W skali od jeden do dziesięciu przyznaję 2. Po tylu imprezach powinno być znacznie więcej. Wygląd zewnętrzny niektórych prelegentów. Niestety, ale 1. Jak na "młodych wilków biznesu", powinno być znacznie lepiej. Niby "nie szata zdobi człowieka", ale wciąż "jak Cię widzą, tak Cię piszą." Tym bardziej, że w pewnym momencie wystąpienia jeden z prelegentów powiedział: "Ubrałem się tak, ponieważ wiedziałem, kto tu będzie. Kiedy mają być inni słuchacze zakładam inne ciuchy." Myślę, że podniósł ciśnienie nie tylko w moich żyłach. Merytoryka – 4, ponieważ w całości brakowało mi alternatywy na etat. Był kopniak, ale człowiek nie wiedział po nim, w którą stronę ma polecieć. Brakowało choćby jednej godziny typu: jakie mamy rodzaje spółek, co to franczyza, DS, MLM itd.

Na koniec jeszcze jedna uwaga. Od prywatnego – nie posła: w biznesie istnieje pewna żelazna zasada: jeśli zaprasza się kogoś na kolację, to się za nią płaci. Nigdy odwrotnie. Być może nieco skrzywiły mnie obserwacje starych lwów, tygrysów i szakali, ale po konferencji wciąż zadaję sobie pytanie: kim do cholery tak naprawdę jest Kamil Cebulski? (Maciej Maciejewski)

Pomyślałem, że sobie poMyślę Jak Milioner

Na początku tego wpisu muszę uczciwie przyznać, że poszedłem na konferencję Myśleć Jak Milionerzy z konkretną tezą. Z tezą i przekonaniem, że będzie beznadziejnie, że będzie to stek bzdur i wciskania kitu połączony z kiermaszem książek o pozytywnym myśleniu. Opinie o poprzedniej edycji, jakie do mnie docierały, też były. hmm, ostrożne.

Tak naprawdę od jakiegoś czasu obserwuję to, co robi Kamil Cebulski, obejrzałem chyba wszystkie video (a zapewniam, nie jest to łatwe), które są dostępne w sieci, łącznie z lekcjami alternatywnej przedsiębiorczości dla maturzystów, jakie Kamil udostępnił.

Ponieważ wokół osoby pana Kamila krąży sporo emocji, ma swoje liczne grono zwolenników jak i przeciwników, pomyślałem że inwestycja 47 złotych (koszt uczestnictwa w konferencji), aby przekonać się na własne oczy, czy śnię, nie będzie uciążliwym wydatkiem.

Zauważyłem (być może mylnie), że pozytywne komentarze i "achy" i "ochy" występują przede wszystkim w komentarzach na stronach Kamila oraz na stronach i blogach, które z nim współpracują. Poza tymi stronami, opinie, komentarze są juz o wiele ostrzejsze lub w tonie "przez grzeczność przemilczę", "odcinam się od tego co robi Pan Cebulski".

Czym jest więc konferencja Myśleć Jak Milionerzy? Byłem gościem na pierwszej z serii szesnastu konferencji – w Warszawie. Według informacji na stronie:

[cykl konferencji…] podczas, których przedsiębiorczy ludzi mają okazję się spotkać i podczas prezentacji uczyć się od ludzi bogatych w wiedzę, umiejętności, motywację i doświadczenie. Celem imprezy jest przedstawienie sposobu myślenia bogatych ludzi. […] Podczas konferencji będziesz miał okazję spotkać wielu bogatych ludzi. Opowiedzą oni o swojej drodze do sukcesu. Powiedzą o swoim sposobie myślenia i działania, który to sposób doprowadził ich do miejsca w którym są teraz. […] Konferencja jest skierowana do ludzi, którzy nie chcą prowadzić przeciętnego życia, ale wykrzesać z niego tyle ile się da. Do ludzi niezadowolonych z życia, do ludzi, których nie bawi perspektywa 30 letniej pracy za grosze i jeszcze mniejszej emerytury. […] Największy nacisk podczas konferencji położyliśmy na przedsiębiorczość i prowadzenie swojej firmy, dlatego też konferencja jest skierowana do ludzi, którzy pragną otworzyć swoją firmę, lub już ją mają i pragną poznać doświadczenia innych przedsiębiorców podczas stawiania przez nich pierwszych kroków. […] Konferencja jest dla ludzi, którzy pragną się rozwijać i interesują ich poruszane tematy. A tych będziemy poruszać bardzo wiele – od rozważań teologicznych, religijnych, przez tematy związane z umiejętnościami jak szybkie czytanie, czy czytanie przepisów prawa, aż po konkretne historie z życia ludzi, którzy odnieśli sukces. […]
Uff, sporo tego, więc chyba łatwiej będzie mi napisać czym konferencja nie była, w odniesieniu do tych wydarzeń, szkoleń i konferencji, z których ja czerpię wiedzę i w których miałem do tej pory okazję uczestniczyć.

Na MJM nie nauczysz się konkretów, jak skutecznie prowadzić firmę, jak istotna jest marka i budowanie jej w świadomości swoich potencjalnych odbiorców. Strategia marki, nawet małej, jednoosobowej firmy, to według mnie jeden z najistotniejszych w tej chwili czynników sukcesu firmy – zwłaszcza, jeśli myślimy o swojej firmie długofalowo. Słowo "marka" nie pojawiło się w tym kontekście ani razu (za to wszyscy uczestnicy dostali magazyn "businessman.pl" – duży plus, szkoda tylko, że numer kwietniowy – minus).

Na konferencji nie padło nic, co wiąże się z pojęciami marketing, reklama, a wydaje mi się, że właściciele i startujący ze swoimi "byznesami" mają w tej kwestii najwięcej do nauki i nadrobienia. Zwłaszcza że współczesne media, przede wszystkim internet, daje teraz ogromne możliwości i aby skutecznie się reklamować i budować markę nie jest niezbędna góra pieniędzy wysoka jak Pałac Kultury i Nauki. Mając łeb na karku i znając możliwości, jakie daje dziś internet, można naprawdę wiele zdziałać. Ukierunkowania wiedzy i poszukiwań w tę stronę, najbardziej mi na MJM brakowało.

A co to za działalność gospodarcza, w której nie trzeba myśleć o strategii marki, o marketingu czy sposobach dotarcia do konsumenta? Hmm, są takie branże, w których firma matka rozwiązuje te problemy – to przede wszystkim działalność związana z Multi Level Marketingiem, ale do wątku MLM jeszcze powrócę w tym wpisie.

Z moich obserwacji i kilku rozmów z uczestnikami wynikało, że wiele osób prowadzi niewielkie biznesy, oparte na stronach internetowych (kontakty, sprzedaż produktu, promocja). Tym bardziej brakowało mi tematów związanych bezpośrednio z internetem. Już nie mówię tutaj o rzucaniu hasłami "web-dwa-zero-i-trzy-zero", ale wykorzystaniu elementów społecznościowych, blogów itp. Odniosłem wrażenie, że wiele osób, opierając swój biznes na "stronie wizytówce" czyli "o nas + oferta + kontakt" wyszło z tej konferencji z przekonaniem, że to dobra droga – szkoda. Była okazja wybić takie myślenie z głowy.

Na konferencji miałem okazję spotkać kilku czytelników mojego bloga (bardzo mi było miło), poznałem również autorów Power Bloga. Oni także opisują swoje wrażenia z MJM. Może miałem mniej szczęścia, ale na moich oczach nie "powstało kilka bardzo fajnych, biznesowych pomysłów." Za to na pewno zostało wymienionych mnóstwo wizytówek, więc kto wie, może pomysły zostaną zrealizowane. Świetnym zabiegiem organizacyjnym były również częste przerwy (15 minut po każdym 40 minutowym wykładzie) – więc kolejne okazje do wymiany wizytówek i poznawania nowych ludzi (do wątku MLM jeszcze wrócę :-).

Ok, tyle ogólnych obserwacji. a gdzie to mięso? Konkrety. Oprócz jednego wyjątku, nie będę oceniał ani podsumowywał poszczególnych wystąpień – kto był, ten je sam oceni, kto nie był, mój opis na niewiele się przyda.

Mimo zarzutów we wcześniejszych akapitach o brak konkretów z najistotniejszych dla mnie dziedzin, prezentacje były interesujące. Podejrzewam jednak, że ktoś, kto nie raz słyszał:
– historię sukcesu Raya Croca (McDonalds), wałkowaną w prawie każdej książce o pozytywnym myśleniu czy budzeniu w sobie olbrzyma,
– historię Disneya,
– przypowieści o osiołku, którego chłop zakopywał ziemią w dole, a ten ugniatał ziemię i tak wyskoczył z wykopu,
– czy ogólnie o tym, jak przekuć porażkę w sukces i wykorzystać możliwości, którymi dysponujemy do osiągnięcia swoich celów,
pewnie może być znużony i zawiedziony. Są jednak ludzie i zajęcia, którym takie opowieści pomagają, nastrajają optymistycznie i zapalają do działania (do wątku MLM jeszcze wrócę :-). Plusem był na pewno też fakt, że prelegenci nie byli dwudziestoparolatkami, którzy po lekturze kilkunastu dobrych książek serwują słuchaczom swoisty "mix & the best of" różnych cytatów, przypowieści i myśli bogatego ojca (chociaż nie wiem jak będzie w innych miastach). Panów Jana M. Fijora, Edwarda Leya czy Edwarda Kostowskiego (każdy z kilkudziesięcioma wiosnami na karku) wysłuchałem z przyjemnością.

Ostatni wykład prowadził Kami Cebulski. Kamil i tak ma u mnie minusy za niektóre rzeczy, które wygaduje na swoich wykładach: "nie róbcie badań marketingowych." ale to temat może na inny wpis. Na MJM była właściwie powtórka z rozrywki (kto oglądał nagrania z ALP, ten wie o co chodzi). Ja przyznam szczerze, nie rozumiem celu takiego wykładu.

Przypomina mi to kiepską komedię, gdzie główny wątek jest właściwie nieistotny, natomiast nawtykano do scenariusza mnóstwo luźnych lub w ogóle nie powiązanych ze sobą gagów. Ja za takimi filmami i prezentacjami specjalnie nie przepadam i męczę się na nich.

Było więc o: Dawidzie o Goliacie, znakach drogowych, urzędzie pracy w Łodzi i L4, o przedszkolu jako opiece nad dziećmi, ubezpieczeniach, stażystce w urzędzie skarbowym i nauce czytania "dwa razy szybciej w dwie minuty", rozwoju zawodowym, kursie małej księgowości i magazynowaniu wdzięczności. O wieczystym użytkowaniu, negocjowaniu cen, o tym że pomysł nie jest ważny, o błękitnym i czerwonym oceanie, o działaniu elektrowni węglowych i darmowych noclegach. W końcu o nowym projekcie Kamila Cebulskiego Milionadzie (o ile dobrze zapamiętałem) – w skrócie, dajemy milion albo dwa (mam nadzieję, że nie w ebookach) najzdolniejszym młodym – po szczegóły odsyłam bezpośrednio do Kamila Cebulskiego.

Po całej konferencji spora część uczestników spotkała się w pobliskiej knajpie (wybór lokalu z karaoke nie był dobry pomysłem, ale podejrzewam, że organizatorzy po prostu tego nie przewidzieli). Karaoke trochę utrudniało dyskusję, za to można było swobodnie wymienić się wizytówkami. do wątku MLM. hmm, w sumie teraz jest dobra okazja, aby poruszyć wątek MLM.

Tak, zdecydowanie uważam, że tego typu konferencja i tematyka jest najbardziej przydatna dla ludzi zajmujących się MLM czy wszelkiego rodzaju sprzedażą bezpośrednią (finanse, ubezpieczenia). Wcześniej podałem powody związane z marketingiem i strategią marki, częsta wymiana wizytówek i po prostu nawiązywanie kontaktów z mnóstwem ludzi powodują, że MLM-owcy (mam nadzieję, że nikt się nie obrazi za ten zwrot) najwięcej z tej konferencji wyniosą (wizytówek również). Z liczby około 15 osób, z którymi przez chwilę rozmawiałem na MJM i z częścią z nich wymieniłem się wizytówkami, cztery osoby reprezentowały biznes typu MLM.

Urażonych moim częstym nawiązywaniem i ocenianiem tej konferencji w kontekście do Multi Level Marketingu, mogę zapewnić, że w swoim życiu bywałem na różnych szkoleniach, również tych związanych z MLM. To jest zupełnie inna wiedza, niż ta przekazywana na szkoleniach związanych z marketingiem, marką czy własną firmą. Dlatego uważam, że MJM bliżej jest do MLM. Na Myśleć Jak Milionerzy nie było oczywiście (i całe szczęście) zachwytów nad cudownymi produktami.

Ale czy tylko dla MLM-owców? Oczywiście nie, ale jeżeli jesteś człowiekiem, który odpowiada za marketing, zajmuje się planowaniem kampanii, szuka sposobów na rozwój swojej marki – pewnie nie będziesz zadowolony z tej konferencji. Jeśli właśnie założyłeś swoją firmę i. właściwie nie wiesz co dalej. albo potrzebujesz kopniaka w tyłek (nawet jak go sobie potrafisz sam dać, to może nie wiesz w którą stronę) to na pewno Myśleć Jak Milionerzy będą dla ciebie interesującym początkiem drogi, trzeba tylko patrzeć szeroko.

Podsumowując i ograniczając ocenę do "hot or not" zdecydowałbym się jednak na "hot", z plusem za dobrą organizację (problemy z prądem wcale nie przeszkadzały) i ogólnie przyjemną atmosferę. Poza tym koszt konferencji to jedno wyjście do kina, a ostatnio w kinach same kiepskie filmy grają. (MediaFun)

(redakcja NETWORK magazynu)

Mogą Cię również zainteresować