Moja wizyta w FM GROUP LITWA

przez Maciej Maciejewski

Z tej eskapady i szkolenia ucieszyłem się niezmiernie, gdyż z racji wieloletnich zamiłowań historycznych, o Litwie przeczytałem tysiące publikacji naukowych i obejrzałem setki filmów dokumentalnych, a jednak pomimo skrytej fascynacji tym pięknym krajem i jego mieszkańcami, nigdy nie udało mi się postawić stopy na jego terytorium. Zmieniło się to pod koniec października tego roku…

ee

A zmieniło się za sprawą znanej firmy marketingu sieciowego FM GROUP i przede wszystkim za sprawą przesympatycznego Romana Reksa, który zajmuje się na co dzień prowadzeniem litewskiego oddziału tego polskiego koncernu.

Do Wilna, stolicy Litwy, przyjechałem 25 listopada 2013 roku. Był już późny wieczór więc na zwiedzanie miasta pora niezbyt zjawiskowa, więc od razu podjechałem do ogromnego, nowiutkiego biura FM LITWA, które usytuowane jest w samym centrum miasta. Tam Reks oprowadził mnie po każdym zakamarku firmy, a później nie obyło się oczywiście bez filiżanki kawy Aurile, którą FM wprowadziło niedawno do swojego produktowego portfolio. Rozmowy o biznesie MLM z tak fascynującym, doświadczonym człowiekiem, wśród unoszącego się w pomieszczeniach cudownego zapachu pysznej kawy to chwile, które wszczepią się człowiekowi w pamięć dozgonnie.

ReklamaReklama

Drugiego dnia, zaraz po śniadaniu musiałem być zwarty i gotowy, gdyż całą ekipą FM Litwa pojechaliśmy do Paniewieży – niewielkiej miejscowości leżącej od Wilna ok. 150 km, gdzie odbywało się szkolenie biznesowe. Wykłady były na bardzo wysokim poziomie. Wśród prelegentów zauważyłem wielki rozstrzał zarówno wiekowy jak i w kwestii osiągniętych pozycji w planie marketingowym, co oczywiście w celu zaprezentowania realiów network marketingu ma swoje racjonalne uzasadnienie. Na scenie pojawiało się wielu miejscowych dystrybutorów – takich menedżerów, którzy w MLM odnieśli już sukces jak i takich, którzy swoją przygodę w marketingiem sieciowym dopiero zaczynają. Na koniec szkolenia miałem i ja swoje pięć minut. To był dla mnie wielki zaszczyt – dałem ok. godzinną prelekcję pod tytułem MLM. „Biznes XXI wieku”.

W niedzielę też nie pozwolono mi odpocząć, za co bardzo mocno dziękuję! Dzień wcześniej podczas wykładu wszyscy dowiedzieli się o moich zainteresowaniach historycznych. Załatwili mi więc profesjonalnego, rasowego, miejscowego przewodnika z wykształceniem historycznym – Dorota Skinder, która tak mnie przegoniła po mieście, że wszystkie kości bolą mnie do dziś! Coś pięknego! Bardzo dziękuję Doroto. Stare miasto, uliczki, którymi przechadzali się kiedyś Piłsudski i Mickiewicz, Ostra Brama, Zamek Giedymina, dziesiątki, jak nie setki katedr, bazylik, kościołów, cerkwi, meczetów… Wreszcie na własne oczy zobaczyłem to, czym wcześniej żyłem z książkowych kart. Oczywiście na wszystkie ważne, wileńskie miejsca nie było czasu. Ale nic to… Bo czyż nie należało zostawić sobie jakichś atrakcji na drugą, litewską eskapadę? (Foto: www.biznesfan.pl & www.artlabas.lt)

Mogą Cię również zainteresować