QUIARI. Dlaczego właśnie teraz jest bardzo dobry moment, żeby zarobić duże pieniądze w tym niesamowicie prosperującym network marketingu?

przez Maciej Maciejewski
3567 odsłony

Selfoss w Islandii. 12 lipca 2022 roku. Parę minut po godzinie 16:00. Temperatura 9 stopni Celsjusza, ale jak na ten rejon Europy pogoda niezmiernie przyjemna. Świeci cieplutkie słoneczko, a wiaterek powiewa rzewnie z ukosa. Idę sobie przez miasto do sklepu, bo potrzebuję kupić papier ścierny. Podskakuję i gwiżdżę sobie „Morza szum, ptaków śpiew…” Nagle mnie zamurowało. Patrzę, a tu swój samochód tuż obok mnie parkuje on. Właśnie on.

Maciej Maciejewski & Waldemar Warzecha w Selfoss

Waldemar Warzecha. Legenda polskiego network marketingu. Człowiek, który jak zaczyna robić MLM to zawsze musi być z tego sukces. Takie są fakty. To jest niesamowite. Z tym facetem zawsze się gdzieś spikniemy. I zawsze w najmniej oczekiwanym momencie. Jak nie w Katowicach, to w Warszawie. Jak nie w Famaguście, to w Reykjaviku. Jakieś partnerskie magnesy po kieszeniach mamy, czy co?

No i zaczęło się… Po przyjacielskim powitaniu poszliśmy oczywiście na pyszną, islandzką kawę. Od słowa do słowa i wyszła babka z worka. Okazało się, że Waldemar od niedawna buduje totalnie nowy biznes MLM i właśnie stąd liczne, często dalekie podróże. Moje zboczenie zawodowe nie pozwoliło mi długo czekać. Szybko ustawiłem w telefonie dyktafon, włączyłem start… i mamy wywiad.

Maciej Maciejewski: Co tam panie słychać na polskim gruncie? Nie byłem w kraju już 9 miesięcy. Nie mam telewizora, nie słucham radia, tylko delikatnie skroluję social media. Podobno sytuacja ekonomiczna nad Wisłą robi się niezbyt ciekawa?

Waldemar Warzecha: Dziwny jest ten świat, gdzie z panem redaktorem spotykamy się w takich egzotycznych miejscach. Przyjechałem do piekarni w Selfoss, o tutaj za rogiem, bo odwiedzam dzisiaj mojego syna w jego Spirit Farm, kilkanaście kilometrów stąd i widzę, jak z ogromnej ciężarówki gramoli się nikt inny jak pan Maciuś. Co za spotkanie! Przyjechałem do Islandii na kilka dni, żeby spotkać się z moimi dorosłymi dziećmi, które wybrały ten kraj, bo w Australii, w której mieszkały, nie ma śniegu (śmiech). Nie widziałem się z nimi już prawie 3 lata przez globalnego świrusa. I muszę powiedzieć, że patrząc na to co robią i ich niesamowite osiągnięcia, jestem tak podbudowany ich energią i planami, że poczułem, iż znów mam 25 lat. Chce się żyć!

Jak wiesz Maćku, nie mieszkamy w Polsce ponad 6 lat, ale ze względu na swoje biznesy i nieruchomości muszę obserwować co się dzieje w kraju, w którym się urodziłem. Dużo rozmawiam z ludźmi i niestety to co do mnie dochodzi nie napawa optymizmem. Mam porównanie jak rządy Cypru i Polski radzą sobie z kryzysem i szczerze współczuję każdemu rodakowi przez co teraz przechodzi.

Jolanta Sokołowska & Waldemar Warzecha

Jak można przetrwać w kraju, w którym tracisz średnio rocznie 2 miesięczne pensje ze względu na inflację, a koszty życia nie pozostawiają dużego manewru do improwizacji? Za żywność w Polsce płaci się więcej niż na Cyprze, a opłaty wymiatają resztki z portfela. Trudno cokolwiek zaplanować, a przypuszczam, że trzeba być przygotowanym na kolejne przykre niespodzianki… Każdego te zmiany uderzają po kieszeni. Nieruchomości tracą na realnej wartości, bo złotówka spada… Jeszcze kilkanaście miesięcy temu euro było po 4,2 zł, a teraz prawie po 5 zł, co zresztą przewidziałem parę lat temu. Ludzie dostrzegają, że znaleźli się w matni, z której nie widać wyjścia.

Ich oszczędności znikają, kredyty zdrożały, inflacja szybuje w górę. Moi znajomi przedsiębiorcy mówią o tym, że w tym „ładzie” nie mogą się odnaleźć.

Zwolnienia, kary za niespłacane czynsze i leasingi. Przepadek mienia, strata swoich marzeń i niekończący się stres… No i urzędnicy z sercami z kamienia. Dobrze, że politycy dają sobie podwyżki, aby przetrwać ten trudny okres, bo przecież muszą rządzić. I im się należy (śmiech). W takiej sytuacji nie pomogą modły, czy złożeczenia politykom. Ludzie szukają dodatkowego dochodu, albo masowo wyjeżdżają za granicę pracując fizycznie, gdzieś na jakichś taśmach, budowach czy sprzątając domy mimo swoich dyplomów… Przecież sam widzisz, co się dzieje w Islandii. Polacy są tutaj drugą grupą etniczną. W Reykjaviku czuję się jak w Polsce. Nawet w tej knajpce są 4 stoliki, gdzie słyszysz język polski.

Maciej Maciejewski: Słuchaj… chyba nie ma co narzekać. Wszelkie dane statystyczne z ostatnich 70 lat jasno mówią, że marketing sieciowy zawsze zaliczał najlepsze wzrosty właśnie w czasach wszelkich kryzysów ekonomiczno-gospodarczych.

Waldemar Warzecha: Oczywiście! Na szczęście mamy najlepsze rozwiązania na te czasy. Przy rosnących cenach trzeba więcej zarabiać i szukać możliwości, ale w mądry sposób. MLM to zawsze był doskonały biznes na podreperowanie każdego budżetu domowego, a w tej chwili mamy tę możliwość, że możemy pracować praktycznie nie ruszając się z domu. Pracujemy na rynkach zachodnich i proszę uwierz mi, że osoby, które mają dodatkowe 300-500 euro na miesiąc są bardzo szczęśliwe, że mogą zarobić na rachunki, czy spłaty kredytów.

Jestem w tej branży ponad 42 lata, zarobiłem miliony dolarów i pomogłem tysiącom ludzi również osiągnąć bardzo dobry poziom finansowy. Uczę ich, że mogą wszystko zmienić i żyć na własnych warunkach, realizować swoje pasje. Zarabiać dużo, podróżować po świecie – niekoniecznie płacąc za to, wyznaczając kolejne cele i realizując swoje marzenia. Istotną sprawą w tym biznesie jest wyobraźnia i wizja. Potencjał jest w rozwijających się strukturach. Ludzie czasem wolą pracować dla kogoś przez kilkadziesiąt lat na stałej, głodowej pensji, bo przecież jest to pewna praca (śmiech) niż dla siebie przez pięć lat – w tym pierwsze trzy na pół etatu, żeby osiągnąć pułap dochodów pozwalający na inwestycje i dywersyfikacje zarobków. I to właśnie trzeba im pokazać – możliwości innego życia.

Na Zachodzie ten typ biznesu już się przyjął. Niemcy są w tym względzie europejskimi liderami, Azjaci – to niesamowite, ale statystyki pokazują, że 70% Azjatów ma zaufanie do nowych biznesów, wchodzą w nie niemal w ciemno. Czechy czy Węgry są przykładem innego podejścia do tematu. Tam, ten rodzaj biznesu działa i genialnie się rozwija. Ale przypuszczam, że sytuacja w Polsce też skłania ludzi do zainteresowania się tego typu dochodami, żeby mieć na tonę węgla w miesiącu, aby nie puścić z dymem swoich mebli w celu ogrzania mieszkania.

Maciej Maciejewski: A jak Wy sobie radzicie?

Waldemar Warzecha: Pandemia nas zaskoczyła. Jak wszystkich zresztą. Byliśmy w fazie największego rozwoju z naszym projektem, dziesiątki ludzi z kwalifikacjami, świetna energia i zapał do działania. To był świetny czas! Nagle ogłoszono lockdown. Wtedy okazało się, że firma, z którą współpracowaliśmy, niestety kompletnie nie jest przygotowana do pracy 100% online i po kilku miesiącach naszych bezskutecznych perswazji, że warto przestawić biznes na social media zobaczyliśmy, że nie ma sensu tego kontynuować. Jeśli zarząd nie jest otwarty na rozwój i zmiany w dzisiejszych czasach, to lepiej odpuścić. Potem okazało się, że plan był inny, po prostu przygotowywano się do sprzedaży firmy, a nie ulepszeń i inwestycji w system ułatwiający ludziom pracę. Szkoda było energii i czasu, jaki z żoną zainwestowaliśmy w tę firmę i kontaktów, które straciliśmy. Ale w życiu nie ma próżni, Znaleźliśmy „perełkę”. Dwuletnią, nową firmę, ale z 15 letnim doświadczeniem zarządu i doświadczeniem na rynku MLM. Dokładnie tak. Tego się nie znajduje na każdym kroku! Zaczęliśmy więc wciągać się na nowo w wir pracy w naszej branży.

Maciej Maciejewski: Czyli zdecydowałeś się na zmianę firmy i budowanie całkiem nowego network marketingu od początku?

Waldemar Warzecha: Maćku, jestem wolnym ptakiem, podobnie jak moja żona i podoba nam się styl oraz życie, jakie możemy mieć dzięki marketingowi sieciowemu. Zawsze lubiłem wyzwania i gdy widzę, że jest coś naprawdę dobrego, po prostu chcę się tym dzielić z innymi. Jesteśmy osobami, które wprowadzają „start-upy” marketingowe na rynki i pokazujemy na własnym przykładzie jak osiągać najwyższe pozycje pracując zgodnie z konkretnym systemem.

Nigdy nie bałem się pracy z nową firmą, a zawsze pociągają mnie wyzwania. Nie martwi nas brak np. języka polskiego, bo tłumaczymy wszystko sami, żeby inni mieli lżej, aż firma widzi rosnące struktury i przybiega z pomocą. Mamy wyobraźnię, która pokazuje jak dane przedsięwzięcie bedzie wyglądać za kilka lat. Zawsze patrzymy pod kątem naszych partnerów i w jaki sposób możemy im pomóc. W ciągu swojej kariery tysiace osób poprawiło sobie życie, a wielu z nich stało niezależnymi finansowo, a nawet milionerami. To mnie cieszy. I motywuje do dalszego działania.

Dzisiaj mamy w ofercie najprostszy biznes. Prawdę mówiąc nigdy w swojej karierze nie widziałem prostszego. Wpadliśmy na ten biznes w momencie, kiedy jeszcze niewiele osób o nim wie, a za chwilę będzie to numer 1 na świecie. Patrząc na rozwój – i to w czasach pandemii – oraz wzrost obrotów przez ten czas, mam miły dreszcz ekscytacji co będzie za rok lub dwa. I w tej chwili koncentrujemy się na budowaniu imperium, gdzie nie istnieją limity zarobkowe, a biznes MLM może obejmować cały świat, bez potrzeby wychodzenia z domu.

I tutaj w QUIARI również wszystko przetłumaczyliśmy na język polski. Dla tych ambitnych, którzy zechcą ruszyć z nami. Ktoś powie – za dobre, żeby było prawdziwe. Ja odpowiadam: To jest nie tylko dobre. To jest zaje…..

Maciej Maciejewski: Powiedz w takim razie, co to jest QUIARI i czym się wyróżnia na rynku, w którym działa już tak wiele firm MLM. Dlaczego warto się zainteresować tym projektem?

Waldemar Warzecha: QUIARI jest prostym biznesem. Wszystko jest możliwe do powielenia dla każdego, kto będzie chciał się zaangażować. Ma tylko 3 produkty (podobnie, kiedy zaczynaliśmy z żoną w 2011 roku… Nikt ze znajomych nie rokował nam przetrwania dłużej niż pół roku, a zdobyliśmy pozycję diamentową po 3 latach, jako pierwsi w Europie i jedyni Polacy, zarabiając naprawdę gigantyczne pieniądze). Wracam do naszych produktów. Nieskomplikowane, ale bardzo potrzebne każdemu. Uzupełniają braki składników odżywczych w codziennych posiłkach. Plus naturalnie podnoszą energię. Czujesz się senny… proszę bardzo. „Weź pigułkę”, a o 3 w nocy w zimie będziesz mył okna, bo nie jesteś zmęczony. Produkty oparte są na super owocu maqui, który rośnie w Patagonii pośrodku dziury ozonowej i dzięki temu wytworzył największą ilość antyoksydantów.

QUIARI zainwestowała w badania naukowe i stworzyła coś jeszcze wspanialszego… 10-krotnie silniejszy niż sam owoc koncentrat MaquiX. To opatentowana formuła, która jak szczotka ryżowa wymiata w niesamowicie silny sposób wolne rodniki z organizmu. Dla tych, którzy mają wiedzę na ten temat – mówimy o prawie 100 000 jednostek w skali ORAC, a eksperci sugerują minimalną dawkę produktów do wymiatania wolnych rodników na 3 000 dziennie.

Mówiąc oględnie, jak wiesz, wolne rodniki i ich niszcząca aktywność są przyczyną powstawania wielu chorób, w tym tzw. chorób cywilizacyjnych. Ważne więc jest, aby je neutralizować. Efekty działania widzisz już po kilku dniach, a niektórzy już po pierwszym użyciu. Produkty w postaci bardzo smacznych szejków uzupełniają wszelkie braki żywieniowe, czyli cała koncepcja opiera się na „Weź pigułkę i popij szejkiem, a jak się dobrze zaczniesz czuć, to powiedz innym” i w ten sposób zaczynasz biznes. Prostota. Nie musisz uczyć się wszystkiego o produktach. Byłem w takiej firmie, gdzie robiliśmy 4 godzinne wykłady o produktach… który na co i ile razy dziennie. Ludzie przyprowadzali chorych na spotkania, a do mnie mówiono panie doktorze. Ja nie chcę nikogo leczyć, od tego są profesjonaliści, lekarze. Nie potrzebna jest nauka co w danej butelce czy flakoniku się znajduje i na co jest. Wszystko, co ważne, opisane jest na opakowaniu. I tyle w temacie produktów.

Wyobraź sobie, że masz biznes, który wypłaca tobie pieniądze w czasie realnym. Dokonujesz transakcji, sprzedajesz produkt, wprowadzasz nowego partnera, a twój telefon informuje Cię, że masz już na koncie prowizję i możesz iść do bankomatu i wypłacić pieniądze. Teraz. Nie jutro. I to na całym świecie w ponad 200 krajach, gdzie działa firma. Każdy ma te same szanse na wybranie pieniędzy, które szczególnie teraz, w czasach kryzysu, potrzebne są od ręki. QUIARI daje taką możliwość. Ktoś, kto dzisiaj rozpoczyna współpracę, może zacząć zarabiać od pierwszego dnia. Spółka wypłaca pieniądze natychmiast, w czasie rzeczywistym. Nie musisz czekać miesiąc na swoją prowizję. Dzięki temu łatwo przekonać się już od pierwszego dnia, że ten system działa.

Maciej Maciejewski: Ile muszę wydać i ile można zarobić w projekcie QUIARI?

Waldemar Warzecha: Dobre pytanie, ale powiedz dlaczego nie jesteś zainteresowany efektem końcowym, a od razu na początku blokujesz się „utratą swojej gotówki”? Zawsze masz wybór – trzymać gotówkę w skarpecie lub w banku, gdzie za chwilę zje ją galopująca inflacja, albo mądrze zainwestować, aby mieć konkretny dochód.

W przypadku QUIARI ta inwestycja nie jest wysoka, możesz zacząć od zakupu jednego produktu, aby go sprawdzić, a możesz też wystartować z dużym pakietem. System jest tak przygotowany, że pierwszy zakup nie boli i nie blokuje na wejściu, a może przynieść konkretne dochody. Zwłaszcza, że inwestujesz we własne zdrowie. Jeśli ktoś chce wystartować biznesowo od początku i od razu zarabiać większe pieniądze oraz mieć więcej produktów, może wystartować pakietem biznesowym.

Popatrz na to w taki sposób, że twoja inwestycja zwraca ci się w ciągu pierwszego dnia, jeśli aktywnie podejdziesz do tematu, a potem masz już tylko dochód. W tym biznesie trzeba mieć wizję lub – jeśli jej nie masz – podłączyć się do kogoś, kto ją ma i iść razem z nim. Każdy tradycyjny biznes, który ma przynosić dochody, wymaga mniejszej lub większej inwestycji. Popatrz na franczyzy, nieruchomości czy inne projekty. Zysk odłożony w czasie i ogromne stałe koszty. Gdy masz do czynienia z modelem MLM, gdzie koszt jest znikomy, a zysk niemal natychmiastowy, to prawdę mówiąc nie ma chyba bardziej lukratywnego biznesu.

Nawiasem mówiąc, za każdym razem, gdy ktoś pyta ile musi wydać na początku, przypomina mi się pewna sytuacja: jakieś 30 lat temu na jednym ze spotkań w Polsce nie przekonałem kogoś do zainwestowania w pakiet startowy, bo ten ktoś twierdził, że nie ma pieniędzy. Kiedy wyszedł, poprosiłem gospodarza spotkania, żeby do niego zadzwonił jeszcze raz i powiedział, że ten facet, którego przed chwilą spotkał ma dodatkowo płaskie telewizory po okazyjnej cenie, wielokrotnie większej od ceny pakietu startowego i że ma tylko 30 minut, aby się zdecydować. Ten przybiegł dysząc i chciał kupić dwa. Wkurzył się, jak mu powiedziałem, że to był eksperyment. Bardzo się wkurzył. Widzisz, zobaczył okazję w telewizorach, ale nie widział możliwości w stworzeniu dochodowego biznesu. Tysiące osób wtedy stworzyło razem ze mną dochodowy biznes, ale nie on.

Maciej Maciejewski: Masz ogromne doświadczenie w MLM, czy Twoim zdaniem każdy się do tego nadaje?

Waldemar Warzecha: Kiedy ktoś dzisiaj mówi, że ten biznes może robić każdy, to powiem TAK, ale pod warunkiem, że ma marzenia i wewnętrzną motywację, aby je osiągnąć. To osobisty cel i wewnętrzna motywacja są motorem do działania. Jeśli ktoś to ma, nie potrzebuje nadmuchiwanych emocji, bo ogień już jest. To, czego potrzebuje, to wsparcie merytoryczne i partnera w biznesie. Dobrego sponsora, który uczy i wspiera w działaniach. Oczywiście jest jeszcze jedna istotna rzecz. Biznes, z którym się związujesz. Jakie ma realne szanse na przetrwanie i kto za nim stoi. W tej chwili nie można sobie pozwolić na zignorowanie tak ważnego tematu. Można wpaść w pułapkę, bo przecież wszyscy są tacy fajni na początku…

QUIARI jest bardzo młodą firmą, która powstała w październiku 2019 roku. Jest właścicielem patentu na swój produkt MaquiX, co czyni go niesamowicie unikalnym. Biorąc jednak pod uwagę fakt, że Bob Reina jest „self made” miliarderem, który w w 2007 roku stworzył swoją pierwszą firmę marketingową, generującą powyżej 6 miliardów dolarów obrotu i wykreowała ponad 1000 milionerów w tym biznesie, mówimy o doświadczeniu 15 lat w budowaniu biznesu MLM ze zgranym zespołem ludzi i informatyków. Te doświadczenia przekładają się obecnie na sukces QUIARI. Wystarczy popatrzeć na rozwój. Pierwsze 3 miesiące to 2 miliony dolarów obrotu, kolejny rok z początkiem pandemii i obroty przekraczają 35 milionów dolarów. 2021rok , cały pandemiczny i znów zwiększone obroty do ponad 55 milionów dolarów.

Wiele razy, kiedy rozmawiałem z właścicielem QUIARI ten powtarzał, że jego celem jest pomóc ludziom pokrzywdzonym przez obecną sytuację, ludziom zmuszonym do zamykania swoich firm, tracących pracę, którzy pozbawieni są dochodów i perspektyw na przyszłość. Tracących przez brak dochodów domy, mieszkania, rodziny. Dlatego w firmie nie ma opłat za rejestrację czy odnowienie umowy po roku, nie ma opłat za mobilną aplikację czy posiadnie konta zagranicznego z możliwością posiadania swojej debetowej karty Viza-Quiari. Właściciel inwestuje dzisiątki milionów własnych pieniędzy bez zaciagania kredytów bankowych, co daje bezpieczeństwo w prowadzeniu biznesu. I jeszcze raz podkreślę kilka argumentów…

Mamy najszybsze wypłaty w branży w czasie realnym – nie dłużej niż 5 minut. Inne firmy płacą tygodniowo, ale QUIARI wypłaca prowizję w maksimum 5 minut, dokładnie w każdym kraju na świecie, nawet w Indiach. Można budować struktury w ponad 200 krajach świata. Firma ma jedne z najwyższych wypłat prowizyjnych – wypłaca 56% z całkowitego przychodu przed opłatami, podatkiem, itd. Czyli z każdego dolara przychodu, 56 centów idzie w strukturę. Nie ma też limitu zarobków, a tylko jedna z premii – zespołowa, która daje możliwość zarobków do 50 000 dolarów na TYDZIEŃ ( tj. ponad 225 000 PLN TYGODNIOWO). QUIARI ma też najniższą wymaganą aktywację i kwalifikację. Za ok. 45 dolarów przeznaczone na osobiste zakupy miesięczne i posiadanie tylko dwóch partnerów, którzy robią to samo, pozwala na status aktywnego i kwalifikację do otrzymywania prowizji z zespołu. Trudno mi było zaakceptować tę prostotę. Szukałem kruczków, ale ich nie znalazłem.

Maciej Maciejewski: Wyszkoliłeś i motywowałeś tysiące ludzi przez ponad 40 lat swojej pracy. Nie masz dość? Co Cię cały czas motywuje?

Waldemar Warzecha: Jestem pasjonatem tego modelu biznesu, przez całe lata dawał mi wolność, pieniądze i możliwość decydowania o sobie. Dobrze wiem jakie są benefity, bo sprawdziłem to na własnej skórze. Jestem praktykiem dlatego nie, nie mam dość. To jest największa radość, gdy możesz obserwować zmiany, jakie dokonują się w ludziach. Jak wzrastają, stają się samodzielni i niezależni. To jest moja motywacja!

Dzisiaj kolejne pokolenie zaczyna interesować się systemem MLM i znajdują mnie, jako swojego mentora. Może metody się zmieniają, ale biznes network marketingu ma swoje pryncypia. A ja i moja małżonka znamy je i mamy wystarczająco dużo doświadczenia, żeby pomóc innym.

Słuchaj Maćku, czy znasz kogoś, kto chciałby poprawić swój stan zdrowia, mieć więcej energii, zarobić dodatkowe pieniądze, żeby spłacić swoje długi? Sam widzisz, że 100% ludzi mieści się w tych kategoriach. Czy Ty też jesteś zainteresowany?

Maciej Maciejewski: Interesujące. Wiem, że i tym razem będzie sukces. Pokazałeś już wiele razy, że się da. Życzę powodzenia Waldemarze. Pozdrowienia dla małżonki!

Waldemar Warzecha: Dziękuję Macieju.

KONTAKT

email: [email protected]

tel.: +48 501 050 504

Jswglobal.quiari.com

Mogą Cię również zainteresować