Rocznicowy meeting Colway

przez Marek Wyrzychowski
646 odsłony

W dniach 8-9 maja br. byliśmy gośćmi na uroczystym meetingu zorganizowanym z okazji 6 rocznicy działalności Colway – polskiej firmy MLM, która zajmuje się dystrybucją produktów kolagenowych, wytwarzanych na bazie wynalazków technologicznych rodem z Pomorza Gdańskiego.

ee

Uroczystość odbyła się w warszawskim hotelu Marriott. W myśl prastarego powiedzenia „do serca przez żołądek” wszystko zaczęło się w sobotnie popołudnie, od powitalnego lunchu. Po nim Colway’owcy – oczywiście najedzeni i zadowoleni – udali się do klimatyzowanej sali konferencyjnej, gdzie na wszystkich czekał zawsze zwarty i gotowy Marek Grzelewski. Wbrew obiegowym schematom, do których zdążyliśmy się w ciągu 6 lat przyzwyczaić, tym razem jego zadaniem nie był coaching. Prezesi wyznaczyli mu odpowiedzialne zadanie prowadzącego tą dwudniową uroczystość, z którego wywiązał się wyśmienicie.

Po emisji najnowszego, retrospektywnego filmu o biznesie Colway, na sali zgasły wszystkie światła, a w głośnikach rozbrzmiała z wolna przepiękna melodia znanego utworu „My Way” w wykonaniu Franka Sinatry. Później okazało się, że ten szlagier został wybrany, jako motyw przewodni całej imprezy i wszystko (no, prawie wszystko) co się działo przez te dwa dni, niczym „toczący się kamień” Micka Jaggera nawiązywało właśnie do tytułu „Moja Droga”. Ale wróćmy do początku…

W rytm snujących się taktów „My Way”, witając przybyłych gości, Marek Grzelewski mówił: – 8 maja to ciekawa data. Dzień Zwycięstwa. Skończyła się druga wojna światowa. To było w 1945 roku, 65 lat temu. Ale na przykład 70 lat temu, 8 maja 1940 roku, zadebiutował na scenie Frank Sinatra, a 43 lata temu, też prawdopodobnie 8 maja, niejaki Claude François napisał muzykę do francuskiej piosenki „Comme d’habitude”, którą później, już jako „My Way”, rozsławił na całym świecie Frank Sinatra. „My Way” to utwór, który również głęboko zapadł w mojej pamięci. Dokładnie 6 lat temu, wracając z pierwszego spotkania Colway, to właśnie ta muzyka towarzyszyła mi, kiedy jechałem samochodem i zastanawiałem się, czy to ma być „Moja droga”? Czy się do tego nadaję? Ten motyw będzie się tutaj bezustannie przewijał i będą z nim związane liczne niespodzianki.

Następnie Marek przedstawił twórców firmy – Jarosława Zycha i Maurycego Turka oraz założycieli i liderów największych struktur obrotowych Colway’a w Polsce – Marzenę Demczuk, Zofię Starzyńską, Grażynę Polańską, Agnieszkę Chyćko, Henryka Lipę, Marka Przeniosło, Marka Strzemżalskiego i Jolantę Gacek. Powitał również zagranicznych przedstawicieli firmy z Austrii, Ukrainy, Czech, Rosji, Bułgarii, Włoch i Szwajcarii. Kolejną częścią programu było uhonorowanie i nagrodzenie wielu najlepszych, najaktywniejszych menedżerów współpracujących z Colway. Uroczystych wyjść na scenę i towarzyszących temu braw nie było końca…

Wreszcie przyszedł czas na wykład skrzętnie skrywanego w tajemnicy gościa specjalnego, którym ku ogólnemu zaskoczeniu wszystkich gości okazał się Piotr Tymochowicz. W ten sposób wysłuchaliśmy świetnej, profesjonalnej prelekcji na jakże ważny w marketingu sieciowym, szerokorozumiany temat – „komunikacja międzyludzka”.

– Wielu z Was sądzi, że wizerunek to jest taki doklejony do kożucha kwiatek, który można zmieniać, bo człowiek jest tak naprawdę czymś innym, niż jego wizerunek. Otóż nie jest tak do końca. Fizycznie nie ma tak naprawdę nic innego poza wizerunkiem. Istnieje tylko wizerunek. Wizerunek jest wszystkim. Jeżeli jakikolwiek obiekt w przyrodzie nie miałby wizerunku, to taki obiekt po prostu nie istnieje. Jeżeli byłoby coś, czego nie można sprzedać, to po prostu tego czegoś nie ma.

Tymochowicz tłumaczył, że człowiek działa na kilku poziomach. Między innymi decyzyjnym, czyli intelektualnym, na którego oddziaływanie jest najsłabszą drogą, jaką można sobie wyobrazić. Jeśli chcemy mieć spokojne i czyste sumienie, że komuś sprzedawaliśmy czy doradzaliśmy dobrze, ale nie osiągniemy efektu, to możemy to robić logicznie. Według Tymochowicza szkoda na to czasu. Na szczęście człowiek ma jeszcze poziom emocjonalny, który okazuje się kluczowy. To na nim rodzą się emocje, a z reguły wygrywają Ci, którzy potrafią sterować emocjami. Nie tylko w marketingu politycznym czy sprzedaży, ale w życiu w ogóle. Jest jeszcze trzeci poziom, bardzo zaniedbywany – poziom behawioralny, czyli nasz sposób bycia. I najmocniej działamy, zarażamy ludzi właśnie sposobem bycia. Nie intelektem. – Nie znam żadnego przypadku zarażenia ilorazem IQ. Za to znam wiele przypadków zarażania sposobem bycia – przyznał Tymochowicz. Oj, niejeden networker chciałby posiąść taki dar i umiejętności do bezproblemowego „potoku słownego” przed licznie zgromadzoną publiką.

Po przerwie Maurycy Turek ogłosił wyniki najnowszego, firmowego konkursu i uhonorował jego laureatów. Zwycięzcy, którzy osiągnęli najlepszą dynamikę sprzedaży, otrzymali w nagrodę voucher na firmową wycieczkę na Florydę do „Kennedy Space Center” (USA). Począwszy od osiągniętego w konkursie miejsca pierwszego, są to: Piotr Joszczak, Joanna Kwaśnińska, Aleksandra Joszczak, Dorota Dąbrowska, Irena Studneva, Anna Sadurska i Ewa Sobańska. Liderzy, którzy zajęli pierwsze trzy miejsca, mieli możliwość zabrać ze sobą osobę towarzyszącą. Więc, jeśli dodamy do tej ekipy dwóch prezesów to okaże się, że na Florydę poleciało 12 Colway’owców.

I oto na scenę wyszła Marzena Demczuk. Zobaczyliśmy rzecz na branżowych meetingach niespotykaną. Marzena, niczym zawodowa aktorka, wystąpiła w monodramie o drodze menedżera Colway, zatytułowanym „My Way”. Opowiedziała w nim swoją osobistą historię krok po kroku – jak wyglądało jej życie zanim poznała firmę, późniejszą ewolucję, wreszcie drogę na szczyt i metamorfozę – z biednego, przestraszonego króliczka, w gwiazdę MLM numer jeden. Przez chwilę poczuliśmy się co najmniej, jak na premierze w Teatrze Narodowym:

– Cóż Wam powiedzieć mam? Nie ma, nie ma, nie ma… Tak ostatnio najczęściej odpowiadam na większość pytań zadawanych w moim domu. Nie ma cukru, nie ma herbaty, czekolady, wędliny. Nie ma na prąd, nie ma na paliwo. A było. Było nie tylko na paliwo, ale i na piękny samochód. I co? Nic. Beznadziejność. Droga bez wyjścia. Ślepy zaułek. (…) Telefon. Odebrać? Tym razem to nie komornik. To stary znajomy, opowiada o jakimś kolagenie. Ale po co mi to? Przecież nie mam pieniędzy! Zaprasza do hotelu. Jak mam tam pójść? Hotel elegancki… a ja w takim stroju. Wchodzę na salę, siadam w kąciku, pod krzesłem chowam sfatygowane buty. Zdejmuję beret i płaszcz. Słucham i nic nie rozumiem. Kolagen? Biznes? Struktura? Dochód pasywny? Czarna magia. Kupuję niebieską teczkę za 10 zł. Wracam do domu z szansą zamkniętą w niebieskiej teczce. (…) Zamiast kolacji czytam materiał informacyjny. (…) Czuję, że to może być moja szansa. (…) Wieczorem chwytam za telefon. Dzwonię po znajomych. Umawiam się na spotkania. Szukam kontaktów w całej Polsce. Jedziemy do kolejnych miast, by opowiedzieć o kolagenie. (…) Jesteśmy, jak palce jednej ręki, bo jeden przyświeca nam cel: zbudować wspólny biznes. (…) Moje życie zamienia się w karuzelę. „Kręcił się świat ja razem z nim.” Kolejne spotkania, kolejne kilometry, ciągle dzwoni telefon. Tylko, że dzisiaj dzwoniący telefon zwiastuje dobre wieści. Zwiastuje pieniądze i radość życia. (…) Warto było ponieść ten trud. Dla takich chwil warto żyć! Żyć i marzyć. „Z tej drogi pył przemieniać w sny.” Mojej drogi pył przemienił się w sny. Mój sen spełnia się każdego dnia. Zamknij proszę oczy i wyśnij swoje najśmielsze sny o bogactwie i potędze, o radości i miłości, o sukcesie i szczęściu. Bądź czarodziejem własnego życia. Pomyśl z radością o tym, że dzisiaj jest pierwszy dzień pozostałej części Twojego wspaniałego życia. Zabierz w swą zaczarowaną podróż tych wspaniałych ludzi, którzy Cię otaczają. Niech Ci ludzie i ich sukcesy będą Twoim sukcesem. Ich szczęście Twoim szczęściem. (…) Razem dotrzecie swą własną drogą na najwyższy szczyt. Do zobaczenia na szczycie!!!

Tak, oczywiście w wielkim skrócie, wyglądał monolog Marzeny, która obecnie ma w swojej strukturze ponad 25 000 osób, działających w jej biznesie MLM. Po Marzenie na scenę wyszli prezesi firmy – Jarosław Zych i Maurycy Turek, którzy razem zaśpiewali utwór „May Way” z polskimi słowami, napisanymi przez samego Jarosława Zycha. Tego nie spodziewał się nikt. Wszystkim opadły szczęki. A pierwsza zwrotka tej spolszczonej i dostosowanej do okazji meetingu piosenki, brzmiała:

Nim Ty – w biznesie tym,
Zrozumiesz, że – co chcesz, to możesz…
Ustalisz coś, napiszesz plan,
Wkroczysz na własną drogę…
Byś, Ty także mógł,
Zaznać dziś, egzystencji godnej,
I wejść na szczyt – to po to ja…
Stworzyłem Colway!

Mini recital zakończył się owacjami na stojąco. Wieczorem wszyscy uczestnicy spotkania wzięli udział w uroczystym bankiecie, na którym do tańca przygrywał band Ryszarda Pokory.

9 maja w niedzielę meeting rozpoczął Maurycy Turek, który zaprezentował ostatnie, jeszcze nieupublicznione dzieło firmy w postaci nowej, rozbudowanej strony internetowej Colway’a. Po nim krótki, 15 minutowy wykład miał redaktor naczelny „Network Magazynu” – Maciej Maciejewski, który powiedział o osiągnięciach niedawno powstałej Grupy MLM. Następnie wysłuchaliśmy przemówienia znanego i bardzo lubianego przez dystrybutorów firmy, doktora Siergieja A. Batieczko. Ten autor wielu publikacji i kilku książek naukowych na temat kolagenu, jego wpływu na organizm człowieka, okazał się świetnym mówcą, a prelekcja miała oczywiście na celu przedstawić zalety produktów znajdujących się w ofercie Colway. Na koniec, jak przystało na spotkaniach tego biznesu MLM, do wszystkich przemówił charyzmatyczny prezes – Jarosław Zych.

Mogą Cię również zainteresować