źródło: Flickr.comźródło: Flickr.com

Mam nadzieję, że wpłacone pieniądze są do odzyskania. Przecież żyjemy w Europie, gdzie istnieje prawo, które nas chroni.

Waldemar M. uwielbia przedsięwzięcia, które zdaniem wielu zaangażowanych w nie onegdaj osób, jak i niezależnych ekspertów, prawdopodobnie działały – lub niektóre nadal funkcjonują – na zasadzie sprzedaży lawinowej. Czyli po prostu ich zdaniem są piramidami finansowymi.

INNOFLEX, XTRA MLM, RICI, FLEXCOM – to wszystko już przerabialiśmy na naszych łamach wielokrotnie. Ale ostatnio zaczęli się zgłaszać do naszej redakcji ludzie, którzy czują się poszkodowani przez całkiem nowy twór biznesowy. Informują nas o weeConomy AG, która ma identyczny adres jak FlexCom International AG czyli Burgstrasse 8, CH 8280 Kreuzlingen, Switzerland. Zarówno w przypadku FlexCom jak i weeConomy osobą dowodzącą na terenie Polski znów jest country manager – znany nam Waldemar M. Jak sprawdziliśmy na portalu ministerstwa sprawiedliwości, w Polsce ten pan prowadzi liczne przedsięwzięcia, m.in.: RICI TRAVEL POLSKA Sp. z o.o. ul. Dębowa 20, Lipowa, 49-120 Dąbrowa, (NIP: 9910463888, REGON: 160321786), FlexCom Support Polska Sp. z o.o. ul. Wałbrzyska 11/85, 02-769 Warszawa (NIP: 9512379674, REGON: 147230571), która posiada oddział o nazwie FlexKom Support Polska Sp. z o.o. ul. Świetlana 70, Osiedle Poznańskie, 66-446 Deszczno. Przedsięwzięcie już chwali się na swoich portalach, że dorobiło się ponad 50 000 zainstalowanych systemów w sklepach, mają ponad 11 000 000 klientów na całym świecie i ponad 155 000 partnerów biznesowych. Jeśli to prawda, to mają rozmach:

źródło: Flexcompolska.pl & Weepolska.plźródło: Flexcompolska.pl & Weepolska.pl

Staraliśmy się zweryfikować te liczby, sprawdzić chociaż z iloma podmiotami firma współpracuje na terenie Polski czyli w ilu miejscach ma wstawione swoje urządzenia, które oczywiście oprócz tego, że są, to jeszcze działają. Niestety, nie da się tego sprawdzić. Pani obsługująca dział unternehmensjuristin/corporate lawyer w FlexCom International AG nie była w stanie udzielić nam takiej informacji. Nie wysłała nam listy podmiotów, choć ładnie prosiliśmy.

Pieniądze, które wyparowały

Co frapuje i niepokoi ludzi w tym przedsięwzięciu? Eugeniusz z Płocka napisał nam tak: „Współpracę zacząłem z nimi we wrześniu 2014 roku. Jak wiele osób dałem się zwabić i zainwestowałem pieniądze. Firma wyprawia cuda na kontach dystrybutorów. Mi osobiście najpierw dali ok. 800 zł prowizji, żeby później ją zabrać z nawiązką. Teraz na koncie jest ponad 600zł! Jakim cudem, skoro nie można wypłacić prowizji niższej niż 0! W jaki sposób mogę dochodzić swoich praw? Do kogo się zgłosić? Chciałbym odzyskać chociaż zainwestowane pieniądze. Kilku moich znajomych jest w podobnej sytuacji”.

W takim samym tonie utrzymany jest również list od pani Sylwii z Krosna: – „Proszę o pomoc. Pewnie moja historia jest dokładnie taka sama jak większości pokrzywdzonych osób, ale ja nie mogę sobie darować, że zainwestowałam, wyrzuciłam w błoto swoje oszczędności, a zawsze jestem bardzo ostrożna w stosunku do wszelkich inwestycji. Nie mogę sobie darować, że dałam się tak oszukać. To był pierwszy raz, kiedy zaufałam w tego typu „biznes” i zdecydowanie ostatni! Do tego całego pomysłu namówił mnie mój mąż i to na niego została wykupiona licencja. Oczywiście po opłaceniu tej niby licencji nic więcej się nie wydarzyło. Teraz nie mamy licencji, produktu, kompletnie nic. Tak jakby te środki wyparowały. Nic się z tym więcej nie działo i już się więcej nie zadzieje, bo absolutnie nic co było nam obiecywane, nigdy się nie sprawdziło. Czy jest jakaś szansa na odzyskanie straconych pieniędzy?”

I kolejny, ciężki przypadek

„Ze szwajcarsko-niemieckim holdingiem FlexCom lub FlexKom, a obecnie weeConomy, po raz pierwszy zapoznałem się poprzez koleżankę w 2014 roku. Po kilkugodzinnych rozmowach przystałem na propozycję przystąpienia do projektu wykupując pakiet startowy o wartości 1339 euro oraz terminale w cenie 1274,82 euro. Do podjęcia takiej decyzji skusił mnie argument wsparcia finansowego dla drobnych przedsiębiorców oraz stworzenie ogólnoświatowego systemu rabatowego. Początki współpracy były obiecujące, choć budzące wiele wątpliwości, a najbardziej kontrowersyjna była osoba pełniącego funkcję country managera – Waldemara M.

Firma, aby dostać zgodę na rejestrację oraz pozyskać odpowiednią liczbę partnerów, w początkowej wersji o nazwie KTM, wprowadziła rzekomo umowy franczyzy, choć zawierane były jako umowy z partnerem handlowym. W ten sposób zrekrutowano odpowiednią ilość osób, których zadanie miało polegać na wstawianiu terminali POS w różnych punktach handlowo-usługowych. Działając wspólnie z innymi partnerami FlexCom na terenie Trójmiasta z wielkim mozołem, bez wsparcia ze strony firmy, ulokowaliśmy w punktach handlowo-usługowych ponad 20 terminali. Później, zgodnie z obietnicami Waldemara M. miała rozpocząć się wielka kampania reklamowa, mająca na celu pozyskiwanie klientów na rynku. Reklamy miały być lokalne poprzez telewizję, radio, bilbordy oraz media internetowe. Partnerzy zaangażowali się na tyle, iż z własnych funduszy prowadzili reklamę poprzez drukowanie ulotek oraz ich dystrybucję na terenie różnych miast. Za nasze prywatne pieniądze powstał nawet profesjonalny film reklamowy. Firma jednak nie rozpoczęła żadnej kampanii reklamowej, ale także nie przygotowała odpowiednio partnerów do wejścia na rynek (brak było czegokolwiek – przeszkolenia, ulotek, koordynacji w działaniach itp.). Po kilku tygodniach okazało się, że firma wprowadza nowy projekt o nazwie Blue Ocean pod nową nazwą FlexCom, natomiast odpowiedzialność za porażkę pierwotnego projektu przerzucono oficjalnie na partnerów.

Rozpoczęcie nowego projektu pod nazwą Blue Ocean miało na celu ponowne pozyskiwanie nowych partnerów (sprzedaż pakietów startowych oraz terminali rabatowych) i... czekanie na wielkie, ogólnoświatowe otwarcie rynku po konferencji FlexCom w Monachium (styczeń 2015 r.). Firma planowała wprowadzenie tzw. microjobberów, których zadanie polegałoby na pozyskiwaniu klientów poprzez internet (typowanie sklepów, lajkowanie ich oraz proponowanie ich nowym klientom). Nowa koncepcja w całości opierała się więc na klientach internetowych, korzystających z portali społecznościowych i po raz kolejny była nierealna do zrealizowania.

Po fiasku pierwszego projektu pod nazwą FlexKom, zacząłem coraz głośniej pytać bezpośrednio Waldemara M. o przyczyny jego obojętnej postawy wobec parterów oraz trudności z pozyskiwaniem punktów handlowych w związku z jego osobą, która na terenie Trójmiasta miała wątpliwą opinię, gdyż utożsamiana była z piramidami finansowymi. Na moje wątpliwości oraz oskarżenia kierowane także drogą oficjalną (służbową) pan M. przestał odpowiadać. W wyniku długiej korespondencji, żadne z zastrzeżeń nie zostało wyjaśnione, a wręcz zostały one zbagatelizowane. Przy próbach poruszenia szeregu zastrzeżeń na forach internetowych w temacie FlexKom, wielce prawdopodobnym okazało się, że ich moderatorem jest sama osoba country managera Waldemara M. Podczas konwersacji wystosowano nawet pod moim adresem groźby. Traktowałem je jako realne, gdyż przekazał mi do zrozumienia, jakie ma zamiary wobec uczestnika forum dyskusyjnego, pisząc m.in. „Kain zabił Abla, bo ten mówił mu stare kawały” – co było odpowiedzią w stosunku do mojego dowcipu.

Uważam, że z tą firmą wiąże się jedna z największych piramid finansowych na świecie. Jej założyciele wprowadzili pod pretekstem urządzeń rabatowych dla punktów handlowo-usługowych na obszar całego świata system sprzedaży lawinowej. Sam pomysł i projekt był dobry, nowoczesny, skierowany do szerokiej rzeszy klientów, jednak plan marketingowy oparty jedynie na założeniach 100% obłożenia rynku, nierealny do zrealizowania. Firma nie przekazując informacji odnośnie zagrożeń oraz ryzyka ze strony rynku, wprowadzała partnerów handlowych w błąd. Dziś czuję niesmak i mam wrażenie, że zostałem wykorzystany i oszukany. Mam nadzieję, że wpłacone pieniądze są do odzyskania. Przecież żyjemy w Europie, gdzie istnieje prawo, które nas chroni” – napisał nam Jan z Sopotu.

Zainwestowałam w to moje ostatnie pieniądze

No to jeszcze zacytujmy Irenę z Wisły: „Szanowny Panie Redaktorze, chciałam Pana prosić o pomoc w mojej trudnej sprawie, ale myślę, że anonimowo, abym jeszcze miała szanse na odzyskanie moich pieniędzy, tj. moich jedynych oszczędności z całego mojego dorobku życiowego – z podziału majątku wspólnego, a jestem w wieku zbliżającym się do emerytury. Chciałabym zgłosić podejrzenie istnienia piramidy finansowej. Mój znajomy mający przyjaciela dziennikarza pracującego w Holandii zbadał i przeanalizował firmę weeConomy AG, która ma swoje centralne biuro w Monachium, która ma swoją drugą spółkę (jako dystrybutora) w Szwajcarii, pod nazwą FlexCom International AG. Według informacji znajomego, ww. firma jest najzwyklejszą piramidą finansową.

Zainwestowałam w to moje ostatnie pieniądze, otrzymane z podziału majątku wspólnego po rozwodzie, kwotę około 60 000 złotych. Zwróciłam się do dwóch osób oraz do prowadzącego wszelkie konwenty i webinary, który jest country managerem – Waldemar M. i który mieszka w Monachium od ok. 20 lat, o zwrot pieniędzy, gdyż z premedytacją zostałam wprowadzona w błąd przez dwie osoby z weeConomy, które nawet nie poinformowały mnie, że mam 14 dni na zapoznanie się z umową i na odstąpienie od umowy. Żadnego nawet podpisu nie złożyłam ani nie podpisałam żadnej umowy z firmą, ani nie zapoznano mnie z warunkami przystąpienia do firmy. Żadnych warunków zawarcia umowy nie dostałam, więc nie miałam możliwości zapoznania się z nimi, a takiej informacji o możliwości odstąpienia od umowy też nie otrzymałam. Niestety Waldemar M. nie chce mi oddać pieniędzy.

Uważam, że zostałam z pełną premedytacją wprowadzona w błąd i uważam, że te osoby z weeConomy popełniły wobec mnie przestępstwo wyłudzenia moich ostatnich pieniędzy. Jestem obecnie po odbyciu stażu w urzędzie pracy i w dniu dzisiejszym rejestruję się jako osoba bezrobotna. Jestem bez prawa do zasiłku w trakcie poszukiwania pracy”.

Quo Vadis?

Nader interesujące mogłyby się okazać tutaj odpowiedzi na kilka konkretnych pytań. Czy ktoś z Was zna jakiegoś biznesmena, który w ciągu ostatnich lat trzy razy zmienił swoje nazwisko? Gdzie Waldemar M. rozlicza się z dochodów? Na jakich zasadach i warunkach współpracuje z tymi rzekomymi piramidami? Ilu Polaków zarejestrował w tych systemach i ile w sumie wpłacili oni pieniędzy? Myślę, że to są dobre pytania dla prokuratora. Mogłyby wiele wyjaśnić… A, jeszcze jedno pytanie. Ktoś się orientuje czy polskie prawo przewiduje kary wyłącznie dla inicjatorów i osób decyzyjnych w piramidach finansowych, czy dla ludzi, którzy polecają tego typu przedsięwzięcia innym ludziom, także? A co z mediami, które przyjmują od piramid finansowych reklamy? Czy aby to nie będą zakazane reklamy wprowadzające w błąd?

źródło: Rankingmlm & Alterbusinessźródło: Rankingmlm & Alterbusiness

Komentuje Waldemar Ruszel, prezes Stowarzyszenia Edukacji i Wsparcia Poszkodowanych Majątkowo: – Czy pazerność ma swoją cenę? Tak – kosztuje i to często sporo. Sporo też jest oczywiście względne i jest zależne od skali chciwości, ale tak bywa, że często chcemy szybko zarobić i kuszeni różnego rodzaju „super okazjami” wyłączamy całkowicie myślenie i „inwestujemy” w różne cudowne programy czy biznesy, ufając bezgranicznie osobom, które nam je polecają. W piramidach te osoby na pewno zarobią – Ty już najczęściej nie. Dlaczego? Ponieważ one doskonale wiedzą, że Ty stracisz i wiedzą też, kiedy mają się wycofać. Wiedzą również jak zaprezentować Ci taką „atrakcyjną” ofertę w taki sposób abyś myślał to, co masz myśleć i zrobił co masz zrobić – wpłacać pieniądze.

Waldemar RuszelWaldemar Ruszel

Z czego zatem wynika nasza głupota przy podejmowaniu decyzji o takiej inwestycji? Z chęci szybkiego zarobku i z ignorancji, a gdy już wejdziemy w biznes, który okazuje się np. piramidą to chcąc wyjść cało, nie przyznajemy się do błędnej decyzji (no bo jak tu przyznać się do błędu), tylko brniemy dalej, licząc naiwnie na wielokrotnie obiecywane zyski. Oni wiedzą, że kłamstwo powtarzane wiele razy staje się prawdą i wykorzystują to w całym procesie oszustwa. Co więcej sami wmawiamy sobie i innym, że na pewno zarobimy, a w tym czasie szukamy wytłumaczenia na wypadek, gdyby jednak nie wyszło – no przecież mnie też oszukali, ja nie wiedziałem w co się pakuję.

Już widać, że czynników wchodzenia w takie kłopoty będzie kilka, jednak skupię się tutaj na tej ignorancji i braku podstawowej wiedzy finansowej. Jesteśmy ignorantami, ponieważ, gdy jest możliwość nauczenia się wartościowych rzeczy, mechanizmów budowania prawdziwych biznesów, przepływu pieniędzy, wytrwałości, systematyczności, komunikacji itp., to mówimy „pierdoły, mi to nie jest potrzebne”. Kiedy natomiast ktoś machnie na pokaz plikiem banknotów i powie nam, że wystarczy zainwestować i nic nie trzeba robić i że pieniądze „same się będą mnożyły”, a jeszcze szybciej będą się mnożyły jak znajdziemy jeszcze kilka innych osób, to nagle stajemy się „ekspertami od robienia pieniędzy” i najlepiej wszystko wiemy. Później natomiast mamy pretensje do całego świata i krytykujemy wszystko i wszystkich, ponieważ oszukano nas i znowu wiemy najlepiej.

Inna grupa ludzi to ci, którzy widząc taki nieuczciwy mechanizm, podejmują jednak to ryzyko i tworzą z tego sposób na zarabianie. Robią to, ponieważ wiedzą, że zawsze znajdą grupę „jeleni”, którzy dadzą się omotać i zainwestują. Ci ludzie dodatkowo uczą się jak manipulować w celu osiągnięcia korzyści poprzez doprowadzenie innych do niekorzystnego rozporządzania mieniem. Piszę to, ponieważ od wielu lat obserwuję rynek i jako przedsiębiorca oraz trener poznałem w tym czasie wiele „cudownych” biznesów, które są tak niezwykłe i tak fantastyczne, że warto nawet pożyczyć pieniądze, żeby tylko nie stracić okazji na szybki i pewny zarobek. Gdy natomiast mówiłem osobom, które mnie chciały omotać, że to jest piramida i że to za jakiś czas zniknie i że stracą swoje pieniądze, to zazwyczaj słyszałem od nich, że oni zainwestowali i wiedzą, że to jest bezpieczne, a ja to w ogóle się nie znam i słucham plotek. Ta grupa bardzo często zmienia firmy i co jakiś czas pojawia się w „nowym, lepszym i tym razem na pewno zarabiającym” biznesie i teraz to już bankowo musimy zainwestować. Część ludzi zazwyczaj wejdzie razem z nimi do kolejnego biznesu, omamiona pozornymi zyskami, część to będą całkiem nowe osoby a reszta to ci, którzy przejmą od nich schemat zarabiania na oszustwie i będą go wspólnie rozwijać.

Kolejna grupą osób zaangażowanych w taki mechanizm oszukiwania to sami twórcy piramid i podobnych tworów. Ci są zawsze najlepiej wychodzącą na tym grupą, ponieważ mają pieniądze i prawników na zabezpieczenie swoich interesów, tworząc piramidy zakładają skalę, ilość zysków i moment upadku oraz wycofania się w takiej chwili, aby pozostać bezkarnym. Znają doskonale prawo i wiedzą jakie luki wykorzystać, aby uniknąć odpowiedzialności, jednocześnie wzbogacając się kosztem tragedii innych. Kto na tym traci przy okazji? Dobre, uczciwe biznesy i MLM-y, które bazują na prawdziwych i wartościowych produktach, wynajmowanych biurach, zatrudnianych pracownikach oraz osobach, które angażują się i poświęcają swój czas na budowanie struktur sprzedażowych inwestują pieniądze w rozwój własny i edukację innych.

Co robić, aby unikać niepotrzebnej utraty pieniędzy, wpadania w pułapki zastawiane przez cwaniaczków i przestępców w białych kołnierzykach oraz często popadania w pętlę długu przez źle podjęte decyzje? Zaangażuj się w edukację własną w zakresie inteligencji finansowej, rozwój umiejętności biznesowych, weryfikację pseudo liderów i ich biznesów, uczestnictwo w konferencjach branżowych oraz nawiązywanie szerokich kontaktów, a przede wszystkim otaczaj się ekspertami – praktykami, którzy odnoszą sukcesy, a nie tylko mówią o sukcesach. (www.ewpm.org.pl)

Komentarz Mikołaja Chałasa, prawnika w Kancelarii Chałas i Wspólnicy: – Największą różnicą pomiędzy piramidą finansową a marketingiem wielopoziomowym ma być fakt, iż w tym ostatnim zysk danego uczestnika nie jest bezpośrednio uzależniony od wpłat późniejszych uczestników, lecz wynika on ze sprzedaży produktów oferowanych przez dany MLM, których cena jest ściśle powiązana z ich realną wartością. Mając na uwadze powyższe, łatwo dojść do wniosku, iż w przypadku systemu marketingu sieciowego opartego wyłącznie o świadczenie usług (które często ze względu na ich specyfikę, czy bardzo ograniczony rynek ciężko jest wycenić), granica pomiędzy MLM-em a nielegalną działalnością piramidy finansowej bywa wręcz niezauważalna. Dyskusję nad tym czy rozróżnienie pomiędzy MLM-ami a piramidą finansową jest sztucznym wymysłem właścicieli systemów marketingu wielopoziomowego, czy też wynika stąd, iż marketing sieciowy jest wyłącznie nowoczesną metodą rozwoju firmy z pominięciem klasycznych struktur i standardowej reklamy, zaognia dodatkowo fakt, iż struktury MLM są często wykorzystywane przez oszustów. Pod przykrywką analizowanej działalności, pragną oni jedynie zebrać od uczestników jak najwięcej „opłat rejestracyjnych” i „wpłat członkowskich”. Nie podejmują prób prowadzenia realnej działalności przez spółkę i wycofują się z rynku bez zwracania jakichkolwiek pieniędzy.

Mikołaj ChałasMikołaj Chałas

W przypadku piramid finansowych szansa na odzyskanie wpłaconych przez poszkodowanych środków może się znacząco różnić, w zależności od każdego konkretnego przypadku. Możliwości, czy prawdopodobieństwo skuteczności dochodzenia zainwestowanych kwot może być znikoma. Zależy m.in. od tego, czy dany system został zbudowany jedynie w celu wyłudzenia wpłat kolejnych uczestników, a co za tym idzie nie ma żadnego rzeczywistego towaru czy też know-how, które mogłyby stanowić jakąkolwiek realną wartość przedsiębiorstwa. Ważna jest także osoba prezesa spółki. Często jest nim po prostu tzw. „słup”, za plecami którego działają osoby czerpiące zyski ze wspomnianego procederu. Oczywiście każdorazowo, w razie wystąpienia podejrzenia, iż działalność danego przedsiębiorcy, z którym podpisaliśmy umowę, czy też któremu powierzyliśmy swoje oszczędności jest oparta o strukturę piramidy finansowej, a w szczególności w momencie, gdy dany podmiot celowo odwleka czy też utrudnia albo opóźnia dostęp do danego wkładu, zysku czy też depozytu (do czego zgodnie z zawartą umową byliśmy uprawnieni), należy przede wszystkim złożyć stosowne zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Można tego dokonać na komisariacie policji w formie oświadczenia ustnego lub też w formie pisemnej, kierując je czy to do policji czy prokuratury. Jednocześnie, w ramach działań zmierzających do odzyskania utraconych środków finansowych, należy podjąć próby polubownego rozwiązania sporu z przedsiębiorcą. Gdy nie będą skuteczne, wtedy kolejnym krokiem jest wystąpienie na drogę sądową wytaczając stosowne powództwo przed właściwym sądem powszechnym. (www.chwp.pl)