Justyna KoziełJustyna Kozieł

„Podobno jestem z pokolenia Z czyli pierwszej generacji żyjącej w świecie wirtualnym, wchodzącej na rynek w czasie „kryzysu”. Zupełnie inaczej niż nasi rodzice, my byliśmy „trudniejsi” dla pracodawców – stawialiśmy wymagania i rezygnowaliśmy, kiedy nie spełniano naszych oczekiwań. Teoretycznie nasza przyszłość w dużej mierze miała być zależna od tego, jak nasi rodzice poradzili sobie w świecie po przemianach ustrojowych. Ja chciałam udowodnić, że nie musi tak być” – wyznała mi podczas nader interesującej rozmowy Justyna Kozieł. Oto wywiad ze świeżo upieczoną national marketing director w działającej na zasadzie MLM firmie The Juice+ Company…

Maciej Maciejewski: Jaki wpływ na Twoje usposobienie do pracy i przedsiębiorczości miało wychowanie i rodzina? I skąd zainteresowanie sprzedażą?

Justyna Kozieł: Wychowałam się w niewielkiej miejscowości położonej w województwie świętokrzyskim. Moi rodzice pracowali na etacie w zakładach produkcyjnych, a po pracy w rodzinnym gospodarstwie. Byli zapracowani przez 12-14 godzin dziennie, także w weekendy. W wychowaniu mnie i mojego brata pomagała ś.p. babcia. Chociaż nie chciałam żyć tak jak oni, szanuję swoje korzenie i jestem z nich dumna. Babcia nauczyła mnie przedsiębiorczości i tego, że kobieta poradzi sobie w każdej sytuacji. Mama nauczyła mnie konsekwencji i wytrwałości. Tato i brat odwagi do własnych decyzji, radości życia i miłości do muzyki.

Zawodowo z niejednego pieca jadłam chleb. Pierwsze pieniądze zarobiłam mając 8 lat i zawsze będę pamiętać na co je wydałam – czerwona oranżada, gumy „kulki”, kolorowa piłka i chrupki. Aby zarobić zbierałam też jagody, truskawki, pracowałam za granicą, potem lata byłam związana z branżą call center. Tam pierwszy raz spotkałam się ze sprzedażą, uczyłam przełamywać swoje lęki i bariery przed obcymi ludźmi „na słuchawce”. Swoje pierwsze studia wybrałam tylko dlatego, że dogrzebałam się do informacji w sieci, że dużo się po nich zarabia (śmiech). Niestety humanistka na politechnice okazała się kiepskim pomysłem, a kolejny kierunek – zarządzanie, zamieniłam na czystą praktykę, właśnie jako manager zespołu w call center.

Justyna KoziełJustyna Kozieł

To wtedy zainteresowałam się tematyką sprzedaży, rozwojem osobistym i psychologią. Nie jestem jednak typem pilnej uczennicy, raczej szukałam tego, co w danym momencie mogło mi się przydać, co może być odpowiedzią na aktualne zawodowe wyzwania. Nie było mnie stać na szkolenia, nie w głowie było mi oszczędzanie czy inwestycje, szukałam więc wszystkiego w internecie, albo kupowałam tanie książki. Ciągle jednak szukałam w życiu wyższej motywacji, chciałam czuć, że robię coś ważnego dla ludzi, dla świata, chciałam się rozwijać. Potem przyszły duże zawirowania w życiu zawodowym i osobistym, które ostatecznie pokazały, że nie jestem tam, gdzie zawsze chciałam być…

Kiedy w październiku 2016 roku zaczynałam robić biznes MLM miałam niemal ZEROWE poczucie własnej wartości, depresję, długi, wynajmowane mieszkanie, na które nie było mnie stać, nową pracę, w której nie dawałam sobie rady i świadomość jak wiele jeszcze pracy i nauki przede mną. To był moment, kiedy pomyślałam DOSYĆ dla braku efektów w moim życiu i powiedziałam TAK dla konceptu biznesu online, który odkryłam w sieci. Przyjęłam dewizę „Czegokolwiek się boisz – zrób to!”

Poczułam, że to będzie coś dla mnie. Od zawsze chciałam mieć własny biznes, ale zatrzymywał mnie strach nieudanych inwestycji. Moją wizją była także możliwość pracowania z każdego miejsca na ziemi – z domu, z podróży, oraz… z ogródka moich rodziców (śmiech). Powiedziałam sobie „Hej, nie masz nic do stracenia! Podejdź do tematu odpowiedzialnie, daj sobie rok czasu i rób to, co najskuteczniejsi w tej branży!”

Maciej Maciejewski: Nie od razu Rzym zbudowano… Jak było na początku?

Justyna Kozieł: Początki? Jak to początki… A komu od razu wychodzi jazda na rowerze czy samochodem? Przez pierwsze pół roku łączyłam dodatkowy projekt z etatem, działałam, popełniałam błędy, wyciągałam wnioski i byłam w stałym kontakcie z moimi sponsorami. Skupiałam się na tym, by robić to, za co firma mi płaci i nie komplikować. Zresztą cały czas tak robię.

Maciej Maciejewski: Wiem, że wielu osobom trudno jest wybrać do współpracy porządną firmę marketingu sieciowego. Jest duża konkurencja. Dlaczego akurat to przedsiębiorstwo?

Justyna Kozieł: Zrobiłam to, co radzę każdemu przed dokonaniem wyboru firmy MLM – dokładny przegląd branży. Upewniłam się, że filozofia The Juice+ ma dla mnie sens, że sposób jej działania jest ze mną spójny. Poznałam produkty, dowiedziałam się dokładnie czym są, dlaczego taki pomysł, gdzie się je wytwarza, jakie są wyniki badań. Spodobał mi się pomysł na naturalne uzupełnienie codziennej diety w coś, co jest nam niezbędne oraz szybkie w przygotowaniu, zbilansowane i zdrowe posiłki oraz przekąski. Żyję bardzo intensywnie, więc jest to dla mnie idealne ułatwienie. Ważne było także, jakie możliwości rozwoju dla mnie i mojego teamu daje plan marketingowy. Kropką nad „i” był fakt, że firma istnieje na rynku od 48 lat, więc stała się dla mnie solidnym partnerem biznesowym.

Maciej Maciejewski: Jakie wyniki?

Justyna Kozieł: W tym miesiącu, po 2 latach działania, awansowałam na pozycję national marketing director, a obroty naszego zespołu sięgają ok. 80 tys. euro miesięcznie. Od 1,5 roku jest to moje jedyne źródło utrzymania. W tej chwili wraz z ponad 900 osobowym teamem inspirujących ludzi tworzymy niezależny biznes online w 24 krajach świata, każdego dnia pomagając innym zmieniać swój styl życia. Działają z nami kobiety, mężczyźni, podróżnicy, osoby młodsze i starsze, single oraz mamy chcące dorobić bez konieczności wyboru między karierą, a rodziną. Prowadzimy biznes rodzinny – razem ze mną w firmie działa moja mama, szwagierka i narzeczony, z których jestem ogromnie dumna,, że rozwijają swoją przedsiębiorczość.

Maciej Maciejewski: Wróciłabyś na etat?

Justyna Kozieł: Nie jestem z tych, którzy będą jak zdarta płyta powtarzać, że MLM jest lepszy od etatu. Jestem osobą pełną empatii i zrozumienia, doskonale zdaję sobie sprawę, że to co dobre dla mnie, nie musi być dobre dla Ciebie (śmiech). Pokazuję co robię zawodowo, gdzie możemy spotkać się w pół drogi, ale niczego nie narzucam. Dla mnie network marketing był lepszym rozwiązaniem niż etat, ponieważ daje mi nieograniczone możliwości rozwoju, nie ogranicza mnie do jednego miejsca, a także mogę go łączyć z moimi licznymi zainteresowaniami. Jest także lepszym rozwiązaniem niż tradycyjny biznes, ponieważ nie wymaga ode mnie inwestycji i magazynowania produktów – cała logistyka jest obsługiwana po stronie firmy, a ja mogę skupić się na tym, w czym jestem najlepsza i za co mi płacą.

Maciej Maciejewski: Jakim trzeba być człowiekiem, aby w tym systemie osiągnąć sukce?

Justyna Kozieł: Kiedy zaczynałam budować strukturę zastanawiałam się jaki jest idealny kandydat do tej branży. Po czasie już wiem, jakie cechy są kluczowe – poczucie odpowiedzialności za własny biznes, sprawczość, odwaga w działaniu, chęć nauki, pokora, pozytywne nastawienie, konsekwencja i wytrwałość. Przy czym uparcie będę twierdzić, że każdej z tych cech każdy potrafi się nauczyć. Trzeba tylko chcieć…

Maciej Maciejewski: Jak i gdzie poznajesz nowych kandydatów do współpracy?

Justyna Kozieł: Jestem introwertykiem, więc idealnym narzędziem dla mnie, by poznawać nowych ludzi jest internet. Media społecznościowe to potężna dźwignia, trzeba to tylko robić autentycznie, z głową i wartością dla odbiorców.

Maciej Maciejewski: Co będziesz robiła, w jakim miejscu się znajdziesz za kilka lat?

Justyna Kozieł: Kiedy myślę o przyszłości bardziej ekscytuje mnie rozwój wspaniałych osób z naszego zespołu. Każdy działa w swoim tempie, jest na swój sposób wyjątkowy i to dla mnie szalona przyjemność. Każdego dnia, kiedy widzę jak się zmieniają. Stają się bardziej skuteczniejsi, dojrzalsi biznesowo, realizują swoje cele i marzenia, wychodzą daleko poza skalę z jaką zaczynali. A ja? Bardziej niż krótki i szalony bieg sprawdza się u mnie działanie długodystansowe.

A wszystko zaczęło się od DECYZJI i trwa dzięki MOTYWACJI, KONSEKWENCJI i WYTRWAŁOŚCI całego zespołu.

Na mojej tablicy celów widzę dziesiątki zrealizowanych pomysłów, a setki jeszcze przede mną. Największą wizją z nich jest pomóc każdej zdecydowanej na to osobie. Pomóc poprawić zdrowie i finanse. Odpalamy świadomość, pobudzamy kreatywność, odkrywamy ducha przedsiębiorczości w ludziach, którzy chcą coś zmienić. Zamieniłam biurko w korpo na projekt online z każdego miejsca na ziemi! Każdego miesiąca wraz z teamem pomagamy setkom osób poprawić swoje zdrowie, samopoczucie i podnieść jakość życia. Budujemy ludzi, a wraz z ludźmi budujemy biznes. Moją misją jest wspieranie ludzi w nauce przedsiębiorczości, a jednym z celów stanie się osobą niezależną finansowo, bo nadal uparcie twierdzę, że bieda przynosi więcej zła, niż bogactwo. Prywatnie? Chcę pielęgnować szczęście mojej rodziny, być dla niej oparciem, iść na kurs gotowania, wyremontować mieszkanie i znaleźć wymarzoną posiadłość – wielkie podwórko, las, jezioro oraz klimatyczny domek, gdzie być może będziesz kiedyś moim gościem (śmiech).

Maciej Maciejewski: Bankowo! (śmiech). Dziękuję za rozmowę.