Magdalena KontnaMagdalena Kontna

Szkołę średnią wybrała za namową kochanej babci, a było to technikum ekonomiczne. Po nim, odbywając staż w Banku Zachodnim, zaproponowano jej tam posadę. Pracując jako księgowa poszła za ciosem i podjęła studia zaoczne o kierunku zarzadzanie i marketing. „Cały czas czułam, że to nie jest ta wymarzona praca. Pamiętam, jak mówiłam: no przecież w najgorszym przypadku mogą mnie tylko zwolnić. Z działu księgowości awansowałam do obsługi klienta i tam było już ciekawiej. Dlaczego? Bo miałam bezpośredni kontakt z ludźmi. Uwielbiam ludzi. To fantastyczne uczucie, gdy możemy sprawić, że czują się przy nas lepiej” – wspomina swoje pierwsze doświadczenia zawodowe Magdalena Kontna, która obecnie buduje swój biznes z firmą Flavon Group.

ReklamaReklama

Pracę magisterską obroniła już jako mama cudownego Aleksandra. Podczas urlopu macierzyńskiego przekwalifikowała się na stylistkę paznokci. „Czas było wracać do pracy... a tam przywitały mnie ciekawe zmiany – wypowiedzenie umowy za porozumieniem stron i odprawka. I to był jeden z najbardziej radosnych dni w mojej karierze! Bo wreszcie mogłam poświecić swój czas klientkom.”

Maciej Maciejewski: Słyszałem, że bardzo interesuje się pani rozwojem osobistym. Skąd takie hobby?

Magdalena Kontna: Był taki okres w moim życiu, kiedy na każdym polu musiałam się uczyć i pokonywać słabości. Bycie matką i posiadanie dziecka też pokazało mi, jak wielką pracę należy włożyć we własny rozwój, żeby stawać się lepszym człowiekiem i rodzicem.

Ale jeśli ja mogłam zmienić swoje życie, mogą to zrobić wszyscy!

Wiele osób zna mnie tylko z ostatniego okresu mojego życia. Tego flavonowego. Jednak wcześniej było inaczej. Wiem jak to jest płakać po nocach i pytać „dlaczego?” I właśnie wtedy, kiedy najbardziej boli, człowiek ma szansę na zmianę. Jaką zmianę? Przede wszystkim wewnętrzną. Chcesz coś w życiu zmienić? Zacznij od siebie. Od swojego sposobu myślenia! Więc przyszła zmiana. Z pytania „dlaczego ja?” na „po co to wszystko się dzieje?” Zaczęłam się więc pasjonować szeroko pojętym zagadnieniem rozwoju osobistego.

Magdalena Kontna ze swoją ekipąMagdalena Kontna ze swoją ekipą

Uważam, że to co nas spotyka jest wynikiem tego, jacy jesteśmy wewnątrz i o czym myślimy. Teraz uczestniczę również w wielu szkoleniach od strony biznesowej, oczywiście także bardzo ważny jest dla mnie rozwój mentalny i duchowy. Chodzi mi o takie nazwiska jak Harv T. Eker, Brian Tracy, Mateusz Grzesiak i Adam Grzesik, który wkłada całe serce w swój program szkoleniowy... Interesuję się medytacją, yogą, mam ukończony II stopień Reiki, bardzo bliska jest mi wizualizacja. Uważam, że każdy musi sobie wykreować swój prywatny, osobisty byt. Z całego serca polecam książkę Louise L. Hay „Możesz uzdrowić własne życie”, która porusza właśnie tematy, o których zapominamy, a często nie wiemy jak wiele jesteśmy warci. Podstawą jest zbudować siebie – wtedy zbudujesz człowieka a on zbuduje innych ludzi...

Maciej Maciejewski: Czy to jedna z klientek jako pierwsza przedstawiła pani możliwości marketingu sieciowego?

Magdalena Kontna: O MLM słyszałam już wiele lat temu, gdyż produkty jednej z firm działających w tym systemie były używane w moim rodzinnym domu za sprawą mojej mamy, która budowała sieć. Dodam, że dla wielu osób mama była i jest super motywatorem pełnym miłości i wiary w ludzi. Na pewnym etapie mojego życia, a było to trzy lata temu, poszukiwałam czegoś cudownego, co pomoże w odzyskaniu zdrowia bardzo ważnej dla mnie osoby. Okazało się, że produkt, który znalazłam, jest dystrybuowany poprzez marketing sieciowy. W produkcie zakochałam się od pierwszego spojrzenia. Po krótkim czasie jadła go moja rodzina, znajomi, spożywały go całe rodziny moich znajomych! Właściwa dynamika zaczęła się, kiedy moja przyjaciółka z Anglii – Agata Kusiak, jako pierwsza osoba na rynku angielskim, powiedziała „wpisz mnie tam”. Czyż to nie jest piękne?

Maciej Maciejewski: Co w tym produkcie jest takiego unikalnego?

Magdalena Kontna: Często ludzie mnie pytają – „Dlaczego Flavon? Przecież na rynku jest taka konkurencja.” Co mam powiedzieć? Bo moim zdaniem to najlepszy produkt na świecie? Przecież każda liszka swój ogonek chwali. Powiem o tym, czym się kierowałam, bo okazało się, że moja intuicja jest na prawdę dobra… Jak tylko pierwszy raz zobaczyłam ten produkt – a przecież nie widziałam jeszcze planu marketingowego ani żadnych innych informacji o tym, że można na tym robić biznes – miałam 100% przekonanie, że to jest to. Pewnie każdy wie, jakie to uczucie… Dla mnie ważne jest, że to najlepiej przyswajalna forma żelu-galaretki dla naszego organizmu. Produkt jest „czysty” co oznacza, że są w nim tylko naturalne składniki, bez ekstra ulepszaczy, bo konserwanty przecież zabijają antyoksydanty. W jednym słoiczku mam niesamowitą różnorodność flawonoidów. Jestem matką, więc dla mnie jest mega ważne to, co dostaje moje dziecko każdego dnia. W przypadku Flavon na jednej łyżeczce mieści się odpowiednik kilku kilogramów wysokiej jakości owoców lub warzyw! Czy nie warto zainwestować w produkt prozdrowotny , który wyglądem i smakiem przypomina konfitury naszej babuni?

Trzeba wiedzieć, że często nasze produkty to początek przemian na lepsze. Na szczęście świadomość ludzi w tym zakresie jest coraz większa.

Wyniki niezależnych badań potwierdziły, że w produktach Flavon Protect i Flavon Green znajduje się najwyższa zawartość antyoksydantów. Poza produktem w MLM ważna jest również firma. Nasza daje konsumentom 60% zwrotu podstawowego i 5% bonusu dla liderów. To firma rodzinna (wlaściciele László Gaál i Johanna Sziklás), należy do węgierskiego Stowarzyszenia Producentów i Dystrybutorów Suplementów Diety. Co to oznacza? Zrzeszone firmy starają się przede wszystkim o zwiększenie kontroli suplementów oraz o to, żeby konsument otrzymywał do ręki preparat wyłącznie bezpieczny. Wysoka jakość jest podstawowym wymogiem, dlatego ważne jest, jak dużą wagę firma przykłada do kontroli jakości. W tym celu Flavon wprowadził system HACCP oraz postarał się o certyfikat ISO 22000. Same za siebie mówią również nagrody, jakimi ten biznes został uhonorowany. Wystarczy, że wspomnę o European Business Avards 2011/2012/2013, Monde Selection 2012/2014, Business Superbrands 2013.

ReklamaReklama

Maciej Maciejewski: A czy nie spokojniej byłoby pracować u kogoś na etacie?

Magdalena Kontna: Na etacie przepracowałam wprawdzie 4 lata, ale ja się do tego nie nadaję. Człowiek pożywia się, o której godzinie mu pozwolą, do toalety chodzi, o której mu pozwolą, a urlop też tylko wtedy, jak wyrażą zgodę. Ja pierniczę... Podziwiam tych , którzy mówią, że nie nadają się do marketingu sieciowego. Można być więźniem systemu i dymać – to jest etat, lub zacząć spełniać swoje marzenia – to marketing sieciowy. Można też się ogarnąć, wykorzystać to, że ktoś chce Ci pomóc, bo widzi w Tobie osobę, której Ty jeszcze nawet sam nie widzisz, zacząć budować sieć i odnieść sukces wielowymiarowy. Pewnie, że na początku nie będzie łatwo. Trzeba podjąć pracę nad sobą, często dużo w sobie zmienić. Ale…

Przede wszystkim trzeba uwierzyć w to, że jest inaczej. Jesteśmy warci więcej, niż wmawiano nam to przez wiele lat.

Pomimo, że kocham ludzi i pracę z nimi, bo fajnie jest patrzeć jak się zmieniają, to jednak uważam, że wiele osób jest zbyt wygodnymi. Zrzucają odpowiedzialność za własne życie na innych. A tutaj trzeba się obudzić! Wyrzucić reduktor dochodów czyli pilot od telewizora, przestać słuchać swoich głupio-mądrych znajomych. Na marginesie – najlepsi są ci co mało wiedzą a dużo radzą. Trzeba wziąć książkę w garść! Nie lubisz czytać? Ok. Są audiobooki. Przypomnij sobie co chciałeś osiągnąć. Masz 20, 30, 40, 50, 60, 70 a może więcej lat? To świetnie! Bo jeśli jeszcze oddychasz to w każdym momencie możesz zawalczyć o swoje marzenia! A jeśli dodasz do nich konkretną datę, to stworzysz CEL! MLM daje możliwości bycia wolnym. W marketingu sieciowym najbardziej cenię wolność wyboru i możliwość rozwoju. Rozwój i jeszcze raz rozwój. MLM jest najlepszą szkołą życia! Kocham ten system.

Maciej Maciejewski: Skąd brać nowe kontakty?

Magdalena Kontna: Przecież ludzie są wszędzie! Ktoś powiedział, że na swojej rodzinie i znajomych się uczysz, a dopiero później zaczyna się biznes. Hmmm... Większość mojej rodziny jest w Klubie Flavon a kilkoro z nich rozwija skrzydła ze swoimi rodzinami. Więc chyba u mnie jest trochę inaczej. Na przykład głównym liderem w mojej grupie jest moja mama Ewa Sobierajska-Smętek. Skąd biorę ludzi? Jestem na szkoleniu i miło mi się z kimś rozmawia, więc wymieniamy się numerami telefonów. Jestem w jakimkolwiek miejscu i są ku temu okazje, żeby wymienić się z kimś numerami telefonów. To proste.

Nie chodzi o to, żeby ludzi nagabywać! Proszę uwierzyć – ludzie potrzebują ludzi! A przede wszystkim pogodnych i uśmiechniętych ludzi… Z kim wolimy przebywać? Z osobą, która ciągle narzeka i nic z tym nie robi, czy może z człowiekiem uśmiechniętym i słuchającym tego, co mamy jej do powiedzenia? Trzeba tylko stać się takim człowiekiem, jakiego chcielibyśmy spotkać.

Maciej Maciejewski: Co jeszcze chciałaby pani zrobić w życiu?

Magdalena Kontna: Mam cudowne plany na przyszłość. Z moją absolutnie fantastyczną grupą osiągniemy wszystko co się tylko da. A nawet więcej. Przede wszystkim stawiam na ciągły rozwój, gdyż tylko w taki sposób mogę przekazać więcej innym. Jestem egoistką. Chcę, żeby ludzie przy mnie czuli się szczęśliwi, bo wtedy również mi będzie jeszcze lepiej (śmiech). Pragnę być osobą – myślę, że tak troszeczkę nawet już jestem – która swoim działaniem i życiem zapala innych. Chcę, żeby moje życie wniosło wartość w życie innych! A już niedługo wakacje, które spędzimy w większym gronie rodzinnym. To jest najważniejsze. Plany materialne realizuję krok po kroku. Muszę jeszcze coś dodać. Pamiętajcie, tylko mega energia wygrywa. Zatem Yupiii i działamy! Z wrażenia bym zapomniała... Dziękuję wszystkim, którzy mi zaufali – mojej świetnej drużynie i dziękuję tym, którzy przetarli szlaki. Uwaga wymieniam – Berta Zoltan, Zbigniew Utko, Ryszard Gaczkowski, Ewa Wawrzyniak, Piotr Sikorski i Ania Panas. A dla prof. dr Zoltán Dinya wielkie dziękuję!!!

Maciej Maciejewski: Dziękuję za rozmowę? Yupiii i działamy (śmiech).