DuoLife Founders Club. Rejs marzeń na totalnym wypasie

przez Maciej Maciejewski
3285 odsłony

Biznes MLM obserwuję, opisuję i komentuję już od 20 lat. W tym temacie doświadczyłem tylu rzeczy, że mógłbym nimi obdarować wszystkich polskich dziennikarzy po same pachy. Albo i uszy. I myślałem, że w network marketingu nic mnie już nie zaskoczy. Myliłem się. Bardzo się myliłem. Bo firma DuoLife zabrała mnie na rejs ekskluzywnym katamaranem po Morzu Adriatyckim… Amen.

„Duolife Founders Club to nasz nowy program motywacyjny. Za dobrze wykonaną pracę czyli odrobinę charyzmy i konsekwencji wynagradzamy naszych liderów możliwością korzystania z luksusowego katamaranu. Jako ZWYCIĘSCY nasi najlepsi menadżerowie mieszkają na pięknej łodzi i zwiedzają najbardziej magiczne zakątki” – czytamy w komunikacie prasowym.

Maciek syn Leszka, choć nie buduje struktury w żadnej firmie typu marketing sieciowy, miał ten zaszczyt, że niedawno wziął udział w jednej z tak wspaniałych, niezapomnianych ekspedycji. Coś pięknego. Cudowne morze, malownicze zachody słońca, majestatyczne, średniowieczne miasta, no i ten wypasiony, luksusowy katamaran, na którym mieszka trzyosobowa załoga przesympatycznych profesjonalistów, zajmujących się gośćmi 24/h na dobę. Jeszcze jedno w kwestii kontaktów międzyludzkich, które są ważne podczas każdej podróży. Tam zawsze jest mocna ekipa. Bardzo mocna ekipa niesamowitych ludzi z DuoLife. Żyć, nie umierać.

Trochę bujało, ale co mnie tam Kozak jaki albo i Sicz cała? Spotkaliśmy się w Splicie. Marina Kastela. Szybka kawa w przystani i wypłynęliśmy w morze. Dokąd? Uwierzcie mi, nie miałem zielonego pojęcia i szczerze mówiąc, ani mnie to nie interesowało, ani nie dbałem o to, a nawet się tym nie przejmowałem. Bo znalazłem się w niebie. W takich warunkach i w takim towarzystwie, na tak luksusowym środku lokomocji… No problem. A wszystko w ramach DuoLife Founders Club.

Potem to już tylko my i morze. Przepiękne morze. I codzienne celebracje wyśmienitego jedzenia przyrządzanego przez pana, którego już po pierwszym posiłku nazwałem Mr. Golden Hand’s. Takiego żarcia nie konsumowałem w żadnym ekskluzywnym hotelu na świecie. Ale co Wam będę pociskał tanią bajerę okraszoną złotymi przymiotnikami… Zobaczcie sami:

Bardzo dziękuję za te 3 dni pobytu w niebie. Tylu specjalistów od tysięcy lat szuka raju. I nikt nie wie, gdzie on był. A on jest właśnie tam! Amen. Ogólnie firma DuoLife to ma konkretne szczęście. Albo bardzo dobrego nosa? Każdy ekskluzywny jacht musi posiadać swoją stałą, zawodową załogę. Ten jacht ma najlepszą na świecie ekipę morską pod słońcem. A nawet księżycem. Kapitan, kucharz i stewardesa marzeń. Mistrzostwo świata!

Na każdym urlopie i na jakiejkolwiek wyprawie możecie mieć przepiękny, najnowocześniejszy sprzęt i wyposażenie, super ekstrawagancką hiper cudowną pogodę, a nawet do tego zdrowie i kondycję jak tur oraz mnóstwo kasy… ale jeśli nie zadbają o Was miejscowi tambylcy… może być kiepsko.

Z tymi ludźmi kilkudniowa wyprawa przeradza się w ekspedycję życia. Sztos. Kapitan. Władca mórz i oceanów, prawdziwy geniusz i wilk morski. Jack Sparrow to przy nim marny amator od mycia pokładu. Widziałem jak Vasco da Gama robił mu na rufie hol mocno. Bo kiedy kapitan się goli, sztorm ucicha powoli. Kucharz. To istny majstersztyk. Mr Golden Hand’s. 17 gwiazdek Michellina. Nie widać go w ogóle, nie ma faceta na pokładzie, ale jak spożywasz to oczy wyskakują z orbit, a język spada na stół. Gordon Ramsey mógłby mu podawać fartucha. No i ta prześliczna, cudowna stewardesa. Kwintesencja mrówczej pracy, zaangażowania i kompetencji. To jest ANGEL! ! !

Taką oto załogę ma katamaran z projektu DuoLife Founders Club. Najlepszą. Nie wiem co najbardziej z rejsu zapamiętają pozostali uczestnicy, ale na mnie to oni zrobili największe wrażenie. Ogólnie było ekskluzywnie i w cudownych okolicznościach przyrody, ale to ludzie budują wrażenia. Bo umiejętności jachtu są sumą umiejętności całej załogi. A być razem w jednej łodzi to zupełnie coś innego, niż być razem gdziekolwiek indziej. Dziękuję firmie i Wam kochani za tak piękne doznania. A wszystkim networkerom z firmy życzę dużo charyzmy, kompetencji i wytrwałości, aby kiedyś się tam znaleźć. Naprawdę warto. Za wszelką cenę. Bo tak wygląda on. Profesjonalizm w biznesie. Amen.

Komentarz Łukasza Godynia: „Podczas kolejnego rejsu w ramach DuoLife Founders Club wszystko było wyjątkowe – atmosfera na pokładzie, klimat DuoLife Yacht, emocje, które nam towarzyszyły, a przede wszystkim ludzie – topowi liderzy Klubu DuoLife – których sukcesy celebrowaliśmy. To właśnie za sprawą naszych liderów możemy się nieustannie rozwijać i realizować obierane cele w tak szybkim i spektakularnym tempie. Liderom Klubu DuoLife najmocniej dziękuję za obecność na pokładzie DuoLife Yacht, a przede wszystkim za wysiłek, zaangażowanie i pracę wykonywaną na rzecz naszej organizacji. Jestem pewny, że najbliższa przyszłość maluje się dla Was w ciepłych kolorach i już niedługo odniesiecie kolejne, spektakularne sukcesy. Niech wieczory, takie jak uroczysta kolacja na zakończenie DuoLife Founders Club zdarzają nam się jak najczęściej”.

Komentarz Pawła Lenara: „Powodem, dla którego warto pracować ONLINE jest to, że możesz być gdziekolwiek chcesz OFFLINE… i to jest ŻYCIE! Budzisz się rano i to Ty decydujesz jak ma wyglądać TWÓJ DZIEŃ. Nie decyduje o tym Twój szef, przełożony czy kierownik. System MLM to przyszłość. To jest największa wartość, jaką daje odpowiednio zastosowana technologia w XXI wieku. Życie masz jedno, warto mieć je dla siebie i swojej rodziny. I nie ma jednego właściwego sposobu na stworzenie życia Twoich marzeń. Poza tym – Zacznij już dziś. Trzeba zrobić konkretny ruch, żeby wygrać tę grę. Działaj z głową, a też będziesz tam z nami! Już niebawem”.

Mogą Cię również zainteresować