Kiyosaki w Twoim domu? Mówisz i masz

przez Maciej Maciejewski
497 odsłony

Już tylko kilka dni dzieli nas od wizyty w Polsce Roberta i Kim Kiyosaki. 1 czerwca w Warszawie Robert i jego specjaliści z RichDad.com dadzą super wykład o czterech czynnikach, które sprawiają, że ludzie pozostają biedni i wytłumaczą co zrobić, żeby przetrwać kryzys i powiększyć swój majątek.

Kim i Robert wychwalający
Kim i Robert wychwalający „Network Magazyn”

Pierwsza część tej jazdy po bandzie (ok. 80 min.) będzie transmitowana przez naszą platformę konferencyjną Vidnet. Cena jest śmieszna. Za ugoszczenie małżeństwa Kiyosaki w swoim domu w formie ekskluzywnego spotkania online trzeba zapłacić niecałe 48 zł. Będzie to jedyna możliwość uczestniczenia w tym zamkniętym spotkaniu, na które nie można kupić biletów. Całość, jak to w Vidnecie, będzie na żywo, po polsku i w dodatku w kolorze.

WYSTARCZY ZAREJESTROWAĆ SIĘ W TYM MIEJSCU

A dla tych fanów Roberta i Kim, którzy już dzisiaj siedzą przed monitorami jak na szpilkach, przypominam fragment świetnej książki „Młody Bogaty Rentier” Roberta T. Kiyosaki i Sharon L. Lechter. Proszę zwrócić uwagę na to, że książka ma już kilka lat i pokryta jest sporą warstwą kurzu, a zagadnienia wciąż są aktualne. Bez względu na hossę, kryzys, powodzie czy jakoweś wulkaniczne erupcje. Wiedza przekazywana nam przez Roberta jest ponadczasowa:

Potęga sieci

Spotkałem się kiedyś z zasadą zwaną prawem Metcalfe’a, które częściowo wyjaśnia olbrzymi skok lub wykładniczy przyrost bogactwa. Robert Metcalfe jest współzałożycielem firmy 3Com, która wprowadziła na rynek palmtopy. W myśl jego prawa, „wartość ekonomiczna sieci równa się liczbie użytkowników podniesionej do kwadratu”.

Robert Kiyosaki z Donaldem Trumpem
Robert Kiyosaki z Donaldem Trumpem

Pojęcie to pomoże nam zrozumieć historia faksu. Na początku mojej pracy w Xerox Corporation miałem za zadanie sprzedawać faksy. Problem polegał jednak na tym, że na początku lat 70. niewielu ludzi miało te urządzenia, a jeszcze mniej wiedziało, jak działają. Ponieważ faksów było tak niewiele, ich wartość ekonomiczna była niewielka. Jednak w miarę upływu czasu i wzrostu popytu nastąpiła nagła eksplozja ich popularności. Obecnie większość moich znajomych ma faks w domu i w biurze.

Prawo Metcalfe’a w tym przypadku brzmi: jeśli mamy tylko jeden faks, nasza wartość ekonomiczna wynosi jeden, zgodnie ze wzorem:

1:12

Wartość ekonomiczna sieci mającej tylko 1 użytkownika wynosi 12, czyli po prostu 1. Gdy jednak mamy dwa faksy, ekonomiczna wartość sieci nie wzrasta liniowo, lecz wykładniczo. Dodając do sieci drugi faks, powiększamy jej wartość ekonomiczną do 4, nie do 2:

1:22 = wartość ekonomiczna 4

Gdyby w sieci znajdowało się dziesięć faksów, liczby wyglądałyby następująco:

1:102 = wartość ekonomiczna 100

Osoby z kwadrantu S cierpią

Osoby działające jako jedyni właściciele albo jako samozatrudnieni właściciele małego biznesu często nie korzystają z dobrodziejstw prawa Metcalfe’a. Grupa franchisingowa w rodzaju McDonalda jest znacznie silniejsza od rodzinnej budki z hamburgerami między innymi dlatego, że działa zgodnie z prawem Metcalfe’a.

Zauważyłem, że ludzie, którzy są twardzi i chcą być niezależni, często muszą pracować znacznie ciężej na samo utrzymanie swojej niezależności. Natomiast wielu fachowców wstępuje do stowarzyszeń, aby zwiększyć pole swego działania.

Przedstawiciele kwadrantu P zakładają związki zawodowe

Ludzie z kwadrantu P od lat znają wartość organizowania się w związki zawodowe. Dzięki temu negocjując z pracodawcami mają większą siłę oddziaływania, aniżeli w pojedynkę. Jednym z najbogatszych i najbardziej wpływowych związków zawodowych w Stanach Zjednoczonych jest NEA (National Education Association) – Stowarzyszenie Szkolnictwa Państwowego. Zmiany w naszym systemie edukacji zachodzą powoli w dużej mierze z powodu wpływu tego związku nauczycielskiego. Nauczyciele znają potęgę sieci.

Robert rysuje swój słynny kwadrant przepływu pieniędzy
Robert rysuje swój słynny kwadrant przepływu pieniędzy

Potęga Monopolu

Bogaty ojciec często mawiał: „Recepta na wielkie bogactwo znajduje się w grze Monopoly”. Wielu z nas zna tę receptę, która polega na kupowaniu czterech zielonych domów, a następnie wymienienia ich na jeden czerwony hotel. Przepis na bogactwo z gry Monopoly jest również zgodny z prawem Metcalfe’a. Gdy przyjrzysz się zestawieniu wskaźników biednego i bogatego ojca, być może zrozumiesz, dlaczego siła ekonomiczna bogatego wciąż rosła, biednego zaś – nie zmieniała się.

Biedny ojciec
Nieruchomości
1:1 zawsze niezmienna

Bogaty ojciec
1:450
wciąż wzrastająca

Siła ekonomiczna mojego biednego ojca pozostała na poziomie 1. Jeden do kwadratu to wciąż jeden. Ojciec posiadał tylko dom. Siła ekonomiczna bogatego ojca w tej samej sferze wynosiła 4502. Miał w swoich rękach ponad 450 mieszkań czynszowych. Jego siła ekonomiczna rosła wykładniczo. Gdy spojrzysz na wskaźnik biednego ojca wynoszący 1:1, a następnie weźmiesz pod uwagę wpływ podatku na jego przychód (przychód z zarobków uszczuplony o 50%), możesz faktycznie zobaczyć, dlaczego siła ekonomiczna mojego biednego ojca nie wzrastała, mimo coraz cięższej pracy. Przychód bogatego ojca zwiększał się, rosła też jego siła ekonomiczna, zaś on sam płacił coraz niższe podatki.

W roku 1985 Kim i ja zaplanowaliśmy, że będziemy nabywać dwa mieszkania pod wynajem rocznie. Naszą pierwszą nieruchomość kupiliśmy w 1989 roku. Przy pięciu takich mieszkaniach nasza siła ekonomiczna wynosiła 52, czyli 25. Wzrosła nie tylko nasza siła ekonomiczna, ale – w miarę nabierania doświadczenia – umacniała się także nasza wiara w siebie. Kiedy kupiliśmy wspomniany wcześniej dwunastomieszkaniowy dom czynszowy, nasz wskaźnik dźwigni wyniósł 1:17, natomiast siła ekonomiczna 1:172, czyli 289. Wskaźnik innych, którzy mieli tylko swoje domy i nie kupili żadnej nieruchomości podczas spadku koniunktury, pozostał na poziomie 1:1, zaś ich siła ekonomiczna nadal wynosiła 1. Celem moim i Kim jest posiadanie w naszym portfelu inwestycyjnym tysiąca lub więcej mieszkań do roku 2005. Zadajmy więc pytanie: „Jaka jest siła ekonomiczna 10002?”.

Powyższy przykład tłumaczy, jak ktoś działający w kwadrancie B lub I może w krótkim czasie wyprzedzić niezwykle mądrego, utalentowanego albo bardzo wykształconego człowieka z kwadrantu P lub S, mimo iż ten zarabia więcej. Prawo Metcalfe’a wyjaśnia, dlaczego bogaty ojciec ostatecznie zarabiał więcej w ciągu roku, niż mój biedny ojciec zarobił przez całe życie. Tłumaczy także, dlaczego żółwie mogą pokonać zające, jeśli będą nabywać aktywa, a nie pracować za pieniądze, co często czyni wiele zajęcy.
System sprzedaży sieciowej

Kiedy zrozumiałem prawo sieci Metcalfe’a, pojąłem, dlaczego firmy stosujące system marketingu sieciowego oferują tak potężne narzędzie przeciętnym ludziom, takim jak Ty czy ja. Stosując prawo Metcalfe’a w systemie sprzedaży sieciowej, zaczynasz dostrzegać potęgę tego rodzaju biznesu.

Przykład: osoba z kwadrantu P lub S postanawia przyłączyć się do systemu sprzedaży sieciowej i uczy się, jak przejść do kwadrantu B. Pracuje rok lub dwa lata, zdobywając wymagane doświadczenie i rozwijając odpowiednią mentalność. Powiedzmy, że przez dwa lata dzieje się niezbyt wiele. Ludzie niekiedy zajmują się biznesem niesystematycznie, nie są wytrwali. W tym czasie ich wskaźnik dźwigni lub siły ekonomicznej pozostaje bez zmian. Nie różni się zbytnio od wskaźników osób z kwadrantu P czy S.

1:1
Siła ekonomiczna wynosi 1

Nagle, w trzecim roku kontekst takiej osoby się poszerza, wzbogaca się też jej treść. Ni stąd, ni zowąd udaje się jej pozyskać do pracy i wyszkolić trzech mocnych kandydatów, którzy także chcą tworzyć ten system. Ich wskaźnik dźwigni oraz siła ekonomiczna wygląda następująco:

1:3
Siła ekonomiczna wynosi 9

Po trzech latach następuje olbrzymi skok siły ekonomicznej. Po pięciu latach osoba ta ma sieć złożoną z dziesięciu osób, których wskaźnik dźwigni wynosi:

1:10
Siła ekonomiczna równa się 100

Załóżmy teraz, że człowiek ten stwierdza, że dziesięć osób w sieci mu wystarcza i skupia się tylko na nich. Przypuśćmy, że po zaledwie kilku latach 10 ludzi z jego sieci pozyskuje 10 kolejnych (1:10:10). Oznacza to, że założyciel sieci ma w niej teraz stu ludzi.

Mając źródło dodatkowego przychodu, osoba taka zaczyna kupować domy czynszowe. Zaczyna od budynku ze stu mieszkaniami:

Biznes 1:10:10
Nieruchomości 1:100

W ciągu 5-10 lat człowiek ten nie tylko wyszedł ze strony Kwadrantu zajmowanej przez P i S, ale jeszcze gwałtownie zwiększył swoją siłę ekonomiczną w kwadrantach B i I – co trudno osiągnąć w kwadrantach P i S. Nagle ktoś, kto dokonał zmiany kwadrantu, staje się dużo zamożniejszy i ma więcej siły ekonomicznej od swoich rówieśników w kwadrantach P i S.

Po piętnastu latach jego wskaźnik mógłby wprawić nas w osłupienie. Przykład ten w uproszczony sposób tłumaczy, dlaczego polecam niektóre firmy zajmujące się sprzedażą sieciową. Jak sama nazwa wskazuje, wykorzystują one prawo sieci Metcalfe’a.

Gdy rozmawiam z ludźmi, którzy martwią się o emeryturę lub wartość jednostki uczestnictwa funduszy emerytalnych, często radzę, aby do swojego portfela dodali biznes oparty na marketingu sieciowym. „Jeśli naprawdę będziesz postępować tak, jak uczą niektóre biznesy sieciowe – tłumaczę – i rzeczywiście stworzysz w swojej sieci solidny biznes oparty na ludziach, uznasz go za pewniejszy od funduszy emerytalnych. Jeżeli naprawdę solidnie pracujesz, by uczynić członków twojej sieci bogatymi, oni z kolei uczynią ciebie bogatym i trwale zabezpieczą twój byt. Moim zdaniem, biznes oparty na marketingu sieciowym jest dużo bezpieczniejszy od giełdy papierów wartościowych, ponieważ liczysz na ludzi, których polubiłeś i którym zaufałeś. Poza tym, wszyscy wykorzystujecie działanie prawa Metcalfe’a – mierzącego siłę sieci”.

Sieci wykorzystują przychylność

Ludzie bogaci i wpływowi rozumieją siłę sieci. McDonald’s jest siecią połączonych ze sobą punktów sprzedaży hamburgerów na całym świecie. General Motors to samochodowa sieć dealerska obecna w całej Ameryce. Exxon jest spółką naftową, której pola naftowe, tankowce, rurociągi oraz stacje benzynowe także funkcjonują w globalnym systemie sieciowym. Jeśli bogaci i wpływowi używają sieci, dlaczego Ty nie miałbyś tego robić? Safeway to sieć marketów spożywczych rozprowadzająca artykuły spożywcze w całych Stanach. Potężnymi sieciami – tym razem informacyjnymi – są także CBS, NBC, ABC, CNN, PBS, CBN.

Bogaty ojciec mawiał: „Jeśli chcesz być bogaty, musisz budować sieci i łączyć je z innymi sieciami. Łatwo wzbogacić się dzięki sieciom, ponieważ w ten sposób łatwiej być hojnym. Z drugiej strony, ludzie działający w pojedynkę ograniczają swoje szanse na sukces ekonomiczny. Sieci – dodawał – to grupy ludzi, firmy lub organizacje oparte na przychylności, gdyż ty wspierasz je, a one ciebie. Sieci stanowią potężną formę dźwigni. Jeśli chcesz być bogaty, zbuduj sieć i za jej pośrednictwem nawiąż kontakty z innymi sieciami”.

Nasz biznesplan w firmie Richdad.com opiera się na współpracy, a nie na rywalizacji z innymi firmami, zwłaszcza gdy są od nas większe. Obecnie współpracujemy z AOL Time Warner, Time Life, Nightingale-Conant, PBS, wydawcami z 40 różnych krajów, z wieloma związkami wyznaniowymi oraz z kilkoma firmami marketingu sieciowego. Współpracujemy, bo dzięki temu staniemy się silniejsi, bardziej rentowni i bogatsi. Wzajemnie wykorzystujemy silne strony i minimalizujemy słabości, co powoduje, że wszyscy zyskują na sile.

Odkryliśmy, że dzięki współpracy i koncentrowaniu się na dobrobycie kontrahentów sami rozwijamy się wykładniczo. Zauważyłem też, że osoby czy firmy, które dbają przede wszystkim o własne wzbogacenie się lub biorą więcej niż dają, nie są dobrymi partnerami w sieci. Dostrzegłem, że kto chce jedynie brać i troszczy się tylko o siebie, nierzadko musi pracować ciężej i w ostatecznym rozrachunku zarabia mniej.

Byłem kiedyś członkiem zarządu spółki, o którą prezes najwyraźniej nie dbał. Troszczył się jedynie o pakiet wynagrodzenia dla siebie oraz swój „złoty spadochron”, czyli odprawę. Nie zależało mu na sieci – biznesie zatrudniającym setki pracowników, którzy byli jego animatorami. Dbał wyłącznie o siebie. Rzecz jasna, wybraliśmy nowego prezesa. Sednem sukcesu we wzajemnej współpracy jest szczera troska, aby osobom lub organizacjom, z którymi współpracujesz, także dobrze się wiodło. Nie można dbać tylko o siebie, a błąd ten popełnia wiele osób i organizacji.

Od lat Kim, Sharon i ja spotykamy pojedynczych ludzi, konsultantów lub firmy, które chcą z nami współpracować tylko wówczas, gdy będą miały pewność, iż otrzymają najpierw zapłatę. Świadczy to o tym, że honorarium, które im płacimy, najwyraźniej jest dla nich ważniejsze od dostarczanej przez nich usługi.

Kim podpisuje swoją książkę
Kim podpisuje swoją książkę

Ostatnio zatrudniliśmy firmę konsultingową w celu skontrolowania wewnętrznych systemów marketingu w naszej spółce. Firma zażądała pokaźnego honorarium przed podjęciem jakiejkolwiek pracy. Zapłaciliśmy i po trzech miesiącach otrzymaliśmy raport. Kiedy go przeczytaliśmy, zdaliśmy sobie sprawę, że cały tekst – po odsianiu pseudospecjalistycznego żargonu – zawiera jedynie zalecenie podjęcia stałej współpracy ze wspomnianą firmą oraz propozycję uiszczenia honorarium za 3 kolejne lata z góry. Nie było tam ani jednej wskazówki dotyczącej usprawnienia naszych systemów marketingu. Jest to przykład sprzedawcy przedkładającego swój utarg nad potrzeby klienta. Nie muszę dodawać, że nie podpisaliśmy z nimi umowy.

Kiedy chodziłem do szkoły średniej, bogaty ojciec poprosił mnie, abym towarzyszył mu w rozmowach z ludźmi starającymi się o stanowisko zarządcy jednego z terenów przemysłowych, który do niego należał. W sali konferencyjnej znajdowało się trzech kandydatów. Po objaśnieniu zadania, które mieli wykonać, bogaty ojciec chciał się dowiedzieć, czy mają jakieś pytania. Mieli, i to ciekawe:

„Ile będę miał codziennie wolnego czasu?”

„Ile można mieć urlopu chorobowego?”

„Jakie przysługują świadczenia pracownicze?”

„Kiedy dostanę podwyżkę i awans?”

„Ile jest dni płatnego urlopu?”

Po spotkaniu bogaty ojciec zapytał mnie, co zauważyłem.

– Interesowały ich tylko własne korzyści – powiedziałem. – Żaden nie zapytał, jak mógłby pomóc panu rozwijać interes oraz zwiększyć rentowność firmy.

– Też to zauważyłem – przyznał bogaty ojciec.

– Czy zatrudni pan któregoś z nich?

– Oczywiście – odpowiedział. – Szukam pracownika, nie wspólnika; kogoś, kto chce zarobić pieniądze, a nie bogacić się.

– Czy oni nie wyglądali na chciwych? – zapytałem (jeśli czytałeś inne moje książki, być może pamiętasz, że bogaty ojciec zawsze kazał mi pracować za darmo).

– Tak – przyznał bogaty ojciec. – Do pewnego stopnia wszyscy jesteśmy chciwi. Oni najprawdopodobniej nigdy nie staną się bogaci, ponieważ są za mało hojni.

Mówiąc inaczej, ich wskaźnik pewnie zawsze pozostanie na poziomie 1:1. Warto przypomnieć słowa bogatego ojca: „Większość ludzi nigdy się nie wzbogaci, ponieważ myślą jedynie o wysokości dniówki. W uzależnianiu płacy od czasu pracy nie ma dużej dźwigni, gdyż bez względu na to, jak ciężko będziesz pracować i ile ci zapłacą, twój wskaźnik cały czas będzie utrzymywać się na poziomie 1:1”.

Bogaty ojciec polecił swojemu synowi i mnie pracować za darmo między innymi po to, abyśmy nabyli umiejętność dawania innym oraz tworzenia aktywów, zanim coś otrzymamy w zamian. Wiele lat temu sporządził listę, aby wyjaśnić ten zamysł. Nazwał ją „Listą tych, którzy otrzymują zapłatę najwcześniej i dostają najwięcej”.

5. Właściciele firm.

4. Inwestorzy.

3. Specjaliści (księgowi, pracownicy, konsultanci).

2. Pracownicy.

1. Aktywa (firmy lub inna inwestycja).

– Właściciel firmy musi najpierw opłacić aktywa – wyjaśnił bogaty ojciec. – Oznacza to nieustanne inwestowanie odpowiedniej ilości pieniędzy i środków w umacnianie i rozwijanie aktywów. Zbyt wielu właścicieli firm stawia siebie na pierwszym miejscu – przed aktywami, pracownikami oraz resztą. Z tego powodu ich firmy upadają. Właściciel powinien otrzymać zapłatę na końcu, ponieważ zakłada firmę po to, by dostawać najwięcej. Chcąc to osiągnąć, musi dopilnować, aby zapłatę w pierwszej kolejności otrzymali inni pracujący dla firmy. Dlatego uczę was pracowania bez wynagrodzenia. Uczycie się odkładać własną gratyfikację na później oraz pracować po to, aby tworzyć aktywa, których wartość wzrasta. Pragnę, abyście nauczyli się tworzyć aktywa, a nie pracować za pieniądze – oznajmił bogaty ojciec.

Wielu właścicieli firm internetowych oraz innych nowo powstałych biznesów nie postępuje zgodnie z regułami tej listy ani nie stosuje się do takich rad, jakich również udzielał bogaty ojciec. Spotykam ludzi, którzy zakładają firmę, zapożyczając się lub zdobywając kapitał od przyjaciół, rodziny czy innych inwestorów. Od razu wynajmują duże biuro, kupują luksusowy samochód i wypłacają sobie ogromne pensje z kapitału inwestycyjnego, zamiast z przychodów z biznesu. Ponieważ kapitał inwestycyjny jest fatalnie zarządzany, a nie ma jeszcze przychodów, właściciele starają się jak najmniej wkładać w firmę, płacić pracownikom i specjalistom. W takich przedsięwzięciach niezapłaconymi rachunkami często zostają obarczeni inwestorzy, jak miało to miejsce w przypadku wielu nowo powstałych firm internetowych.

Bogaty ojciec tłumaczył swojemu synowi i mnie:

– Osoby, którym trzeba zapłacić najpierw, ostatecznie dostają najmniej. Właściciel firmy powinien płacić sobie na końcu, ponieważ celem jego biznesu jest tworzenie aktywów. Jeżeli prowadzi firmę, aby dostawać wysoką wypłatę, nie powinien prowadzić interesów, tylko poszukać sobie pracy. Jeśli właściciel godziwie zapłacił wszystkim zaangażowanym w tworzenie jego aktywów, aktywa powinny być warte dużo więcej niż mógłby sobie kiedykolwiek zapłacić.

– Większość ludzi – wyjaśniał bogaty ojciec – nie weszła do świata biznesu, aby tworzyć lub nabywać aktywa. Większość to pracownicy lub samozatrudnieni specjaliści, ponieważ oczekują pensji. Właśnie to jest jednym z głównych powodów tego, że niecałe 5% obywateli Stanów Zjednoczonych to ludzie bogaci. Tylko 5% uzmysławia sobie wyższość wartości aktywów nad pieniędzmi. Właściciel przedsiębiorstwa dlatego zarabia ostatecznie mnóstwo pieniędzy, że na samym początku musi być najhojniejszy. Podejmuje największe ryzyko, a zapłatę dostaje na końcu. Jeśli spisał się dobrze, jej suma może być olbrzymia.

Toteż zawsze, gdy zakładam firmę, stosuję się do reguł listy bogatego ojca. Na początku pracuję za darmo, ponieważ w ostatecznym rozrachunku chcę zarobić dużo pieniędzy.

Możliwości służenia innym osobom i organizacjom są w przypadku wielu przedstawicieli kwadrantów P i S ograniczone, więc wysokość ich przychodów jest też ograniczona. Prawdziwy właściciel biznesu z kwadrantu B, skupiający się na rozwijaniu firmy, która nieprzerwanie służy coraz większej liczbie osób, będzie coraz bogatszy. Zostaje wynagrodzony za to, że tworzy system lub aktywa, które służą dużej liczbie ludzi. To dlatego właściciel firmy bogaci się wykładniczo, a pracujący za pensję – stopniowo.

Mogą Cię również zainteresować