Lene alexandra nakenbilder sex damer Free sex videos dating in the dark Ladyboy porn erotisk fortelling Sex dating norge fleshlight shop

ONLINE CZY OFFLINE? Dylematy MLM – odcinek 5

przez Dr Maciej Waszczyk

Czas na kolejne rozważanie. Tym razem nie będzie to tylko jeden z „odwiecznych” dylematów naszej branży, ale temat bardzo współczesny i aktualny, szczególnie w czasach koronawirusa. Czas postawić sobie pytanie czy lepiej się skupić na modnych działaniach online, w sieci internetowej, czy twardo trzymać się systemu pracy offline, w terenie.

Czy online to przemijająca moda?

Po to, aby dotrzeć do odpowiedzi na tytułowe pytanie „online czy offline”, należy wcześniej odpowiedzieć sobie na pytanie, czy internet to przemijająca moda. Odwołajmy się do historii. Internet jest to ogólnoświatowa sieć zbudowana z połączonych ze sobą „maszyn liczących”, obecnie komputerów i innych urządzeń wyposażonych w dostęp do sieci. Pierwsze „maszyny liczące” tworzyli XVII wieczni filozofowie, jak Pascal czy Leibniz. Ciekawe i interesujące dla Polaków jest to, że sieć internetowa zbudowana została na podobieństwo sieci dystrybucji informacji, wynalezionej w 1962 roku przez pochodzącego z Polski Amerykanina Paula Barana.

Ta sieć charakteryzuje się tym, że nie można jej łatwo zniszczyć, ponieważ nie posiada punktu centralnego, a posiada za to wiele punktów równoważnych. W praktyce są to miliony równoważnych sobie serwerów. Dlatego też, ze względu na swoją odporność na zniszczenie, internet był początkowo wykorzystywany głównie do celów wojskowych jako Milnet, a dopiero nieco ponad czterdzieści lat temu internet stał się siecią cywilną. No i wtedy zaczął się szybki proces przenoszenia kolejnych obszarów życia, komunikacji, wiedzy, kultury i handlu do tej sieci.

Online nie jest więc przemijającą modą, a potężnym medium, budowanym nie tylko przez lata czy dziesiątki lat, ale przez stulecia. Cała historia przemysłowego świata dążyła do powstania internetu, który w dzisiejszych czasach jest nie tylko czymś co ułatwia życie, ale czymś bez czego bardzo trudno funkcjonować. Spytajmy: dlaczego? Przecież znamy wiele osób, które nie korzystają z internetu, albo prawie nie korzystają. Odpowiedzmy: dlatego, że te osoby „coś” omija. Nie są na czasie. Nie są na bieżąco.

No to podejdźmy do tematu nieco przekornie…

Z drugiej strony… Czy jesteśmy w stanie wyobrazić sobie miłość dwojga ludzi tylko przez internet? Związek sieciowy? Przejście razem przez życie? Ciężko, prawda? Czy jesteśmy w stanie wyobrazić sobie macierzyństwo online? To dopiero absurd! Czy można wychować dzieci przez kamerkę? No, nie bardzo. W ten sposób tych kilka prostych pytań i wręcz oczywistych odpowiedzi, stawia na właściwym miejscu nasze pytanie i daje natychmiastową odpowiedź:

NIE DA SIĘ W INTERNECIE ZAARANŻOWAĆ I ZASTĄPIĆ PRAWDZIWEGO SPOTKANIA DWÓCH OSÓB.

Taki pogląd jest zgodny zresztą z odpowiedzią większości współczesnych filozofów, w szczególności ze szkoły personalistycznej. Czy mają rację? Jestem zdania, że tak. Nie da się prawdziwie SPOTKAĆ przez internet tak, jak nie da się, przynajmniej na razie, przekazać przez internet zapachu… a zapach jest jednym z elementów komunikacji podczas spotkania dwóch osób. Ktoś powie: a osoby, które są pozbawione węchu? Czy one też nie uczestniczą w spotkaniu? Oczywiście, że uczestniczą, ale odbierają zazwyczaj inne bodźce, których przez internet nie sposób wiernie przekazać – otoczenie, nastrój, ledwo dostrzegalne gesty, zniekształcone przez mikrofon zmiany tonacji głosu. To są zresztą tylko przykłady, a każdy, kto czyta ten artykuł doskonale wie, o co mi chodzi.

„Real” czy „wirtual”?

Wielokrotnie spotkałem się z opinią, że komunikacja międzyludzka w „realu”, czyli w świecie „prawdziwym”, jest bardziej wartościowa, więc po co zajmować się sieciami społecznościowymi, głównie Facebookiem. Wiele osób mówi z dumą: „nie mam konta!” Tak, zgodzę się, ale jednocześnie, nie zgodzę się! Dzięki sieciom społecznościowym osobiście mam kontakt z wieloma osobami, które są bardzo daleko. Z osobami, których dawno nie widziałem. Z osobami, o których istnieniu bym nie pamiętał, gdyby nie internet. Wiem co się u nich dzieje. A zatem, chwała, że jest internet!

Chcę też przytoczyć w tym miejscu mój ulubiony cytat z – uwaga (!) 1903 roku: „z czasem postęp elektrotechniki czy może jeszcze innej, na jakiejś subtelniejszej, nie znanej dziś sile opartej techniki doprowadzi do tego, że całe dobro, jakie ludzkość w sztuce zgromadziła, stanie się dostępne dla wszystkich, wszędzie i w każdym czasie. […] Z czasem więc obrazy Velázqueza lub Rembrandta, których dziś trzeba szukać w Madrycie lub Antwerpii, będą oglądane jednocześnie na całej kuli ziemskiej – od Pekinu do Zakopanego. Żeby widzieć skutą mrozem pustynię podbiegunową i kipiący nadmiarem przepych życia podzwrotnikowego, dość będzie dotknąć jakiegoś guziczka. […] Wszystko to się stanie; stanie się nie dziś to jutro.” (Stanisław Witkiewicz: „Dziwny człowiek”. Lwów-Warszawa 1903). Prorockie słowa sprzed 117 lat, a jednocześnie pokazujące za co powinniśmy być internetowi wdzięczni.

Do sedna!

Jak to wszystko przekłada się na nasz biznes MLM? Czas w końcu odpowiedzieć na postawione na początku tego tekstu pytanie. Według mnie bardzo prosto. Otóż należy maksymalnie wykorzystać możliwości, które daje nam internet. Zbudować swój „internetowy” wizerunek. Poszerzyć grono znajomych. Nauczyć się nowych rzeczy, zdobyć wiedzę jak je wykorzystać w budowaniu swojego biznesu. Przekazać innym ciepłe emocje przy pomocy tak skromnych środków jak tekst, obrazek czy garść emotikonów.

Jednak to wszystko, ten cały online nie zastąpi prawdziwego SPOTKANIA. A nasza branża, branża MLM, opiera się na SPOTKANIACH.

Poszerzajmy więc nasze znajomości internetowe, rozwijajmy się, pokazujmy naszym „realnym” znajomym swoje oblicze, które dotąd dla nich było ukryte. Odkrywajmy się przed nimi z innej, atrakcyjnej strony. Ale traktujmy to wszystko jedynie jako wstęp! Wstęp do spotkania w „realu”. Wstęp do spotkania dwóch osób, bo tylko tak możemy zbudować biznes MLM oparty o „realne” podstawy, a więc o ZAUFANIE, SYMPATIĘ i PRZYJAŹŃ.

Powstaje kolejne pytanie: czy biznes to tylko biznes i pieniądze, czy też również to wszystko, co napisałem wielkimi literami w poprzednim akapicie? Ale to już temat na kolejny odcinek… W każdym razie tego Wam życzę: biznesu połączonego z ZAUFANIEM i PRZYJAŹNIĄ!

Autor tekstu, dr Maciej Waszczyk, jest prezesem zarządu polskiej, MLM-owej firmy Perfect Coll i dyrektorem operacyjnym w Roboclean Poland. Pierwszy odcinek jego serii „Dylematy MLM” można znaleźć w tym miejscu: „Sprzedawanie czy budowanie sieci?” Drugi odcinek znajduje się tutaj: „Biznes czy manipulacja?”, trzeci tutaj: „Systematyczność czy entuzjazm?”, a czwarty tutaj: „Co lepsze? Plan różnicowy czy klasyczny?”  Zapraszamy do lektury i dyskusji.

Mogą Cię również zainteresować