PERCH PROFESSOR & CORONA FISHING. Czym zajmują się menadżerowie po pracy? Sprawdź, co jest w trendzie

przez Maciej Maciejewski
1336 odsłony

Poziom stresu wśród Polaków wzrasta – alarmują eksperci. Na największe ryzyko nastawione są osoby, które na co dzień zarządzają zespołem czy prowadzą działalność gospodarczą. Oczywiście problem ten nie omija biznesu MLM. Sprawdź co robią w wolnych chwilach menadżerowie, aby się wyluzować i naładować akumulatory. Oto nieznana historia Macieja Przybylskiego z polskiej firmy INNUBIO.

Badania pokazują, że aż co czwarty Polak aktywny zawodowo potrzebuje wsparcia psychologa. Pandemia dodatkowo spotęgowała niepewność, a także postawiła kadrę zarządzającą przed ogromnym wyzwaniem – pracą z zespołem na odległość. W jaki sposób wysoko postawieni menadżerowie, a także właściciele biznesów, radzą sobie ze stresem? W tym pomaga im hobby i zamiłowanie do ekskluzywnych rzeczy.

Obecnie co piąty pracujący człowiek obawia się utraty zatrudnienia, a blisko 30% żyje w niepewności o jutro. Największe obawy zawodowe wymieniane przez zatrudnionych to także: pogarszająca się sytuacja firmy, odmowa przyznania podwyżki i brak możliwości rozwoju, trudności w łączeniu pracy i życia osobistego, a także konflikty w zespole. Rolą każdego menadżera jest nie tylko zwiększanie efektywności grupy, ale także motywacja jej członków.

Kompetentni menadżerowie mają swoje sposoby na stres. Aby motywować współpracowników, muszą najpierw zadbać o własne zdrowie psychiczne, a także zbilansowanie życia zawodowego z prywatnym. W jaki sposób odpoczywają prominenci? Ich hobby związane jest m.in. z kolekcjonowaniem dóbr luksusowych, posiadaniem akcesoriów trudno dostępnych, a także wykonywanych na zamówienie. Zamiłowanie do marek luksusowych rośnie wraz z zamożnością klienta.

Co wybierają prominenci? Stawiają na podróże, kosmetyki, wyroby elektryczne, a także handmade. I ten ostatni trend potwierdzają Remigiusz Kopiej – właściciel i założyciel firmy Corona Fishing oraz Maciej Przybylski z poruszającej się w systemie MLM polskiej spółki INNUBIO, który również od niedawna rozwija markę Perch Professor. Wyroby obu podmiotów są skierowane do wędkarzy-pasjonatów.

– Zauważamy, że podczas pandemii coraz więcej osób wybiera hobby, które umożliwia relaks, a jednocześnie jest bezpieczne. W związku z tym obserwujemy większy popyt na wędkarstwo i eleganckie akcesoria do łowienia ryb – wyjaśnia Remigiusz Kopiej. – Osoby o pewnej pozycji społecznej i wysokim poziomie zamożności, chcą posiadać wyjątkowe gadżety. Stawiają na funkcjonalność, niezawodność, a także niebanalne wzornictwo. Ogromną popularnością cieszą się ręcznie wykonane przynęty wędkarskie, a także wędki.

Ekspert dodaje, że klienci coraz chętniej kolekcjonują akcesoria wędkarskie – pod warunkiem, że są ręcznie robione i wyjątkowe. Poprzez swoje hobby chcą dążyć do perfekcji, a wyszukiwanie odpowiednich przedmiotów uczy ich cierpliwości. Pomaga także szukać rozwiązań, co sprawdza się w pracy na wysokich stanowiskach.

Przecież prominenci kochają luksus. Szacuje się, że blisko 70 tysięcy Polaków zarabia więcej niż 50 tysięcy złotych miesięcznie. Z kolei 30 tysięcy osób co miesiąc ma na swoim koncie blisko 1 mln złotych. Na jakie pasje wydają pieniądze? W cenie i w trendzie jest wszystko to, co nietypowe i wyjątkowe. Oprócz akcesoriów sportowych (handmadowe wędki, ekskluzywne narty czy deski snowboardowe, kije do golfa) prym wiodą zdecydowanie droższe rozrywki.

Ponad 16 miliardów złotych prominenci wydali na samochody premium, 2,5 miliarda na odzież i obuwie, blisko 750 milionów złotych stanowiły wydatki na SPA i pobyty w eleganckich hotelach, a ponad 1 miliard złotych bogaci Polacy wydali na alkohole z wyższej półki. Poza tym zamożni Polacy chętnie włączają się w działania filantropijne, wspierają społeczne zbiórki, akcje charytatywne, a także te na rzecz środowiska naturalnego.

Rozmowa Macieja Maciejewskiego z Maciejem Przybylskim, executive creative directorem w spółce INNUBIO oraz współwłaścicielem marki Perch Professor:

Maciej Maciejewski: Co lubisz robić po pracy w branży sprzedaż bezpośrednia & network marketing, aby odpocząć, wyluzować się i naładować akumulatory?

Maciej Przybylski: Poza spędzaniem wolnego czasu wspólnie z rodzinką, która zawsze jest dla mnie na pierwszym miejscu, uwielbiam wędkować. Nie mam tu na myśli jednak wędkarstwa stacjonarnego, a piesze wędrówki z „kijem” w dłoni, kilka albo i kilkanaście kilometrów w nogach nad malowniczą rzeką, kontakt z naturą i adrenalinę związaną z wyczekiwaniem na upragnione branie. To jest zdecydowanie mój klimat i mój wyjątkowy azyl.

Maciej Maciejewski: Skąd pomysł na firmę z branży wędkarskiej? Jak to wszystko się zaczęło?

Maciej Przybylski: Wędkować zacząłem już w wieku kilku lat, co wtedy rzecz jasna było dla mnie wyłącznie zabawą. Nie analizowałem, nie kalkulowałem, po prostu brałem wędkę w dłoń z nadzieją, że uda mi się coś złowić. Następnie przyszedł etap poznawczy, edukacyjny… wyszukiwania nowych rozwiązań, czegoś co w konsekwencji pomoże mi łowić zdecydowanie więcej ryb. Jako jedna z pierwszych osób w bliskim mi kręgu wędkarzy zacząłem również wypuszczać ryby zgodnie z przybyłą do nas z Zachodu zasadą Catch & Release, czyli Złów i Wypuść, co miało na celu odbudowę populacji ryb w naszych przepięknych, choć niestety często pustych wodach.

Książki, filmy, internet, zagraniczne nowinki, importowany sprzęt i tak dalej, i tak dalej. Chciałem się rozwijać i dążyć do perfekcji w tym co robię, jednocześnie nie zatracając samej istoty wędkarstwa i całej tej frajdy związanej z łowieniem ryb. Wbrew stereotypom, z jakimi niestety w dalszym ciągu kojarzy się wędkarstwo, to wyjątkowa pasja, w której często najmniejsze detale decydują o końcowym sukcesie. Warto tutaj również rozgraniczyć wędkarstwo typowo rekreacyjne i stacjonarne od sportowego wędkarstwa spinningowego – w tym drugim bardzo aktywnie łowimy przede wszystkim ryby drapieżne, a sama adrenalina towarzysząca wędkowaniu jest na zdecydowanie wyższym poziomie. I tak od blisko 10 lat rywalizuję i startuję w zawodach, sam je też organizuję, ciągle podpatruję, uczę się i staram rozwijać się w tym właśnie hobby.

Mając odpowiednie rozeznanie w branży, znając kierunek rozwoju wędkarstwa w Polsce, Europie i na świecie, postanowiłem stworzyć coś swojego by po pierwsze mieć dostęp do przynęt i akcesoriów idealnie skrojonych pod własne, a jak się później okazało również innych – potrzeby oraz zaistnieć w branży, oferując coś wyjątkowego. Oczywiście nie jestem w tym sam. Mam ogromną przyjemność współtworzyć markę jaką jest PERCH PROFESSOR wraz z Darkiem Lesiewiczem – nie tylko niesamowitym technologiem i konstruktorem przynęt, ale i fantastycznym człowiekiem. Bardzo go szanuję i podziwiam – na jego barkach w tym momencie znajduje się duża część naszego projektu. Firma nie powstałaby również, gdyby nie pomoc innych pasjonatów, których w gruncie rzeczy można by nazwać już, na pewnym etapie… pozytywnie zakręconymi wariatami.

Maciej Maciejewski: Jak powstają Wasze przynęty?

Maciej Przybylski: To bardzo złożony, a przede wszystkim długotrwały proces, który po krótce postaram się opisać. Dlaczego mówię o długotrwałym procesie i co więcej nie mam tu na myśli samego tworzenia jak i produkcji? Sztuczna przynęta, co więcej SKUTECZNA sztuczna przynęta to taka, która najzwyczajniej w świecie łowi ryby. Są oczywiście pewne przesłanki i detale, które wyłapie doświadczony wędkarz i które to wstępnie mogą sugerować mu, czy przynęta, którą trzyma w ręku się sprawdzi, natomiast są to delikatnie rzecz ujmując spore nadużycia i uogólnienia. Jak więc się domyślasz, przynętę należy przetestować na… rybach. No i tu pojawia się największy problem – bo co, jeśli ryba w danym dniu nie będzie zbytnio reagować? A co, jeśli ciśnienie będzie za niskie, nie będzie słońca albo i wiatru ,albo będzie wiało, a słońca nie będzie? A może kolor w tym dniu nie będzie rybom pasował… No tak… czynników decydujących o sukcesie wędkowania jest całe mnóstwo i chcąc być fair wobec konsumentów, czyli wędkarzy, nie ryb! – przynęta przed wypuszczeniem na rynek powinna zostać dopracowana do perfekcji i testowana miesiącami, jak nie latami. W przypadku całej masy producentów, tak niestety się nie dzieje. Co gorsza – wędkarz przede wszystkim kupuje oczami.

Nasz pierwszy model przynęty, jeszcze przed założeniem firmy testowaliśmy przez blisko 3 lata! Zaczęło się standardowo od prowizorycznego rysunku technicznego na… papierze śniadaniowym, bo taki akurat był pod ręką. Do przygotowania modelu użyliśmy surowców łatwych w obróbce. W oparciu o model z twardego materiału (drewna, modeliny czy plastiku) przygotowywaliśmy formę silikonową, którą następnie zalewaliśmy gorącym plastisolem – odpowiednio dobranym, docelowym materiałem, z którego odlewane są przynęty sztuczne. Przynęta może być w wybranym przez nas kolorze, do czego używa się barwników, dodatkowo okraszona może być brokatem czy matowym „pieprzem” oraz posiadać wybrany smak i zapach, który uzyskujemy poprzez dodanie jadalnych olejków.

Tak wstępnie przygotowaną przynętę zabieraliśmy nad wodę, w celu sprawdzenia jej pracy, a przede wszystkim skuteczności i zainteresowania nią ze strony ryb. Po kilku takich wyjazdach byliśmy w stanie wyciągnąć pewne wnioski, a tym samym opracować poprawki, które nanosiliśmy na model, tworzyliśmy nową formę silikonową i odlewaliśmy nowe przynęty. I tak w kółko, aż do uzyskania modelu przynęty, który w pełni nas zadowalał. Dopiero taki model przenoszony może być do wirtualnego świata, w postaci modelu 3D, a konsekwencją będzie aluminiowa, docelowa forma, nadająca się do większej, ale nadal niemasowej produkcji.

Maciej Maciejewski: Co może konkretnie kupić u Was wędkarz?

Maciej Przybylski: W chwili obecnej pod szyldem marki PERCH PROFESSOR można znaleźć 4 stworzone z pasją modele przynęt, każdy w 3 opracowanych przez nas kolorach. Z dumą możemy wspomnieć, że po nasze przynęty sięgają wędkarze z Polski, Niemiec, Czech, Holandii, Anglii, Szwecji, Norwegii, Belgii, Irlandii, Szkocji czy Francji. Pewnie zapytasz czy w związku z firmą nadal czerpię przyjemność z wędkowania? Zdecydowanie tak! I już nie mogę się doczekać następnego wypadu nad wodę.

Maciej Maciejewski: Życzę połamania kija. Dziękuję za rozmowę.

Mogą Cię również zainteresować