Peryskop finansowy Gold Finance

przez Halina Kochalska, Roman Przasnyski
588 odsłony

Inwestorzy na warszawskiej giełdzie mogą się cieszyć z udanego tygodnia. Indeks największych spółek w ciągu pięciu ostatnich sesji zyskał 3%, zbliżając się bardzo poważnie do okolic szczytu całej trwającej od lutego ubiegłego roku tendencji wzrostowej.

W środę indeks znalazł się na wysokości 2563 punktów, zaledwie 56 punktów od maksimum z połowy kwietnia tego roku. Pięciotygodniowa tendencja wzrostowa, przerwana jedynie niewielką korektą pod koniec lipca, to całkiem niezłe osiągnięcie w wykonaniu byków, i to nie tylko w porównaniu z wakacyjnymi klimatami. Obroty co prawda ostatnio nieco „siadły”, ale aktywność handlujących jest całkiem przyzwoita i o żadnej „plaży” mówić nie można. To dobrze świadczy o kondycji rynku. Można się domyślać, że swój udział ma w tym kapitał zagraniczny, bowiem rodzime fundusze pewnie „wykosztowały” się nieco na kupno akcji w niedawnych dużych ofertach pierwotnych, choćby PZU i Tauronu. Na walorach ubezpieczyciela zrobiły jak dotąd niezły interes, podobnie zresztą jak drobni inwestorzy, którzy wykazali się odrobiną cierpliwości.

Euro ani myśli popuścić dolarowi

Marsz wspólnej waluty w górę trwa już dwa miesiące. Jeśli ktoś miał wątpliwości co do trwałości tej tendencji, powinien się ich czym prędzej wyzbyć. Od momentu największej słabości w pierwszej dekadzie czerwca kurs euro wzrósł o prawie 14 centów, czyli o niemal 12%. Po drodze mieliśmy do czynienia jedynie z trzema niewielkimi korektami. Można powiedzieć, że z namiastką czwartej mieliśmy do czynienia w drugiej części minionego tygodnia. W poniedziałek i wtorek byliśmy świadkami dwóch dynamicznych ruchów kursu wspólnej waluty w górę. Już wcześniej widać było, jak w dobrym stylu pokonuje kolejne „schodki”. W ostatnich dniach lipca nastąpił przeskok najpierw na poziom 1,29 dolara, w chwilę później na 1,3 dolara. Początek minionego tygodnia to dwa kolejne kroki aż do 1,326 dolara we wtorek około południa. Ponieważ dynamika ostatnich ruchów nie wiązała się z żadnymi kluczowymi wydarzeniami i informacjami ekonomicznymi, można przypuszczać, że to kolejni inwestorzy obstawiający osłabienie euro weryfikowali swoje poglądy i zamykali tracące na wartości pozycje przeciw wspólnej walucie. Koniec tygodnia przyniósł nieco uspokojenia i niewielki spadek kursu euro. W piątek około południa wyceniano je na 1,317-1,32 dolara. Amerykańskiej walucie nie pomagają pojawiające się pogłoski i wypowiedzi niektórych członków Fed o możliwości dalszego, ilościowego luzowania polityki pieniężnej w Stanach Zjednoczonych.

Złoty korzysta z dobrych nastrojów

Nasza waluta tradycyjnie już pozostaje pod wpływem sytuacji na rynkach światowych. A ponieważ tam nastroje są niezłe, szczególnie w odniesieniu do euro, złoty pozostaje dość mocny. Choć z okresowych analiz przeprowadzanych przez ministerstwo finansów wynika, że zmienność na naszym rynku w ostatnim miesiącu wyraźnie się zmniejszyła, to uczestnicy handlu na rynku międzybankowym nie mogą narzekać na nudę. Kurs dolara zmieniał się w tym tygodniu o 4-5 groszy w ciągu dnia. W poniedziałek rano za „zielonego” trzeba było płacić prawie 3,06 zł, we wtorek jego kurs zbliżył się do bariery 3 zł. W piątek około południa dolara wyceniano na 3,02 zł. W przypadku wspólnej waluty sytuacja była dość stabilna, za wyjątkiem wtorkowego, przejściowego osłabienia złotego. Gdyby nie brać go pod uwagę, można powiedzieć, że było wyjątkowo spokojnie. Kurs euro poruszał się bowiem w bardzo wąskim zakresie od 3,974 do 3,99 zł. Rozpoczęte we wtorek rano osłabienie zakończyło się w środę przed południem na poziomie 4,025 zł., po czym straty całości zostały odrobione, nawet z niewielką nawiązką. Ku radości posiadaczy kredytów we frankach, kurs tej waluty wyraźnie zniżkował. W poniedziałek rano za „szwajcara” trzeba było jeszcze płacić 2,94 zł. Od południa do wtorkowego wieczora było już prawie 4 grosze taniej, zaś w środę można było kupić franka po 2,87 zł. W piątek około południa wyceniano go na 2,89 zł. Od początku lipca staniał o prawie 30 groszy, czyli o ponad 9 proc. Jeśli tylko nastroje na rynkach finansowych pozostaną tak dobre, jak ostatnio, można się liczyć ze stabilizacją naszej waluty na obecnym poziomie lub spodziewać się jej lekkiego umocnienia.

Widać jak umocnienie się złotego i tym samym spadek kursów euro i franka szwajcarskiego coraz bardziej przekładają się na wzrost kwot koniecznych do pożyczenia w walucie, czyli na wysokość rat wyrażanych w walutach. W pierwszym tygodniu sierpnia szczególnie zyskał frank – jego cena spadła o blisko 7 groszy co sprawiło, że w ciągu tygodnia liczba CHF koniecznych do uzyskania 100 tys. zł kredytu w tej walucie wzrosła o niemal 700 CHF. Nieco mniej po kieszeni dostali zaciągający kredyty w euro. Spadek kursu o 2 grosze sprawił, że klient którego 100 tys. zł kredytu w euro było przeliczane po piątkowym średnim kursie NBP musiał pożyczyć 25 075 EUR, wobec 24 950 EUR przed tygodniem. Przypominamy, że optymistyczne prognozy dla naszej waluty zapowiadające wzmocnienie złotego mogą postawić w trudnym położeniu osoby, którym bank wypłaca kredyt walutowy w transzach.

Banki i finanse

Banki w trzecim kwartale będą liberalizowały politykę kredytową dla firm i dla osób poszukujących finansowania nieruchomości. Bardziej restrykcyjnie będą jednak podchodzić do zainteresowanych kredytami konsumpcyjnymi – wynika z badań NBP „Sytuacja na rynku kredytowym”. W drugim kwartale widoczny był wzrost popytu na kredyt, za wyjątkiem kredytów długoterminowych dla dużych przedsiębiorstw – zauważają autorzy raportu. Blisko 40% banków uznało, że ryzyko związane z przewidywaną sytuacją gospodarczą uzasadnia łagodzenie polityki kredytowej. Głównym czynnikiem wpływającym na łagodzenie polityki kredytowej jest rosnąca presja konkurencyjna na rynku.

Najważniejsze wydarzenia w Polsce

Powołując się na źródła rządowe, Polska Agencja Prasowa poinformowała, że w wyniku wprowadzenia nowych stawek VAT w wysokości 5, 8 i 23%, budżet osiągnie około 4,9 mld zł rocznie. Zdaniem Marka Belki, prezesa NBP, wpływ podwyżki podatku VAT na poziom cen towarów i usług konsumpcyjnych będzie niewielki.

Jego zdaniem nie jest przesądzone, że producenci będą w stanie przerzucić koszty związane z wyższym podatkiem na konsumentów. Według wyliczeń Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej stopa bezrobocia obniżyła się z 11,6% w czerwcu do 11,4% w lipcu.

Z przyjętego przez rząd Wieloletniego Planu Finansowego Państwa wynika, że w przyszłym roku deficyt budżetowy nie może przekroczyć 45 mld zł. Resort finansów chce, by był on jeszcze niższy.

Premier Donald Tusk zapowiedział, że rząd jesienią przedstawi pakiet kilkudziesięciu ustaw związanych z reformą finansów publicznych.

Indeks aktywności gospodarczej polskiego przemysłu PMI wyniósł w lipcu 52,1 punktu i był o 1,2 punktu niższy niż w czerwcu. Wskaźnik pozostaje powyżej poziomu 50 punktów już dziewiąty miesiąc z rzędu.

Autorzy tekstu są analitykami w Gold Finance. Powyższy tekst jest wyrazem osobistych opinii i poglądów autorów i nie powinien być traktowany jako rekomendacja do podejmowania jakichkolwiek decyzji związanych z opisywaną tematyką. Jakiekolwiek decyzje podjęte na podstawie powyższego tekstu podejmowane są na własną odpowiedzialność.

Mogą Cię również zainteresować