Peryskop Finansowy

595 odsłony

W minionym tygodniu warszawski parkiet raził słabością na tle pozostałych giełd europejskich. Wakacyjny marazm ujawnił się w całej pełni. Ale po trzech tygodniach spadków może nie jest to taki zły stan? Przedstawiamy najnowszy Peryskop Finansowy Gold Finance.

Najważniejsze wydarzenia

Według najnowszych prognoz Międzynarodowego Funduszu Walutowego polska gospodarka może wzrosnąć w tym roku o 3,1%. W 2011 r. PKB ma szanse zwiększyć się o 3,5%. Zagrożeniem może być słabszy rozwój naszych głównych partnerów handlowych.

Przyszłoroczny budżet będzie konstruowany w oparciu o tzw. regułę wydatkową, która ma na celu ograniczenie wzrostu wydatków o wskaźnik inflacji powiększony o 1 punkt procentowy. Celem rządu jest ograniczenie deficytu do 40 mld zł.

Z prognoz Ministerstwa Pracy wynika, że w czerwcu ubyło prawie 50 tys. bezrobotnych, zaś stopa bezrobocia obniżyła się z 11,9 do 11,6%.

Po czerwcu deficyt budżetu państwa wyniósł około 37 mld zł, podczas gdy w rządowym harmonogramie jego wartość planowana była na poziomie 41,4 mld zł.

Dochody budżetu z prywatyzacji wyniosły w pierwszym półroczu ponad 12 mld zł, czyli niemal połowę wpływów planowanych na cały rok.

Międzynarodowy Fundusz Walutowy przyznał Polsce elastyczną linię kredytową na 20,43 mld dolarów.

Rynek akcji – Polska


W minionym tygodniu warszawski parkiet raził słabością na tle pozostałych giełd europejskich. Wakacyjny marazm ujawnił się w całej pełni. Po trzech tygodniach spadków może nie jest to taki zły stan. Trochę jednak żal, gdy nasze główne indeksy rosną po niecałe 1,5% w ciągu pięciu sesji, a węgierski BUX „robi” ponad 4,5% w ciągu jednego dnia. Nie wspominając o ponad 3% wzrostach na Wall Street. Nasz WIG20 tylko we wtorek zdobył się na prawie 2% zwyżkę, i to tylko dzięki końcowemu fixingowi. Mimo to, tygodniowy „urobek” był o 0,5 punktu procentowego mniejszy. Wskaźniki małych i średnich spółek także nie grzeszyły dynamiką zmian. mWIG40 zwiększył swoją wartość o 1,4%, a sWIG80zyskał 1,5%. Do tego wolumen obrotu był najniższy od przedświątecznego tygodnia grudnia ubiegłego roku.

Nieco więcej ożywienia widać w zmianach wartości subindeksów branżowych. WIG Informatyka i WIG Telekomunikacja zwyżkowały po niemal 3%. Wskaźnik spółek informatycznych od ponad dwóch miesięcy porusza się jednak w trendzie bocznym, zaś spółki telekomunikacyjne idą od połowy maja nieustannie w górę. Wskaźnik mierzący koniunkturę w sektorze bankowym zwiększył swoją wartość o niecałe 1% i od końca kwietnia lekko zniżkuje. Zastój panuje w firmach spożywczych i budowlanych. Ich subindeksy zyskały po zaledwie 0,1-0,3%. Koniec tygodnia przyniósł nieco radości nabywcom akcji Tauronu. Kurs akcji spółki osiągnął w piątek przez moment 5,13 zł, czyli cenę, po jakiej sprzedawano walory w niedawnej ofercie publicznej. Zysków co prawda wciąż nie ma, ale zniknęły też straty. Można mieć nadzieję, że i na zarobek przyjdzie czas.

Świat – Wall Street ma dość spadków

Miniony tydzień przyniósł wreszcie poważniejsze odreagowanie spadkowej tendencji na amerykańskim parkiecie. W ciągu ostatnich czterech sesji (od 2 do 8 lipca, poniedziałkową przerwą, gdy Amerykanie świętowali) Dow Jones i S&P500 zyskały po niemal 4,2%, zaś Nasdaq zwiększył swoją wartość o 3,5%. Dow Jones powrócił nad poziom 10 tys. punktów, a S&P500 dotarł do 1070 punktów. Koniec poprzedniego tygodnia nie zwiastował możliwości większej poprawy. Nastroje inwestorów były fatalne. Indeksy dotarły do poziomów najniższych od września ubiegłego roku. Jednak trwająca od połowy czerwca fala spadków traciła dynamikę. Po przedłużonym weekendzie Amerykanie z większym optymizmem spojrzeli na giełdowy świat. Już we wtorek widać było chęć do wzrostów. Sesja zaczęła się od sporej zwyżki, zduszonej w ciągu dnia pod wpływem gorszych danych, dotyczących spadku aktywności gospodarczej w sferze usług. Bykom udało się jednak uratować przed zniżką indeksów. W środę skoczyły one o ponad 3%, a w czwartek wzrost był kontynuowany. Działo się to przy braku wyraźnych impulsów płynących z gospodarki. Można więc sądzić, że zwyżki nie miały mocnej fundamentalnej podbudowy, a nawet przebiegały nieco wbrew nie najlepszych sygnałów, świadczących o możliwości osłabienia tempa poprawy sytuacji makroekonomicznej. Ignorowanie złych danych może świadczyć o sile rynku. Trudno jednak spodziewać się trwałego odwrócenia fali spadkowej na Wall Street. Szansy na kontynuację wzrostów można upatrywać w rozpoczynającym się właśnie sezonie publikacji wyników finansowych przez amerykańskie firmy. Sukcesem byków byłoby dotarcie S&P500 do poziomu poprzedniego szczytu z połowy czerwca. Brakuje do tego niespełna 50 punktów, czyli nieco ponad 4%. Pokonanie tego dystansu wydaje się całkiem realne. Można jednak mieć wątpliwości, czy indeksy znajdą siłę, by pójść jeszcze wyżej.

Europejscy inwestorzy w lepszych nastrojach

Choć perspektywy wzrostu europejskiej gospodarki nie poprawiły się znacząco, inwestorzy zdecydowanie bardziej optymistycznie spojrzeli na rynek akcji. Wystarczyło uspokojenie się sytuacji wokół krajów najbardziej zagrożonych kryzysem oraz chęć odreagowania wcześniejszych spadków. Spośród indeksów głównych giełd naszego kontynentu najbardziej dynamicznym zmianom od dłuższego czasu podlega paryski CAC40. Jest on najbardziej wrażliwy na negatywne impulsy, ale i najbardziej skory do wzrostów. W minionym tygodniu zyskał na wartości ponad 6%, znajdując się w ścisłej czołówce pod tym względem. Dał się wyprzedzić jedynie zwyżkującemu o ponad 9% wskaźnikowi giełdy hiszpańskiej. Ten bowiem mocno odreagował wcześniejsze spadki. Od początku lipca zyskał już ponad 12%, zbliżając się do czerwcowego szczytu. Walka na tym poziomie może być interesująca. Londyński FTSE zyskał w skali tygodnia ponad 5%, zaś indeks nadającej ton giełdowym wydarzeniom giełdy we Frankfurcie wzrósł o 3,8%. Widać więc, że przewodnik wytracił nieco impet. Dane dotyczące gospodarki krajów strefy euro nie dają jednoznacznego obrazu. Produkcja przemysłowa wzrosła w Niemczech w maju znacznie mocniej, niż się spodziewano, ale jednocześnie nieoczekiwanie zmniejszyły się zamówienia w przemyśle. Tempo wzrostu gospodarki strefy euro okazało się zgodne z oczekiwaniami i wyniosło w pierwszych trzech miesiącach roku 0,2% w ujęciu kwartał do kwartału i o 0,6% rok do roku. Sprzedaż detaliczna zwiększyła się w maju w porównaniu do maja poprzedniego roku o zaledwie 0,3%. Wskaźniki aktywności gospodarczej nieznacznie zmniejszyły swoją wartość, sygnalizując możliwość osłabienia tempa wychodzenia z kryzysu.

Spośród giełd naszego regionu liderem był węgierski BUX, który zyskał na wartości ponad 6%. W dużej mierze to jednak zasługa czwartkowej sesji, w trakcie której zwyżka sięgała niemal 4,6%. Już w piątek ta euforia została dość wyraźnie skorygowana. Moskiewski RTS wzrósł o ponad 2,5%, zaś w Sofii i Rydze indeksy spadły po 2-3%.

Rynek walutowy – dolar nadal w niełasce, euro górą

Miniony tydzień stał pod znakiem kontynuacji przewagi wspólnej waluty nad dolarem, choć nie brakowało też wahań i zwrotów sytuacji. Nie były one jednak w stanie poważniej zakłócić trwającej już od pierwszej dekady czerwca tendencji aprecjacji euro. Poniedziałek był chyba jednym z najbardziej spokojnych, by nie powiedzieć nudnych dni na światowym rynku walutowym. Kurs euro trzymał się przez cały czas bardzo blisko poziomu 1,253 dolara. Powód tego marazmu był tylko jeden. Amerykańscy inwestorzy mieli wolne i nie handlowali. Za to wtorek z nawiązką nagrodził emocjami znudzonych graczy. Początkowo doszło do osłabienia się euro do nieco ponad 1,248 dolara. Bardzo szybko jednak nastąpił dynamiczny ruch w górę i wieczorem za wspólną walutę trzeba było płacić już 1,264 dolara, co oznaczało skok o prawie 1,3%. Takie tempo nie mogło się utrzymać zbyt długo i już w środę doszło do korekcyjnego spadku. Trwał on jednak tylko przez pierwszą część dnia. Wieczorem znów mieliśmy do czynienia z przeceną dolara.

Wspólnej walucie sprzyja niemal wszystko. Wtorkowemu pogorszeniu się sytuacji na Wall Street towarzyszył bardzo silny wzrost kursu euro. Ponad 3% wzrost indeksów za oceanem w środę tylko na chwilę przeszkodził tej tendencji. Kiepskie dane dotyczące osłabienia aktywności w sferze usług w Stanach Zjednoczonych osłabiały dolara. Lepsze dane z rynku pracy też mu nie pomagały. Brak bardziej istotnych informacji przez większą część tygodnia także działał na rzecz umocnienia euro. Od dołka z pierwszej dekady czerwca, gdy kurs euro osiągnął poziom 1,187 dolara, do czwartkowego wieczora wspólna waluta umocniła się o prawie 8 centów, czyli o niemal 7%. Przez moment za euro trzeba był płacić 1,27 dolara. Sytuacji na rynku nie zmieniła czwartkowa decyzja Europejskiego Banku Centralnego o pozostawieniu stóp procentowych na dotychczasowym poziomie 1%. Prezes banku oświadczył, że ich wysokość jest właściwa i nie ma potrzeby dokonywania żadnych zmian w polityce pieniężnej.

W dalszym ciągu umacnia się frank. W czwartek jego kurs na moment znalazł się w okolicach 1,048 dolara, czyli na poziomie najniższym od połowy kwietnia. Coraz częściej mówi się, że tendencja ta musi wkrótce ulec choćby niewielkiej korekcie. Wciąż jednak jej nie widać. Frank dynamicznie zyskuje na wartości już piąty tydzień z rzędu. Zaczynają się pojawiać opinie, że szwajcarski bank centralny może wrócić do interwencji na rynku, zaś jako prawdopodobny poziom, przy którym mogłoby to nastąpić, uznaje się 1,037 dolara. Warto przypomnieć, że w listopadzie ubiegłego roku franka wymieniano na dolara w proporcji jeden do jednego. Przez moment nawet „szwajcar” miał nad „zielonym” niewielką przewagę. Od tego czasu do końca maja tego roku, czyli w ciągu zaledwie sześciu miesięcy, frank osłabił się aż o 17%. W ciągu ostatnich pięciu tygodni zyskał na wartości 10%. W tym samym czasie jen umocnił się wobec dolara o ponad 6,5%. Indeks japońskiej giełdy zareagował na to spadkiem o ponad 17%.

Złoty odzyskuje siły

Nasza waluta w minionym tygodniu kontynuowała tendencję umacniania się, rozpoczętą pod koniec czerwca. W jej wyniku dolar staniał z poziomu 3,433 zł, osiągniętego 29 czerwca do 3,19 zł w ubiegły piątek. Oznacza to wzrost wartości złotego o 7%. Wobec euro nasza waluta umocniła się o prawie 3 proc. W piątek przed południem euro wyceniano na naszym rynku międzybankowym na 4,07 zł. Frank staniał od początku lipca o ponad 13 groszy, czyli o 4,2%. W piątek można było go kupić po 3,04-3,05 zł. Notowania złotego pozostają wciąż pod przemożnym wpływem wydarzeń na światowym rynku walutowym. Sprzyja jej tendencja osłabiania się dolara wobec euro. Jeśli ten trend będzie kontynuowany, a dodatkowo nie pojawią się poważniejsze zawirowania w naszym regionie, złoty ma szansę na dalsze odrabianie strat. Dość opornie idzie to w przypadku franka. Szwajcarska waluta wciąż umacnia się wobec dolara i euro. Prawdopodobnie tendencja ta może ulec wyhamowaniu lub nawet odwróceniu. To pomogłoby naszym posiadaczom kredytów w tej walucie. Powrót ceny franka poniżej 3 zł wydaje się możliwy, choć trudno się spodziewać większych spadków.

Banki i finanse – rodzina na swoim coraz liczniejsza

W czerwcu z preferencyjnego kredytu mieszkaniowego w ramach rządowego programu Rodzina na Swoim skorzystało 3,5 tys. osób, zaciągając kredyty na łączną kwotę prawie 664 mln zł. Od początku roku udzielono 17,7 tys. kredytów o łącznej wartości 3,2 mld zł.

PKO emituje obligacje

Bank PKO BP wyemituje do końca roku obligacje o maksymalnej wartości 5 mld zł. Zdaniem prezesa banku Zbigniewa Jagiełły, celem emisji jest zapewnienie jak najlepszych wyników finansowych oraz zagwarantowanie jak najlepszej pozycji konkurencyjnej banku. Przeprowadzenie emisji i wykorzystanie środków będzie uzależnione od sytuacji rynków.

Prywatyzacja zachęca do akcji

W czerwcu liczba rachunków inwestycyjnych zwiększyła się o ponad 82 tys. To efekt oferty sprzedaży przez Skarb Państwa akcji Tauronu. Przy okazji wcześniejszej sprzedaży papierów PZU przybyło 140 tys. rachunków. Od początku roku ich liczba zwiększyła się o 240 tys. i sięga niemal 1,4 mln.

Halina Kochalska
Halina Kochalska
Roman Przasnyski
Roman Przasnyski

Autorzy artykułu są analitykami z Gold Finance. Powyższy tekst jest wyrazem osobistych opinii i poglądów autorów i nie powinien być traktowany jako rekomendacja do podejmowania jakichkolwiek decyzji związanych z opisywaną tematyką. Jakiekolwiek decyzje podjęte na podstawie powyższego tekstu podejmowane są na własną odpowiedzialność.

Mogą Cię również zainteresować