Skuteczny marketing w 140 znakach

przez Tomasz Zawada
406 odsłony

Twitter to serwis internetowy będący od kilkunastu miesięcy na ustach wszystkich. Pozwala on na pisanie bloga z jednym zastrzeżeniem – wpisy mogą mieć maksymalnie długość 140 znaków (tyle co sms).


Twitter to także społeczność skupiająca kilkanaście milionów użytkowników namiętnie komentujących każdy chyba aspekt rzeczywistości. O serwisie zrobiło się w USA głośno, kiedy zaczęło korzystać z niego wielu znanych aktorów czy sportowców. W czasie kampanii prezydenckiej z powodzeniem korzystał z niego Barack Obama.

Jedną z głównych cech mikroblogów – Twittera i jego polskich odpowiedników: Blipa, Flakera oraz należącego do Naszej-klasy Śledzika – jest komunikacja w czasie rzeczywistym, stąd stały się one ważnym źródłem informacji dla dziennikarzy. Stały się najszybszym medium dostarczającym informacji o wstrząsach sejsmicznych. Swoje konta w serwisach mikroblogowych posiadają już polscy politycy, miasta, firmy, celebryci – przyciągają oni do serwisów rzesze użytkowników. Ale nie tylko o trzęsieniach ziemi rozmawiają użytkownicy. Rozmawiają także o produktach i markach. Szybko podchwyciły to działy marketingu wielkich korporacji jak i małe firmy.

Ci, którzy postanowili uczynić z mikroblogów swoje narzędzie pracy, przyznają, że trudno o lepsze miejsce, żeby wejść w dialog z klientami – zarówno obecnymi jak i potencjalnymi.
Prawdopodobnie najbardziej znanym przedsiębiorcą, który używa mikroblogów do promocji swojej firmy jest Viren Bhandari, właściciel sklepu Skarpetkowo.pl. Bhandari odprawiony z kwitkiem przez agencje PR, które uznały, że skarpetki to zbyt mało ciekawy (czytaj: zbyt trudny) obiekt promocji postanowił wziąć sprawy w swoje ręce i zaproponował użytkownikom serwisu Flaker… testowanie skarpetek antyzapachowych. Promocja zakończyła się dużym sukcesem przy minimalnych, jak podkreśla pomysłodawca, kosztach.

Mikroblogi wykorzystują bardzo chętnie również media – gazety, stacje radiowe, portale, które na Twitterze czy Blipie umieszczają linki do swoich newsów czy informacji prasowych. Ich odbiorcami są tzw. Followersi, osoby, które dodały dany profil do listy obserwowanych. Mikroblogi są też znakomitym medium, żeby zaoferować swoim klientom szybką pomoc techniczną i przy okazji wypracować wizerunek pomocnej marki. Dzięki Twitterowi czy Blipowi można reagować natychmiast.

Można i trzeba. Wszelkie negatywne informacje o firmie są bowiem rozsiewane błyskawicznie. I nie można po prostu obrazić się na krytyków, czy usunąć negatywne wpisy. Należy dyskutować – czasem przyznać rację. Próby cenzurowania wypowiedzi kończą się zazwyczaj wywołaniem Efektu Streisand. Nazwa tego zjawiska wiąże się z osobą Barbry Streisand, która wytoczyła proces o naruszenie prywatności fotografowi, który upublicznił zdjęcia lotnicze jej domu wśród kolekcji kilkunastu tysięcy zdjęć obrazujących… erozję gleby. Na skutek działań artystki sprawa została nagłośniona i spopularyzowana przez internautów.

Maciej Budzich znany bloger, Człowiek Roku 2009 Internet Standard i nr 3 na liście najpopularniejszych użytkowników Blipa przyznaje: wiele firm przyzwyczajonych do komunikacji “my na górze wy na dole” trudno przełknąć krytykę konsumentów, ale z długofalowej strategii (zwłaszcza wtedy kiedy firma będzie na krytykę reagować i wprowadzać zmiany zgodne z sugestiami konsumentów) może wyjść to tylko na dobre.

Nie znaczy to, że można w obawie przed negatywnymi opiniami, unikać zaangażowania w mikroblogi. Konsumenci już tam są i w najlepsze rozmawiają o produktach czy się to komuś podoba czy nie. Z pewnością warto w tej dyskusji zabrać głos.

Już 30 sierpnia o zastosowaniach mikroblogów w komunikacji marketingowej w trakcie szkolenia z cyklu Biznes Edukacja opowie Maciej Budzich. Patronat nad cyklem objął portal Gazety Bankowej. Szczegóły na vidnet.pl/biznesedukacja.

Mogą Cię również zainteresować