Początek. W tym przypadku wszystko ułożyło się dla mnie nader atrakcyjnie, gdyż tego dnia miałem urodziny. Oczywiście osiemnaste. Była więc okazja do podwójnego świętowania. Po pierwsze, wreszcie mogliśmy choć na chwilę wyrwać się z żoną na wieś i uciec z niezbyt urokliwego, zbudowanego przez E. Gierka na potrzeby rozwoju Huty Katowice (sic!) osiedla. Po drugie, ponieważ od jakiegoś czasu, własnymi oto rękoma testujemy w naszej redakcji pewne urządzenie służące do szybkich, tanich i zawsze udanych, magicznych sztuczek kulinarnych, nabyliśmy tam, ku temu wiekopomnemu dziełu pomocną, niezbędną wiedzę. Mówiąc krótko – zażyliśmy tego, co w biznesie bodaj każdy lubi najbardziej. Balety połączone z profesjonalną edukacją. I wszystko prorodzinnie.

Do rzeczy. „Smak Sukcesu” – pod takim hasłem odbyła się 28 marca 2017 roku Pierwsza Ogólnopolska Konferencja działu direct sales Tefal Companion, a wszystko działo się w znanym skąd inąd hotelu Ossa. To tam, gdzie każdy – bez względu na to ile razy był – zawsze się kilka razy dziennie zgubi. Wydarzenie to było dla „Network Magazynu” bardzo ważne, gdyż nie często obserwujemy podobne akcje polegające na tym, że bardzo znany i ceniony od wielu lat na całym świecie koncern, poruszający się w biznesie tradycyjnym, nagle decyduje się zmienić styl działania i uszczknąć kawałek tortu w sektorze sprzedaży bezpośredniej. Wszak to dwie odległe od siebie o miliony lat świetlnych galaktyki. Niby biznes to biznes, ale przecież… Pisaliśmy już co nieco na ten temat w następujących publikacjach:

1. „Companion czyli Tefal wchodzi w direct selling”

2. „Przez podniebienie do bogactwa. Tefal Companion”

3. „Studio Kuchenne Tefal Companion w Będzinie”

Pierwszym prelegentem podczas konferencji „Smak Sukcesu” był Radosław Matuszewski, dyrektor generalny firmy Groupe SEB (to francuski właściciel wielu znanych i szanowanych marek sprzętu AGD, m.in. Tefal) na terenie Polski, Ukrainy i krajów bałtyckich. Jego zadaniem było zaprezentowanie historii i osiągnięć koncernu, a to co powiedział okazało się bardzo interesujące:

– Firma Groupe SEB działa na świecie od 1857 roku, czyli posiada już zaplecze 160 lat doświadczenia. Na rynku polskim pojawiliśmy się w roku 1992, więc dokładnie 25 lat temu. Jesteśmy światowym liderem w dziedzinie produkcji i sprzedaży w sektorze tzw. małych artykułów gospodarstwa domowego. Nasze produkty można dziś znaleźć w 150 krajach świata. Numerem jeden jesteśmy w 25 z nich. Nasze wyniki finansowe sięgnęły już wysokości 6,2 miliarda euro obrotu w skali roku, z czego 320 mln euro to dochód. W sumie mamy 40 fabryk, 122 nowych patentów zrobionych tylko w roku 2016, a pracuje dla nas 32 000 osób. Najważniejszymi wartościami, na które zwracamy szczególną uwagę, są – pasja do rozwoju, do innowacji, praca zespołowa, szacunek dla ludzi i profesjonalizm. Dlaczego warto z nami współpracować? Bo jesteśmy firmą godną zaufania, etyczną, mamy szerokie portfolio produktów, no i ta bezapelacyjna siła marki Tefal – stwierdził Radosław Matuszewski.

Kolejnym mówcą był Marek Magnowski, dyrektor ds. sprzedaży bezpośredniej, który podczas wykładu skupił się już na szczegółach związanych z ogólnymi warunkami współpracy i budowania własnego biznesu pod szyldem marki Tefal. Następnie powiedział: – W Polsce rocznie sprzedaje się ok. 60 000 urządzeń, robotów do gotowania. My chcemy niebawem zdobyć 50% tego rynku. I zrobimy to, gdyż mamy świetny produkt oraz unikalny system w postaci świetnych możliwości, jakie dajemy naszym dystrybutorom.

Czy to jest konkretne wyzwanie dla rynku? Plan i realny cel dla firmy? Oczywiście. To było podstawowe hasło przewodnie, które zapamiętałem z tej konferencji – „chcemy zdobyć 50% tego rynku”. Mocne, trochę buńczuczne, ale realne. I powiem Wam, że jeśli firma Groupe SEB będzie działała pod szyldem marki Tefal tak profesjonalnie i inteligentnie, jak zorganizowała to spotkanie, to zrobi taki wynik bez jakiegokolwiek problemu. Z przymrużonym na wpół okiem.

Po przemówieniu Marka Magnowskiego uhonorowano pracę i wysiłek najlepszych dystrybutorów. A na koniec dwóch znanych tzw. celebrytów kucharzy – Grzegorz Łapanowski i Jurek Sobieniak, zaprezentowali najnowszy model robota kuchennego znajdującego się w ofercie tego biznesu. Tak, to również było mocne uderzenie. Dopiero co pojawiło się na rynku urządzenie Companion Tefal, a tu już pokazano ludziom jego następcę, czyli robota i-Companion Tefal. Za pomocą tamtego każdy mógł zostać mistrzem kuchni a tym można gotować za pomocą smartfona z dostępem do internetu. To jest dopiero szok. Tylko, niestety, muszę już kończyć. Nie chcę przynudzać szczegółami. Tę historię zostawię sobie na później… Jeszcze jedna ciekawostka. Nie zgadniecie kto nam zaśpiewał do kolacji. Krzysztof Krawczyk. Parostatek. To były fajne urodziny.

Na koniec. Przyznam się bez bicia, że od niedawna ja również uczę się sztuki gotowania za pomocą urządzenia Companion Tefal. Dostaliśmy takiego robota do testów i jak małe dziecko cieszę się, że po jakichś 20 minutach pichcenia, niczym dobry magik wyjmuję z garnka jakąś ekstrawagancką potrawę, na którą wcześniej mógłbym liczyć jedynie w dobrej restauracji. Co jakiś czas wrzucam nawet efekty na Facebooka (bułki, zupa meksykańska, masło, zupa krewetkowa, pizza, zupa rybna). Niby to takie proste i dla wielu zapewne błahe zjawisko, a tyle mam z tego radości. Jak małe dziecko. Dlaczego? Powiem Wam. Pomyślałem o tym podczas tworzenia zupy rybnej z suma. Bo człowiek nie jest bogaty tym, co posiada. Bogactwem człowieka jest to, co w życiu zrobił, co przeżył. I jak to zrobił. A z Tefalem można to mieć…