Biznes MLM za wielkim murem. Czy network marketing może się kiedyś udać w Chinach?

przez Maciej Maciejewski
1280 odsłony

„Władze Chin, po pierwszych złych doświadczeniach, zabroniły tworzenia jakichkolwiek struktur network marketingowych na terenie swojego kraju. Dotknęło mnie to bezpośrednio jako, że zaangażowałem się osobiście w budowanie chińskiego przyczółku dla struktur polskiego lidera MLM z Dolnego Śląska.”

źródło: Pixabay

Niedawno opublikowaliśmy bardzo ciekawy materiał o chińskich problemach network marketingowego koncernu Herbalife. Za wręczanie łapówek chińskim urzędnikom rządowym firma zapłaciła grzywnę o łącznej wysokości ponad 123 milionów dolarów („Firma Herbalife znów ma problemy. Tym razem spółka musi zapłacić 123 miliony dolarów kary za łapówkarstwo”). Po tej publikacji otrzymaliśmy od naszych Czytelników mocny sygnał zwrotny w postaci wielu ciekawych komentarzy. Jeden z nich zasługuje na szerszą uwagę i publikację. Swoje spostrzeżenia przesłał nam Leszek Ślazyk, znawca gospodarki i rynku chińskiego, redaktor naczelny portalu Chiny24.com. Zapraszamy do lektury.

„W przypadku Chin, które mało znamy, a których w ogóle nie rozumiemy, posługujemy się dość prostymi i stereotypowymi ocenami, bez próby wniknięcia w szczegóły. Dlaczego Chiny mają formalnie stosunek niechętny do firm MLM? Głównie dlatego, że jako państwo, które wciąż jest krajem rozwijającym się (wbrew pozorom) nie jest na takie rozwiązania gotowe. Szczególnie od strony prawnej…

Pierwszy w historii Chin kodeks cywilny powstał dopiero w tym roku. A mówimy o historii nie mierzonej w dziesiątkach lat, ale w ich setkach, a nawet tysiącach. Nie mając właściwego aparatu prawnego, Chiny – bardzo pragmatycznie – wolą unikać problemów, niż ich sobie przysparzać. Kto i jak, bez właściwych narzędzi miałby oceniać czy nowo rejestrująca się w Chinach firma MLM to spadkobierca tradycji spółki Amway, czy zwykły szalbierz jak projekt FutureNet? Stojąc przed takim podstawowym problemem, jak również przed jego następstwami (kto byłby odpowiedzialny za przyzwolenie na pracę obywateli w nieuczciwej strukturze, jak traktować pieniądze generowane przez taka strukturę, kto miałby ponosić odpowiedzialność karną za osiąganie korzyści z pracy w strukturze udającej MLM a będącej w istocie piramidą finansową, etc.) władze Chin, po pierwszych złych doświadczeniach zabroniły tworzenia jakichkolwiek struktur network marketingowych na terenie swojego kraju.

Dotknęło mnie to bezpośrednio jako, że zaangażowałem się osobiście w budowanie chińskiego przyczółku dla struktur polskiego lidera MLM z Dolnego Śląska. I tu znów można przywołać przykład firmy Amway. Czy spółka ta wycofała się z chińskiego rynku? Nie. Po prostu zachowała się jak każde poważne przedsięwzięcie biznesowe – nie zostawiła swoich struktur zaangażowanych w pracę dla Amway ludzi, tylko przystosowała swój sposób działania do lokalnych uwarunkowań prawnych.

Herbalife przyznało się publicznie do działania o charakterze korupcyjnym na terenie Chin. Dlaczego firma zdecydowała się na takie działania, skoro inne podmioty gospodarcze, chociażby jak Avon, nie musiały się uciekać do korupcji, aby prowadzić działalność w ChRL? Odpowiedź na to pewnie poznał amerykański sąd. I jak mniemam nie uznał działania Herbalife za przestępstwo, skoro firma ta „wykpiła się” wielomilionowym zadośćuczynieniem. Przypomnę, że przestępstwa o charakterze finansowym w Stanach Zjednoczonych traktowane są bardziej surowo niż te skierowane przeciwko życiu ludzkiemu. Niejaki Al Capone wylądował za kratkami nie za to, że z zimną krwią, albo w furii mordował ludzi przy świadkach, tylko za udowodnione przestępstwa podatkowe.

Szukałem informacji na temat działań korupcyjnych Herbalife w chińskich mediach, ale na próżno. W Chinach korupcja, zwłaszcza wśród urzędników państwowych, jest ścigana bezwzględnie. Udowodnienie tego rodzaju przestępstwa kosztuje winnych za Wielkim Murem wiele. Łącznie z utratą życia. Sprawy się nagłaśnia i przedstawia szeroko w mediach.

Ale wracając do samych Chin… Państwo to staje się epicentrum światowej sprzedaży bezpośredniej. Nowe technologie i odmienne od zachodnich ścieżki rozwoju mediów społecznościowych, aplikacji zakupowych, systemów płatności mobilnych sprawiły, że dziś największe pieniądze zarabia się w sprzedaży bezpośredniej. Właśnie przez internet, korzystając z zupełnie nieznanych w Europie platform takich jak Kuaishou czy PinDuoDuo. Tu sprzedawca musi dotrzeć bezpośrednio do każdego z 950 milionów użytkowników internetu, nawiązać relacje, zdobyć zaufanie, zbudować markę. Największe chińskie firmy przebudowują swoje systemy sprzedaży, angażują nawet swoich szefów i właścicieli w sprzedaż bezpośrednią.

Tak, w Chinach szefowie firm wartych miliardy dolarów siadają przed kamerą komputera i sprzedają w sieci swoje produkty. Bo nic tak w Chinach nie działa jak sprzedaż bezpośrednia. MLM będzie musiał poczekać. I jeśli wróci do łask, będzie miał inne oblicze niż na Zachodzie. Będzie musiał spełniać określone warunki (przede wszystkim, jak sądzę, multi level marketing będzie musiał zawsze oferować konkretny produkt – żadnych „pakietów”, „paczek” i innych wynalazków, tak przecież dobrze znanych w Polsce, tak rujnujących wizerunek tej formy działalności gospodarczej), działać w bardzo określony sposób (na przykład w obszarze transferów pieniędzy w ramach danej struktury). Udziałowcy uruchamiający tego typu działalność będą musieli wykazać się kapitałem i gwarancjami chroniącymi interesy osób wprowadzanych do systemu. Niemożliwe? Cóż… Od 1 listopada 2020 roku takie zasady zaczną obowiązywać wszystkie holdingi finansowe w Chinach. SKOK-i oraz Getiny nie mogłyby w tych warunkach nawet rozpocząć legalnej działalności. A za nielegalną grozi przeciętnie od 15 lat więzienia w górę.”

Kilka lat temu podczas jednego ze swoich wykładów na terenie Polski, Edward Ludbrook powiedział: „Za kilkanaście lat najbogatszymi liderami systemu MLM na świecie będą Ci, którzy robią ten biznes z Chińczykami. Nie na terenie tego kraju, ale z nimi. Dlaczego? Bo w Chinach nie można, ale Chińczycy – jako społeczność, są wszędzie. Na całym świecie. A to jest 1,5 miliarda Waszych potencjalnych klientów i współpracowników.” I tego się trzymajmy. Przynajmniej na razie.

Mogą Cię również zainteresować