Pięć lat i miesiąc spóźnienia

Pięć lat i miesiąc – to łączne spóźnienie polskich pociągów w pierwszej połowie tego roku. Z ponad 715 tys. uruchomionych pociągów pasażerskich prawie co trzeci był spóźniony.


W pierwszej połowie bieżącego roku z ponad 715 tys. uruchomionych pociągów pasażerskich prawie co trzeci był spóźniony. Problemy z dojechaniem na czas mają głównie ekspresy, InterCity czy Eurocity – pociągi oferujące wyższy standard podróży, przy wyższej cenie biletu. Spośród nich spóźniło się w pierwszym półroczu aż trzy czwarte! Średnie spóźnienie sięgnęło 17 minut. Pociągi międzywojewódzkie wypadają trochę lepiej – średnie spóźnienie to około 8 minut.

– Kilka miesięcy temu było sporo opóźnień pociągów z winy InterCity – przyznaje Grzegorz Mędza, prezes PKP Intercity. Zdaniem prezesa, obecnie winę za to ponoszą głównie remonty torów. To samo mówią Przewozy Regionalne. Spółka PKP PLK, która zajmuje się utrzymaniem kolejowej infrastruktury broni się, że w ubiegłym roku aż 4 na 10 spóźnień było z winy przewoźników kolejowych. Niecałe 30% spóźnień to wina zdarzeń losowych, np. burzy. Z winy PKP PLK spóźniło się 24% pociągów. Spóźnienia pociągów InterCity to też w dużej mierze wina wygórowanych ambicji poprzednich władz spółki. Rozkłady jazdy były tak układane, aby maksymalnie skrócić czasy przejazdów – przewoźnik niemal całkowicie zrezygnował z pozostawienia sobie tzw. czasowego buforu bezpieczeństwa.

Przewoźników do punktualności mogłyby zmobilizować nowe regulacje unijne, które wejdą w życie w połowie przyszłego roku. Przyznają one pasażerowi spóźnionego pociągu rekompensatę finansową. Odszkodowanie będzie się należało, gdy pociąg spóźni się z winy przewoźnika minimum godzinę.

Mogą Cię również zainteresować