Przywództwo zaczyna się od tożsamości

przez Maciej Maciejewski

Słowo „lider” ma wiele odcieni, a współczesny świat pozwala nam dostrzegać najróżniejsze oblicza przywództwa. W tym artykule postaram Ci się pokazać, Drogi Czytelniku, że przywództwo nie jest jedynie zbiorem kompetencji, technik zarządzania czy sposobem komunikowania się z zespołem. To przede wszystkim kwestia tego, kim jesteś jako człowiek, jakie masz osobiste standardy, w co wierzysz, jak zarządzasz własnymi emocjami i jakie decyzje podejmujesz w trudnych sytuacjach.

źródło: Flickr

Przywództwo postrzegam jako sztukę, która przy zaangażowaniu, chęci doskonalenia się i dużych pokładach wytrwałości może uczynić z człowieka lidera przez duże „L” – tak jak ze zwykłego rzeźbiarza mistrza, który zostanie zapamiętany z tego, co stworzył.

Liderem się nie rodzisz. Liderem się stajesz 

Wielu ludzi sądzi, że liderem trzeba się urodzić, że trzeba mieć jakiś szczególny talent, aby przewodzić innym. Takie podejście zawęża perspektywę i powoduje, że gdy pojawia się okazja do zbudowania zespołu lub możliwość awansu na stanowisko liderskie, tacy ludzie mogą sabotować samych siebie, bo uważają, że nie są wystarczająco dobrzy, aby przewodzić innym. Okazje przemijają, oni zaś obserwują jak mniej kompetentne osoby od nich obejmują kierownicze stanowiska i tworzą zespoły w różnych obszarach biznesu, a oni sami stają się coraz bardziej nieszczęśliwi i sfrustrowani niewykorzystaną okazją. 

Jeszcze inna grupa czeka tylko na moment, aż ktoś ich dostrzeże i doceni awansem. Korzystają z nadarzającej się szansy i podejmują rękawicę, lecz szybko zderzają się z rzeczywistością odkrywając, że praca z ludźmi nie należy do łatwych. Stają wtedy przed trudnymi dylematami. Jedni wybierają przywództwo oparte na sile, stanowisku i czystych wynikach; inni opierają je na autorytecie i relacjach. Jedni stają się zarządcami, a nawet dyktatorami, którzy rozkazują i próbują kontrolować wszystko; drudzy stają ramię w ramię ze swoim zespołem, wspólnie zmagając się z wyzwaniami.

Z moich obserwacji wynika, że większość osób miewa wątpliwości i wciąż zadaje sobie te same pytania: „Czy nadaję się na lidera? Czy dam radę przewodzić innym?“

Te pytania odsłaniają historię, jaką o sobie opowiadają. Czy jest ona prawdziwa? Niekoniecznie. To jedynie wewnętrzny głos osobistych przekonań, które determinują sposób funkcjonowania w obrębie stworzonych przez siebie barier. 

Przyznam, że sam wielokrotnie zadawałem sobie te same pytania. Brały się z moich dotychczasowych doświadczeń, stylu życia, pracy i tego, co wówczas o sobie myślałem. Jednak, gdy zrozumiałem, że talent nie jest wyłącznie czymś wrodzonym, że można się wielu rzeczy nauczyć i osiągnąć w tym mistrzostwo, wszystko się zmieniło. To doprowadziło mnie do wniosku, że jeśli podejmuję decyzję o staniu się liderem z krwi i kości, mogę to zrobić, a kompetencje zdobędę po drodze. Pamiętaj zatem: nie stajesz się liderem tylko dlatego, że otrzymujesz stanowisko. Stajesz się nim, gdy zaczynasz budować wspierający system przekonań na swój temat, podnosić osobiste standardy oraz kształtować nawyki, które dają dowody na to, że to, co robisz, ma głęboki sens. 

Sposób w jaki zarządzasz sobą wpływa na sposób w jaki przewodzisz innym

Na to czego doświadczasz w życiu wpływa to, co myślisz, co mówisz i to, co robisz. Nasze myśli wyrażają się poprzez słowa, te materializują się w postaci czynów, które mogą stać się nawykami. Z kolei nawyki kształtują nasze życie. To, jak postrzegamy daną sytuację, wpływa na nasze myśli i emocje, te zaś determinują decyzje i działania, by finalnie doprowadzić do tego, czego doświadczamy.

Ten krótki wstęp ma na celu ukazanie szerszego obrazu przywództwa. Większość liderów MLM skupia się na wynikach. Gdy ich brakuje, zaczynają się nerwowe ruchy i rozczarowanie, które obnaża ich oczekiwania względem zespołu. Często ukazuje się wtedy niewygodna prawda o nich samych. Jednak, gdy przychodzi zrozumienie, że przyczyna leży głębiej, otwiera się droga do prawdziwego rozwoju: nie możesz skutecznie przewodzić innym, jeśli nie potrafisz świadomie przewodzić samemu sobie.

Zapewne części Czytelnikom znane jest pojęcie funkcjonowania na „autopilocie”. To automatyczne zachowania, które ukształtowały się w naszym umyśle, aby zapewnić nam przetrwanie w sytuacjach zagrożenia. W dzisiejszych czasach nie jesteśmy już narażeni na utratę życia jak nasi przodkowie, ale biorąc pod uwagę rosnące tempo, nasz umysł wciąż potrzebuje automatyzmów. Możemy je jednak świadomie kształtować za pomocą uważności na własne myśli, odczucia i zachowania. To najprostszy przepis na przebudowanie tożsamości. Oznacza to, że możesz zaprojektować, jakim liderem się staniesz, ponieważ to Twoje przekonania, standardy i nawyki kształtują codzienne decyzje.

Lider też człowiek i może się czasem pogubić

Moim zdaniem przywództwa powinno się nauczać już w szkołach. Większość z nas przynależała do jakiejś szkolnej paczki, w której klarowały się zasady, wartości i hierarchia. Gdy w jednej grupie spotykało się dwóch liderów, dochodziło do tarć. Wraz z wiekiem stawaliśmy się bardziej cywilizowani, a każdy konflikt próbowaliśmy rozwiązywać za pomocą argumentów, albo co zdarza się najczęściej… udając, że problemu nie ma, naginając swoje zasady. Takie podejście prowadzi w końcu do wybuchu emocji, po którym zazwyczaj nie ma czego zbierać.

Miałem okazję obserwować wiele sytuacji, gdzie w zespołach określano się mianem „rodziny z wyboru”. Jednak, gdy pojawiał się konflikt interesów, nagle atmosfera się zmieniała i nie było już tak kolorowo. Na bazie tych obserwacji, jak również doświadczeń zrozumiałem, że gdy wszystko układa się dobrze i w zespołach panuje dobra atmosfera, lider często może zatracić czujność i nie zauważać narastającej frustracji w strukturach. Za wszelką cenę może naginać swoje zasady, byle dogodzić każdej osobie z zespołu oraz utrzymać dobrą atmosferę. To często odbija się na liderze. Może doprowadzić do zmęczenia, a nawet wypalenia. Nie da się cały czas dogadzać wszystkim.

Pamiętam, jak podczas serii konsultacji z pewnym liderem wyszedł na wierzch wspomniany przeze mnie temat „rodziny z wyboru”. Po tym jak wywiązała się między nami ciekawa dyskusja zadałem liderowi pytanie: „Jaki Twoim zdaniem jest cel rodziny?” To okazało się przełomowym momentem, gdyż lider zamilkł i zaczął się zastanawiać. Odpowiedź na to pytanie brzmi: „Celem rodziny jest rozwój”, więc oczywistym jest, że celem zespołu jest to samo. Jak będziesz nazywał tworzony przez siebie zespół to Twoja sprawa, ale ważne, żebyś wiedział, co jest prawdziwym celem. Jeśli przyjmiesz, że jest nim rozwój, to zrozumiesz, że nie zawsze będzie komfortowo i spokojnie. 

Dlatego, Drogi Liderze, warto przyjrzeć się swoim standardom, wartościom i przekonaniom oraz budować nawyki, które pomogą Ci w procesie stawania się skutecznym, świadomym liderem. Czy to będzie łatwe? NIE. Czy będzie warto? TAK.

Twoje osobiste standardy wskażą Ci, co akceptujesz i co tolerujesz. Pozwoli Ci to wyznaczać granice, radzić sobie z konfliktami i prowadzić zespół do rozwoju. Dla niektórych staniesz się „niewygodny” i pojawią się głosy, że „się zmieniłeś”. Jednak faktem będzie po prostu to, że wziąłeś odpowiedzialność. To właśnie dzięki zaprojektowaniu własnej wizji tego, jakim liderem chcesz się stać i odpowiedzeniu na pytanie, jak zamierzasz to zrobić, wejdziesz na wyższy poziom przywództwa.

Trzy stany umysłu lidera

Nie możesz kontrolować innych ludzi, ale możesz brać odpowiedzialność za własną postawę i wpływ jaki wybierasz.  Myślę, że zdecydowana większość liderów potraktuje ten fragment jak powrót do przeszłości. Jedni uśmiechną się na wspomnienie dawnych czasów, drudzy poczują zażenowanie, a jeszcze inni pochylą się nad poruszanymi przeze mnie zagadnieniami i zobaczą w tym siebie. Pozwól więc zabrać się w podróż, w której zobaczysz aspekty przywództwa z szerszej perspektywy. 

Lider też człowiek. Przeżywa emocje, popada w różne stany emocjonalne i stany umysłu. To normalne. Kłopot pojawia się wtedy, gdy pozostaje w tych stanach zbyt długo, co rzutuje na morale zespołu i osłabia siłę sprawczą, przekładając się na słabsze wyniki. Każdy z nas – liderów, choćby nie wiem, co starał się pokazać na zewnątrz, nie jeden raz miewał wątpliwości i narzekał. Jedni potrafili się z tego podnieść, a inni żyją w przekonaniu, że są pokrzywdzeni przez los. 

Przyjrzyjmy się bliżej trzem stanom:

1. Lider w stanie umysłu ofiary będzie narzekał, działał z poziomu strachu i przejawiał złość. Będzie odczuwał potrzebę kontroli, obwiniał innych za swoje niepowodzenia oraz często odpuszczał własne cele. Przełoży się to na atmosferę w zespole, która nie będzie zbyt dobra. Ekipa zauważy i poczuje, że lider przechodzi kryzys. Przebywanie w tym stanie zbyt długo na pewno nie przełoży się na inspirację osób w zespole.

2. Lider w stanie umysłu wojownika poczuje przypływ mocy i skoncentruje się na celu. Zacznie brać odpowiedzialność. Wzrośnie jego poziom odwagi i śmiałości w działaniach. Nadal będzie miał jednak potrzebę kontroli, a do tego mogą pojawić się u niego przejawy pychy i arogancji. Będzie parł do przodu, aż rozbije się o ścianę tak mocno, że spadnie do poziomu ofiary albo zacznie się zastanawiać, co może zmienić, aby wejść na wyższy poziom. W zespole może być wtedy widoczna silna presja na wynik. Lider wojownik może ignorować potrzeby członków zespołu i skupiać się wyłącznie na osobach, które tak jak on idą na front i działają. W efekcie w zespole może pojawić się rozłam na tych, którzy są faworyzowani, bo generują rezultaty oraz na tych, którzy są pomijani, bo wyników nie dostarczają.

3. Lider w stanie umysłu świadomego rezygnuje z kontroli na rzecz zaufania do zespołu, samego siebie i całego procesu. Jest spokojny i opanowany. Potrafi zarządzać nastrojami w grupie. Wyznacza jasne granice, precyzyjnie się komunikuje, jest szczery i docenia innych. Potrafi odczytywać emocje i rozumie, że są one nośnikiem ważnych informacji. Czerpie satysfakcję z tego, co robi i ufa swojej intuicji. Takie nastawienie bezpośrednio przekłada się na zespół, który czuje, że ma w swoim liderze prawdziwe oparcie. Ludzie mu ufają i wierzą w to, co robi. W zespole panuje atmosfera zrozumienia i wzajemnego szacunku.

Warto pamiętać, że nasze codzienne wybory decydują o tym, w jakim stanie umysłu się znajdujemy. Oznacza to, że z każdego stanu można wejść na wyższy poziom, ale także spaść na niższy. Twoje wybory zawsze znajdą odzwierciedlenie w kondycji tworzonego przez Ciebie zespołu.

Świadomość, Uczciwość, Odpowiedzialność. Fundamenty świadomego przywództwa

W ostatniej części tego artykułu chcę przekazać Ci solidny fundament świadomego przywództwa. Stanowi to pewnego rodzaju umowę, którą warto zawrzeć z samym sobą. Jestem przekonany, że wprowadzenie tych zasad do swojego sposobu funkcjonowania sprawi, iż wejdziesz na wyższy poziom przywództwa, a Twoje wyniki się poprawią. 

Pierwszym elementem świadomego przywództwa jest świadomość. Stań się Świadomym Obserwatorem tego, co dzieje się w Tobie i w Twoim zespole. Zastanów się nad wizją swojego przywództwa. Odpowiedz na pytanie: Jakim liderem chcę się stać i jak zamierzam to osiągnąć?

Bądź uważny na swoje myśli i uczucia. Skupiaj się na tym, co istotne i kieruj tam swoją energię z zaufaniem mimo, że coś może wydawać się niewygodne. Naucz się czerpać satysfakcję z procesu zmagań się z wyzwaniami i dąż do własnego rozwoju, bo osobisty wzrost poskutkuje wzrostem całego zespołu.

Drugim elementem jest uczciwość. Nie mówię tylko o tym, żebyś był uczciwym obywatelem. Mam na myśli, żebyś był uczciwy sam przed sobą – wtedy, kiedy nikt nie patrzy i nikt nie słucha. Żebyś zwracał uwagę na swoje pierwotne myśli, z których wychodzi intencja, z którą działasz. Autentyczność jest na wymarciu, a to sprawia, że jest niezwykle pożądana. Bądź uczciwy wobec siebie i innych, wobec własnych emocji, przemyśleń. Nie ignoruj ich, a przyglądaj się temu, jaką informację Ci przynoszą. Nie zakłamuj rzeczywistości tylko po to, żeby uzyskać chwilowe korzyści. To, co uczciwie zbudowane, jest trwalsze mimo, że często rośnie wolniej. Odpowiedz na pytania: Po co ja to wszystko robię? Jaka jest prawdziwa intencja moich działań?

Trzecim elementem jest odpowiedzialność. Ludzie unikają odpowiedzialności, bo boją się wyobrażonych konsekwencji, których woleliby nie doświadczać. Chcą zmian, ale boją się wziąć odpowiedzialność, żeby nie narazić się na frustrację, że nie dali rady czegoś doprowadzić do końca. Branie odpowiedzialności za swoje decyzje i działania buduje zaufanie do siebie, powoduje wzrost pewności siebie i pomaga stworzyć tożsamość lidera, za którym idą tłumy. Nie unikaj jej, gdy jest trudno lub gdy popełnisz błąd. Każdy je popełnia, ale nie każdy wyciąga z nich wnioski. Lider skuteczny to lider odpowiedzialny, który nie boi się popełniać błędów. Bo wie, że są częścią rozwoju. Odpowiedz na pytanie: Jakiej decyzji unikam, bo boję się jej konsekwencji?

Podsumowanie

Przywództwo nie zaczyna się od stanowiska ani pięknych przemówień. Zaczyna się od tożsamości, od tego, kim się stajesz. Pamiętaj, że celem prowadzenia zespołu jest rozwój, a nie spijanie sobie z dziubków.

Marcin Bochenek

Marcin Bochenek jest autorem Metody Mentalnej Transformacji Tożsamości (MTT), opisującej proces trwałej zmiany poprzez pracę z przekonaniami, standardami i sposobem zarządzania własnym umysłem. W swojej pracy zajmuje się rozwojem potencjału człowieka, przywództwem oraz mentalnym przygotowaniem do osiągania nowych rezultatów. Twórca warsztatów i wystąpień mających na celu uwolnienie ludzkiego potencjału.

Zostaw komentarz

Mogą Cię również zainteresować