Trzy poziomy wtajemniczenia biznesowego w systemie MLM czyli krótka dygresja o nieszczęsnej głębokości

przez Maciej Maciejewski
1408 odsłony

Niespecjalnie edukacyjnie dziś będzie. Dlaczego tak? Ano dlatego, że wiele osób budujących biznes MLM ma do tematu głębokości podejście emocjonalne. A tam, gdzie budzą się emocje, edukacja i logika przestają istnieć. Niestety, taka jest prawda.

źródło: Pixabay

Pytanie jest proste – czy głębokość nóg w systemie network marketing jest ważna? A może nie ważna? Czy wpływa na obrót? Na ilość nowych partnerów pozyskiwanych co miesiąc? Na bezpieczeństwo? Oczywiście TAK. To wie każda średnio zaawansowana biznesowo osoba. Głębokość jest bardzo ważna i najlepiej niech rośnie stale. Bez przerwy. Zatem w czym PROBLEM?

Jest jeszcze druga strona tego medalu – kto ma głębokość zbudować? Jak ona ma powstać? I tutaj dowolność oraz mglistość odpowiedzi i pomysłów bardzo często zaskakuje. Skąd to wiem? Ano wiem, bo pracuję z moimi liderami, ale też wiem dlatego, bo daję konsultacje liderom z różnych innych firm. W tej sprawie zazwyczaj mamy trzy rodzaje reakcji…

Reakcja numer 1: Osoba konsultowana rozumie temat, zgadza się z sugestiami i działa wg nich. Buduje głębokość osobiście. Pracuje na dole nogi, startując nowe osoby, pomagając im w znalezieniu kilku klientów i kilku partnerów, potem wybiera jednego z nowo znalezionych i pomaga mu w starcie itd.

Te osoby rozumieją, że głębokość jest najważniejsza, nie spuszczają z niej oka, mało tego, są siłą sprawczą pogłębiającą nogę. Później za tym człowiekiem schodzą w głębokość jego liderzy, pomagając mu – typowa strategia zespołowa – czyli wyższa szkoła jazdy.

Nie na darmo mówi się, że istnieją trzy poziomy wtajemniczenia biznesowego i pozyskanych umiejętności. Podstawowy to cykl aktywności czyli sporządzanie listy, zapraszanie, prezentacja, follow up. Zaawansowany to startowanie nowych osób. Mistrzowski – budowanie głębokości. Osoby z pierwszej grupy są na tym poziomie. To mistrzowie. Dlaczego mistrzowie przychodzą na konsultacje? Przychodzą, bo każdy potrzebuje spojrzenia z boku.

Reakcja numer 2: Osoba konsultowana rozumie ważność głębokości, ale nie zgadza się z sugestiami. Po prostu nie chce brać na siebie obowiązku męczenia się na dole nogi. Przecież to inni zrobią, ja ich startuję, oni wiedzą jak to zrobić – ot i w ten sposób głębokość wykopie się sama. Przecież tam jest wiele mądrych osób, ja nie jestem tam potrzebny. A poza tym, ta noga zabiera mi  pieniądze, bo jest zbyt duża – emocje.

Reakcja numer 3: To zaiste trzeci punkt widzenia sprawy i jednocześnie nie rozumienia niczego – głębokość nie ma znaczenia, znaczenie ma obrót i ważne, abym to ja zarabiał. Nic dodać, nic ująć. Samowolka budowlana w biznesie MLM plus negatywne emocje. Tu pogrzebię, tam pogrzebię, się zobaczy. Ręce opadają.

Oto pewna sytuacja zaobserwowana 30 lat temu. Warszawa, stolica Polski. Uniwersytet Warszawski, aula. Słuchacze to sami liderzy, osoby prowadzące wtedy praktycznie cały polski rynek network marketingu. To nie nowicjusze, tylko prawdziwi twardziele zaprawieni w biznesowym boju. Wykładowca? Peter Cox z Australii (4 wielkie awanse w ciągu jednego roku, nikt tego nigdy w Australii nie powtórzył). Pamiętam, jakby to było wczoraj. Przymykam oczy i widzę oraz słyszę… Peter mówi:

„Moje miejsce jest na dole nogi. Jestem jak górnik przodkowy. Kopię i szukam żyły złota. Za mną idą moi liderzy, ale ja jestem pierwszy. Pokazuję projekt kolejnej osobie. Ona ma kupę wymówek – nie mam czasu, nikogo nie znam, bla, bla, bla.

Kiwam głową ze zrozumieniem. Tłumaczę jak działa biznes, w czym pomagamy, jak jest to przewidywalne, a w tyle głowy mam jedno – ona ma listę kontaktową, a ja chcę przejść do kolejnej osoby.

Muszę być dobry w startowaniu ludzi i zdobywaniu ich listy. Muszę być przykładem dla moich liderów. Muszę cierpliwie znosić i rozumieć lęki oraz opieszałość kandydatów. Im się wydaje, a ja wiem, jak ten biznes zbudować. Dawaj listę! – tego nie mówię , ale tego chcę. Chcę przejść jeden poziom głębiej”.

GŁĘBOKOŚĆ JEST WSZYSTKIM. MUSZĘ BYĆ I JESTEM W TYM MISTRZEM.

Tak powiedział. Słuchaliśmy i nie dyskutowaliśmy. Uczyliśmy się i robiliśmy to, czego się nauczyliśmy. 1993 rok – Warszawa i 2022 rok – świat. Technologia się zmieniła. W telefonie mamy dostęp do miliardów ludzi z różnych krajów. Nikt jednak nie zmienił zasad grawitacji, zasad głębokości biznesu i zasad przyzwoitości. Biznes MLM robi się tak samo, tylko innymi narzędziami.

Jednak tak samo jak kiedyś – nie ma darmowych obiadków. Chcesz mieć stabilny biznes, to go zbuduj, pogłębiając osobiście nogi. Bądź budowniczym sieci, a nie menadżerem pokazującym palcem. Niestety na rynku jest więcej pokazywaczy palcem, niż górników przodkowych. A propos konsultowanych dziś osób – grupa pierwsza rozwija się dynamicznie, grupa druga kręci się w kółko, a grupa trzecia wędruje od firmy do firmy. Tradycja.

Autor tekstu od ponad 20 lat aktywnie buduje swój biznes w systemie MLM na terenie wielu krajów. Brał aktywnie udział w tworzeniu pierwszych struktur sieciowych w Polsce w latach 90-tych, później na Ukrainie i w Rosji. Widział rozwój tego biznesu od podstaw na rynkach o różnym potencjale ekonomicznym. W tym czasie jego organizacje rozwinęły się na rynkach zachodniej i wschodniej Europy, a teraz rozwijają się nadal. Prowadzi wykłady w trzech językach i wie, że wiedza praktyczna jest dla osób działających w network marketingu bezcenna. Prowadzi ciekawy blog pod adresem: www.marekstaszko.pl.

Mogą Cię również zainteresować