Uważaj na SUKCES w biznesie MLM. Może Cię przygwoździć

przez Maciej Maciejewski
1085 odsłony

Kiedy w 2020 roku po raz pierwszy odważyłam się publicznie na łamach Network Magazynu napisać o tym, co sądzę o biznesie MLM nie wiedziałam, gdzie będę za chwilę i jak szybko doświadczę jeszcze wielu innych dowodów na to, w jak świetnym działam systemie. Wówczas podeszłam do tematu bardzo matematycznie i wybierając kilka zakresów popełniłam porównanie i dałam Wam 6 idących prosto z serducha powodów, dlaczego warto robić network marketing.

Marlena Kleśta

Dziś znów czytałam ten tekst i nadal jest on aktualny, choć mam już dużo więcej do powiedzenia. Na początku chcę się pochwalić, ale też dać pewne wskazówki nowym networkerom, abyście mogli wyciągając wnioski i jeszcze szybciej wspinać się po drabinie sukcesu w swoich firmach. Ja jestem twarzą Lifewave i zakochanym użytkownikiem tych produktów. Poprzez awanse, jakie w ostatnim czasie wypracowałam, doszłam do stanowiska presidential director i jest to mój ogromny sukces osobisty, bo w Polsce jestem obecnie jedynym tak wysoko postawionym dyrektorem (choć jest jedna osoba jeszcze wyżej ode mnie – Krzysztof Markowski, senior presidential director).

Moje wyniki wiązały się nieodłącznie z powiększającym się zespołem i coraz większą grupą liderów, którzy cały czas czekali na moje wytyczne i wskazówki. Doszłam do kilku ważnych momentów, które czasami potrafiły mnie zamrozić, bo nie wiedziałam co robić. Nikt mnie nie nauczył… nikt mi nie pokazał… bo Lifewave to mój pierwszy MLM jaki robię. Oczywiście z pasji. Nie byłam sama, ale nie miałam doświadczenia i już teraz wiem, że dołączenie się do tego biznesu na tym etapie dało mi wiele szans, choć wymagało ode mnie większej determinacji niż w przypadku, kiedy to wybrałabym sobie dobrze działający na polskim rynku network marketing i miałabym ludzi oraz system, na jakim mogłabym się opierać w swoich działaniach od samego początku.

No cóż… Pomyślicie, że piorę jakieś brudy. Nie. Wskazuję tylko na fakt, że – po pierwsze nawet nie wiedziałam do jakiego pociągu wsiadam i z jakimi możliwościami to się wiąże, a po drugie – poprzez swoje własne doświadczenia wyciągałam wnioski i stosowałam korekty, które od razu wprowadzałam w życie. To bardzo ważne w ramach biznesowej edukacji.

Jestem dość spontaniczna… Więc, ponieważ wypełniłam swoją osobą i działaniem pewną lukę oraz zaspokoiłam zapotrzebowanie na lidera, ludzie szli za mną i czułam, że mnie potrzebują. Stałam się też niejako najpotrzebniejszą osobą dla wszystkich czyli takim customer service. Stworzyłam wizję, że jestem wszędzie, zrobię wszystko i każdemu pomogę… Jakby moja doba trwała trzy razy dłużej niż u innych. Szybko zmęczyłam się i opadłam z sił. Miałam wrażenie, że pracuję ponad normę, a efekty już na pewnym poziomie nie wykazywały progresu. Wpędziło mnie to w stan niezadowolenia. I w tym szkopuł. To jest temat, o którym chcę Wam dziś powiedzieć.

Znajdując się w takim punkcie na wykresie mojej kariery odkryłam, że muszę stworzyć system. System pracy dla siebie i dla moich zespołów. Dla tych, co chcą być blisko i pragną działać na wysokich falach, ale i dla tych, którzy się dopiero zastanawiają i przyglądają. Chciałam się oddać działaniom, które będą miały największe przełożenie na zadowolenie większości osób czyli nie oddając (nie chcę pisać marnując) czasu osobom, które nie są zdecydowane na jakikolwiek krok zająć się liderami i sobą. Doszłam do takiego momentu, gdzie musiałam podjąć decyzję o zmianie komunikowania się z klientami (co nie było łatwe, bo ja chciałam każdemu pomóc, z każdym porozmawiać i przy każdym być), zmianie komunikowania się z dystrybutorami (skończyłam się rozdawać na lewo i prawo osobom, które nie potrafiły skorzystać z otrzymywanych wartości), no i na końcu asertywnie zająć się sobą i tym, co jest dla mnie, jako dyrektora marki, najważniejsze.

Miałam wrażenie, że trochę tracę grunt pod nogami. Ludzie, którzy szli za mną i byli przy mnie bo ze mną jest miło, wesoło i fajnie, nagle dostali inną Marlenę. Ja zrozumiałam, że jak nie zmienię swojego postępowania, to nie uda mi się wejść wyżej i osiągnąć więcej. Miałam bunt w sobie i nie do końca czułam się komfortowo, ale pomimo wszystko głęboko tam w środku wiedziałam, że to jedyna droga, jaką chcę iść. Wiedziałam, że aby być profesjonalistą, muszę mieć odpowiedni system. Coś, co zautomatyzuje wszystkie procesy, da odpowiedzi na stale powtarzające się i nurtujące pytania, pozwoli bez mojego udziału ludziom działać i duplikować dobre nawyki. To musiało się zadziać i ja musiałam to stworzyć. Musiałam postawić na nogi i zaproponować maszynę do optymalizacji biznesu MLM opartą na naszych wartościach i potencjałach, która zadowoli większość naszej społeczności. Taki miałam plan i zrobiłam to!

Cały czas go doskonalę i zmieniam pod pojawiające się okoliczności i okazje. I polecam Wam, networkerom z dużym zaangażowaniem, aby właśnie w fazie rozwoju struktur i drużyn liderskich odważyć się na stanowcze, ale i pożyteczne ułożenie swojego systemu pracy. Taki system to nie tylko element tygodnia i rutyna dobrych nawyków, to również statystyka i możliwość sprawdzenia oraz policzenia faktów, co w konsekwencji daje możliwość naniesienia kolejnych zmian i poprawek. To również spokój w drużynie i poczucie bezpieczeństwa dla liderów.

Odkryłam, że mówiąc o wolności pracy w MLM wcale nie chodzi o to, żeby nie mieć swojego sposobu, stałych punktów programu czy wymagań do spełnienia dla siebie i ekipy. Jeśli tego nie masz, to prawdopodobnie nie masz też zadowalających efektów. Bo Ty i Twój zespół nie do końca wiecie, kto, co i jak.

Podsumowując… Tam, gdzie jest profesjonalizm, może być miło i fajnie, ale muszą też być pewne określone zasady. Nie będziesz cieszył się z sukcesu jeśli dasz mu się przytłoczyć obowiązkami i zachciankami, które wysyłają inni. Pamiętaj: masz dwie ręce i jedną głowę, a network marketing rozwija się najlepiej w działaniu zespołowym czyli deleguj zadania, dziel się pomysłami. Nie musisz wszystkiego robić sam.

Nie będziesz odnosił większych sukcesów, jeśli nie wprowadzisz automatyzacji procesów, co może spowodować, że odsuniesz się nieco od kontaktów z klientami na rzecz komunikowania z liderami. Ale to jest ok. Statystyka i Excel przydają się do tego bardzo i warto wykorzystać dane, ocenić obiektywnie sytuację i zdecydować czy to się Tobie/Wam opłaca.

Ja tego się nauczyłam z życia. Zrobiłam kawał roboty, aby stworzyć trzy osobne drogi obsługi i pracy z różnymi prospektami (klient detaliczny, dystrybutor, lider). Myślę, że warto zastanowić się nad tym tekstem, bo może właśnie tego elementu Ci brakuje? Może, podobnie jak w moim przypadku, sukces zatrzymał Cię bo jego oddźwięk był za duży i zostałeś przytłoczony? Bo może jeszcze tego nie wiesz, a warto, żebyś już dziś wprowadził swój system i plan, który da Ci szczęście oraz zadowolenie w network marketingu? Życzę powodzenia.

Mogą Cię również zainteresować