LINIA ŻYCIA W BIZNESIE MLM

przez Maciej Maciejewski

Dawno temu, kiedy większość z Was jeszcze nie była w network marketingu, a niektórzy nawet się jeszcze nie urodzili, usłyszałem takie zdanie: TWOJA UPLINE TO LINIA ŻYCIA. Usłyszałem, nie zrozumiałem, ale zapamiętałem.

Przez wiele lat była to dla mnie taka sama fraza, jak „szerokość biznesu tworzy dochodowość, a głębokość nóg daje bezpieczeństwo”. Zakładałem, że to ważne bez wnikania w sens – przecież mądrzy ludzie to powiedzieli. I tak było do czasu, kiedy pojawiły się pierwsze poważniejsze problemy w moich grupach biznesowych – wtedy zrozumiałem.

To były problemy, z którymi nie mogłem sobie poradzić sam – a były z rodzaju być albo nie być, czyli życiowo istotne. Ty myślisz pewnie, że u Ciebie nigdy nie będzie takich sytuacji i zawsze sam poradzisz sobie z każdym wyzwaniem. Pozdrawiam.

PROBLEMY PRZYCHODZĄ ZAWSZE.

I tylko od nas zależy, czy i jak jesteśmy na nie przygotowani. Budujesz swoją duża nogę aktywnie. Wkładasz tam czas i zaangażowanie. Twój najważniejszy lider w tej nodze rozwija się – zaczyna zarabiać coraz więcej i… zapada na CHOROBĘ WIELKIEJ GWIAZDY.

To tak, jakby odleciał nagle mentalnie na księżyc. To już nie jest Wasz jeden  zespół , tylko jakaś wydzielona spec ekipa gwiazdora, wymyślająca własne zasady i strategie. Już nie można z nimi niczego zaplanować. Pojawiają się tajemnice – nie masz pojęcia, co tam się dzieje, bo ten gwiazdor izoluje swoich downline’ów od Ciebie. Ja miałem takie sytuacje, Ty też będziesz mieć.

Chrzanić to – pomyślałem sobie wtedy. Niech robią co chcą, a ja i tak mam z tego dochód w postaci premii. Jednak szybko wyszło, że niestety nie można tego chrzanić.

Taki gwiazdor pozbawia swoją grupę systemu. To on jest teraz najmądrzejszy. A praca bez systemu zawsze kończy się porażką. Co dokładnie się dzieje? Wszystko, co możliwe – spadek obrotów, brak gry zespołowej, brak sponsorowania, niesnaski i licho wie co jeszcze. Finał jest taki, że gwiazdor traci większość swoich ludzi, a niedobitki wracają do Ciebie mocno poturbowane. Oni tracą i tracisz Ty.

A przecież to Ty pracowałeś kiedyś w tej grupie. Ty ich uczyłeś. Ty inwestowałeś czas, emocje, pieniądze… chociażby na paliwo. Nie zostawiłeś ich – to gwiazdor Cię odizolował.

Konsultuję teraz ( jako Akademia Zdrowego Biznesu) liderów z różnych firm. I co widzę? Takie sytuacje pojawiają się w MLM u każdego. To przypomina inna sytuację z życia wziętą. Młoda matka samotnie wychowuje dzieci. Nie ma rodziców, nie ma dziadków. Nie ma nikogo kto by ją kochał i interesował się życiem jej i jej dzieci. Jest tylko ona.

Dzieci zwykle są podatne na złe wpływy. I nie zawsze słuchają rodziców, a co dopiero samotnej mamy. Dzieci robią więc bzdury odbijające się potem na ich życiu, a matka może co najwyżej płakać (przesadzam trochę, ale celowo).

Inaczej mają się sprawy w pełnej rodzinie, gdzie oprócz rodziców są również dziadkowie z obu stron. Jeżeli od początku budowana jest przez rodziców (myślą, słowem i uczynkiem) pozycja dziadków, jako kochanych i kochających, mądrych i doświadczonych, ważnych członków rodziny oraz jej twórców – dzieci ich szanują i kochają. W momentach głupawki, gdy rodzice nie radzą sobie z młodymi, wzywa się na pomoc dziadków, a ci sprawę załatwiają. To jest rodzinna linia życia, gwarantująca bezpieczeństwo rozwoju i przetrwania rodziny.

DOKŁADNIE TAK SAMO DZIAŁA LINIA UPLINE W BIZNESIE.

Oto zasady:

  • Nie buduj biznesu MLM sam, bo to błąd.
  • Trzymaj się sponsora.
  • Konsultuj z nim Twój biznes regularnie.
  • Trzymaj się wyżej stojącego, dużego PIN-u.

I pokazuj to zawsze Twoim ludziom – ja jestem częścią biznesu mojego sponsora i moich upline’ów. Wy, poprzez mnie, też jesteście w ich biznesach. Jesteśmy zespołem. Nad nami stoją w linii życia wspaniali, doświadczeni ludzie. Ja uczę się od nich. Nie robię niczego bez konsultacji. Nie chcę popełniać błędów. Jestem odpowiedzialnym graczem w zespole.

Buduj więź i poczucie bycia członkiem dużego zespołu. W takiej sytuacji, gdy ktoś nagle zapadnie na syndrom gwiazdy i zje wszystkie rozumy, można go dość łatwo przywołać do porządku, zanim zdemoluje grupę. Zrobią to Twoi ludzie. Mają wystarczające doświadczenie i charyzmę, żeby to załatwić.

Rozumiesz? To nie chodzi o tego nawiedzonego, to chodzi o ludzi, którzy mogą ucierpieć w takich sytuacjach. Twoi upline są linią, która pozwoli przetrwać tej grupie. To biznesowa linia życia. Czemu ja jej nie mogłem zastosować? Czemu dostawałem w skórę, a Ty nie musisz? Czemu nie rozumiałem?

Bo to były lata 90 poprzedniego stulecia. Moi wszyscy upline byli daleko, nie było internetu, nie było łączności w czasie rzeczywistym, nie było nic, co dla Ciebie jest dzisiaj normalne. Jakże my ceniliśmy sobie te rzadkie momenty, gdy nasi upline przyjeżdżali do Polski. Ile spraw było do załatwienia, a czasem już niestety nie do załatwienia bo było zbyt późno. Uczyliśmy się na porażkach. Niektórzy nie przetrwali.

Ale Ty masz teraz swoich upline’ów na miejscu. masz internet, Zoom, Skype, Messenger, WhatsApp. Coś jeszcze mam dodać? Powodzenia w biznesie!

Autor tekstu od ponad 20 lat aktywnie buduje swój biznes w systemie MLM na terenie wielu krajów. Brał aktywnie udział w tworzeniu pierwszych struktur sieciowych w Polsce w latach 90-tych, później na Ukrainie i w Rosji. Widział rozwój tego biznesu od podstaw na rynkach o różnym potencjale ekonomicznym. W tym czasie jego organizacje rozwinęły się na rynkach zachodniej i wschodniej Europy, a teraz rozwijają się nadal. Prowadzi wykłady w trzech językach i wie, że wiedza praktyczna jest dla osób działających w network marketingu bezcenna. Prowadzi ciekawy blog pod adresem: www.marekstaszko.pl. (foto, źródło: Pixabay)

Mogą Cię również zainteresować