BIZNES MLM I MŁODSZA SIOSTRA SUKCESU

przez Maciej Maciejewski
896 odsłony

Jak to się dzieje, że w biznesie MLM osoby działające w tej samej firmie, w tym samym kraju, a nawet w tym samym mieście czy w tej samej grupie, mają tak różne wyniki? Jedni odnoszą sukcesy, inni olbrzymi sukces, a jeszcze inni w tym samym czasie nie osiągają nic.

Przy czy mam na myśli naprawdę nic. Nie zarabiają, nie mają zbudowanej grupy, są w dołku nastawienia, myślą o zrezygnowaniu lub odchodzą z biznesu. Wiemy, że nie chodzi tu o szczęście lub pecha. Chodzi o błędy. Ci pierwsi ich nie popełniają lub popełniają mało i uczą się na nich. Drudzy, popełniają ich więcej i nie wyciągają z nich wniosków.

MLM jest nieskomplikowanym biznesem. Nie wymaga specjalnych cech charakteru, super umiejętności, inwestycji, poświęceń. Robisz zakupy, masz kilku klientów i uczysz innych robienia tego samego. To ludzie budujący biznes czasem starają się go skomplikować, ubierając to w złożone teorie ekonomiczne i kosmiczne strategie.

Co tu można zepsuć? No cóż – to zależy od pomysłowości twórcy nowych metod. Ale najczęstszym błędem jest działanie wbrew liczbom. Za mała ilość prób, za mało godzin poświęconych na akcję.

Sukces w biznesie MLM wynika z osiągnięcia odpowiedniego poziomu obrotu miesięcznego, obrót związany jest z ilością aktywnych partnerów, a ta ilość wynika z ilości rozmów biznesowych przeprowadzonych przez przedsiębiorcę – czyli na początku jest kandydat.

Nie każda osoba, której pokazujemy biznes, jest nim zainteresowana jako rozwiązaniem finansowym… Niektórzy wybierają tylko zakupy, inni nie chcą niczego – mówią nam NIE. Nie mamy wpływu na ich decyzje, nie namawiajmy ich. Wiemy jedno: usłyszymy „tak” na biznes, „tak” na produkt i „nie” na wszystko.

Tak na biznes – 10-20% osób

Tak na produkt – 30-40% osób

Nie – ok. 50% osób

Rozkład bywa czasem odbiegający od tych cyfr, ale średnio tak to wygląda. Sukces w MLM jest pożądany przez każdego, kto działa w sieci. Miliony ludzi działających na całym świecie chcą być na szczycie tabel wypłat, chcą być wolni finansowo. Chcą być sławni w tej branży. 

To powszechne pożądanie sukcesu zepsuło go. Sukces jest kapryśny, zachowuje się jak wielka gwiazda. Nie koleguje się z każdym. Niestety, to zła wiadomość. Ale jest na to sposób. Ludzie uczący się, widzą to i wykorzystują. Ludzie nie uczący się, odpuszczają ten temat i dlatego przegrywają. Stoją latami w kolejce do sukcesu, przebierają nogami, machają rękoma, czytają książki, robią notatki, które pokazują, słuchają dziesiątków szkoleń – i nic!

A SUKCES ma młodszą siostrę, którą kocha do szaleństwa. Mądry człowiek wkrada się w łaski tej siostry, koleguje się z nią, lubią się wzajemnie. I ta młodsza siostra doprowadza mądrego człowieka do starszego brata, który teraz patrzy na przybysza łaskawym okiem, a potem zostają przyjaciółmi.

TA MŁODSZA SIOSTRA MA IMIĘ STATYSTYKA. Teraz już wiesz: SUKCES i STATYSTYKA TO RODZEŃSTWO.

Jak to działa? To gra liczb i statystycznego rozkładu reakcji ludzi, z którymi się kontaktujemy. Nie mamy wpływu na ich reakcje, ale mamy wpływ na ilość osób, z którymi rozmawiamy. Im więcej osób, tym więcej powie nam TAK! Rezultaty działania w MLM są przewidywalne w 100%. Można zaplanować swój rozmiar sukcesu i go osiągnąć! Jak? – to proste, człowiek, na którego mamy wpływ, to JA. Każdy z nas ma wpływ na siebie samego. To my możemy wysyłać siebie do pracy i dyktować sobie tempo, ilość, zaangażowanie. 

Ludzie tego nie robią. Ludzie czekają na motywację z zewnątrz. No niech im ktoś coś powie, co ich poruszy. Niech ktoś rozpyli cudowny proszek natchnienia. „Proszę, zmotywuj mnie” – ileż razy ja to słyszałem. Nawet wpadałem w pułapkę i motywowałem – wystarczało na jeden dzień.

Jak to powinno wyglądać? Widziałeś ludzi błyskawicznego sukcesu? Ludzi, którzy w 2 lata wchodzili na milionowe dochody? Słyszałeś o takich osobach? Co oni robili? Oni kolegowali się ze statystyką. Szli razem z liczbami. Popatrz na to… Codziennie (oprócz soboty i niedzieli):

9:00 –

11:00 –

15:00 – prezentacje biznesu na ZOOM

17:00 –

21:00 –

To daje 5 spotkań dziennie, czyli 25 tygodniowo, czyli 100 miesięcznie. Z takiej ilości prezentacji statystycznie wchodzi do grupy 10-20 osób. To jest przykład. Mogą być inne godziny i inne obciążenie pracą. Czyli mniej lub więcej spotkań. Przyjrzyjmy się dalej.

Jeżeli tylko 20% z nowo wprowadzonych to powtórzy, to w kolejnym miesiącu minimum 3 aktywne osoby pokażą projekt 300 kandydatom. A to daje 30-60 nowych partnerów. Trzeci miesiąc to kolejnych 3-6 aktywnych, co daje w sumie grupę 6-9 ostro działających partnerów. Pokażą projekt 600-900 kandydatom i do grupy wejdzie kolejnych 60-180 osób (10% z 600 min., 20% z 900 maks.).

To nie bajka. To chłodna analiza statystyki. 

I te wielkie w biznesie osoby tak działają. Po prostu dużo i systematycznie pracują i trzymają się systemu. Ich liderzy powielają takie działanie. W rezultacie powstają wielkie grupy.

Rodzi się tylko jedno pytanie – skąd brać ludzi na spotkania? A to też jest statystyczny proces. Błękitny ocean kontaktów jest naokoło nas. I jedna zasada ruchu obowiązuje w tym ogromnym akwenie. Statystyka! Wniosek jest jeden. Możesz zbudować biznes do dowolnych rozmiarów. Tak samo, jak możesz wytrenować mięśnie. To kwestia ilości treningów lub spotkań. A to Ty decydujesz. Dobrych decyzji i konsekwencji w działaniu. 

Autor tekstu od ponad 20 lat aktywnie buduje swój biznes w systemie MLM na terenie wielu krajów. Brał aktywnie udział w tworzeniu pierwszych struktur sieciowych w Polsce w latach 90-tych, później na Ukrainie i w Rosji. Widział rozwój tego biznesu od podstaw na rynkach o różnym potencjale ekonomicznym. W tym czasie jego organizacje rozwinęły się na rynkach zachodniej i wschodniej Europy, a teraz rozwijają się nadal. Prowadzi wykłady w trzech językach i wie, że wiedza praktyczna jest dla osób działających w network marketingu bezcenna. Prowadzi ciekawy blog pod adresem: www.marekstaszko.pl.

Mogą Cię również zainteresować