NA KANAPIE SIEDZI LEŃ CZYLI OGÓLNE DYWAGACJE NA TEMAT LIDERÓW I DYREKTORÓW W BIZNESIE MLM

przez Maciej Maciejewski
1179 odsłony

Ciekawe dyskusje prowadziliśmy ostatnio z liderami różnych firm network marketingowych. Nikt z nas nie jest osobą nową w biznesie MLM. Nasze staże w tej dziedzinie mieszczą się w przedziale 15-30 lat. Wszyscy zauważyliśmy pewien ciekawy i niepokojący jednocześnie trend występujący w tej branży. Rozwój rynku dla konkretnej firmy zawsze wyglądał podobnie.

źródło: Pixabay

Pierwszy okres to gwałtowny wzrost, potem czas stagnacji, a nawet spadek, potem kolejna faza wzrostu i długoterminowa stagnacja. Ta stagnacja bywała na wysokim poziomie obrotowym, ale w obecności innych pojawiających się i eksplodujących firm budziła zaniepokojenie. Ot chciałoby się ponownej fali wzrostowej, rozpędu, a tu nic. Szukaliśmy odpowiedzi na pytanie czemu tak się dzieje.  Prawidłowe rozpoznanie przyczyny tego problemu jest jednocześnie 50% rozwiązania, więc chcieliśmy znaleźć przyczynę.

Liderzy marketingu sieciowego doskonale znają powiedzenie, że w MLM albo rośniesz, albo tracisz rynek.

Zachowanie pozycji bez wzrostu jest bardzo trudne. Stagnacja zabija w ludziach entuzjazm, nastawienie i pęd do pracy. Stagnacja rodzi wątpliwości. A może już za późno? A może firma ma problemy?

W ciągu ostatnich 30 lat widziałem takie sytuacje. Niekoniecznie dotyczyły całych firm. Często zdarzało się, że w jednej spółce organizacje konsumenckie jednego lidera rosły ciągle podczas, gdy struktury innego były nękane zastojem lub spadkami. Ta sama firma, różne sytuacje. To od razu kieruje nasze dociekania nie w stronę konkretnej firmy, a w stronę zachowań biznesowych liderów. To dobry trop.

Przyjrzyjmy się zatem typowej historii rynkowej dowolnej firmy. Nie biorę pod uwagę sytuacji związanych z przesuwaniem całych grup z innego przedsiębiorstwa. To jest raczej rozbójnictwo biznesowe, a nie ekologiczne budowanie network marketingu. Jako takie nie jest przykładem, na którym można nauczyć się czegokolwiek.

Kiedy na rynku pojawia się nowa firma, zwykle budzi duże zainteresowanie. Jeżeli jeszcze prowadzi odpowiednio głośną kampanię reklamową to dociera do wielu osób, które wierzą w tzw. okazję bycia pierwszymi. To w tym momencie już nie tylko MLM z możliwościami, ale rozumiesz pan… to nowy MLM! Panie drogi nowy! Nie to, co te wszystkie firmy, o których wszyscy już wiedzą wszystko. NOWY!

Krótko mówiąc, pojawia się rodzaj mody na to, czego jeszcze nie było. I szybko pojawiają się duże liczby, a co za tym idzie rośnie obrót, pojawiają się szybkie awanse i szybko pojawiają się ludzie z dobrymi premiami. To zawsze są osoby, które po prostu dużo pracują. Wokół nich rosną grupy naprawdę szybko, dopóki…

No właśnie. Dopóki ci spragnieni nowości nie zorientują się, że tu trzeba zasuwać tak samo, jak w każdej innej firmie MLM. Takich osób zwykle jest dużo w fazie początkowej. Oni szybciutko przestają robić cokolwiek. To są ludzie liczący na okazje, nie wierzący w prawidłową, systematyczna pracę.

To jest moment pierwszego wypłaszczenia krzywej wzrostu. To nie jest ani groźne, ani wkurzające – to jest statystycznie normalne.

CO DALEJ? Dalej jest jeszcze bardziej normalnie – liderzy pracują, mają wyczulone oko, ucho i węch na leniuszków, prawidłowo wprowadzają do biznesu i prawidłowo startują jakościowe osoby. Pojawia się zdrowy wzór działania. Nowi ludzie od początku wiedzą co i jak robić, nabywają kompetencji biznesowych, zaczyna działać zespół.

Pojawia się druga fala wzrostu. Nie jest tak gwałtowna jak pierwsza, za to jest stabilniejsza. Taki wzrost może trwać ciągle przez kilka lat. To już nie fala – to przypływ. To super moment na wchodzenie do biznesu. Wiele firm w Polsce jest w tej chwili na takim etapie rozwoju. I aż wierzyć się nie chce, że to potrafi nagle wyhamować. Co takiego się dzieje? Wszystkiemu jest winna ujemna gratyfikacja odroczona.

GRATYFIKACJA ODROCZONA MOŻE BYĆ DODATNIA I UJEMNA.

To co robimy – tak samo jak w rolnictwie – najlepsze plony daje dopiero po jakimś czasie. Jest czas przygotowań, czas siewu, czas wegetacji i dbania o rośliny, aż wreszcie nadchodzi czas zbiorów. Pomiędzy siewem i zbieraniem plonów mija jakiś czas. To jest właśnie to odroczenie. Jak to się więc tajemniczo dzieje, że spadki i plony są cienkie jak placki na wodzie? Oto, do jakiego wniosku doszliśmy w dyskusjach…

Powiem bez znieczulenia. Głodne wilki się najadają i zamieniają w milusińskie, zadowolone z życia kanapowce.

Właśnie to widziałem wiele razy, w wielu krajach. Oto dwa przykłady, które pokażą, co autor ma na myśli. Człowiek wchodzi do biznesu, zaczyna działać, uczy się i stosuje zdobytą wiedzę. Przychodzą wyniki – oczywiście finansowe. Osoba przyspiesza, pomaga innym, wszyscy działają zespołowo i wszystko rośnie. A potem przychodzą dużo większe profity, zaszczyty i uznanie. I to jest ten moment – niektórzy z liderów zamieniają się w tym momencie w dyrektorów. Zaczyna się pokazywanie palcem i nie robienie niczego. To pojawia się na różnych poziomach finansowych – zwykle przy dochodzie powyżej 10 000 zł/mc. Jest dobrze – teraz odpoczywamy. A wy działajcie, to będziecie mieć tyle, co ja.

Uwaga: zostawienie swojej grupy bez wsparcia zawsze prowadzi do powolnej demencji kompetencyjnej osób w głębokościach. Takie grupy po prostu się rozłażą. Nie od razu – w ciągu kilku miesięcy, a rezultat tego rozłażenia pojawia się po roku w postaci ujemnej gratyfikacji. Taki lider wraca, bo spadły mu obroty i widzi coś więcej – spadło też morale.

Czy to znaczy, że jesteśmy ugotowani i jak za karę już zawsze musimy zasuwać w biznesie? Ależ nie! Po pierwsze trzeba wiedzieć, kiedy można zwolnić i jak to zrobić. Po drugie, zawsze będzie coś do zrobienia, ale trochę inaczej. A teraz drugi przykład…

Początek jest dokładnie taki sam, ale lider koncentruje się na tworzeniu pod sobą liderów. Chce, aby jego ludzie byli lepsi od niego. Mają być skuteczniejsi, bardziej kompetentni, mają tworzyć świetny zespół i mają zarabiać. I teraz najważniejsze – ma istnieć precyzyjna strategia pracy w głębokościach. Strategia zespołowa, nie strategia jednej wielkiej gwiazdy. W takich grupach wychowujemy swoich następców od początku naszego działania.

Przy prawidłowej strategii grupa w pewnym momencie sama wysyła swojego lidera na urlop od pracy w głębokości, jednocześnie pokazując mu fotel trenera, stratega, doradcy. Taka grupa wiele zawdzięcza swojemu liderowi. Tak wiele, że z uwagą słucha jego konsultacji i stosuje się do nich. To jest dodatnia gratyfikacja odroczona, czyli nie jest to urlop całkowity dla lidera – to zamiana roli.

Chcesz dochody pasywne? Bądź cenionym trenerem swoich grup.

Nie zostawiaj ich. Nie pouczaj. Konsultuj, sprawdzaj wskaźniki, pokazuj kierunek. A na koniec tajemnica – jeżeli taki konsultujący lider ciągle osobiście nie wprowadza nowych kandydatów w swoje boczne grupy lub na pierwszą linię i nie uczy ich biznesu, to nie jest w akcji. Traci wtedy formę fizyczną i techniczną. Wtedy zapomina, co jest potrzebne w jego grupach i z trenera zamienia się w dyrektora i pracujcie więcej – co z obrotami? Gdzie wasze marzenia?

To wniosek, do którego doszliśmy w naszych rozmowach. Bez względu na poziom biznesowy czujmy się odpowiedzialni za nasze zespoły i bądźmy przykładem profesjonalizmu. Najpierw budujmy nogi, potem opiekujmy się naszymi samodzielnymi grupami. Jak długo? To już całkiem inny temat. A co Wy o tym sądzicie? Widzicie jeszcze inne przyczyny spadków? Napiszcie proszę w komentarzu. Pozdrawiam serdecznie.

Autor tekstu od ponad 20 lat aktywnie buduje swój biznes w systemie MLM na terenie wielu krajów. Brał aktywnie udział w tworzeniu pierwszych struktur sieciowych w Polsce w latach 90-tych, później na Ukrainie i w Rosji. Widział rozwój tego biznesu od podstaw na rynkach o różnym potencjale ekonomicznym. W tym czasie jego organizacje rozwinęły się na rynkach zachodniej i wschodniej Europy, a teraz rozwijają się nadal. Prowadzi wykłady w trzech językach i wie, że wiedza praktyczna jest dla osób działających w network marketingu bezcenna. Prowadzi ciekawy blog pod adresem: www.marekstaszko.pl

Mogą Cię również zainteresować