Osoby prowadzące nieodpowiedzialny biznes będą srogo karane

przez Maciej Maciejewski
421 odsłony

UE szykuje konkretną broń do walki z nieodpowiedzialnym biznesem. Odpowiedzialność odszkodowawcza, wykluczenie z rynku i kary w wysokości 5% rocznego obrotu. To tylko niektóre sankcje, jakie wkrótce mogą być nakładane na firmy, jeśli nie będą one respektować praw człowieka i ograniczać negatywnego wpływu na środowisko.

Unia Europejska pracuje nad kompleksowymi przepisami w tym zakresie. Wkrótce rozpoczną się konsultacje z państwami członkowskimi. Nowe przepisy mają nakłonić firmy do prowadzenia bardziej odpowiedzialnego biznesu. Wniosek dotyczący dyrektywy w sprawie należytej staranności przedsiębiorstw w obszarze zrównoważonego rozwoju przyjęła najpierw Komisja Europejska. Na początku czerwca stanowisko, jako wstęp do rozmów zatwierdził parlament europejski. Następnym krokiem będzie dyskusja z państwami członkowskimi na temat ostatecznego kształtu przepisów. Jeśli regulacja rzeczywiście zostanie w przyszłości przyjęta w formie dyrektywy, państwa członkowskie będą musiały implementować ją krajowymi aktami prawnymi w ciągu dwóch lat.

Jaki cel? Jak najmniej negatywnego wpływu na ludzi i środowisko. Co mają zakładać nowe unijne przepisy? Przede wszystkim chodzi o to, by firmy zwracały jak największą uwagę na to, w jaki sposób ich działalność wpływa na ludzi i środowisko. Mają więc zostać zobowiązane do zachowywania należytej staranności, identyfikowania, zapobiegania i łagodzenia negatywnych wpływów i to nie tylko w zakresie samego przedsiębiorstwa, ale także swoich partnerów biznesowych.

Chodzi zwłaszcza o zapobieganie łamaniu praw człowieka (np. wyzysku pracowników, niewolniczej pracy dzieci), zanieczyszczaniu środowiska i degradacji różnorodności biologicznej. Przepisy mają być stosowane do wszystkich firm z siedzibą w UE (niezależnie od sektora), w tym usług finansowych zatrudniających ponad 250 pracowników i mających globalny obrót przekraczający 40 mln euro. W niektórych przypadkach mają objąć też przedsiębiorców spoza UE – decydujący będzie zysk uzyskiwany w unii.

W dyskusji na temat nowych regulacji podkreślono, że część państw członkowskich sama zaczęła podejmować inicjatywy w zakresie tworzenia prawa ograniczającego negatywny wpływ firm. Regulacje te są jednak szczątkowe i rozproszone – konieczne jest więc uporządkowanie i stworzenie jednolitego aktu prawnego.

Aby zapewnić przestrzeganie przepisów planowane jest także zabezpieczenie regulacji dotkliwymi sankcjami. Firmy mają ponosić ewentualnie nie tylko odpowiedzialność odszkodowawczą, ale będą musiały też liczyć się z ukaraniem przez krajowe organy kontrolne. Wśród planowanych środków mają znaleźć się: publiczne informowanie o tym, które firmy nie przestrzegają zasad, wycofanie towarów firmy z rynku lub grzywny w wysokości co najmniej 5% globalnego obrotu netto.

Na wdrożenie obowiązków duże i średnie firmy będą miały około 3-4 lat, mniejsze – dodatkowo rok. Podczas ostatniego posiedzenia stanowisko negocjacyjne parlamentu zostało przyjęto 366 głosami za, 225 było przeciw, 38 osób wstrzymało się od głosu.

– Prawo dotyczące odpowiedzialności korporacyjnej musi zapewnić, że przyszłość będzie należeć do firm, które traktują ludzi i środowisko w zdrowy sposób, a nie do przedsiębiorstw, które stworzyły model dochodów ze szkód wyrządzanych środowisku i jego eksploatacji. Większość firm poważnie traktuje swoje obowiązki wobec ludzi i środowiska. Pomagamy im, stosując „prawo uczciwego biznesu”. Jednocześnie odcinamy się od tych, które lekceważą zasady – podsumowała podczas posiedzenia sprawozdawczyni Lara Wolters.

– Proponowane przepisy to przełom jeśli chodzi o zasady prowadzenia działalności gospodarczej przez przedsiębiorstwa w całym globalnym łańcuchu dostaw. Chcemy w ten sposób bronić praw człowieka i przewodzić zielonej transformacji. Nie możemy przymykać oka na to, co dzieje się w naszych łańcuchach wartości. Potrzebna jest zmiana w naszym modelu gospodarczym. Na rynku coraz bardziej dojrzewa poparcie tej inicjatywy – konsumenci domagają się bardziej zrównoważonych produktów. Jestem przekonany, że wielu ludzi biznesu jest gotowych na zaangażowanie się w tę kwestię – stwierdził Didier Reynders, komisarz do spraw wymiaru sprawiedliwości.

Nowe przepisy są potrzebne, ale niestety mogą przełożyć się na wzrost cen. Anna Grudzień–Kurpiewska, radca prawny prowadząca indywidualną praktykę prawną ocenia, że kwestia odpowiedzialności firm wciąż jest problematyczna. Biznes nadal korzysta z usług partnerów, którzy wykorzystują dzieci do niewolniczej pracy, a z łamaniem praw człowieka mamy do czynienia nawet na terenie Europy. Prawa pracowników również nie zawsze są odpowiednio respektowane.

– Dlatego firmy powinny być odgórnie zobligowane do czuwania nad przestrzeganiem praw człowieka. Uważam, że taki obowiązek powinien być procedowany już wcześniej. Natomiast, w mojej ocenie, wpłynie to na wzrost cen różnych usług i towarów. Dla przykładu, jeśli zamysłem przepisów jest, aby nie współpracować z kontrahentem, który nie przestrzega praw człowieka, to nie będzie już ubrań z Chin czy Bangladeszu od tych wytwórców, którzy wykorzystują dzieci. Ustanie zalew ubrań z Azji. Skorzysta na tym nasza europejska produkcja, ale ona jest droższa – podkreśla prawniczka.

Zaznacza jednak, że regulacje niewątpliwie są potrzebne – i muszą być połączone z dotkliwymi karami, bo potrzebne są skuteczne narzędzia. Jej zdaniem, dzięki temu środowisko i prawa człowieka mogą w końcu zacząć się bardziej liczyć w biznesie.

Anna Çoban, adwokat i partner w Kancelarii Adwokackiej Çoban Legal wskazuje, że zaproponowane sankcje rzeczywiście są dotkliwe – i otwarte pozostaje pytanie, czy państwa członkowskie rzeczywiście wyrażą zgodę na takie rozwiązania. Z drugiej strony, biorąc pod uwagę odroczenie skuteczności przepisów, ewentualne nowe obowiązki nie będą dla nikogo zaskoczeniem.

– Sądzę, że co do skuteczności ewentualnych sankcji będziemy mogli się wypowiedzieć w momencie, kiedy poznamy dokładne możliwości prowadzenia kontroli w przedsiębiorstwach. To od uprawnień organów kontroli będzie zależała właśnie ta skuteczność. Nowe obowiązki mają mieć zastosowanie za ok. 3-4 lata, co daje firmom czas na odpowiednie przygotowanie się – podsumowuje prawniczka.

Mogą Cię również zainteresować