Łączna sprzedaż detaliczna całej jego organizacji w latach 1992-2006 wyniosła ok. 50 tys. urządzeń AGD o wartości ok. 280 mln. zł. Od roku 2000 już jako DLF firma obsłużyła ok. 300 klientów z zakresu usług internetowych, a obecnie skupia się na sprzedaży nowoczesnych produktów rozwijających się dziedzin nauki: robotyki, informatyki oraz medycyny.

Network Magazyn: Wyniki sprzedaży wskazują, że DLF to jedna z najprężniej rozwijających się firm dystrybucji bezpośredniej w Polsce. Jaka jest recepta na sukces?

Sławomir Radacki: 17 lat konsekwentnej pracy, umiejętnego wykorzystywania zdobywanych doświadczeń oraz zdolność adaptacji do przemian w polskiej gospodarce. Wszyscy wiemy, że w latach 90-tych były one gwałtowne i zakończyły się pewnym kryzysem. Na bazie pojawiających się możliwości, firmy powstawały jak grzyby po deszczu, a następnie upadały. My potrafiliśmy poradzić sobie ze spadkiem koniunktury, który nastąpił mniej więcej 10 lat temu. Rozpoczęliśmy wtedy wewnętrzny proces przekształcania biznesu w firmę ogólnopolską o szeroko zakrojonych, międzynarodowych kontaktach.

Maciej Waszczyk: Dopowiem, że kluczem sukcesu jest to, czego Sławek Radacki nauczył nas wszystkich i nadal uczy. Mianowicie, że majątek firmy budują nasi ludzie, a prawdziwym kapitałem i najważniejszymi aktywami są nasi dystrybutorzy, przedstawiciele handlowi i pracownicy.

SR: Dlaczego najważniejsi są dla nas handlowcy? Sam zaczynałem w 1992 roku jako przedstawiciel handlowy i już na pierwszym spotkaniu usłyszałem, że mogę zostać dystrybutorem. To mnie pobudziło. Chciałem zostać w tym biznesie i robić karierę. Dlatego dzisiaj na każdym szkoleniu podstawowym mówimy o tym nowicjuszom: możesz zostać dystrybutorem, możesz mieć własny biznes. Stwarzanie ludziom perspektyw na rozwój osobistej kariery - to jest recepta na sukces.

NM: Czym DLF wyróżnia się spośród innych firm na rynku, posiadających podobne produkty? Wiadomo, że konkurencja nie śpi.

SR: Konkurencja istnieje i bardzo dobrze! Mobilizuje nas to do większego wysiłku. Trzeba tylko wiedzieć, że większość firm w sprzedaży bezpośredniej w Polsce "trzyma się" jednego producenta, a nie rzadko jednego produktu. My chcemy nieustannie poszerzać nasz asortyment i sprzedawać różne produkty użyteczne w gospodarstwie domowym.

Jarosław Milewski: Mając silną organizację ponad pięćdziesięciu dystrybutorów, klarowną strategię i motywującą ideę rozwoju, przyciągamy rzesze ludzi, którzy tęsknią za czymś większym. Przedstawiciele handlowi mają pewność, że towar, który oferują sprzedaje się, a każdy potrzebuje poczucia bezpieczeństwa, chce pracować dla pracodawcy, w którym może mieć wsparcie, również ze względu na jego wielkość i bogatą ofertę.

SR: Regularnie ogłaszamy konkursy, organizujemy konferencje i ogólnopolskie meetingi, nagradzamy najlepszych. Najważniejsze jest jednak to, że publikujemy rankingi sprzedaży. Dzięki temu nasi ludzie wiedzą, że czołówka najlepszych handlowców nieustannie się poszerza. Kiedyś to były pojedyncze osoby, teraz jest ich kilkadziesiąt. To są profesjonaliści, często pracujący z nami w pełnym wymiarze czasu pracy, ale również w ramach pracy dodatkowej, którzy mają jedną, wspólną cechę: pracując kilka godzin dziennie zarabiają po kilkanaście tysięcy złotych. Najlepsi, nawet ponad dwadzieścia i trzydzieści tysięcy. Dobrzy lub średni handlowcy - kilka tysięcy złotych miesięcznie i jest to dla nich atrakcyjna oferta pracy lub działalności.