Gay escort oslo dogging drammen Kvinne leter etter mann bodensee Norsk sex cam lesbian mom porn One nite stands free hordaland

BESKIDZKA 5. Network Magazyn odwiedził śląskie serce polskiej turystyki

przez Maciej Maciejewski

Wolność, siła natury, źródło życia, kraina górami i ziołami pachnąca. Reset totalny. Albo – jak kto woli – wypoczynek intensywny, samo gęste, na wyczynowo. Piękne okoliczności przyrody, wyrafinowana sztuka i kultura, prawdziwe i najwyższe osiągnięcia sportowe. Swojska, ale zarazem wykwintna kuchnia. I wszędzie, w każdym miejscu rozbrzmiewa ta skoczna, rzewna, góralsko nuta. Sprawdziliśmy Beskidy.

Pierwszy etap podróży Network Magazynu po Śląsku w ramach patronatu nad kampanią społeczną #URLOPWKRAJU redaktor Maciej Maciejewski spędził w górach. Pięć dni podróżował po Polsce południowej i w tym czasie zwiedził wszystkie górskie miejscowości wchodzące w skład projektu Beskidzka 5 (Gmina Wisła, Miasto Szczyrk, Gmina Istebna, Miasto Ustroń, Gmina Brenna). Od samego startu akcji nasz naczelny na bieżąco relacjonował swoje eskapady i opisywał w social mediach wszystko co zobaczył. No i oczywiście wszystko, co powinniście w te wakacje zobaczyć także Wy. A teraz zapraszamy na pierwszą, wstępną relację redaktora naczelnego, zebraną w jednym miejscu.

WISŁA czyli każda przygoda zaczyna się od źródła

6 czerwca 2020 roku to dla mnie bardzo ważny dzień. Zapamiętam go do końca życia. Po pierwsze wystartowałem w ważnej dla kraju kampanii społecznej #URLOPWKRAJU. Po drugie dzisiaj nareszcie zobaczyłem prawdziwe Beskidy. Byłem w Wiśle już 347 razy, ale nigdy nie widziałem tego, co pokazano mi dziś. To jest prawdziwa Wisła. Wolność ducha i umysłu, nieposkromiona siła natury, źródło istnienia. Taka jest Wisła. Oto Polska.

Piękne okoliczności przyrody, wyrafinowana sztuka i kultura, prawdziwe i najwyższe osiągnięcia sportowe, swojska, ale zarazem wykwintna kuchnia. I wszędzie, w każdym miejscu rozbrzmiewa ta skoczna, rzewna, góralsko nuta. Trzeba tylko, powiem Wam w sekrecie… wiedzieć gdzie iść. Jak człowiek nie wie, to mu się potem wydaje, że miasto kończy się na Gołębiewskim, a to łgarstwo!!! Wisła to cudowne miejsce na weekend, ale polecam przyjechać na dłużej, bo ta miejscowość to przecież 150 km kw. przepięknych tras górskich. Pieszych, rowerowych, narciarskich, rolkowych, hulajnogowych… Na szlaku prowadzącym na Baranią Górę i na wyciągach widziałem nawet małżeństwa z malutkimi dziećmi w wózkach oraz inwalidów też na wózkach. Więc śmiało powiem – miejsce dla każdego.

Co w Wiśle zobaczyć trzeba? Koniecznie skocznię narciarską Malinka, na której trenował sam Adam Małysz. Musowo jego Galerię Trofeów. Ilość zebranych pucharów, medali i dyplomów robi ogromne wrażenie. Wyeksponowano tam również sporo sprzętu tego najbardziej znanego w Polsce sportowca. Trzeba zobaczyć Malinowską Skałę i koniecznie wejść na Baranią Górę oraz Górę Cieńków. Po drodze można podziwiać Kaskady Rodła czyli źródła Wisły oraz piękne krajobrazy – grzbiety i doliny Wisły rozciągają się na obszarze 150 km kw. szlaków turystycznych! No i te cudowne lasy oraz Jezioro Czerniańskie. Pamiętajcie również, że na terenie Wisły znajduje się rezydencja prezydencka. Warto podjechać. Wielkie wrażenie zrobiło na mnie Muzeum Magicznego Realizmu czyli tzw. Ochorowiczówka, gdzie można podziwiać obrazy Beksińskiego czy Salvadora Dali.

PS.1. Największe zaskoczenie w WILLA Maria i Natasza. Przywitanie godne najstarszych górali. Kąpielą, kawą i ciastkiem, jakiego jeszcze nie jadłem nigdy. Rano zapytam szefowej co to było! Szczegóły z eskapady opiszę w przewodniku. Teraz uderzam w kimono. Trzymajcie się. PS. 2. Wielki pokłon, szacunek, żółwik i piąteczka dla mojego szanownego przewodnika po Wiśle. Tadeusz Papierzyński dziękuję za wszystko! PS. 3. Po twardo przespanej nocy śniadanie powiem Wam iście królewskie. Przyjąłem chyba 6 000 kalorii! I wiecie co? Mam to gdzieś. Bo takie rzeczy tylko w Wiśle! Z pełną świadomością i odpowiedzialnością polecam. Właściciele willi przesympatyczni, kucharka pierwszorzędna. Jajka na bekonie palce lizać, a bunc z Koniakowa to totalny odlot. No i wyjaśniła się kwestia wczorajszego ciastka na powitanie. Okazało się, że to syn właścicielki tworzy tak mistrzowskie wypieki! Szacuneczek. Oczywiście dziś na deser też dostałem. Żono moja żałuj, oj żałuj. Teraz lekko dychnąć i dalej w drogę. Szczyrk…

SZCZYRK. Siła Energii

Ta miejscowość ukazała mi się jako miasto dwóch kontrastów. Z jednej strony niesamowita oaza malowniczych krajobrazów i przyrody, błogiego spokoju, kraina w sam raz dla ludzi pragnących wypocząć czy nawet poleniuchować. Ale druga strona tego medalu to wspaniałe inwestycje realizowane przez Miasto Szczyrk w kooperacji ze Szczyrk Mountain Resort i Centralny Ośrodek Sportu Szczyrk. Nowoczesne rozwiązania techniczne czyli unikalne w skali kraju trasy rowerowe klasy Enduro. No kochani… To jest konkretna oferta skierowana bezpośrednio do osób, którzy nie lubią siedzieć w miejscu. To ekstremalne narzędzia do wydzielania sporej dawki adrenaliny okraszonej psychodeliczną ekstazą sportową. Tutaj każdy entuzjasta jazdy na rowerze zostanie porządnie dopieszczony, a jego najbardziej wykwintne wymagania zostaną bankowo spełnione.

Poza tym super atrakcja w postaci niespotykanej kolejki górskiej. Pętla Szczyrkowska to możliwość przejazdu ponad 6 kilometrów aż czterema kolejkami górskimi w tym jedną koleją gondolową i trzema kanapowymi. Z centrum miasta na sam szczyt Skrzyczne. A na szczycie koniecznie oscypek w Schronisko PTTK Skrzyczne. Tak więc, kto lubi może się tutaj świetnie realizować w kwestiach trekkingowych, ale osoby nie czujące się na siłach, każdy odcinek góry mogą pokonać pieszo lub kolejką. Super pomyślane rozwiązanie.

Polecam również podejść lub podjechać do Sanktuarium Szczyrkowskiej Wspomożycielki i Pani Beskidów. Miejsce magiczne, wręcz pałające spokojem. Jeśli ktoś chce zaznać odrobinę pustelnictwa i frasobliwości nie ma lepszego rozwiązania niż kontemplacja na Górze Błogosławieństw. No i dla mnie, jako miłośnika koni i jeździectwa gwóźdź programu. Wizyta w Stajnia „Eliksir”. Niesamowita hodowla koni arabskich i – uwaga – kucy felińskich. Słyszeliście o takiej rasie??? To polska populacja rasowa koni w typie kuca wierzchowego, wyhodowanego w Lublinie przez pracowników Uniwersytetu Przyrodniczego. Nazwa rasy pochodzi od miejsca wyhodowania jej pierwszych przedstawicieli – Gospodarstwa Doświadczalnego Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie – Felin. Wspaniała atrakcja dla miłośników koni i nie tylko. Coś pięknego!

Kochani… Rano wjeżdżając do tego miasta powiedziałem sobie DZIEŃ DOBRY SZCZYRK. Wieczorem, po całym dniu zwiedzania, śmiało mogę stwierdzić – SZCZYRK. SIŁA ENERGII. Polecam. PS. O steku w restauracji Gucio nic nie będę pisał, bo to był prawdziwy stek. Najlepszy jaki jadłem w życiu. Tego się nie da opisać. Trzeba go zjeść. Palce lizać. Nieprzyzwoicie smaczny.

GMINA ISTEBNA. Sztuka ludowa najwyższych lotów

Trójwieś Beskidzka czyli Gmina Istebna to konglomerat trzech miejscowości – Istebna, Jaworzynka i Koniaków. Dziś w ramach akcji #URLOPWKRAJU zwiedziłem ten cudowny region Beskidów. Najpierw byłem w Muzeum Jana Wałacha w Istebnej w Andziołówce. Spuścizna malarska i historia Trójwsi w pigułce. Spotkałem się ze Zbigniewem Wałachem, wnukiem tego wspaniałego artysty, który też jest znanym i cenionym muzykiem oraz twórcą instrumentów pasterskich. Doskonały skrzypek, założyciel kapeli WAŁASI.

Pracownia zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Na godzinę trafiłem w całkiem inny wymiar. Piękny wymiar artystyczny, ale i historyczny. Poza tym cieszę się z wizyty tym bardziej, że mam bzika na punkcie muzyki. Każdej. Pod warunkiem, że jest dobra. Pan Wałach wbił mi smyczek w plecy. Po powrocie do hotelu wysłuchałem z wielką przyjemnością wszystkich nagrań kapeli Wałasi dostępnych w sieci. Mocno polecam. Miejsce cudne, klimatyczne, azyl kulturowy i relaksacyjny. Powrót do przeszłości, klimat z innej epoki. Budynki zabytkowe, typowa beskidzka ornamentyka i budownictwo drewniane.

Potem coś, na co czekałem od samego początku. Izba Pamięci Jerzego Kukuczki najwybitniejszego polskiego Himalaisty. Co ciekawe wszystko mi pokazała i opowiadała Cecylia Kukuczka, sama żona wybitnego sportowca. No i oczywiście trzeba tutaj zaliczyć Centrum Koronki Koniakowskiej Koronki Koniakowskie – słynne na cały świat wyroby regionalne. Wszelkich informacji udzieliła mi pasjonatka tematu Lucyna Ligocka-Kohut. Szybka kawa i Centrum Pasterskie w Koniakowie – historia wołoska, górale śląscy czyli lud Karpat, który w XVI w. przywędrował szczytami gór z Rumunii przez Węgry, Czechy, Słowację, Ukrainę, aż w Beskidy. Zobaczyłem kolybe czyli prawdziwą bacówkę z serami, owce, pokaz wyrobu serów i wełny, zagrodę edukacyjną. Pierwszy raz w życiu spróbowałem kiełbasy z baraniny. Przepyszna. Na koniec bardzo ważna informacja. W Istebnej koniecznie trzeba się udać w dwa bardzo miejsca miejsca: Ochodzita i Trójstyk. Każdy miejscowy Wam powie, co to jest.

Obiadek w cudnym hotelu Złoty Groń Istebna – miejsce wyjątkowe, widokowe (700 m n.p.m.). Jedzenie pierwsza klasa. Wykwintne ale tradycyjne. Takiego sznycla nie jadłem kochani nawet w Wiedniu! Na koniec Muzeum Regionalne „Na Grapie”, gdzie strzeliłem sobie foty w stroju ludowym. Bardzo dziękuję cudownej kobiecie Marysia Motyka, szefowej z Zespół Regionalny Istebna – The Polish Folk Song And Dance Ensemble za fantastycznie spędzony dzień. Od niej dowiedziałem się o regionie takich rzeczy, że teraz nie będę mógł zasnąć. Oczywiście piękne ukłony i podziękowania należą się również kobiecie, która świetnie przygotowała dla mnie cały program i profesjonalnie skoordynowała dla mnie wszelkie działania. Dzięki Ci Aneta Legierska. PS. Jeszcze kolacja. Przyjęto mnie w uroczym miejscu Agroturystyka „Na Połomiu”. Właścicielka sama wytwarza tutaj regionalne produkty – palce lizać. Sami zobaczcie na zdjęciach!

USTROŃ. Mekka dla rowerzystów

Ustroń to istny raj dla rowerzystów. Mekka wszelkich sportów i rozwiązań rowerowych. Miasto, w którym znajdziecie wiele kilometrów pięknie usytuowanych i profesjonalnie przygotowanych tras służących do realizowania tej pasji. Co najważniejsze, trasy te są dla każdego – od łatwych dla poczatkujących, po te o najtrudniejszym, najwyższym stopniu trudności.

Rower jest tutaj kultem, a ja miałem to szczęście, że poznałem człowieka, który w sprawach rowerowych na tym terenie jest najważniejszy. Miasto pokazał mi dziś Andrzej Nowiński – prezes zarządu Stowarzyszenia Rozwoju i Promocji Ustronia, instruktor z Ustrońskiej Szkoły Narciarstwa Biegowego. Wielki miłośnik sportów rowerowych, znawca tej dziedziny i niezmordowany podróżnik po świecie, oczywiście za pomocą bicykla. Pomysłodawca i organizator wielu znanych i cenionych w Polsce zawodów rowerowych.

Najpierw pokazał mi infrastrukturę miasta. Piękne ścieżki i trasy rowerowe, bulwary nad Wisłą, Czantoria i Równica zaopatrzone w kolejki linowe. Wszędzie mnóstwo pensjonatów, hoteli i sanatoriów. Ustroń to chyba najlepiej rozwinięte w Polsce miasto pod kątem miejsc noclegowych. No i te góry! Na Czantorię czy Równicę można wjechać kolejką linową lub wejść z buta. Byłem w pijalni wód, przy Stawie Kajakowym i w muzeum motocykli Rdzawe Diamenty. Bardzo popularny wśród turystów jest w tym mieście Leśny Park Niespodzianek, który skupił na swoim terenie wiele unikalnych gatunków zwierząt. Fantastyczne miejsce do turystyki zarówno dla singli, par, całych rodzin, a nawet wielkich grup zorganizowanych. Polecam również obserwować Ustroń ze względu na odbywające się tam zawody i turnieje sportowe organizowane przez Andrzeja Nowińskiego. To naprawdę cenione na świecie imprezy. Nockę zaliczyłem w Kurorcie Kolejarz Best For You & Spa.

Ziołami pachnąca GMINA BRENNA niezwykle cenna

Nasze ciało i umysł potrzebują resetu. Dla zdrowia fizycznego i psychicznego. Powinniśmy czasem zamknąć oczy i posłuchać dźwięków, aby mózg rozbudzony odpowiednią muzyką sprawił, że dusza dźwięczy! I wszystko brzmi jak należy. Taki stan psychiczny osiągnąłem wczoraj na kilka godzin.

Gmina Brenna to enklawa spokoju, relaksu i harmonii. Świetne miejsce do pracy nad duchem, ciałem, umysłem. I co ważne, człowiek nie potrzebuje tam do tego żadnych sprzętów – zero ciężarków, kadzidełek, głośników… Wystarczy tam być. Po prostu. Człowiek, który umie żyć w harmonii ze samym sobą, w odpowiednich okolicznościach przyrody, jest szczęśliwy. A tam można taki stan osiągnąć bardzo łatwo. Wystarczy tam być. Po prostu.

Zwiedzanie terenu rozpocząłem od Centrum Kultury i Sztuki „Dwór Kossaków” w Górkach Wielkich. To miejsce poświęcone życiu i twórczości Zofii Kossak. Po obiektach i pięknym parku oprowadziła mnie wnuczka pisarki – Anna Fenby Taylor. Rzut beretem obok znajduje się obiekt, o który warto zahaczyć – niezwykle klimatyczna Stanica Harcerska im. Aleksandra Kamińskiego. Tak, to autor „Kamieni na szaniec”, które z pewnością pamiętacie z czasów szkolnych. Miejsce od dawna jest opuszczone, ale naprawdę warto na chwilę podjechać. Scenerii nie powstydziłby się sam Steven Spielberg albo nawet Alfred Hitchcock. Przez chwilę poczułem się jak w doborowym horrorze z lat 50-tych poprzedniego stulecia.

I już była pora na drugie śniadanie. Na szczęście w Górkach Małych znajduje się zjawiskowe miejsce, które nazywa się Chlebowa Chata. Stworzyli je państwo Dudysowie, a eksponaty pokazywał mi Jakub Dudys – człowiek z wielką pasją do wsi i wszystkiego co ze wsią jest związane. Zobaczyłem jak się mieszkało i żyło na wsi przed wojną, jak się wypieka tradycyjny chleb wiejski, zwiedziłem starą kuźnię i olejarnię. Jest tam również świetna kolekcja pierwszych na świecie traktorów i wozów strażackich. No i ten przepyszny, swojski miód. Pychota!

Z pełnym żołądkiem udałem się do Obserwatorium Nietoperzy w Brennej, bo drugiego takiego miejsca w Polsce nie ma. Te jedyne potrafiące latać ssaki upodobały sobie do egzystencji strych miejscowej szkoły, gdzie zainicjowano niezwykle profesjonalne miejsce do tego, aby każdy turysta mógł pozyskać o nich wiedzę, a także zobaczyć jak mieszkają. Super sprawa nie tylko dla dzieciaków. Miałem również okazję zobaczyć nietypowy dom na zboczu – Arkę Koniecznego. To jeden z najbardziej znanych i najczęściej nagradzanych polskich architektów na świecie. Arka w Brennej znalazła się w gronie finalistów Nagrody Architektonicznej Polityki 2015. Zdobyła również wyróżnienie w konkursie Nagroda Roku SARP 2015.

Ponieważ cała gmina to miejsce ziołami pachnące, musiałem odwiedzić Beskidzki Dom Zielin „Przytulia”. Po obiekcie i całej okolicy oprowadziła mnie Katarzyna Macura, która ma w tym temacie niesamowitą wiedzę. W Przytulii zebrano w jednym miejscu najważniejsze zioła. Turyści oraz większe grupy zorganizowane mogą tam wziąć udział w wykładach tematycznych o ziołach oraz o historii regionu. Odbywają się tam również koncerty muzyczne. Brenna to oczywiście góry, więc – choć nie dane mi było mieć ładnej pogody – udało mi się je lekko liznąć. Obiad zjadłem na szczycie w pięknym i gościnnym obiekcie Chata Grabowa. Placki ziemniaczane pierwsza klasa, a jagodzianki mistrzostwo świata. Z właścicielem można rozmawiać miesiąc – wielki miłośnik sportów rowerowych. Ciekawostka – przy knajpie znajduje się piękny ogród, w którym stoją bardzo interesujące rzeźby propagujące kulturę słowiańską. Na górę można wejść z buta tudzież wjechać samochodem, ale napęd na cztery koła raczej niezbędny.

Każdy, kto lubi wędrówki po górach w gminie będzie usatysfakcjonowany. Dookoła Brennej można się wybrać na całodniową wędrówkę okraszoną pięknymi widokami (Stary Groń – Grabowa – Kotarz – Przełęcz Karkoszczonka – Trzy Kopce – Bukowy Groń – Błatnia). Jeśli ktoś nie ma tyle siły może wybrać tylko konkretną część tej drogi. Region mocno zaopatrzony w bardzo ładne trasy rowerowe, do wyboru mamy dziesięć propozycji wycieczek górskich.

Polecam jeszcze koniecznie odwiedzić miejsce Manufaktura Smaku, gdzie zjemy wyśmienite wyrabiane na miejscu firmowe czekoladki i lody ziołowe. Mniam. Tak więc, ludzie zdrowie mogą zyskać tylko wtedy, gdy wydobędą się z bagna codzienności. A takie rzeczy w tym regionie to normalka. Bo Gmina Brenna to SIŁA NATURY. PS. Akcja #URLOPWKRAJU się nieźle rozkręca!

KOMENTARZ TOP LIDERA MLM

– Sytuacji, gdy z dnia na dzień wszyscy musieliśmy się przerzucić na niemal 100% pracy online, nie spodziewał się nikt – powiedział nam Wojciech Piechociński z polskiej firmy Souvre Internationale. – Najciekawsze jest to, że dzień po ogłoszeniu zakazu zgromadzeń mieliśmy zaplanowane ważne wydarzenie – szkolenie i galę na 300 osób. Z noclegami. Było bardzo dynamicznie. Siedem dni przed wydarzeniem jeszcze nic nie wskazywało na to, że będzie trzeba zmieniać termin. Pięć dni przed już zaczynała się lekka panika w mediach, cztery dni przed to był już jedyny temat w mediach, trzy dni przed podjęliśmy decyzję o zmianie terminu wydarzenia, aby nikogo nie narażać. Jeden dzień przed padł oficjalny zakaz zgromadzeń. W dniu wydarzenia zrobiliśmy nasze szkolenie, ale w wersji online. Występowali dyrektorzy z naszego zespołu 2BE a wszystko zostało przygotowane z dnia na dzień. Co się okazało, wydarzenie wyszło świetnie. Otrzymaliśmy niesamowity feedback od naszych partnerów. Naprawdę w ciągu raptem pięciu dni rzeczywistość uległa zmianie w całym kraju. Wszystko działo się bardzo dynamicznie. Sytuacja wymagała szybkiego dopasowania się i pracy w nowej rzeczywistości. Branża turystyczna, resorty, hotele, centra kongresowe i inne, które w tym okresie bardzo ucierpiały są ważnymi miejscami dla nas pod względem aspektów prywatnych, ale także biznesowych. Mimo, że wcześniej działania online wykorzystywaliśmy jako wsparcie szkoleniowe czy niekiedy do spotkań rekrutacyjnych i stanowiła ona ok. 30% wszystkich działań, tak momentalnie te 30% zmieniło się na 100%. I mimo, że wyszło to perfekcyjnie, zachowana została skuteczność i dynamika rozwoju, to nie odwołaliśmy naszych wydarzeń. Zmieniliśmy terminy, nie wycofaliśmy środków, a wydarzeń na ten rok mamy kilkadziesiąt. Doskonale zdawaliśmy sobie z tego sprawę, że takie wyjście z organizacji byłoby dla wielu miejsc sygnałem, że coś dzieje się nie tak. Zależało nam, aby przedsiębiorstwa, w których organizujemy wydarzenia wiedziały, że jesteśmy z nimi, że jak tylko będzie to możliwe, wracamy i współpraca toczy się dalej. A wiemy, że osób korzystających z takich usług jest wiele więc jeśli nawet część z nich będzie mogła pokazać podobną postawę, to przetrwa większość, jak nie wszyscy. Dlatego zachęcam do wzięcia udziału w akcji #URLOPWKRAJU czy to w postaci wakacyjnego wyjazdu z rodziną tudzież planowania eventów biznesowych. To jest kluczowe i potrzebne dla całej branży turystycznej, branży marketingu sieciowego, gospodarki… Ważne dla nas wszystkich – dodał Piechociński.

Serdecznie pozdrawiamy i dziękujemy organizatorom akcji Urlop w Kraju za zaproszenie i możliwość wzięcia udziału w tym zacnym przedsięwzięciu. Więcej na ten temat znajdziecie na stronie https://urlopwkraju.pl/ oraz w social mediach @urlopwkraju. Podziękowania dla firmy Alphabet Polska za użyczenie samochodu marki BMW na czas trwania akcji. Dziękujemy wszystkim hotelom, agroturystykom, pensjonatom i przedsiębiorcom, którzy nas ugościli. Dziękujemy również Hotelowi Dwór Droblin z Podlasia za świetną organizację i miłą gościnność podczas podsumowania całej akcji.

Mogą Cię również zainteresować